0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: "Wiesti" 20 stycznia 2026"Wiesti" 20 stycznia...

To jest najwyraźniej oferta Putina dla Trumpa. Jeśli ją przyjmie, Rosja przystąpi do „Rady Pokoju”. Na razie się nad tym zastanawia.

Przeczytaj także:

Szef dyplomacji Putina Siergiej Ławrow przemawiał 20 stycznia 2026 do 300 dziennikarzy na ponad trzygodzinnej konferencji prasowej „podsumowującej 2025 rok”. Była to jednak konferencja programowa na nowe czasy.

Putin na nowe czasy

Moskwa zdaje się otrząsać po ostatnich ruchach Trumpa, na które patrzyła z niedowierzaniem i przerażeniem (Wenezuela i Iran), ale też z nieskrywaną radością (Grenlandia i „Rada Pokoju” Trumpa)

Moskwa przeżuwała też fakt, iż mimo że ma się za mocarstwo, nie zdołała pokonać Ukrainy w czasie krótszym, niż II wojna światowa trwała dla Stalina (długość wojen zrównała się 11 stycznia). Putin utknął w Donbasie i do tej pory kilka razy ogłaszał zdobycie Kupiańska.

Wszystko to władza na Kremlu przetwarzała przez kilkanaście dni. Przemawiający w zeszłym tygodniu do dyplomatów na Kremlu Putin nie miał jeszcze gotowej opowieści.

Ale ukształtowała się ona około niedzieli 18 stycznia. A 20 stycznia Ławrow przedstawił ją ze szczegółami. Tuż przed spotkaniami Trumpa w Davos.

Otóż „Putin miał we wszystkim rację” (jak zatytułowały niedzielne „Wiesti Niedieli” obszerny materiał czołówkowy). „W Ukrainie nie chodzi po spór terytorialny, ale o nowe zasady funkcjonowania świata” – ogłosił w tych „Wiestiach” prowadzący Dmitrij Kisielow. Dlatego sukcesy Putina są większe niż sukcesy Stalina, gdyż nie ograniczają się do zdobycia Berlina. Putin – dzięki działaniom Trumpa – doprowadził do rozpadu najgroźniejszego wroga Rosji, czyli Zachodu. A konkretnie Europy oraz NATO. Świat będzie teraz zarządzany dzięki nieformalnym porozumieniom, klubom państw ważniejszych. Sojusze te będą płynne i niestabilne – a Rosja na tym wygra.

"Pewnego dnia nadal będziemy musieli uzgodnić, jak będą ze sobą współdziałać ci nowi, wielcy, narodowi czy regionalni gracze w strukturach integracyjnych.

A teraz, gdy obserwujemy tak burzliwe wydarzenia w kontekście wzmacniania wielobiegunowości, priorytetem jest dialog na temat tego, jak tę wielobiegunowość uporządkować".

„Zasady, które rzekomo leżą u podstaw porządku świata odpowiadającego Zachodowi – te zasady zostały już przekreślone. Toczy się gra sił…”, „Rosja będzie konsekwentnie bronić swoich interesów”.

I tak oto – mówi Ławrow – „Pod rządami prezydenta Władimira Putina Rosja zaczęła uznawać swoje miejsce na arenie międzynarodowej i odbudowywać swoją tożsamość z pełnym szacunkiem dla tysiącletniej historii, tradycji i zasad”.

Witold Głowacki w OKO.press zastanawia się, czy ekipa Trumpa rozumie konsekwencje swoich ostatnich ruchów. Ławrow jakby zgadza się z tezą, że Trumpowi chodzi o osłabienie Europy. I pokazuje konsekwencje z perspektywy Kremla.

Europa i NATO rozpadają się, tak jak chciał Putin

Dużo uwagi Ławrow poświecił rozpadowi Zachodu. Ten watek ma w rosyjskiej oficjalnej narracji długą historię. Zachód rozpadał się wcześniej z powodu „nietradycyjnych wartości” i „praw człowieka”. Ministrami bywały tam bowiem kobiety (co nie jest tradycyjne), a ludzie mogli decydować o swojej tożsamości sami, nie pytając władzy o zdanie. To musiało doprowadzić do upadku, przed którym Putin ustrzegł Rosję (Ławrow: Podczas spotkania z rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem w 2021 roku, były prezydent USA Joe Biden, bez zachęty, z szacunkiem mówił o Rosji i działaniach Putina na rzecz utrzymania jej jedności, pomimo bogatej różnorodności narodów, religii i kultur).

Teraz jednak struktury zachodnie naprawdę się rozpadają. Z kryzysu wywołanego przez Trumpa Moskwa robi swój najmocniejszy atut i dowód na to, że „Putin miał we wszystkim rację”. Utrzymuje też narrację, że to nie USA (jak za prezydentury Bidena), ale właśnie Europa jest źródłem zła:

„Ku naszemu wielkiemu ubolewaniu, Europa jest źródłem wszystkich największych nieszczęść ludzkości, począwszy od niewolnictwa, kolonializmu i rozpętania dwóch wojen światowych, które pochłonęły kolosalną liczbę ofiar. Kraje europejskie nie są w stanie w żaden sposób zmienić tej mentalności”.

Ale zło to właśnie na naszych oczach słabnie:

  • „Struktury euroatlantyckie i jako takie przeżywają najgłębszy kryzys samego NATO, które obecnie dyskutuje nad tym, czy nadszedł czas na jego zamknięcie, ponieważ jeden kraj NATO planuje atak na inny kraj NATO”.
  • „Są głosy wzywające do stworzenia systemu bezpieczeństwa bez Stanów Zjednoczonych”.
  • „Problemy, które powstały między Stanami Zjednoczonymi, Europą i innymi krajami z powodu ceł, opłat i sankcji, będą trwały jeszcze przez długi czas”.

Proputinowskie siły idą po władze w Europie

„Powtarzam, NATO jest w głębokim kryzysie, Unia Europejska jest w głębokim kryzysie, a OBWE jest na skraju załamania. Ci, którzy mają większą dalekowzroczność, powinni przyłączyć się do naszych wysiłków, wraz z naszymi białoruskimi przyjaciółmi, na rzecz promowania Karty Różnorodności i Wielobiegunowości w XXI wieku”.

Skoro UE się rozpada od wewnątrz („»Zdrowe siły«, którym zależy na interesach narodowych, a nie na imperialnych ambicjach, obudziły się w Europie, a ich głosy są już słyszalne. I to nie tylko na Węgrzech, Słowacji i w Czechach, ale także w Niemczech i Francji”), ma razie nie ma tam z kim rozmawiać („Jeśli ktoś chce rozmawiać, nigdy nie odmówimy, nawet wiedząc, że mało prawdopodobne jest, abyśmy byli w stanie osiągnąć jakiekolwiek porozumienie z obecnymi przywódcami Europy. Zbyt głęboko pogrążyli się w nienawiści do Rosji”).

Ale w pewnym momencie główni gracze krajowi i regionalni będą musieli uzgodnić współpracę.

Tak się rozwala stary świat – a tego chciał Putin. Od teraz nie będzie rozmów NATO-Rosja. W negocjacjach NEW Start o ograniczeniu pocisków atomowych poza USA i Rosją muszą już uczestniczyć też posiadające arsenały nuklearne Francja i Wielka Brytania (która jednak powinna się nazywać po prostu „Brytanią”, bo nie jest, jak zauważył Ławrow, wielka).

Grenlandia: Putin tego chciał

„Tendencje kryzysowe narastają w samym społeczeństwie zachodnim. Grenlandia jest tego wyraźnym przykładem, wokół którego toczą się dyskusje, jakie wcześniej trudno było sobie wyobrazić. W tym dotyczące perspektyw dalszego istnienia NATO jako zjednoczonego zachodniego bloku wojskowo-politycznego”.

Grenlandia jest jak Krym („Krym nie jest mniej ważny dla bezpieczeństwa Rosji niż Grenlandia dla Stanów Zjednoczonych”).

Do tego „w zasadzie Grenlandia nie jest naturalną częścią Danii, prawda? Nie była naturalną częścią Norwegii ani Danii. Była podbojem kolonialnym. To, czy mieszkańcy się do niej przyzwyczaili i czują się komfortowo, to już inna kwestia”.

I tu mamy tradycyjny dla dyplomacji Putina wywód historyczny (a precyzyjnie – ahistoryczny, bo mieszający pojęcia i stosujący do przeszłości kategorie, które nie istniały wtedy, ale istnieją teraz i wydają się Kremlowi użyteczne): „Od XIII wieku Grenlandia była zasadniczo kolonią norweską, następnie w XIX i na początku XX wieku była kolonią duńską, a dopiero w połowie ubiegłego wieku podpisano porozumienie, że stanie się częścią Danii, a nie kolonią”.

Ławrow mówi jednak, że o ile Putin znalazł dobry powód do zajęcia Krymu („wolę mieszkańców” wyrażoną w referendum przeprowadzonym pod rosyjską okupacją), o tyle Trump takiego powodu nie ma.

„Kiedy uzasadniają to, co dzieje się wokół Grenlandii, twierdząc, że w przeciwnym razie Rosja lub Chiny ją przejmą, cóż, nie ma na to dowodów. Ekonomiści i politolodzy na Zachodzie już to podważają”.

Stąd konieczne będą „wielobiegunowe negocjacje”.

Ukraina wedle Ławrowa

Tu dochodzimy do kwestii Ukrainy.

Jak pamiętamy, 28 grudnia po spotkaniu z prezydentem Zełenskim Trump ogłosił zamiar finalizowania umowy – zwanej 20 punktowym planem, lub „planem pokojowym Trumpa” w sprawie Ukrainy. Szczegółowe negocjacje, zwłaszcza dotyczące gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy, miały się odbyć w styczniu. Nie odbyły się i – choć Ukraina powtarza, że jest gotowa porozumienie podpisywać – negocjatorzy amerykańscy milczą.

Wcześniej Putin próbował dać Trumpowi powód do zerwania tych negocjacji. Za pośrednictwem Ławrowa ogłosił, ze Ukraińcy chcieli ostrzelać jego rezydencję nad jeziorem Wałdaj. Operacja „ostrzał” była tak grubymi nićmi szyta, że Trump uwierzył swojemu CIA: ataku nie było.

Wtedy Moskwa powiedziała wprost, że 20-punktowy plan jest dla niej nie do przyjęcia. Wysłannicy Trumpa Witkoff i Kushner nie dostali zaproszenia do Moskwy. Teraz, w Davos, wysłannik Putina tłumaczy im, co jest nie tak z ich i Trumpa planem.

Ukraina: jej władze ma wskazać Putin

„Ukraina znajduje się obecnie w bardzo trudnej sytuacji, zarówno na froncie, jak i politycznie” – mówił na konferencji prasowej Ławrow.

Rosja oczywiście chciałaby to rozwiązać pokojowo, ale będzie to możliwe, jeśli przyjmie się jej warunki. Europa tego nie chciała zrozumieć. Co więcej, zajmuje się teraz negocjowaniem gwarancji dla Ukrainy. A to przecież nic innego jak gwarancje dla władz Ukrainy, że będą wybierane zgodnie z ukraińskim prawem, a nie przez Putina.

„Jeśli spojrzeć na historię tego kryzysu, począwszy od 2014 roku, a zwłaszcza od 2022 roku, widać, że Federacji Rosyjskiej nie brakowało dobrej woli w dążeniu do osiągnięcia porozumień politycznych. Jednak za każdym razem nasi zachodni, głównie europejscy, sąsiedzi robili wszystko, co w ich mocy, aby podważyć te porozumienia”.

Ławrow świadomie pomija fakt, że obecnie gwarancje te negocjują ludzie Trumpa – w tym wywodzie winna jest Europa, nie Trump.

„Dziś i jutro w Davos zapowiedziano spotkania, na których po raz kolejny prezydent Trump zostanie zmuszony do działań, które już całkowicie się skompromitowały i okazały się nieskuteczne” – mówił Ławrow. – „Propozycje rozwiązania, które opierają się na celu zachowania reżimu nazistowskiego w tej części Ukrainy, która tę nazwę zachowa, są oczywiście absolutnie nie do przyjęcia”.

Ukraina bez gwarancji

„Te gwarancje są przeznaczone dla obecnego reżimu nazistowskiego w Kijowie. Nie możemy o tym zapominać. Nikt nie mówi o tym, jak powinno wyglądać życie na terytorium pozostającym pod kontrolą Ukrainy: ani słowa o przywróceniu praw Rosjan rosyjskojęzycznych, ani słowa o zniesieniu zakazu używania języka rosyjskiego we wszystkich sferach życia, ani słowa o zniesieniu zakazu działalności Ukraińskiej Kanonicznej Cerkwi Prawosławnej. Absolutnie nic”. „Z pewnością nie możemy sobie pozwolić na luksus ponownego dozbrajania się reżimu w Kijowie, dawania mu szansy na złapanie oddechu, a następnie ponownego atakowania Federacji Rosyjskiej jako narzędzia w rękach szalonych Europejczyków z Zachodu”.

Następnie Ławrow mówi, że przecież Trump już prawie się zgodził na rosyjskie warunki. Czyli na to, że władze w Ukrainie zostaną wybrane tak, by odpowiadały Moskwie, a prawo kraju i sposób rządzenia nim – zrusyfikowany.

„Za rządów Trumpa Stany Zjednoczone stały się jedynym krajem, który wyraził zrozumienie – nie tylko rozumiejąc, że interesy Rosji zostały wzięte pod uwagę, ale także proponując rozwiązania, które odnoszą się do podstawowych przyczyn obecnego kryzysu”.

„Niestety, wyłoniła się grupa czterech europejskich przywódców, w tym brytyjski premier Keir Starmer, którzy nie są zainteresowani rozwiązaniem konfliktu ukraińskiego. Opowiadają się oni za zawieszeniem broni z gwarancjami prawnymi dla bezpieczeństwa Ukrainy, dążąc do utrzymania nazistowskiego reżimu u władzy na Ukrainie”.

„Pomysł prezydenta USA Donalda Trumpa na rozwiązanie konfliktu na Ukrainie, omawiany i popierany przez Rosję podczas rozmów w Anchorage na Alasce, jest kategorycznie odrzucany przez grupę »europejskich elit«”.

USA Trumpa „jest to jedyny kraj Zachodu, który jest skłonny zająć się pierwotnymi przyczynami tego konfliktu, który w dużej mierze został stworzony przez poprzednika Donalda Trumpa (Joe Bidena) i jego administrację”.

Rozmowy o interesach

Tu Ławrow mówi światu, jak mają wyglądać rozmowy o Grenlandii i Ukrainie. Odwołuje się do pierwszych kontaktów z administracją Trumpa. 18 lutego 2025 roku rozmawiał w Rijadzie z sekretarzem stanu Marco Rubio. Ten ujawnił wtedy część tej rozmowy, mówił m.in. o negocjacjach, cytując „Ojca chrzestnego”. Ławrow postanowił teraz przedstawić swoją wersję tej rozmowy.

Nad tą wersją także wisiał duch Don Corleone:

„Na samym początku naszego spotkania w Rijadzie Marco (...) powiedział, że polityka zagraniczna USA pod rządami prezydenta Trumpa jest determinowana przez interesy narodowe i zdrowy rozsądek. »Interesy narodowe krajów takich jak Stany Zjednoczone i Rosja nie zawsze będą zbieżne; w większości przypadków nie będą. Ale kiedy już się zbiegną, poważnym błędem byłoby niewykorzystanie tej zbieżności do skoordynowania i wdrożenia wspólnych, korzystnych dla obu stron projektów w gospodarce, handlu, inwestycjach itd.«”.

„W odpowiedzi stwierdziłem, że w pełni podzielam tę filozofię, tę logikę” – opowiadał na konferencji prasowej Ławrow.

Stosunki z USA mają być więc „pragmatyczne”, a oba kraje mają poszukiwać „punktów zbieżnych”. Bez zakładania pełnej zgodności, bo „takie porozumienie jest niemożliwe między dwoma największymi mocarstwami nuklearnymi”. Przykładem rozbieżności jest np. Wenezuela i Iran. („Rosja dostrzega niespójność w działaniach administracji prezydenta USA Donalda Trumpa w kwestiach bezpieczeństwa międzynarodowego i jej stosunku do prawa międzynarodowego”). Nie czyni to jednak partnerów wrogami. Chodzi o negocjowanie: coś za coś, w różnych konstelacjach.

Ludzie na sali i dwpoje ludzi za stołem prezydialnym
Konferencja była także dla zagranicznych dziennikarzy. Ławrowowi towarzyszyła rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa. "Wiesti", 20 stycznia 2026

Świat pragmatyków – Putina i Trumpa

„Administracja Donalda Trumpa, pomimo że jej działania są obecnie szeroko komentowane na całym świecie, jest administracją pragmatystów i uznaje potrzebę nie tylko zjednoczenia pod swoim przywództwem dużej liczby krajów, ale także pełnego uwzględnienia ich uzasadnionych interesów”.

Od teraz więc – objaśnił Ławrow – świat nie będzie dwubiegunowy (USA-Chiny), tylko wielobiegunowy (Chiny i USA „to są obecnie dwie największe gospodarki. Jednak wciąż trudno przewidzieć, jak będzie przebiegał proces dalszego wzmacniania pozycji każdej z nich w sprawach globalnych. Opowiadamy się za uporządkowanym procesem opartym na negocjacjach i osiągnięciach, a także, jak już powiedziałem, na równowadze interesów”).

A rozdrobnienie polityczne bloku zachodniego doprowadzi do tego, że

znowu będzie można wrócić do postulatu Putina z Monachium w 2007 roku. By NATO się cofnęło do granic sprzed rozszerzenia w 1999 roku i zwinęło swoje bazy w Europie Wschodniej.

„Zachód – mówił Ławrow – nawet nie zareagował na monachijskie przemówienie prezydenta Putina w 2007 roku, czego wielu poważnych polityków teraz żałuje. Żałują, że nie słuchali, nie słyszeli i odrzucili je jako kolejną retorykę. W rzeczywistości tak nie jest. A Rosja, zgodnie z naszą nową, nowoczesną koncepcją polityki zagranicznej, jest krajem cywilizacyjnym. Nie wyrzekniemy się naszych korzeni. Nie mamy do tego prawa. Czcimy pamięć naszych przodków i dziedzictwo, jakie nam pozostawili”.

Następnie będzie można porozmawiać o losie krajów nadbałtyckich (Ławrow: „Odkąd uzyskali niepodległość w 1989 roku, zdają się nadal żywić fobię wobec Federacji Rosyjskiej. I nieustannie boją się, że znów ich zaatakują, a przynajmniej tak nam powiedziano. Więc po prostu przyjmiemy ich do Unii Europejskiej i NATO, a oni się uspokoją. Jednak nie tylko nie uspokoiły się, ale zaczęły próbować odgrywać wiodącą rolę w podsycaniu rusofobicznych nastrojów zarówno w UE, jak i w NATO”). Oraz oczywiście i Ukrainy.

A negocjacje te można zacząć już teraz – przy okazji „Rady Pokoju” Trumpa. Putin dostał do niej zaproszenie. Ale jeszcze nie wie, czy je przyjmie. Negocjacje w sprawie „Rady” – sugeruje Ławrow – mogą być testem nowych zasad.

Rosja więc „planuje skontaktować się ze Stanami Zjednoczonymi w celu wyjaśnienia szczegółów propozycji Waszyngtonu dotyczących powołania »Rady Pokoju«. Z pewnością chcemy doprecyzować koncepcyjną i praktyczną wizję tej inicjatywy, przedstawioną przez naszych amerykańskich kolegów. Obecnie staramy się wyjaśnić te kwestie i pozostaniemy w kontakcie” (rzecznik Putina Pieskow wprost dziś powiedział, że pytania o udział Rosji w Radzie Trumpa są „przedwczesne”).

***

Od początku pełnoskalowej napaści Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku śledzimy, co mówi na ten temat rosyjska propaganda. Jakich chwytów używa, jakich argumentów? Co wyczytać można między wierszami?

UWAGA, niektóre z linków wklejanych do tekstu mogą być dostępne tylko przy włączonym VPN.

Grafika: rozbłysk a w srodku oko (Saurona?)
Grafika: rozbłysk a w srodku oko (Saurona?)
;
Na zdjęciu Agnieszka Jędrzejczyk
Agnieszka Jędrzejczyk

Z wykształcenia historyczka. Od 1989 do 2011 r. reporterka sejmowa, a potem redaktorka w „Gazecie Wyborczej”, do grudnia 2015 r. - w administracji rządowej (w zespołach, które przygotowały nową ustawę o zbiórkach publicznych i zmieniły – na krótko – zasady konsultacji publicznych). Do lipca 2021 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Laureatka Pióra Nadziei 2022, nagrody Amnesty International, i Lodołamacza 2024 (za teksty o prawach osób z niepełnosprawnościami)

Komentarze