0:00
21 sierpnia 2022

Schab, „egzekutor” Ziobry, potwierdza: represje w sądzie apelacyjnym są za stosowanie prawa UE

Piotr Schab, prezes Sądu Apelacyjnego w Warszawie, potwierdził, że przeniesienie dwóch sędzi do innego wydziału jest karą za stosowanie wyroków ETPCz i TSUE. Za represje Schabowi i jego zastępcy Radzikowi grozi w przyszłości odpowiedzialność karna.

Wydrukuj

Piotr Schab - na zdjęciu u góry - do karnego przeniesienia dwóch sędzi przyznał się w piśmie jakie skierował w piątek 19 sierpnia do Małgorzaty Manowskiej, neo-sędzi na stanowisku I prezesa Sądu Najwyższego.

Pismo Schaba to odpowiedź na wcześniejszy list Manowskiej, w którym wezwała go do zaprzestania represji służbowych sędziów Sądu Apelacyjnego w Warszawie. List Manowskiej był sporym zaskoczeniem, bo raczej sprzyja ona tzw. dobrej zmianie w sądach. Ale Schab pozostał nie ugięty.

Przypomnijmy. Na początku sierpnia 2022 roku dwie doświadczone sędzie z wydziału karnego Ewa Leszczyńska-Furtak i Ewa Gregajtys dostały decyzję o przeniesieniu ich bez ich zgody do wydziału pracy i ubezpieczeń społecznych. Decyzja jest represją służbową za to, że sędzie stosują wyroki ETPCz i TSUE, w których podważono legalność neo-KRS i nominowanych przez nią neo-sędziów. Ponadto sędzie przeniesiono mimo tego, że w wydziale karnym brakuje sędziów.

W obronie przeniesionych sędzi stanęli sędziowie z całej Polski, w tym z SN. List w ich obronie podpisało 1300 sędziów. W liście podkreślono, że decyzja narusza Konstytucję, która gwarantuje sędziom nieusuwalność i niezależność. Przypomniano, że w podobny sposób represjonowano sędziów w PRL-u.

Pod decyzją o karnym przeniesieniu sędzi podpisał się wiceprezes Sądu Apelacyjnego Przemysław Radzik. Zrobił to w imieniu prezesa tego sądu Piotra Schaba. Obaj są na tych stanowiskach od niedawna, nominował ich minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobry. Obaj też znani są z tego, że ścigają niezależnych sędziów jako rzecznicy dyscyplinarni ministra Ziobry. Ponadto obaj są neo-sędziami, których status podważają w swoich orzeczeniach sędzie Ewa Leszczyńska-Furtak i Ewa Gregajtys.

I teraz Schab w odpowiedzi do Manowskiej zapowiedział, że nie wycofa decyzji swojego zastępcy i potwierdził, że sędzie przeniesiono za karę.

Schab potwierdza represje. Szefowa neo-KRS nie widzi problemu

Piotr Schab w odpowiedzi do Manowskiej napisał, że decyzja o przeniesieniu do wydziału pracy sędzi Ewy Leszczyńskiej-Furtak i Ewy Gregajtys została podjęta po „analizie wszystkich okoliczności istotnych dla zapewnienia należytego funkcjonowania powierzonego mi sądu”.

Zarzucił obu sędziom, że długotrwale negowały „wykonywanie fundamentalnych obowiązków służbowych sedno, których stanowi wszak wymiar sprawiedliwości”.

Schab pisze: „Manifestowana w szeregu pism kierowanych do władz sądu oraz w licznych orzeczeniach i oświadczeniach wobec stron postępowania ocena statusu zawodowego innych sędziów jest z jednej strony jaskrawym przekroczeniem podstawowych wymogów etyki sędziowskiej, z drugiej strony natomiast torpeduje należyte wykonywanie władzy służby publicznej w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie, skoro osoby, o których mowa uzurpują sobie tytuł do otwartej odmowy orzekania w składach kolegialnych tworzonych z większością sędziów II wydziału karnego tego sądu”.

Schab uważa, że budzi to sprzeciw stron postępowań, które prowadzą sędzie.

Zarzuca też Leszczyńskiej-Furtak i Gregajtys, że ich motywy niezgody orzekania z neo-sędziami opierają się na „negacji porządku konstytucyjnego, podważaniu roli Prezydenta RP w procesie nominowania sędziów, czy wręcz - na zarzutach o charakterze osobistym wobec sędziów”.

Jakie to mają być rzekome zarzuty osobiste Schab nie podał.

Schab - zwany w środowisku prawników „egzekutorem” Ziobry - uważa, że sędzie „przekroczyły granicę zachowania, które jest zasadniczym warunkiem pełnienia przez sąd doniosłej roli publicznej”.

Dalej pisze w piśmie do Manowskiej: „Odmowa pracy orzeczniczej przez panie sędzie ma zaś oczywisty skutek dla oceny ich wkładu w funkcjonowanie Sądu Apelacyjnego w Warszawie”.

Na koniec podkreśla, że „konieczna jest taka zmiana warunków służby” obu sędzi, która pozbawi je „sposobności orzekania w składach kolegialnych, a zatem doprowadzi do pełniejszego wykorzystania ich potencjału zawodowego w jednostce organizacyjnej charakteryzującej się w ostatnim czasie ogromnym wzrostem spraw, poddanych jej kognicji”.

Stanowisko w sprawie represji służbowych w Sądzie Apelacyjnym zajęło też Prezydium nowej, nielegalnej Krajowej Rady Sądownictwa, której status podważył w wyrokach TSUE i ETPCz.

Prezydium na posiedzeniu 11 sierpnia 2022 roku uznało, że sprawa nie wymaga pilnego zajęcia się przez neo-KRS. Prezydium wystarczyły wyjaśnienia złożone przez wiceprezesa Sądu Apelacyjnego w Warszawie Przemysława Radzika i uznało, że karne przeniesienie sędzi ma na celu „zagwarantowanie obywatelom prawa do sądu”.

Prezydium kupiło też wersję Radzika i Schaba, że decyzja ta służy „dobru wymiaru sprawiedliwości” ze względu na postawę obu sędzi wobec neo-sędziów.i

Oświadczenie Prezydium neo-KRS podpisała szefowa tego nielegalnego organu Dagmara Pawełczyk-Woicka, która jest też prezesem Sądu Okręgowego w Krakowie, z nominacji ministra Ziobry. Co ważne, Pawełczyk-Woicka też jest neo-sędzią - nominację dała jej neo-KRS - i jako prezes sądu też stosuje represje służbowe wobec sędziów wykonujących wyroki ETPCz i TSUE. Wrócimy do tego w dalszej części tekstu.

W Prezydium neo-KRS oprócz Pawełczyk-Woickiej zasiada też poseł PiS Arkadiusz Mularczyk, Maciej Nawacki, Anna Dalkowska (była zastępczyni ministra Ziobry), Joanna Kołodziej-Michałowicz i Rafał Puchalski, którego nazwisko pojawia się w kontekście afery hejterskiej.

Wszyscy sędziowie z Prezydium są też neo-sędziami, bo dostali awanse od neo-KRS.

Przemysław Radzik w otoczeniu rzeczników dyscyplinarnych

Trio ministra Ziobry ścigające niezależnych sędziów. Od lewej stoją: główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab, jego zastępca Michał Lasota (w środku), a za nim drugi zastępca Przemysław Radzik. Fot Mariusz Jałoszewski.

Sędzia Leszczyńska-Furtak odpowiada Schabowi

Na zarzuty Schaba odpowiedziała sędzia Ewa Leszczyńska-Furtak. Jej oświadczenie zostało opublikowane na stronie Forum Współpracy Sędziów. Sędzia napisała, że publicznie dyskredytuje się jej służbę sędziowską, którą pełni nienagannie od 25 lat.

Podkreśliła, że nigdy nie odmówiła sprawowania wymiaru sprawiedliwości. Że rozpoznawała wszystkie sprawy, że uzasadnienia do orzeczeń pisała w terminie. Podkreśliła, że o jej pracy świadczy 100 procentowa stabilność wydanych przez nią orzeczeń. Co oznacza, że nie są one uchylane.

Sędzia zaznacza, że powstrzymywanie się od orzekania w składach z neo-sędziami uzasadniała orzeczeniami ETPCz, TSUE oraz Sądu Najwyższego, w których zakwestionowano ich legalność.

Leszczyńska-Furtak zapewnia, że nie chciała narażać stron postępowania na udział w procedurze, która „może rodzić daleko idące negatywne konsekwencje wynikające z niestabilności wyniku procesu, jak również nie chcąc narażać budżetu Państwa na związane z tym konsekwencje finansowe”.

Bowiem skład orzekający z neo-sędziami jest wadliwy, a wydany przez taki skład orzeczenie można uchylić. A obywatel za wydanie wadliwego orzeczenia może dochodzić odszkodowania.

Leszczyńska-Furtak zapewnia, że nie podważa porządku konstytucyjnego, ale „wprost odwoływała się do powinności jego respektowania”. I dalej: „Podobnie nie podważałam nigdy roli prezydenta RP w procesie nominowania sędziów, a jedynie wskazywałam na złożoność tego procesu, posługując się argumentacją wyłącznie prawną”.

Sędzia na końcu oświadczenia zaznacza, że nigdy nie używała wobec sędziów obraźliwych i osobistych argumentów, a stawianie jej takiego zarzutu odbiera jako pomówienie.

Schab i Radzik mogą odpowiadać karnie i dyscyplinarnie

Za karne przesunięcie obu sędzi Schab i Radzik mogą w przyszłości ponieść odpowiedzialność karną. Bo zmiana wydziału w sądzie, bez zgody sędziego może być tylko w wyjątkowych sytuacjach. Nie może być nieformalną karą służbową nakładaną przez prezesa sądu, co de facto przyznał w swoim oświadczeniu Piotr Schab.

Przeniesienie sędziego do innego wydziału reguluje artykuł 75 ustawy o ustroju sądów powszechnych. Mówi on, że sędziego bez jego zgody można przenieść do innego wydziału z powodów organizacyjnych (np. likwidacji dotychczasowego wydział w sądzie), z powodu pokrewieństwa osób pracujących w tym samym wydziale oraz w wyniku orzeczenia kary dyscyplinarnej przez sąd dyscyplinarny.

W przypadku sędzi Ewy Leszczyńskiej-Furtak i Ewy Gregajtys żaden z tych przypadków nie zachodzi. Nie mają żadnych postępowań dyscyplinarnych, żaden sąd dyscyplinarny nie orzekł o ich karnym przeniesieniu do winnego wydziału.

Poza tym nie można sędziego karać za wykonywane funkcji orzeczniczych i stosowanie wyroków ETPCz i TSUE. A już na pewno nie może robić tego prezes sądu, bo jest to wpływanie na orzeczenia, w których wydawaniu sędzia jest niezależny i jest to jego wyłączną domeną.

Ponadto prezes Schab i jego zastępca Radzik złamali Konstytucję. Artykuł 180 Konstytucji mówi, że sędzia jest nieusuwalny. Można go przesunąć wbrew jego woli, w inne miejsce jedynie na mocy orzeczenia sądu lub w wyniku poważnych i uzasadnionych zmian w organizacji pracy sądu.

Radzik i Schab złamali też zabezpieczenie TSUE z 14 lipca 2021 roku. W tym orzeczeniu TSUE zawiesił nielegalną Izbę Dyscyplinarną (jest już zlikwidowana) oraz przepisy ustawy kagańcowej pozwalające karać sędziów za podważanie statusu neo-KRS, czy neo-sędziów. A Schab teraz wprost przyznał, że przeniesienie sędzi to kara właśnie za podważanie statusu neo-sędziów.

To nie koniec. TSUE w wyroku z października 2021 roku orzekł, że przeniesienie sędziego do innego wydziału - wbrew jego woli - jest formą represji i jest sprzeczne z prawem UE. I może to naruszać niezawisłość sędziowską. Godzi też w zasadę nieusuwalność sędziów i może być formą kontroli wydawanych przez nich orzeczeń.

Ten ważny wyrok TSUE wydał na kanwie sprawy sędziego Waldemara Żurka, jednego z symboli wolnych sądów.

Żurek to pierwszy polski sędzia, który za władzy PiS został karnie przeniesiony do wydziału cywilnego. To była decyzja prezes Sądu Okręgowego w Krakowie Dagmary Pawełczyk-Woickiej. Żurek jest dziś najbardziej represjonowanym sędzią w Polsce, bo od początku broni wolnych sądów i krytykuje przejmowanie przez PiS kontroli nad wymiarem sprawiedliwości.

Z powodów jak powyżej Schab i Radzik w przyszłości mogą odpowiadać karnie za przekroczenie uprawnień o czym mówi artykuł 231 kodeksu karnego. Mogą też odpowiadać dyscyplinarnie.

mężczyzna w średnim wieku w koszuli w kratę, trzyma w obu rękach mikrofon

Sędzia Waldemar Żurek z Sądu Okręgowego w Krakowie, były rzecznik starej, legalnej KRS. To pierwszy polski sędzia karnie przeniesiony do innego wydziału. Fot. Jakub Porzycki/Agencja Wyborcza.pl.

Karne przenoszenie i zawieszanie sędziów

Przenoszenie sędziów do innych wydziałów to coraz częstsza forma represji wobec sędziów. Stosuje się ją teraz w zastępstwie zawieszania w obowiązkach służbowych, co robiła zlikwidowana, nielegalna Izba Dyscyplinarna. Zawiesiła ona sześciu niepokornych sędziów za wydawane orzeczenia, w tym za wykonywanie wyroków ETPCz i TSUE.

To sędziowie: Paweł Juszczyszyn z Olsztyna, Maciej Ferek z Krakowa, Maciej Rutkiewicz z Elbląga, Igor Tuleya, Piotr Gąciarek i Krzysztof Chmielewski z Warszawy.

Jak na razie do pracy wrócił jedynie Juszczyszyn, bo jego zawieszenie uchylił były już prezes Izby Dyscyplinarnej Adam Roch. Do pracy powinien też wrócić na mocy zabezpieczenia wydanego przez polski sąd Tuleya, ale zablokował to Przemysław Radzik, jako wiceprezes sądu apelacyjnego. Za to Tuleya złożył na niego i Schaba zawiadomienie do prokuratury.

Z kolei represje w formie zmiany wydziału oprócz sędziów Żurka i teraz Leszczyńskiej-Furtak oraz Gregajtys dotknęły też innych sędziów. W ten sposób od sądzenia ulicznej opozycji został odsunięty sędzia Łukasz Biliński z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia. Z wydziału karnego został przesunięty przez prezesa sądu Macieja Miterę (był wtedy też członkiem neo-KRS) do wydziału pracy. Sędzia Biliński słynął z orzeczeń, w których uniewinniał uczestników antyrządowych protestów.

Od sądzenia procesów karnych zostali też odsunięci doświadczeni sędziowie Piotr Gąciarek i Anna Ptaszek z Sądu Okręgowego w Warszawie. Oboje zostali przesunięci do wydziału, który wykonuje orzeczenia innych sędziów. To też była kara za wykonywanie orzeczeń TSUE i ETPCz, w zakresie neo-sędziów. Za tymi decyzjami stali Schab i Radzik, którzy byli wówczas w kierownictwie sądu okręgowego.

Za to samo karnie przeniesiono również kilku sędziów krakowskich. Do innych wydziałów zostali przeniesieni sędziowie Beata Morawiec, Maciej Czajka, Wojciech Maczuga, Grzegorz Buła i Katarzyna Wierzbicka. Była to decyzja prezeski sądu Dagmary Pawełczyk-Woickiej. Jej też za to grozi w przyszłości odpowiedzialność karna i dyscyplinarna.

Zaś niedawno karnie zmieniono wydział sędziemu Pawłowi Juszczyszynowi z Sądu Rejonowego w Olsztynie. Po tym, jak Izba Dyscyplinarna uchyliła jego zawieszenie, został przesunięty z wydziału cywilnego do wydziału rodzinnego. To decyzja prezesa tego sądu i członka neo-KRS Macieja Nawackiego.

Jest jeszcze duża grupa sędziów, którym za wykonywanie orzeczeń TSUE i ETPCz grozi bezterminowe zawieszenie w obowiązkach służbowych przez nową Izbę Odpowiedzialności Zawodowej SN, która zastąpiła Izbę Dyscyplinarną.

To sędziowie: Marta Pilśnik z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia, Andrzej Sterkowicz z Sądu Okręgowego w Warszawie, Olimpia Barańska-Małuszek z Sądu Rejonowego w Gorzowie Wielkopolskim, Anna Bator-Ciesielska z Sądu Okręgowego w Warszawie, Irena Piotrowska i Aleksandra Janas z Sądu Apelacyjnego w Katowicach, Rafał Lisak, Wojciech Maczuga i Kazimierz Wilczek z Sądu Okręgowego w Krakowie, sędziemu SN Andrzejowi Stępce, sędziemu wojskowemu Piotrowi Raczkowskiemu.

Zawieszenie grozi też sędziom: Marzannie Piekarskiej-Drążek z Sądu Apelacyjnego w Warszawie, Agnieszce Niklas-Bibik z Sądu Okręgowego w Słupsku, Adamowi Synakiewiczowi z Sądu Okręgowego w Częstochowie, Annie Głowackiej z Sądu Okręgowego w Krakowie, Joannie Hetnarowicz-Sikorze z Sądu Rejonowego w Słupsku i sędziemu SN, prof. Włodzimierzowi Wróblowi.

Ta grupa chroniona jest jednak przez zawieszeniem w ramach zabezpieczenia wydanego przez ETPCz.

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne