W nocy z czwartku na piątek 20 grudnia sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka, po 10 godzinach burzliwych obrad, „poprawiła” ustawę dyscyplinującą PiS. Zignorowano poprawki i wnioski opozycji, zastrzeżenia Biura Legislacyjnego Sejmu. Niekonstytucyjna ustawa przejdzie drugie czytanie dziś o 10:30

To była kolejna długa noc w Sejmie. Posiedzenie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka rozpoczęło się 19 grudnia po godzinie 19:00, a ostatnie głosowanie dobiegło końca o 05:15 nad ranem 20 grudnia. Posłowie rządzącej koalicji, którzy mają większość w komisji, przegłosowali co chcieli.

Komisja przyjęła wszystkie 21 poprawek zgłoszonych przez posłów PiS, trzy poprawki Porozumienia Jarosława Gowina, w tym preambułę do ustawy (sic!). Pozytywnie zaopiniowała też całość projektu.

Odrzucono 80 poprawek opozycji. W sumie komisja musiała przeprowadzić ponad 100 głosowań. Wszystkie odbyły się między 04:15 a 05:15 nad ranem.

Co zmieniło się w ustawie?

Partia Kaczyńskiego wycofała się z części najbardziej kontrowersyjnych przepisów.

  • Wyrzucono wymóg składania oświadczeń o aktywności w internecie, w tym w mediach społecznościowych. Posłowie uzasadnili, że „tego rodzaju oświadczenie nie jest konieczne dla zapewniania prawidłowości wykonywania obowiązków związanych z pełnieniem urzędu sędziego. Sędziowie nadal będą jednak musieli informować o członkostwie w stowarzyszeniach;
  • Wykreślono przepis o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów za „odmowę stosowania przepisu ustawy, jeżeli jego niezgodności z Konstytucją lub umową międzynarodową ratyfikowaną za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie nie stwierdził TK”;

Sędziowie nadal mają odpowiadać dyscyplinarnie za:

  • działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości;
  • działania kwestionujące istnienie stosunku służbowego sędziego lub skuteczność jego powołania;
  • działalność publiczną niedającą się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Jedna z poprawek zmieniła także nieco treść przepisu dotyczącego przedmiotu obrad kolegium i samorządu sędziowskiego.

W pierwotnej wersji projektu sędziowie mieli mieć zakaz podejmowania uchwał „wyrażających wrogość wobec innych władz Rzeczypospolitej Polskiej i jej konstytucyjnych organów, a także krytykę podstawowych zasad ustroju RP”. Usunięto fragment o „wrogości”. Po zmianach przepis zabrania jedynie podejmowania „uchwał podważających zasady funkcjonowania władz RP i jej konstytucyjnych organów”.

Niektóre poprawki wzmocniły przepisy projektu. Zwiększyły np. kompetencje nowych izb Sądu Najwyższego. Izba Kontroli Nadzwyczajnej ma rozpatrywać „skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia SN” oraz innych sądów, jeżeli „niezgodność z prawem polega na podważeniu statusu osoby powołanej do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego, która wydała orzeczenie w sprawie”.

To próba powstrzymania sędziów SN i sądów powszechnych przed zastosowaniem się do wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE  z 19 listopada. TSUE nakazał w nim sędziom badanie niezależności Krajowej Rady Sądownictwa i Izby Dyscyplinarnej SN.

Po zmianach więcej kompetencji ma zyskać także Izba Dyscyplinarna SN, która, w świetle orzeczenia Izby Pracy z 5 grudnia, nie jest sądem w rozumieniu unijnego prawa. PiS daje jej jednak nowe obowiązki. Ma rozpoznawać wnioski o uchylenie immunitetów sędziów i prokuratorów w pierwszej i drugiej instancji. Dotychczas takie sprawy w pierwszej instancji rozpatrywał miejscowy sąd dyscyplinarny.

Projekt trafi na drugie czytanie w Sejmie już w piątek, 20 grudnia rano.

Tak relacjonowaliśmy przebieg prac komisji w OKO.press:


Komisja w nowej kadencji przeszła znaczący lifting. Zabrakło Stanisława Piotrowicza, który pełnił rolę przewodniczącego, a także Krystyny Pawłowicz, członkini zwykłej. Oboje nie odnowili mandatu poselskiego, ale zostali wybrani przez klub PiS na nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Obecnie przewodniczącym Komisji jest poseł Marek Ast. Ale wiceprzewodniczącą została także posłanka KO, Kamila Gasiuk-Pihowicz. Posłanka KO jeszcze przed rozpoczęciem obrad zagadywała Kamila Bortniczuka: „Panie pośle, te poprawki to prosto z Ministerstwa?”

Od razu też zaczęła instruować przewodniczącego Asta, że posiedzenie powinno zostać odroczone, żeby członkowie komisji mogli się zapoznać z poprawkami klubu PiS.

„Pani nie przewodniczy” – odpowiadał jej Ast. Wywiązała się gwałtowna wymiana zdań, ale po chwili wyłączono mikrofony. Posłowie i posłanki zbierali się przez kolejnych kilkanaście minut, ci, którzy zdążyli już dostać wydruki z poprawkami, zaczynali się z nimi zapoznawać. Ale poprawki były rozdawane do ostatnich chwil przed otwarciem obrad.

Nie będzie wysłuchania publicznego

Godz. 19:40

Pierwszy wniosek formalny zgłosił Krzysztof Śmiszek: „Projekt jest na tyle kompleksowy i na tyle mocno ingeruje w organizację sądów, że należy zorganizować wysłuchanie publiczne”. Śmiszek argumentował też, że organizacje prawnicze działające na co dzień w tych materiach miały problem z dostaniem się na posiedzenie Komisji.

Biuro Legislacyjne Sejmu stwierdziło, że na wniosek o wysłuchanie jest za późno, powinien być zgłoszony na 14 dni przed posiedzeniem Komisji. W dodatku rano już przegłosowano sposób procedowania projektu, nie uwzględniając wysłuchania. Wniosku nie dopuszczono pod głosowanie.

Magdalena Filiks (KO) wnioskowała o 30 minut na zapoznanie się z poprawkami, które niektórzy posłowie dostali dopiero przed chwilą. Ast stwierdził, że robi członkom Komisji grzeczność procedując poprawki w sposób, gdy zgłaszane są na bieżąco. „Jeśli nie ma wniosków formalnych, to przystępujemy to głosowania nad porządkiem obrad”.

Kamila Gasiuk-Pihowicz zgłaszała uwagi, ale poseł Ast ponownie wyłączył jej mikrofon. Atmosfera jest nerwowa. Gasiuk-Pihowicz kontynuuje pomimo wyłączenia mikrofony, Ast wyraźnie zdenerwowany pokrzykuje do mikrofonu.

Szczerba wnioskuje o „przepracowanie”

Godz. 20:20

Michał Szczerba zgłosił na podstawie art. 42 ust. 5 regulaminu wniosek o przepracowanie poselskiego projektu. Komisja może złożyć taki wniosek do marszałek Sejmu. Szczerba zaczął wymieniać problemy projektu, które wymagają przepracowania:

  • sprzeczność przepisów projektu, które zakazują kwestionowania sędziów z przepisami kpc dotyczącymi nienależytego obsadzenia sądu oraz udziału osoby nieuprawnionej w wydaniu orzeczenia;
  • sprzeczność projektu z art. 267 TUE (pytania prejudycjalne);
  • sprzeczność z zasadą bezpośredniego stosowania przez sędziów Konstytucji oraz pomijania przepisów niezgodnych z Konstytucją;
  • sprzeczność z zasadą stosowania z pierwszeństwem przepisów ratyfikowanej umowy międzynarodowej;
  • sprzeczność z przepisami regulującymi pracę sądów administracyjnych, które sprawują kontrolę działalności administracji rządowej, analizują ich umocowanie oraz podważają ich działania.

Marek Ast wyraźnie zdenerwowany przerywał cały czas posłowi Szczerbie. W pewnym momencie zwrócił się do Biura Legislacyjnego Sejmu z pytanie, czy taki wniosek może być w ogóle rozpatrzony. BLS potwierdził istnienie takiej drogi.

PiS kontratakuje swoimi wnioskami

Bezpośrednio po Szczerbie zgłosił się Przemysław Czarnek: „Opozycja chce zagadać te obrady, więc proponuję przejść do głosowania nad wnioskiem o przejście do procedowania poprawek”.

Zrobiło się zamieszanie, posłowie opozycji zaczęli się zgłaszać masowo ze swoimi wnioskami formalnymi. Ast jednak zarządził głosowanie nad wnioskiem Szczerby i zignorował wszystkie inne zgłoszenia. Kamila Gasiuk-Pihowicz zaczęła oponować mówiąc, że to niedozwolone, nie można głosować, jeśli nie zgłoszono pozostałych wniosków.

„Panią przewodniczącą trudno jest uciszyć i wystudzić jej emocje”

– odpowiadał jej Ast. I udzielił natychmiast głosu Bartoszowi Kownackiemu (PiS), który był dopiero dziewiąty w kolejce. Kownacki, tradycyjnie, zawnioskował o udzielanie posłom jedynie minuty na wypowiedź. Na sali rozległ się pomruk i oklaski.

Głos zabrała Barbara Dolniak: „Przeprowadzono głosowanie, które odebrało posłom prawo do zgłoszeń wniosków formalnych. Pytam BLS, czy dopuszczalne było takie działanie?”

BLS wymijająco odpowiedział, że… to na barkach przewodniczącego komisji spoczywa obowiązek udzielenia głosu wszystkim wnioskodawcom.

Biuro Legislacji Sejmu krytykuje projekt

Godz. 20:40

Mecenas BLS zabrał głos w sprawie oceny projektu ustawy. Podkreślano, że poważne wątpliwości budzi duże nagromadzenie określeń niejasnych, wieloznacznych (takich jak „działanie polityczne sędziów”). Jako potencjalnie niezgodne z Konstytucją wskazywano zwłaszcza przepisy dotyczące zakazów tematów obrad zgromadzeń sądów, a także nowe przewinienia dyscyplinarne jak faktyczny zakaz  kwestionowania umocowania sądów i trybunałów, czy kwestionowania skuteczności powoływania sędziów. Wszystkie te przepisy mogą być niezgodne z art. 173 i 178 Konstytucji mówiącymi o niezależności i odrębności sądów.

W odpowiedzi na tę miażdżącą analizę głos zabrał świeżo awansowany przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości, Marcin Warchoł.

Twierdził, że odpowiedzialność dyscyplinarna to nie prawo karne, dlatego nie musi być tak dookreślone.

Magdalena Filiks złożyła wniosek formalny o odrzucenie projektu w całości: „Przecież ten projekt został rozjechany przez Biuro Legislacji Sejmu”. Wtórował jeden z wiceprzewodniczących Komisji: „Ten potwór nawet jeśli straci ze trzy, czy cztery zęby to nadal będzie potwór”.

W zgiełku i kolejnych ignorowanych przez Asta zgłoszeniach zagłosowano nad wnioskiem Szczerby i wnioskiem Filiks. Oba przepadły.

„Wolne Sądy? Nie znam”

Głos zabrał też Arkadiusz Myrcha z KO, który chciał przywitać uczestniczące w obradach NGO, których nie powitał Marek Ast. „Jest z nami Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, Forum Obywatelskiego Rozwoju, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Wolne Sądy”.

Ast powiedział, że przywitał RPO, a pozostałych organizacji nawet nie zna.

Poseł Zientarski: „Tak jak Kamila Gasiuk-Pihowicz powiedziała, to jest projekt bolszewicki. Tego nie było w stanie wojennym, to jest skandal!”

„Ale proszę na temat, my teraz mówimy o tytule ustawy” – upominał Ast.

Kropiwnicki wskazywał, że projekt obejmuje zbyt dużą rozpiętość przepisów – od regulaminów NSA po odpowiedzialność dyscyplinarną prokuratorów. BLS stwierdził jednak, że te nowelizacje spełniają wymogi.

Michał Szczerba zgłosił alternatywny tytuł: „Mam wrażenie, że tytuł nie oddaje charakteru proponowanych zmian. Dlatego proponuję nowy tytuł. W tym projekcie chodzi o wymuszenie na sędziach niestosowania prawa UE i Konstytucji. A za to grożą im represje. Potocznie ustawa ta nazywana jest ustawą represyjną. W związku z tym proponuję na „ustawa o represjach wobec sędziów za stosowanie konstytucji i prawa UE”.

„Wprowadzamy stan wojenny”

Godz. 20:50

Poseł Adam Szłapka z KO proponuje kolejny alternatywny tytuł ustawy: „Ustawa o bezkarności polityków PiSu”.

Poseł Bartosz Kownacki zgłasza wniosek o ograniczenie wypowiedzi posłów do 1 minuty oraz ograniczenia wypowiedzi klubów do jednego posłów. „Widać, że mamy tu obstrukcję ze strony opozycji”, uzasadnia.

Posłanka Barbara Dolniak argumentuje przeciw wnioskowi Kownackiego: „Przecież komisja miała być miejscem, gdzie debatujemy, rozmawiamy. Nie można tak ograniczać dyskusji. To wy stworzyliście sytuację, w której mamy tak szybko procedować tak ważną ustawę. Tak ważną, że aż jest preambuła do niej”.

Komisja przyjmuje wniosek Kownackiego częściowo: ograniczony zostaje czas wypowiedzi posłów.

Godz. 21:00

Poseł Kamil Bortniczuk z Porozumienia Jarosława Gowina czyta propozycję preambuły, którą zgłoszono jako poprawkę do ustawy:

Poseł Krzysztof Śmiszek proponuje odrzucenie preambuły, uznając, że jest ona niepotrzebna.

Przerwa od godz. 21.10 

Godz. 21:40

Poseł PiS Przemysław Czarnek do opozycji: „Podnosicie rękę na praworządność!”

Poseł Ast: „Na razie ta dyskusja donikąd nie prowadzi”.

Dwoje posłów KO zgłosiło jeszcze inne propozycje brzmienia preambuły:

Poseł Krzysztof Piątkowski: „38 lat od wprowadzenia przez władze komunistyczne w Polsce stanu wojennego postanowiliśmy wprowadzić stan wojenny w w wymiarze sprawiedliwości”.

Kamila Gasiuk-Pihowicz: „Ta preambuła nie oddaje rzeczywistości. Ta ustawa prowadzi właśnie do zabrania możliwości weryfikacji, czy sędziowie są powołani zgodnie z prawem. A to właśnie odbieranie prawa do sądu, sprawdzania czy jest prawidłowo obsadzony”.

Poseł Zientarski: „Nie będę proponował swojej preambuły. Proszę tylko o wykreślenie tego szyderstwa z wartości demokratycznych, które znajduje się w tej preambule (…) W wyroku TSUE nam przypomniano, jakie wartości naruszyliśmy. A teraz ustawą wy wprowadzacie bezprawie i jeszcze powołujecie się na te wartości? To jest wstyd do kwadratu, ta preambuła. Nie ma na to słów!”

Magdalena Filiks moja propozycja jest krótka: „W nocy z 18 na 19 grudnia my posłowie i posłanki PiS zdecydowaliśmy się wprowadzić w Polsce dyktaturę”.

Ast: „Głosować będziemy tylko nad propozycją pana posła Bortniczuka, bo jest najdalej idąca. Jeśli ją przegłosujemy, inne są bezprzedmiotowe”.

„My coś głosujemy?”

21:57

Posłowie zgłaszali, że to błąd, że trzeba głosować wszystkie wnioski. Po chwili przegłosowano preambułę Bortniczuka.

„Na jakiej podstawie Pan sobie wybrał poprawkę?” – pytano przewodniczącego. „Na podstawie logicznego myślenia” – odparł Ast, po sali rozległ się śmiech i oklaski.

Spytano jednak o opinię BLS, który odpowiedział, że właściwie to nie był prawidłowy tok procedowania, ale… już zagłosowano, więc po sprawie. Beata Dolniak wnioskowała o reasumpcję głosowania. Wniosek przepadł.

22:03

Ozdoba: „Posłowie opozycji teraz robią show, bo nie popisali się rano”. Poseł odczytał 19 poprawek, ale… czytał jedynie artykuły, a nie ich treść, żeby praca szybciej szła.

„Ale proszę czytać te poprawki, proszę je przedstawić!” – apelowała Gasiuk-Pihowicz. Ozdoba nie reagował i czytał dalej.

„Co to ma być? Co on czyta? To radzieckie standardy” – pokrzykiwali posłowie. „Jakie wyście szkoły kończyli, no naprawdę”.

Po kilku minutach okazało się, że Marek Ast nie wie, co czyta Ozdoba. „Pan zgłasza teraz poprawki do punktu pierwszego?” dopytywał? Ale Ozdoba czytał zbiorowo 19 poprawek do całej ustawy. I zawnioskował o łączne głosowanie nad poprawkami.

Ale Biuro Legislacyjne stwierdziło, że głosowanie blokowe uniemożliwia zgłaszanie kolejnych poprawek i może być kwalifikowane jako naruszenie procedury ustawodawczej. Co więcej, łączyć je w takie bloki można jedynie, gdy zachodzi merytoryczna łączność. Zdaniem BLS w tym wypadku jej nie ma.

22:20

Posłowie nadal zabierali głos. Arkadiusz Myrcha: „Jaki jest sens zgłaszania poprawek, jeśli czytamy tylko cyferki i literki jak poseł Ozdoba? Z tej komisji będą potem stenogramy, obywatele oglądają te obrady. Skąd oni mają wiedzieć, co to za poprawki? To jest ta jawność?”

„Każdy przedstawia poprawki tak jak potrafi” – odpowiadał Ast.

Myrcha: „Nazwać prace tej Komisji żartem, to pieszczotliwe określenie”.

„Szczyt bezczelności, pośle Myrcha, robicie obstrukcję, robicie hucpę, zgłaszacie poprawki dla prowokacji, pod publikę” – perorował Ast.

Po przerwie Jacek Ozdoba wycofał się z blokowego głosowania. Wniosek o głosowanie artykułami po chwili przeszedł.

A w przerwie:

22:45

BLS zaczyna zgłaszać legislacyjne propozycje. Ast stwierdził, że te propozycje „warto wprowadzić dopiero w drugim czytaniu projektu”.

Swoje poprawki, powołując się na niekonstytucyjność przepisów, zgłosili Barbara Dolniak i Michał Szczerba. Obie przepadły w głosowaniu.

Kamil Bortniczuk zaczął czytać swoje poprawki. Szybko okazało się, że… podobnie jak Ozdoba czyta poprawki blokowo. Posłowie opozycji zaczęli protestować, ale Marek Ast zdawał się nie rozumieć, o co chodzi.

23:11

Chaos. Nawiązała się dyskusja, czy poprawki są zgłaszane tylko do pierwszego artykułu, czy również powiązane. Mecenas BLS sugerował, żeby nie głosować od razu wszystkich poprawek, tylko najpierw je zbierać po kolei.

Magdalena Filiks złożyła wniosek o odroczenie obrad do 7 rano argumentując, że wszyscy są zmęczeni, również przewodniczący Ast, który nie wie, jakie poprawki są zgłaszane i zapomina, co wcześniej przegłosowywano.

Wniosek odrzucono.

00:03

Posłowie opozycji i koalicji wciąż zgłaszają poprawki do art. 1 procedowanej ustawy. Ich główne zastrzeżenie to niezgodność projektu z konstytucją. Te zastrzeżenia zgłaszało także Biuro Analiz Sejmowych i Biuro Legislacyjne Sejmu.

00:18

Do zastrzeżeń posłów opozycji odnosi się minister Sebastian Kaleta, sekretarz stanu w ministerstwie sprawiedliwości, mimo że zgłoszony projekt jest prezentowany jako poselski.

01:22

Rozpoczęło się zgłaszanie poprawek do art. 2 ustawy. Przemysław Czarnek, proponuje, by doprecyzować dodawany do ustawy o Sądzie Najwyższym art. 13a. Chce, by w paragrafie dotyczącym warunków wyboru I Prezesa SN zamiast „1/4 liczby członków Zgromadzenia Ogólnego sędziów SN” figurowała konkretna liczba – 32.

Opozycja pilnuje, by skrócony czas na wypowiedź obowiązywał także posłów PiS. Czarnek nie kończy czytać swoich poprawek, bo po minucie wybrzmiewa alarm.

Jeszcze o 01:30 posłanka KO Magdalena Filiks wnioskowała, by obrady przerwać i odroczyć do rana. Bezskutecznie.

„Niech panie nie robi tutaj dziecinady” – odpowiedział Marek Ast.


Jak ustawa znalazła się w komisji

Posiedzenie Sejmu 19 grudnia rozpoczęło się od skandalu. Opozycja miała szansę wyrzucenia ustawy dyscyplinującej z porządku obrad. W głosowaniu nad tym punktem wzięło udział tylko 204 posłów PiS. Niestety, frekwencja wśród klubów opozycyjnych również nie dopisała, więc Prawo i Sprawiedliwość wygrało trzy kolejne głosowania (od nr. 23 do nr. 25): o dopisanie ustawy do porządku obrad, o skrócenie debaty nad ustawą, o odrzucenie wniosku o przerwę.

Sejm skierował więc ustawę dyscyplinującą do dalszych prac w komisji. Wszystko zaplanowane jest tak, by projekt już jutro trafił na drugie i trzecie czytanie. Komisja trwa.

O co chodzi w ustawie?

OKO.press w wielu już tekstach przedstawiało, jakim bublem prawnym i naruszeniem Konstytucji i prawa europejskiego jest ustawa dyscyplinująca.

Według projektu ustawy sędziom (i prokuratorom) miałby grozić dyscyplinarki za działania:

  • mogące uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości (także za takie zaniechania);
  • kwestionujące istnienie stosunku służbowego sędziego (lub prokuratora) lub skuteczność ich powołania;
  • o charakterze politycznym;
  • stanowiące uchybienie godności urzędu.

Sędziowie musieliby też składać pisemne oświadczenia o:

  1. Członkostwie w stowarzyszeniach (z wykazaniem ich nazwy, siedziby, pełnionych funkcji i okresu członkostwa);
  2. Funkcji w fundacji nieprowadzącej działalności gospodarczej (wraz z nazwą i siedzibą fundacji oraz okresem pełnienia funkcji);
  3. Członkostwie w partii politycznej przed powołaniem na stanowisko oraz w okresie sprawowania urzędu przed 29 grudnia 1989 r. – (w tym nazwy partii, pełnionych funkcji oraz okresu członkostwa);
  4. Prowadzeniu portalu, strony internetowej lub aktywności na internetowych portalach umożliwiających założenie konta użytkownika, w tym anonimowo lub pod pseudonimem, jeżeli portal, strona lub aktywność dotyczą spraw publicznych (w tym nazw portali, stron lub sieci, oraz nazw i pseudonimów, pod którymi sędzia występuje).

Oświadczenia trzeba będzie przesyłać w ciągu 30 dni od objęcia urzędu i/lub rozpoczęcia danej działalności. Informacje te mają być jawne i zostać udostępnione w Biuletynie Informacji Publicznej.

Sędziowie dotychczas mogli zostać ukarani za przewinienia służbowe „w tym za oczywistą i rażącą obrazę przepisów prawa i uchybienia godności urzędu”. Planowana ustawa doprecyzowuje ten zapis. W ramach „oczywistej i rażącej obrazy” wyszczególnia „odmowę stosowania przepisu ustawy, jeżeli jego niezgodności z Konstytucją lub umową międzynarodową ratyfikowaną […] nie stwierdził Trybunał Konstytucyjny”.

Tak więc jeżeli ustawa nie została zakwestionowana przez TK, sędzia ma mieć obowiązek ją stosować. W domyśle – także wówczas, gdy jej treść jest sprzeczna z prawem UE, którego zapewnienie skuteczności jest obowiązkiem Polski.

Są też nowe sankcje. Posłowie PiS uznali, że brakuje kar pieniężnych. Dodali, że za przewinienie dyscyplinarne sędziom będzie mogła grozić „grzywna” w wysokości miesięcznej pensji wraz ze wszystkimi dodatkami.

PiS zadbał także, by w przypadku nowych deliktów postępowania dyscyplinarne nie kończyły się łagodnie – naganą, upomnieniem lub odstąpieniem od wymierzenia kary. Np. za „kwestionowanie istnienia stosunku służbowego” sędziom i prokuratorom mają grozić przeniesienia lub usunięcie z zawodu. W przypadku deliktów mniejszej wagi – nowe kary pieniężne.

Sprawy dotyczące „kwestionowania stosunku służbowego” mają rozstrzygać… sędziowie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”. W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.

Dominika Sitnicka
Dominika Sitnicka

Absolwentka Prawa i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikowała m.in. w Dwutygodniku, Res Publice Nowej i Magazynie Kulturalnym. Pisze o polityce i mediach. Prowadzi relacje LIVE w mediach społecznościowych.

Maria Pankowska
Maria Pankowska

Absolwentka ILS UW oraz College of Europe. Zdobywała doświadczenie m.in. w Komisji Europejskiej i na Uniwersytecie Narodów Zjednoczonych w Tokio, a wcześniej w Polskim Instytucie Dyplomacji. W OKO.press pisze o prawie, Unii Europejskiej i polityce zagranicznej.


Komentarze

  1. Gutek Manicki

    PiS robi co chce, bo ma większość. A wy się przypier…cie o to, że jacyś posłowie nie chcieli uczestniczyć w farsie na formalnym głosowaniu nawet nie ws. ustawy, tylko ws. jej procedowania.

    • Jarle Knudsen

      Dokladnie. W dodatku Witek moglaby "anulowac" glosowanie (bo przegramy) lub zawiesic do sciagniecia poslow PiS, jak to juz robila.

      Kaczynski nie tak dawno publicznie powiedzial, ze i tak przeglosuja w sejmie co zechca…

      Prawdziwa batalia bedzie dopiero w Senacie. Tam oczekuje pelnej mobilizacji.

    • Jerzy Pawelski

      To jest legalny parlament, demokratycznie wybrany. Głosowania (prawidłowo przeprowadzone) nie są farsą. Gdyby udało się odrzucić projekt, musieliby przygotować nowy, a to zawsze potrwa. Czasem gra idzie również o czas.
      Idąc ta logiką, posłowie opozycji mogą w ogóle nie przychodzić na żadne obrady, bo po co? PiS ma większość bardzo niewielką, okazje do przegłosowania ich będą zdarzać się częściej.

  2. Malgorzata Baron

    Myślę sobie tak: gdyby proponowana przez posłów ustawa zawsze przechodziła przez Biuro Analiz Sejmowych zanim ujrzała Sejm, to by było wielkie osiągnięcie. Takich gniotów jak ten o dyscyplinowaniu sędziów nie mielibyśmy? Właściwie, po co nam BAS?

  3. Wojciech Kowalski

    Wiemy skąd PiS ściągnął przepisy dyscyplinarne! Opracowanie "Resort sprawiedliwości ZSRR w świetle sprawozdania polskiej delegacji (1956)"(Stawarska-Rippel A., http://www.sbc.org.pI/Content/151328/Stawa­rska-Rippel.pdf) zawiera dosłowne brzmienie radzieckich przepisów dyscyplinarnych.
    Art. 80. Dyscyplinarne kolegia nie są związane jakimikolwiek formalnościami, kolejność spraw zależy od uznania kolegium, z zastrzeżeniem że po wysłuchaniu podsumowania prokuratora po nim przedstawiane jest słowo obwinionego.
    Art. 83. Od decyzji komisji dyscyplinarnej sądów gubernialnych można się odwołać w ciągu siedmiu dni od Sądu Najwyższego. Decyzje komisji dyscyplinarnej Sądu Najwyższego nie są przedmiotem jakiegokolwiek odwołania.
    Towarzysz D.S. Kariew tak pisał o niezawisłości sędziowskiej:
    „Niezawisłość sędziów radzieckich nie może być rozumiana w sensie niezależności od państwa socjalistycznego. Sąd jest organem państwa, a organ państwa nie może być niezależny od podmiotu, do którego należy. Sąd radziecki nie może służyć innym celom niż społeczeństwa socjalistycznego; nie może stosować innej polityki niż polityka Komunistycznej Partii i Rządu Radzieckiego; nie może zrealizować żadnej innej woli niż wola radzieckiego ludu”.

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!