58 proc. uważa, że TSUE ma prawo zatrzymać „reformę” sądownictwa PiS, jeśli uzna, że narusza zasady UE. Przeciw jest 35 proc. Argumenty rządu, który utrzymuje, że Trybunał w Luksemburgu nie może zajmować się polskimi sądami, słabną nawet wśród wyborców partii Kaczyńskiego. Polki znacznie częściej niż Polacy stoją po stronie europejskiego trybunału

„Organizacja krajowego wymiaru sprawiedliwości pozostaje poza obszarem obowiązywania unijnego porządku prawnego” a „kwestia niezawisłości sędziów i niezależności sądów należy zasadniczo do materii konstytucyjnej, poza obszarem kompetencji przyznanych organom UE” – napisał 14 listopada 2019 na łamach „Rzeczpospolitej” przedstawiciel nowych kadr w Sądzie Najwyższym Aleksander Stępkowski.

Argumenty sędziego, który jest współtwórcą Ordo Iuris, to echo narracji polityków PiS, powtarzanej zawsze wtedy, gdy trzeba odeprzeć krytykę zamachu na sądy. Zwłaszcza, gdy krytykują niezależne unijne instytucje.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu już dwukrotnie podważył kluczowe elementy „reform” Zbigniewa Ziobry. We wtorek 19 listopada ma odpowiedzieć na pytanie, czy Izba Dyscyplinarna SN jest sądem niezależnym w rozumieniu unijnego prawa i jaki wpływ ma na to nowy sposób wyboru Krajowej Rady Sądownictwa.

„Luksemburg nie ma prawa oceniać reform”, „Polska jest prześladowana”, „podobne rozwiązania funkcjonują np. w Niemczech czy Hiszpanii” – utrzymują politycy PiS. Argumenty te demaskowaliśmy wielokrotnie w OKO.press. Jak tłumaczyliśmy, unijny Trybunał ma prawo oceniać niezależność polskiego sądownictwa.

W najnowszym sondażu IPSOS dla OKO.press postanowiliśmy sprawdzić, czy narracja władzy – powielana także przy pomocy podporządkowanych PiS mediów publicznych – ma wpływ na postrzeganie uprawnień TSUE przez opinię publiczną.

Czy Pana/Pani zdaniem Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ma prawo zatrzymać reformę sądownictwa PiS, jeśli uzna, że narusza ona zasady UE? (w proc.)

Wyniki pokazują, że argumenty PiS nie przekonują Polek i Polaków. Większość badanych – 58 proc.-  jest zdania, że TSUE może zatrzymać „reformę” sądownictwa, jeśli uzna, że narusza ona zasady UE. Przeciwnego zdania jest 35 proc., a 6 proc. nie sprecyzowała swojego stanowiska.

Narracja PiS słabnie. Na to samo pytanie rok temu, w sierpniu 2018 roku, twierdząco odpowiedziało 54 proc. badanych, 41 proc. było na „nie”.

Za PiS = przeciw TSUE

Tendencję tę widać także wśród wyborców PiS. Przeciwko „ingerencji” TSUE opowiada się dziś 66 proc. z nich. Jednocześnie aż jedna czwarta ma przeświadczenie, że unijny Trybunał może zatrzymać rządowe reformy, jeśli uzna je za sprzeczne z unijnym prawem. 9 proc. zwolenników PiS nie miało w tej sprawie zdania.

W sierpniu 2018 roku przewaga „nie” nad „tak” wynosiła aż 58 punktów procentowych. Dziś to tylko 41 punktów.

Poglądy przeciwne TSUE dominują też, choć słabiej, wśród wyborców Konfederacji – 54 proc. z nich odpowiedziało negatywnie na postawione przez nas pytanie. „Za” było natomiast 40 proc. – stosunkowo wiele, jak na zwolenników formacji, której prominentny polityk, Janusz Korwin-Mikke, od lat nawołuje do „zniszczenia Unii Europejskiej”, a partyjni działacze ekscytują się spaleniem flagi UE.

Po stronie Trybunału jest zdecydowana większość wyborców wszystkich pozostałych partii opozycyjnych. Wśród wyborców Koalicji Obywatelskiej, „za” było aż 97 proc. badanych.

Czy Trybunał Sprawiedliwości UE ma prawo zatrzymać reformę sądownictwa PiS, jeśli uzna, że narusza ona zasady Unii Europejskiej? (w proc.)

Wyborcy PiS
 
Wyborcy Konfederacji
 
Wyborcy PSL
 
Wyborcy Lewicy
 
Wyborcy KO

Porównanie wyników w grupie sympatyków PiS z wynikami wszystkich pozostałych wyborców pokazuje, że rządowy przekaz to narracja na potrzeby własnej bazy. Nieskuteczna, gdy przychodzi do przekonywania politycznych przeciwników.

Czy Trybunał Sprawiedliwości UE ma prawo zatrzymać reformę sądownictwa PiS, jeśli uzna, że narusza ona zasady Unii Europejskiej? (w proc.)

Wszyscy badani
 
Wyborcy PiS
 
Pozostałe osoby badane

Kobiety bliżej Luksemburga

Badanie ukazało zasadnicze różnice między płciami.

Kobiety niemal dwa razy częściej opowiadają się po stronie interwencji TSUE niż przeciw niej (61 proc. do 31 proc.). Wśród mężczyzn stosunek ten wynosi 56 proc. do 41 proc. Różnica może wynikać z faktu, że kobiety statystycznie częściej niż mężczyźni mają wyższe wykształcenie.

Czy Trybunał Sprawiedliwości UE ma prawo zatrzymać reformę sądownictwa PiS, jeśli uzna, że narusza ona zasady Unii Europejskiej? (w proc.)

Kobiety
 
Mężczyźni

W OKO.press pisaliśmy o coraz ostrzejszych podziałach między mężczyznami i kobietami przed 30. rokiem życia. Młodzi Polacy i młode Polki wybierają odmienne partie polityczne, inaczej postrzegają też np. kwestię bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Podziały widać także w stosunku do uprawnień TSUE i Unii Europejskiej. Aż 73 proc. kobiet przed trzydziestką popiera interwencję TSUE, przeciw jest zaledwie 23 proc. W grupie mężczyzn w tym samym wieku zdania są silniej podzielone – po stronie Trybunału jest 53 proc. z nich, przeciw aż 42 proc.

Czy Trybunał Sprawiedliwości UE ma prawo zatrzymać reformę sądownictwa PiS, jeśli uzna, że narusza ona zasady Unii Europejskiej? (w proc.)

Kobiety 18-29 lat
 
Mężczyźni 18-29 lat

Prerogatywy unijnego Trybunału są zapisane w unijnym prawie. Argumenty PiS słabiej przemawiają do osób bardziej wykształconych, które mogę być w nim lepiej zorientowane. Choć odsetek ufających kompetencjom TSUE był najwyższy w grupie posiadaczy co najmniej licencjatu (74 proc. na „tak” i 22 proc. na „nie”), odpowiedzi twierdzące dominowały w każdej z grup.

Czy Trybunał Sprawiedliwości UE ma prawo zatrzymać reformę sądownictwa PiS, jeśli uzna, że narusza ona zasady Unii Europejskiej? (w proc.)

Wykształcenie podstawowe i gimnazjalne
 
Zasadnicze zawodowe
 
Średnie i pomaturalne
 
Licencjat i wyższe

Nadzieja w TSUE

Świadomość uprawnień TSUE wśród opinii publicznej jest kluczowa, bo Trybunał wydaje się jedyną unijną instytucją zdolną powstrzymać łamanie zasad praworządności przez PiS.

5 listopada poznaliśmy wyrok w sprawie skargi Komisji Europejskiej na reformę sądów powszechnych. Trybunał orzekł, że przepisy ustawy z 2017 roku, m.in. różnicujące wiek przechodzenia w stan spoczynku sędziów kobiet i mężczyzn, naruszały zakaz dyskryminacji i zasadę skutecznej ochrony sądowej.

Ocenione przez TSUE przepisy nie funkcjonują już w polskim prawie, ale orzeczenie Trybunału ma ogromne znaczenie dla polskiego i europejskiego porządku prawnego, także na przyszłość.

W sprawie wieku emerytalnego sędziów SN prawomocny wyrok TSUE zapadł 24 czerwca. Trybunał orzekł, że skracanie kadencji urzędujących sędziów SN – w tym I Prezes – poprzez obniżanie ich wieku emerytalnego było niezgodne z prawem UE. Także i tu TSUE orzekał o przepisach, które zostały zmienione, bo PiS wycofał się z czystki w SN, gdy stało się jasne, że Unia nie odpuści.

W październiku 2019 roku KE złożyła do Luksemburga trzecią skargę na polską reformę sądownictwa. Tym razem sprawa dotyczy postępowań dyscyplinarnych dla sędziów. Zdaniem KE istnieje ryzyko ich wykorzystania do politycznej kontroli orzeczeń wydawanych przez sądy.

Przed TSUE toczą się też postępowania z pytań prejudycjalnych składanych przez sędziów sądów powszechnych.

Co może TSUE?

Już  19 listopada Trybunał orzeknie, czy Izba Dyscyplinarna SN jest sądem niezależnym w rozumieniu unijnego prawa. I czy upolityczniona KRS może skutecznie pilnować niezależności sądów.

Pytania prejudycjalne zadali TSUE sędziowie Izby Pracy Sądu Najwyższego. Bo po „reformie” PiS członków-sędziów Rady wybiera sejmowa większość, a nie, jak wcześniej środowisko sędziowskie.

Polityczna kontrola nad KRS to trzon sądowej reformy PiS.

Jeżeli status Rady zostanie podważony przez unijny Trybunał, pod znakiem zapytania stanie rekrutacja m.in. do Sądu Najwyższego, gdzie za rządów PiS powstały nowe izby: Dyscyplinarna i Kontroli Nadzwyczajnej. Ale KRS opiniuje też kandydatów na sędziów sądów powszechnych. Wadliwy proces powołania podważy ważność wydanych przez nich wyroków.

Pod koniec czerwca krytyczną opinię wydał w sprawie KRS i Izby Dyscyplinarnej rzecznik generalny TSUE Jewgienij Tanczew. Wkrótce potem zgromadzenia sędziów Sądów Apelacyjnych w całym kraju odmówiły opiniowania kandydatów na sędziów, by nie pogłębiać chaosu prawnego. O wstrzymanie powołań apelowała do neo KRS I Prezes SN Małgorzata Gersdorf.

„Wszystko będzie oczywiście zależało od treści i zakresu wyroku, ale gdyby sprawdziły się przewidywania rzecznika Tanczewa, można zaryzykować stwierdzenie, że wówczas polski system sądowniczy znalazłby się na niebezpiecznej krawędzi” – mówi OKO.press dr Maciej Taborowski.

Wyroki Trybunału zwykle pokrywają się z opiniami rzeczników generalnych.

Sondaż IPSOS dla OKO.press 21-23 października 2019, metodą CATI (telefonicznie), na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1004 osób.


Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Absolwentka ILS UW oraz College of Europe. Zdobywała doświadczenie m.in. w Komisji Europejskiej i na Uniwersytecie Narodów Zjednoczonych w Tokio, a wcześniej w Polskim Instytucie Dyplomacji. W OKO.press pisze o prawie, Unii Europejskiej i polityce zagranicznej.


Komentarze

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press