0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Trybunał Konstytucyjny na czele z jego prezesem Bogdanem Święczkowskim — byłym Prokuratorem Krajowym i dawnym zaufanym Zbigniewa Ziobry – zalegalizował bezprawne działania prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie nowych sędziów Trybunału we wtorek 12 maja 2026 roku.

Po krótkiej rozprawie wydał w tej sprawie – w pięcioosobowym składzie – niewiążącą decyzję. Celowo nie piszemy, że jest to wyrok, tylko decyzja, bo w składzie orzekającym byli wadliwi sędziowie tzw. dublerzy. Więc w świetle wyroku ETPCz ws. Xero Flor; wydane z ich udziałem orzeczenie nie jest skutecznym wyrokiem.

Przewodniczącym składu orzekającego był prezes TK Bogdan Święczkowski (na zdjęciu u góry), a sprawozdawcą sprawy wiceprezes TK Bartłomiej Sochański (były członek PiS). W składzie był jeszcze sędzia Rafał Wojciechowski i dwóch dublerów – Justyn Piskorski i Jarosław Wyrembak. Decyzja nie zapadła jednomyślnie, zdania odrębne złożyli Wojciechowski i Wyrembak, którzy mieli inny pogląd prawny.

Taki skład po naradzie wydał decyzję, z której wynika, że prezydent nie ma obowiązku przyjmowania ślubowania od nowych sędziów TK wybranych przez Sejm. Ponadto ślubowanie ma odbywać się tylko przed nim osobiście, w miejscu i czasie wyznaczonym przez prezydenta.

Co ciekawe, przed rozprawą doszło do nagłej zmiany składu orzekającego. Sędziego Andrzeja Zielonackiego zastąpił sędzia-dubler Piskorski, który głosował za wyrokiem nadającym prezydentowi de facto nową prerogatywę. Czy gdyby w składzie był Zielonacki, decyzja byłaby inna? Wszak decyzję wydano tylko z jednym głosem przewagi (trzech było za, dwóch przeciw).

Prezes TK w nieprzekonywujący sposób tłumaczył, że doszło do zmiany składu, bo Zielonackiemu kończy się kadencja w TK i miał on też powoływać się na względy rodzinne.

Przeczytaj także:

Były prezes TK, prof. Marek Safjan, mówi OKO.press, że ta decyzja bezprawnie poszerza kompetencje prezydenta, których nie ma zapisanych w Konstytucji. Rozmowę z prof. Safjanem o decyzji TK publikujemy dalej.

Taka decyzja wydana pod przewodnictwem Święczkowskiego jest po myśli prezydenta Karola Nawrockiego i legalizuje jego bezprawne działania. Nawrocki od dwóch miesięcy nie przyjmuje bowiem ślubowania od 4 nowych sędziów TK, których głosami posłów rządzącej Koalicji wybrano w marcu 2026 roku.

Chodzi o sędziów Krystiana Markiewicza, Marcina Dziurdę, Macieja Taborowskiego i Annę Korwin-Piotrowską. Prezydent nie przyjął od nich ślubowania, bo aktywnie bronili oni praworządności za władzy PiS. Nawrocki przyjął tylko ślubowanie od dwóch kolejnych sędziów Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka, których uznał za mniej kontrowersyjnych.

Prezydent nie ma jednak prawa do selekcjonowania sędziów TK, którzy obejmują urząd w chwili wyboru przez Sejm. A ślubowanie jest czysto tytularną czynnością wynikającą z ustawy o statusie sędziów TK, uchwaloną przez PiS. Nie jest to wymóg konstytucyjny. Czterech nowych sędziów, których zablokował prezydent, złożyło więc ślubowanie w Sejmie i domagają się dopuszczenia do pracy.

Ale lekceważy ich prezes TK Bogdan Święczkowski, który lekceważy nawet precedensowe zabezpieczenie ETPCz sprzed kilku dni, które zakazuje władzom blokowania podjęcia przez nich pracy. Święczkowski za lekceważenie zabezpieczenia ETPCz naraża się na zarzuty karne. W tej sprawie trwa śledztwo w Prokuraturze Krajowej.

Nowi sędziowie TK cały czas przychodzą do pracy w Trybunale, ale przesiadują w ogólnodostępnych miejscach. Bo nie dostali pokoi, nie przydzielono im spraw. Składają pisma o dopuszczenie do orzekania. A we wtorek złożyli pismo o wyłączenie z tej spawy sędziów dublerów.

Wspierają ich byli prezesi TK Marek Safjan, Andrzej Zoll, Bohdan Zdziennicki i Jerzy Stępień oraz sędziowie TK w stanie spoczynku Ewa Łętowska i Mirosław Wyrzykowski. Odwiedzili ich w Trybunale i oświadczyli, że składy orzekające TK bez ich udziału nie będą legalne.

Dodatkowo, byli prezesi TK Safjan, Stępień, Zdziennicki i Zoll wysłali teraz list do Marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. W liście dziękują Marszałkowi za umożliwienie nowym sędziom złożenia ślubowania w Sejmie.

Piszą jednak, że czworo sędziów nadal nie może orzekać, bo „Nie zostali dopuszczeni do sprawowania urzędu. Tym samym sędziowie ci zostali pozbawieni wszelkich praw pracowniczych, w tym możliwości pobierania wynagrodzenia, a także – w stosunku do zamieszkałych poza Warszawą – wsparcia w zakresie organizacji zamieszkania i przeniesienia centrum swoich spraw do stolicy”.

Byli prezesi podkreślają, że „Sytuacja taka nie może być dłużej tolerowana. Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego wybrani przez Sejm RP, powołani do pełnienia jednych z najważniejszych funkcji w państwie, są zmuszeni do »koczowania« w budynku Trybunału, co odbywa się przy pełnej bierności, by nie powiedzieć obojętności innych organów państwa”.

Dodają: „Urąga to godności tych osób, wybitnych prawników, którzy porzucili swoje dotychczasowe stanowiska i zaangażowania zawodowe. Urąga to autorytetowi Rzeczypospolitej, w tym także Sejmu, który dokonał zgodnego z Konstytucją wyboru sędziów”.

Na koniec apelują: „Ta sytuacja wymaga szybkiej i zdecydowanej interwencji. Zwracamy się do Pana Marszałka o podjęcie stosowanych działań”.

Nowi sędziowie TK. Od prawej stoją: Magdalena Bentkowska, Marcin Dziurda, Anna Korwin-Piotrowska, Krystian Markiewicz, Dariusz Szostek, Maciej Taborowski. Fot. Sejm.

Jak przy pomocy Trybunału zmodyfikowano wniosek PiS

Sprawę w Trybunale Konstytucyjnym ws. ślubowania; niechcący wywołała grupa posłów PiS na czele z byłymi już członkami Suwerennej Polski Michałem Wójcikiem i byłym wiceministrem sprawiedliwości Marcinem Warchołem. To oni we wtorek popierali na rozprawie wniosek.

Pierwotnie ich wniosek miał 4 zarzuty. Chcieli, by TK ocenił, czy zgodne z Konstytucją jest:

  • Szczegółowe określenie trybu wyboru sędziów TK przez Sejm w Regulaminie Sejmu, a nie w ustawie. Tego dotyczyły dwa zarzuty.
  • Wybranie w tym samym terminie sędziów na wakaty, które zostały opróżnione w różnym czasie. PiS uważa, że Sejm powinien wybierać ich na bieżąco, a nie po kilku miesiącach. Kwestionowano też prawo wyboru sędziów do TK zwykłą większością, przez rządzącą Koalicją. Według grupy posłów PiS powinny obowiązywać w Trybunale parytety, czyli wolne miejsca powinny być obsadzane przez kluby poselskie proporcjonalnie. W zależności od liczby posłów.
  • Obowiązek przyjęcia przez prezydenta ślubowania od nowych sędziów, którzy według posłów PiS zostali wybrani przez Sejm w wadliwej procedurze. Zakładali oni, że obsadzony w pełni przez PiS i spolegliwy wobec partii Kaczyńskiego TK nie tylko podważy przepisy o wyborze sędziów. Ale też wyrok wyda z mocą wsteczną, by podważyć wybór 6 sędziów w marcu 2026 roku.

Wniosek PiS był kuriozalny. Bo zaskarżono przepisy, które PiS sam uchwalił, by po objęciu władzy w 2015 roku przejąć kontrolę nad TK. I na podstawie tych przepisów, PiS w pełni obsadził Trybunał wybranymi przez siebie sędziami. Ale teraz, gdy Koalicja przystąpiła do obsadzania wakatów w TK, PiS-owi ich własne przepisy się już nie podobają. I chcieli zablokować wybór nowych sędziów, a tym samym zachować obecne wpływy w sądzie konstytucyjnym.

Ale paradoksalnie w TK zaliczyli oni porażkę. Trybunał z dublerami w składzie umorzył kwestię dotyczącą zasad wyboru sędziów i uregulowania tego w Regulaminie Sejmu. W ustnym uzasadnieniu decyzji nie podano powodów umorzenia. Ma to pojawić się w pisemnym uzasadnieniu.

TK nie uznał też wniosku posłów PiS ws. przyjęcia ślubowania w sytuacji, gdy Trybunał podważy zasady wyboru. Trybunał w zasadzie sam zmodyfikował ich wniosek – do czego nie miał prawa – i rozstrzygnął o czymś, czego nie domagali się posłowie PiS.

W decyzji TK orzekł tylko, że „Art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 30 listopada 2016 roku o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego, rozumiany w ten sposób, że wyznacza Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej obowiązek odebrania ślubowania od osoby wybranej przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, jest niezgodny z art. 126 w związku z art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej”.

PiS takiego wniosku do Trybunału nie składali. Posłowie nie chcieli, by kwestię ślubowania zbadać pod kątem zgodności z artykułem 126 Konstytucji, który mówi, że „Prezydent RP jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej i gwarantem ciągłości władzy państwowej. Prezydent RP czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji, stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz nienaruszalności i niepodzielności jego terytorium. Prezydent RP wykonuje swoje zadania w zakresie i na zasadach określonych w Konstytucji i ustawach”.

Jako wzorzec Konstytucyjny posłowie podali artykuły 190 i 197 Konstytucji, które mówią o orzeczeniach Trybunału i, że tryb działania Trybunału określa ustawa.

Ale na rozprawie 12 maja wiceprezes TK Bartłomiej Sochański – sprawozdawca sprawy – sam zasugerował posłom Warchołowi i Wójcikowi zmodyfikowanie ich wniosku w kierunku zgodności z artykułem 126 Konstytucji. I oni tylko się na to zgodzili.

Czyli Sochański podpowiedział im gotowe rozwiązanie, tym bardziej że decyzja TK była już zapewne wcześniej uzgodniona na naradach przed rozprawą. Co jest normalną procedurą.

Decyzję TK można odbierać więc jako tzw. ustawkę.

Zwłaszcza że przed rozprawą zmieniono skład orzekający. Co mogło mieć wpływ na wynik głosowania nad decyzją, która nie zapadła jednomyślnie.

W kwestii zarzutów PiS, które umorzono, można spekulować, że Trybunał w obecnym składzie nie chciał sam wysadzić się w powietrze. Bowiem gdyby podważył uchwalone przez PiS zasady wyboru do TK, to podważano by legalność wszystkich sędziów wybranych za władzy PiS. Byłby więc kolejny argument za podważaniem ich wyroków. Ale też państwo mogłoby domagać się od nich zwrotu wynagrodzeń oraz pozbawić ich prawa do stanu spoczynku.

Na zdjęciu sędzia TK Bartłomiej Sochański
Wiceprezes TK Bartłomiej Sochański. Zrzut z transmisji na stronie TK.

Wiceprezes TK uzasadnia, dlaczego prezydent może selekcjonować sędziów

Dzięki modyfikacji wniosku grupy posłów PiS na rozprawie TK mógł wydać decyzję, w której uznał, że prezydent nie ma obowiązku przyjmowania ślubowania od nowych sędziów Trybunału.

Decyzję uzasadniał Bartłomiej Sochański. Mówił, że posłowie PiS – wbrew swojemu wnioskowi – chcieli też, by zbadać zgodność artykułu 4 o statusie sędziów TK – przepis mówi o ślubowaniu wobec prezydenta – z artykułem 126 Konstytucji.

Dalej mówił, że ślubowanie sędziów TK przed prezydentem obowiązuje od 1997 roku. Uzasadniał, że z treści językowej artykułu 4 ustęp 1 ustawy o statusie sędziów TK (przepis mówi, że „osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta RP ślubowanie”) wynika, że sędzia ma obowiązek złożyć ślubowanie.

Sochański: „Ale żadną miarą nie wynika z niego, że prezydent ma obowiązek je odebrać”. Dalej mówił, że ślubowanie składa się w obecności prezydenta i w terminie oraz w miejscu przez niego wyznaczonym.

Dalej powołał się na wyrok legalnego TK z 3 grudnia 2015 roku, który dotyczył wyboru na zapas dwóch sędziów do TK przez Koalicję PO-PSL. W tym wyroku Trybunał w uzasadnieniu napisał, że w wyjątkowych sytuacjach prezydent może odłożyć przyjęcie ślubowania do czasu wyjaśnienia wątpliwości ws. nowych sędziów. Ale w tym samym wyroku TK orzekł, że prezydent co do zasady ślubowanie ma przyjąć niezwłocznie.

Orzekający 12 maja TK – podobnie jak politycy PiS i prezydent – wybiórczo cytował jednak ten wyrok. Sochański mówił, że prezydent ma prawo odroczyć ślubowanie. Sochański: „Trudno wyobrazić sobie w państwie prawa, że prezydent ma obowiązek odebrania ślubowania od każdej osoby wybranej przez Sejm. Prezydent musi mieć czas na realizację swoich zadań. Ona ma przestrzegać Konstytucji”.

Dowodził, że prezydent piastuje urząd z wyboru i jest najwyższym przedstawicielem narodu. Jest też strażnikiem Konstytucji. Podkreślał, że ślubowanie to nie tylko uroczystość, ale wymóg dopuszczenia sędziego do orzekania. Więc fizyczna obecność prezydenta jest wymagana. Mówił, że ślubowanie, choć nie jest uregulowane w Konstytucji, to jest zwyczajem konstytucyjnym.

Na koniec Sochański jednak przyznał, że odroczenie ślubowania powinno być wyjątkiem i tylko w uzasadnionych sytuacjach.

Mężczyzna w todze czyta
Sędzia Rafał Wojciechowski. Wydał zdanie odrębne do decyzji TK. Zrzut ekranu z transmisji na stronie TK.

Podważenie legalności decyzji TK w zdaniach odrębnych

Tę narrację obalił w zdaniu odrębnym sędzia Rafał Wojciechowski. Zaczął od tego, że umorzenie części zarzutów jest zasadne. W jego ocenie Trybunał nie mógł też orzekać w zmodyfikowanym zarzucie dotyczącym ślubowania. Bo zakres zaskarżenia przez PiS, był inny. Podkreślał, że Trybunał sam poszerzył zakres zaskarżenia w oderwaniu od wniosku PiS.

Mówił, że prezydent ma niezwłoczny obowiązek przyjęcia ślubowania. A artykuł 126 Konstytucji nie ma tu zastosowania. TK go zastosował po sugestii wiceprezesa Trybunału na rozprawie i przeformułował pierwotny wniosek.

Wojciechowski: „A TK wiąże zakres wniosku”. Dodał, że była tu kontrola ustawy z urzędu. Wojciechowski: „TK zadał sugestywne pytania i sam sformułował problem prawny, pomijając wzorzec konstytucyjny z wniosku PiS. To sprzeczne z zasadą skargowości”.

Dalej uzasadniał, że przyjęta wykładania językowa składania ślubowania wobec prezydenta jest sprzeczna z orzecznictwem TK. Przypomniał, że prezydent ma obowiązek przyjąć ślubowanie. I taki obowiązek prezydenta nie jest sprzeczny z artykułem 126 Konstytucji. Nie może on też arbitralnie selekcjonować sędziów i nie może ingerować w kompetencje Sejmu.

Podkreślał, że prezydent ma strzec całej Konstytucji, a z tej wynika, ze prawo wyboru sędziów do TK ma Sejm. Dodał, że przyjęta w decyzji TK wykładania powoduje, że prezydent staje się de facto stroną w procesie wyboru sędziów. Co jest sprzeczne z Konstytucją. Wojciechowski: „Prezydent dostał nowe kompetencje do wyboru sędziów TK, jak Sejm”.

Zdanie odrębne przestawił też sędzia-dubler Jarosław Wyrembak. Również uznał, że prezydent ma obowiązek odebrania ślubowania i nie jest to sprzeczne z artykułem 126 Konstytucji. Przestrzegał, że ta decyzja TK może zdestabilizować państwo. Bo przy objęciu innych, ważnych urzędów w państwie też składa się ślubowanie lub przysięgę.

Prezydent składa ją przed Zgromadzeniem Narodowym. Z kolei prezydent zaprzysięga nowy rząd. Sędziowie Trybunału Stanu składają ślubowanie przed Sejmem, podobnie Rzecznik Praw Obywatelskich. Podkreślał, że tu też jest obowiązek przyjęcia ślubowania. A w świetle tej decyzji TK, ten obowiązek też można podważać.

Wyrembak: „Wyrok Trybunału [decyzja – red.] może być oceniany jako precedens zagrażający regułom obsadzania urzędów i stanowisk”. Dodał jeszcze, że w tej sprawie artykuł 126 Konstytucji nie może być wzorcem kontroli kompetencji prezydenta, bo jest zbyt ogólny.

Mężczyzna w średnim wieku, w garniturze, z granatową książeczką w ręku, na tle flag białoczerwonych, Jarosław Wyrembak
Sędzia dubler Jarosław Wyrembak. Wydał zdanie odrębne. Fot. Grzegorz Jakubowski/KPRP.

Prof. Safjan: Trybunał nie może poszerzać kompetencji prezydenta

OKO.press poprosiło byłego prezesa TK, prof. Marka Safjana o ocenę tej decyzji TK. Zapytaliśmy też, co dalej powinno się dziać ws. czworga nowych sędziów SN.

Prof. Safjan mówi OKO.press: „Przewidywałem takie orzeczenie. Nie można liczyć na orzeczenie obiektywne i całkowicie bezstronne ws. interpretacji Konstytucji”.

Dodaje: „Nie mam wątpliwości, że ws. ślubowania nie istnieje żadne uprawnienie konstytucyjne prezydenta związane z możliwością przyjęcia lub nieprzyjęcia ślubowania. To akt techniczny i w mojej ocenie ta argumentacja odwołująca się do artykułu 126 Konstytucji jest nietrafiona. Bo ślubowanie jest w ustawie, nie jest regulowane w Konstytucji”.

Prof. Safjan mówi: „Wywodzenie tego rodzaju kompetencji prezydenta z artykułu 126 jest nadużyciem interpretacyjnym. Bo kwestia powołania sędziów TK jest jednoznacznie regulowana w innych przepisach Konstytucji [sędziów wybiera Sejm – red]. Trzeba jednoznacznie odwołać się do wyroku TK z grudnia 2015 roku, w którym problem obowiązku prezydenta ws. przyjęcia ślubowania; jest wyraźnie rozstrzygnięty. Prezydent ma obowiązek przyjęcia ślubowania od sędziów”.

I dalej: „Interpretacja przepisów wskazujących na konieczność fizycznej obecności prezydenta to także jest nieporozumienie. Bo wobec prezydenta w języku polskim nie oznacza fizycznej obecności. Inaczej jest z przyjęciem ślubowania od prezydenta”.

Prof. Safjan: „Kwestia powołania sędziego Trybunału uregulowana jest w art. 194 Konstytucji. To kompetencja parlamentu i żadne dodatkowe uprawnieniu nie wchodzą w rachubę. Taka interpretacja przedstawiona teraz [przez TK – red.] zakłada uzupełnienie uprawnień prezydenta niegodne z prawem i z zasadami wykładni przepisów mówiących o tych uprawnieniach prezydenta, które nie wymagają kontrasygnaty premiera [uprawnienia prezydenta wylicza artykuł 144 Konstytucji – red.]”.

Na tej liście konstytucyjnych kompetencji nie ma zaś ani przyjmowania ślubowania od sędziów TK, ani udziału prezydenta w ich wyborze. Prof. Safjan: „To nie jest prerogatywa prezydenta [do której nie jest potrzebna kontrasygnata – red.]. Rozszerzenie jego kompetencji to nadużycie interpretacyjne Konstytucji”.

Prof. Marek Safjan w rozmowie z OKO.press tłumaczy też, że nadużywa się interpretacji wyroku TK z grudnia 2015 roku. Bo wynika z niego, że opóźnić ślubowanie można tylko w wyjątkowych sytuacjach, do czasu wyjaśnienia wątpliwości wobec nowych sędziów.

Prof. Safjan: „Dotyczy to skrajnych przypadków, gdy sędzia nie może podjąć obowiązków, bo np. po wyborze przez Sejm wszczęto wobec niego postępowanie karne. Albo, gdy ten wybór był wadliwy. Tu nie ma takich sytuacji. Skoro ta sama procedura była zastosowana wobec dwóch sędziów, co do których prezydent nie miał wątpliwości”. Dodaje, że w wyroku z 2015 roku TK wyraźnie orzekł, że prezydent ma obowiązek niezwłocznego przyjęcia ślubowania.

Prof. Safjan mówi OKO.press, że nie ma wątpliwości, że wszyscy nowi sędziowie powinni zacząć orzekać. Prof. Safjan: „To, co się obecnie dzieje, to ewidentne łamanie Konstytucji. Oni są sędziami, spełnili przesłanki do ich wyboru. Ich kadencje zaczęły się od momentu wyboru przez Sejm i to, co dzieje się w TK, co robi jego prezes, to blokowanie możliwości objęcia przez nich urzędu sędziowskiego. To paraliżowanie najważniejszego organu kontroli konstytucyjności prawa. Muszą być dopuszczeni do orzekania i będą”.

Prof. Safjan przyznaje też, że taka decyzja TK stwarza zagrożenie przy obsadzie stanowisk w państwie. Bo wprowadza niepewność interpretacji Konstytucji i otwiera furtkę do dalszych nadużyć interpretacyjnych. Prof. Safjan: „To realne zagrożenie”.

Były prezes TK Marek Safjan. Fot. Zrzut z ekranu TVN24.
Na zdjęciu Mariusz Jałoszewski
Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze