Ponad 60 proc. uchodźczyń ma problemy finansowe z powodu opóźnień wypłaty 800+ – wynika z ok. 950 odpowiedzi na ankietę Fundacji AB Show. ZUS nie wyrabia z rozpatrzeniem i weryfikacją ich wniosków.
Od lutego 2026 roku ZUS wstrzymał wypłaty świadczenia rodzinnego 800+ dla uchodźców z Ukrainy. W życie weszły zmiany nowelizacji specustawy ukraińskiej z 12 września (przyjętej po wecie prezydenta Karola Nawrockiego), które uzależniła wypłatę 800+ dla cudzoziemców od spełnienia aktywności zawodowej wnioskodawcy.
Żeby otrzymywać świadczenie rodzic, czy opiekun, powinien złożyć nowy wniosek, w którym:
Oznacza to, że podstawa wymiaru składek na ubezpieczenie emerytalno-rentowe wnioskodawcy powinna wynosić co najmniej 50 proc. minimalnego wynagrodzenia za pracę. (Więcej szczegółów na stronie ZUS).
Warunek ten nie dotyczy wypłaty 800+ na dzieci z niepełnosprawnościami oraz na dzieci będące obywatelami Polski.
ZUS powinien weryfikować, czy wnioskodawca spełnia nowe warunki. Kontrola będzie regularna – co miesiąc.
Pod koniec stycznia ZUS informował, że zmiany dotyczą około 150 tys. uchodźców z Ukrainy. Dla innych migrantów zmiany wejdą w życie dopiero od nowego okresu świadczeniowego – od czerwca 2026 roku. (Zmiany te nie dotyczą obywateli Polski ani obywateli UE, EFTA i Wielkiej Brytanii objętych umową wystąpienia).
Po złożeniu nowego wniosku ZUS miał dwa miesiące na jego rozpatrzenie. Minęło dużo więcej czasu, a wiele uchodźczyń wciąż nie otrzymało odpowiedzi.
Liudmyla Kramnysta, założycielka Fundacji AB Show, która sama jest osobą z doświadczeniem uchodźczym – cztery lata temu uciekała z dziećmi z Kijowa, chciała zbadać skalę problemu. Stworzyła i rozpowszechniła wśród uchodźców ankietę, z pytaniami o wypłacie 800+. Do tej pory zebrała ponad 950 odpowiedzi.
„Wstępne wyniki naszego badania pokazują, że aż 67,3 proc. osób, które wypełniły ankietę, nie dostała od lutego ani decyzji, ani wypłaty świadczenia – mimo że część z nich spełnia warunek aktywności zawodowej” – mówi Liudmyla.
Tylko 13 proc. osób ma przywrócone 800+. 11,3 proc. otrzymało odmowę (w tym Liudmyla, dowiedziała się o tym już po nasze rozmowie). Reszta – 8,2 proc. – nie złożyła ponownego wniosku do ZUS.
Zapytaliśmy ZUS ile nowych wniosków o 800+ złożyli obywatele Ukrainy z PESEL-em UKR od lutego 2026 roku, ile wniosków już zostało rozpatrzonych, ile wydano decyzji odmownych oraz z czego wynika opóźnienie w rozpatrzeniu wniosków.
Zaktualizujemy artykuł po otrzymaniu odpowiedzi.
Krystyna Garbicz, OKO.press: Dlaczego pani zdecydowała się stworzyć taką ankietę?
Liudmyla Kramnysta: Otrzymałam zaproszenie na spotkanie z przedstawicielami Biura Rzecznika Praw Obywatelskich i mogłam wybrać temat, który chcę przedstawić. Miałam pewne rozeznanie w kwestii wypłat 800+ dla uchodźczyń z Ukrainy, zebrałam grupę kobiet, których połączył temat utraty świadczeń. Postanowiłam przeprowadzić minimalne badanie, żeby mieć dane, które mogłabym zaprezentować przedstawicielom BRPO.
Oczywiście, trzeba opowiadać konkretne historie, ale ważna jest też skala. I chciałam ją zweryfikować.
Nie miałam za dużo czasu – spotkanie było za trzy dni, skupiłam się więc na pytaniach, które byłyby interesujące dla mnie. Udostępniłam ankietę w grupie dla kobiet, które straciły 800+, w grupie na Facebooku Inwalidnist.pl, którą założyłam, różne organizacje pozarządowe udostępniały tę ankietę.
W ciągu trzech dni otrzymałam 150 odpowiedzi. Przedstawiłam wyniki na spotkaniu w BRPO, ale stwierdziłam, że będę kontynuować zbieranie odpowiedzi. Było coraz więcej wypełnionych ankiet. Dane były dla mnie szokujące.
Od września zajmowałam się wypłatą 800+ dla grup szczególnie wrażliwych – to kobiety z niepełnosprawnością, matki dzieci z niepełnosprawnością, starsze kobiety wychowujące dzieci objęte tymczasową opieką itd. Jest to mały procent uchodźców. Kiedy jednak zaczęłam analizować wyniki tej ankiety, zdałam sobie sprawę, że sytuacja jest znacznie gorsza.
Kobiety, które pracują i otrzymują płacę minimalną lub zbliżoną do niej, również czekają przez te miesiące na wypłaty 800+.
Ponad 60 proc. ma problemy finansowe, brakuje im środków na wynajem mieszkania (30 proc.), na wyżywienie, zaspokojenie podstawowych potrzeb (ponad 40 proc.).
Ten problem dotyczy również samego oczekiwania – niezrozumiały jest ten przewlekły biurokratyczny proces. Ile czasu on zajmie? Nie jest też jasne, w jaki sposób ZUS będzie przeprowadzać kontrole co miesiąc, ktoś może stracić wypłaty przez przypadek.
Kiedy nie wiadomo, co przyniesie następny miesiąc, ma to wpływ również na samopoczucie psychiczne (ok. 40 proc. ankietowanych zadeklarowało jego pogorszenie).
O co pani pytała w ankiecie?
Ankieta była anonimowa, żeby osoby były szczere i nie odczuwały strachu. Na razie otrzymałam ponad 950 odpowiedzi. Pytałam, czy otrzymują obecnie świadczenie lub, czy otrzymali jakąś – pozytywną lub nie – decyzję ZUS w tej sprawie. Większość nie ma żadnych informacji.
Część osób mówiła, że nie złożyła wniosku ponownie. W niektórych rodzinach wnioskodawcą teraz jest mąż, który pracuje. Ale znowu – często pojawia się problem, że na przykład mąż jest ojcem jednego dziecka, a matka ma jeszcze dzieci z poprzedniego małżeństwa i jej mąż nie może wystąpić o świadczenie na te dzieci.
To w ogóle nie jest uwzględnione w przepisach. Mimo że mąż zapewnia im utrzymanie i rodzina spełnia kryteria aktywności zawodowej, to według dokumentów – nie. Takich historii jest wiele.
To, że wiele uchodźczyń nadal nie otrzymało informacji o świadczeniach, może być związane z tym, że ZUS nie wyrabia się z załatwianiem wniosków. Pod koniec stycznia 2026 roku 800+ wypłacano na około 150 tys. dzieci uchodźczych. Jeśli od lutego złożono tyle samo wniosków, to dwa miesiące na ich rozpatrzenie mogło okazać się niewystarczające.
Z powodu tej decyzji ucierpieli nie tylko uchodźcy, ale też urzędy. Jeśli system nie jest w stanie szybko przetworzyć informacji lub zrobić tego w określonym terminie, nie należy uruchamiać zmian.
Dlaczego to trzeba było robić od lutego, a nie nowego okresu świadczeniowego, który zaczyna się dla wszystkich wnioskodawców w czerwcu?
Rozpatrzenie nowych wniosków miało trwać 60 dni, a minęło już znacznie więcej. Ludzie zaczną teraz składać skargi. Będzie to dodatkowe obciążenie dla urzędów, które znów spowoduje opóźnienia.
Najważniejsze jest to, że są to historie ludzkie. Jest wiele rodzin, które całe pieniądze z pensji przeznaczały na wynajem mieszkania, a 800 + to były pieniądze na utrzymanie się.
Z odpowiedzi na ankietę część osób żyje na kredyt (ok.17 proc.). Trudna sytuacja finansowa części ukraińskich rodzin ma wpływ na dalsze ich decyzje, ludzie będą zaciągać kredyty, a skoro banki w Polsce mogą im ich odmawiać, będą zwracać się do instytucji pozabankowych.
Niepewność finansowa ma wpływ na stan psychologiczny. Jedna z osób napisała w ankiecie, że często sprawdza, czy przyszła już decyzja – może obudzić się w nocy, żeby to zrobić. A stres tak po prostu nie mija.
Komplikacje z wypłatą 800+ oraz to, że od marca wiele osób straciło dostęp do opieki medycznej, to ponowna traumatyzacja tych ludzi.
Oczywiście, w najtrudniejszej sytuacji jest niewielka grupa ludzi, większość pracuje. Ale i te osoby mogą odczuwać niepokój. Bo przecież, choć wynagrodzenie jest, ale może być na przykład tak, że jeśli jest to umowa zlecenie, to w tym miesiącu osoba ma wystarczająco godzin pracy, to w następnym może już nie mieć. I nie zarobi wystarczająco, czyli nie osiągnie połowę minimalnego wynagrodzenia wymaganego dla wypłaty 800+. A szukanie pracy w tym stresie jest o wiele trudniejsze.
Według przepisów wrześniowej nowelizacji specustawy ukraińskiej uchodźczynie będą mogły otrzymywać 800+ na dzieci, które są obywatelami Polski oraz na dzieci z niepełnosprawnością, które mają polskie orzeczenie o niepełnosprawności.
Natomiast są sytuacje, że matka oprócz dziecka z niepełnosprawnością ma też inne dzieci, na które już nie może otrzymywać świadczeń. Wychodzi na to, że opiekując się dzieckiem z niepełnosprawnością, nie może pracować i w związku z tym nie otrzymuje 800+ na inne niepełnoletnie dzieci.
Nie mogą otrzymywać świadczeń również kobiety z niepełnosprawnością, a jest im trudno znaleźć pracę.
Zdaję sobie sprawę, że ta ankieta nie jest próbą reprezentatywną, najprawdopodobniej osoby należące do najbardziej wrażliwych grup do niej nie dotrą.
Mimo to ankieta pokazuje skalę problemu.
Tworząc tę ankietę, miałam osobistą motywację. W lutym jak wszystkie uchodźczynie straciłam 800+. W styczniu nie otrzymałam połowy minimalnego wynagrodzenia. Doskonale rozumiem kobiety z niepełnosprawnością, które nie mogą znaleźć pracy, ponieważ sama mam niepełnosprawność. Chciałam pomóc sobie psychicznie oraz wesprzeć też inne kobiety.
Znalazłam pracę, ale jest ona pewna tylko na trzy miesiące. Znów nie mam pewności co do przyszłości. Za trzy miesiące czekają mnie nowe poszukiwania i stres. Jest wiele takich kobiet.
Jeśli ja nauczyłam się języka polskiego, mam wielu znajomych, zintegrowałam się w społeczeństwie, w zeszłym roku założyłam fundację, angażuję się w różne projekty dla organizacji pozarządowych, występuję na konferencjach w języku polskim, to nie można liczyć na to, że wszystkie uchodźczynie w ciągu czterech lat tak się zaaklimatyzują.
Każda z nich ma inną sytuację, inny poziom wsparcia, energii, wykształcenia itd.
Ważne jest, żeby osoby z doświadczeniem uchodźczym pytano o opinię, jeśli chodzi o rozwiązania polityczne, które będą mieć wpływ na ich życie.
Pani założyła Fundację dla rzecznictwa?
Nie planowałam zajmować się uchodźcami ani migrantami. Założyłam tę organizację głównie po to, aby nagłaśniać różne bariery, z którymi borykają się różni ludzie, nie tylko osoby z niepełnosprawnością. Chodzi mi na przykład o bariery mentalne, czy wynikające z pewnych tradycji. Chciałam też zajmować się głównie działalnością edukacyjną i kulturalną, nauczaniem dorosłych. Ostatnie zmiany przepisów zmieniły moje podejście.
Od 2023 roku doradzam osobom z niepełnosprawnością w kwestiach biurokratycznych, opowiadają mi swoje historie, jak obecnie żyją, z jakimi problemami się borykają. I w pewnym momencie zrozumiałam, że nie mogę przejść obojętnie obok ich problemów.
Jeśli mam zasoby, jestem w kręgach organizacji pozarządowych, to nie mogę nie poruszać tych kwestii. Nie mogę nie mówić o tych, którzy obecnie nie mają w sobie siły i często odczuwają wielki strach przed tym, by bronić swoich praw. Też się boję, ale to robię.
Dlatego obecnie fundacja zajmuje się głównie działalnością rzeczniczą, ale mam wielką nadzieję, że nadejdą spokojniejsze czasy, kiedy będzie można zajmować się edukacją i kulturą.
800+ dla Ukraińców było jednym z tematów kampanii prezydenckiej. Najpierw o tym, że świadczenia powinny otrzymywać tylko pracujący uchodźcy i migranci mówił Rafał Trzaskowski, potem również Karol Nawrocki. Co pani wtedy czuła?
Kampanii przedwyborczej nie chcę komentować. Natomiast dobrze pamiętam okres, kiedy pod koniec sierpnia 2025 roku nowy prezydent zawetował kolejną nowelizację specustawy. Dowiedziałam się o tym następnego dnia. Byłam na szkoleniach we Wrocławiu.
Bardzo się wtedy martwiłam, bo nie wiedziałam, czy za miesiąc będę z dziećmi legalnie przebywać w Polsce. Wówczas status UKR obowiązywał do 30 września. O 800+ mniej myślałam. Mimo to na zajęciach zapytałam o to prowadzącą, doktor nauk politycznych.
Powiedziała, że Polska to państwo prawa, więc nie może przyjąć tak dyskryminującej ustawy.
Od czasu do czasu wspominam te słowa.
W połowie września Sejm jednak przyjął ustawę regulującą wypłaty 800+ dla cudzoziemców. Wówczas było ważne, żeby został przedłużony legalny pobyt około miliona osób. Gdyby nie był przedłużony, to nie wiadomo było, jak ludzie mogliby pracować w Polsce. Pracodawcy nie chcieli stracić tylu pracowników. O 800+ mówiły wielkie media, organizacje pozarządowe. Później to ucichło.
Natomiast pod koniec stycznia pojawiła się informacja, że wszystkim osobom posiadającym status UKR od lutego zostanie wstrzymana wypłata 800+, bo trzeba zweryfikować ich aktywność zawodową. Zdałam sobie sprawę nie tylko z tego, że jestem wśród tych osób, ale że należę do grupy, która nie ma prawa do wznowienia tej wypłaty. Uznałam, że jednak będę musiała wrócić do tego tematu.
Chociaż rozwiązałam już kwestie związane z moją pracą, nie zamierzam porzucać sprawy, ponieważ jestem już związana z ludźmi, którzy powierzyli mi swoje historie. Czuję się odpowiedzialna wobec nich. Chcę przygotować raport z przeprowadzonego sondażu i zrobić wszystko, co ode mnie zależy, żeby zostały podjęte rozwiązania (np. wprowadzone wyjątki), które mogłyby polepszyć sytuację przynajmniej dla części osób z doświadczeniem uchodźczym.
Nowe ograniczające przepisy dotknęły w pierwszej kolejności uchodźców z Ukrainy, migrantów ekonomicznych będą obowiązywać dopiero od nowego okresu świadczeniowego. Wydawałoby się, że powinno być na odwrót. Uchodźcy wojenni potrzebują większej ochrony ze strony państwa.
Wśród uchodźców wojennych więcej jest rodzin z dziećmi i więcej jest rodzin niepełnych niż wśród migrantów ekonomicznych. I oczywiste jest, że najbardziej wrażliwe grupy są właśnie wśród uchodźców wojennych. Ci ludzie nie rozważali życia w innym kraju, uciekali bez żadnego planu i do tej pory nie są w stanie niczego zaplanować.
Państwo nie przewidziało żadnych rozwiązań , innych świadczeń socjalnych, dla ludzi, którzy nie będą spełniać tych wymogów.
Znam też wiele historii głównie dotyczących tego, że niepracujący i nieubezpieczeni uchodźcy stracili dostęp do opieki medycznej, a ich znajomi Polacy szukają sposobów, by im pomóc Ukraińcom, ale państwo im to utrudnia.
Wydaje się, że państwo chciało ograniczyć możliwość korzystania ze świadczeń – czy to 800+, czy medycznych – przez niepracujących uchodźców z Ukrainy. Większość polskich obywateli popiera takie decyzje. Z drugiej strony, sami uchodźcy, czy wspierająca ich część społeczeństwa, organizacje prawnoczłowiecze chcą, by lista wyjątków od tych przepisów była jak najszersza. Natomiast państwo pozostaje nieugięte.
Wiele wynika z niezrozumienia naszej sytuacji. Ucierpiała mała grupa, która nie wyróżnia się niczym szczególnym i przez to łatwo o niej zapomnieć, zwłaszcza gdy trzeba podjąć decyzję w pośpiechu.
Jeśli patrzeć na to wyłącznie z punktu widzenia pragmatycznej korzyści, to nieopłacalne jest zabranie dziecku 800 złotych, a potem radzenie sobie z konsekwencjami, jakie mogą z tego wyniknąć.
Finansowa niestabilność opiekuna oznacza, że może istnieć zagrożenie kryzysem bezdomności. Jeśli dzieci stają się bezdomne, to jest to problem całego społeczeństwa. To nie jest problem tej konkretnej rodziny, czy osoby. Staje się to problemem szkół, ośrodków, różnych urzędów, MOPS-ów itd.
Ludzie popadają w uzależnienia, bo nie są w stanie zapewnić bytu swoim dzieciom, albo przeżywają kryzysy psychiczne i leki przeciwdepresyjne im nie pomagają. Teraz też nie mogą zgłosić się do lekarza, pójść do psychiatry.
Te ostatnie zmiany mogą ciągnąć za sobą długotrwałe skutki społeczne.
Większość dzieci zintegrowała się, w przyszłości mogą pracować w Polsce. Jest to ważne ze względu na sytuację demograficzną Polski. Jednak część dzieci, które chodzą do polskich szkół, może znajdować się w stanach kryzysowych, tylko dlatego, że nie ma za co zaspokoić ich podstawowych potrzeb. Chodzi o wyżywienie, opłatę za wycieczkę. W marcu córka jeździła na Zieloną Szkołę, za którą trzeba było zapłacić. A nie ma 800+. Znalazłam możliwość, żeby zapłacić. Ale gdyby mi się nie udało? Było ryzyko wykluczenia dziecka z grupy społecznej – z klasy.
Poczucie niepewności i lęku przenosi się na dziecko. Dziecko nie powinno się przejmować takimi problemami.
W związku z wojną, uchodźstwem ukraińskie dzieci szybko dorastają.
Jedna z matek w ankiecie napisała, że przez to napięcie, które odczuwa, dochodzi do konfliktów z dzieckiem, trudno jest opanować emocje, obciążają ją materialne problemy. Dziecku jest ciężko, ponieważ nie rozumie, co dzieje się z mamą, i to może dalej wpływać na naukę, na integrację, na zachowanie dziecka.
Dlaczego ustawodawca nie uwzględnił tych wszystkich argumentów, o których pani mówi? Chodzi o politykę? Co odegrało rolę?
Jeśli ktoś chce zrozumieć, skąd bierze się takie podejście do wrażliwych grup społecznych z Ukrainy, może przyjrzeć się temu, jak przebiegały wystąpienia w Sejmie pełnomocnika rządu ds. osób z niepełnosprawnościami – przed pustą salą. To nie dotyczy wyłącznie Ukraińców, takie jest ogólnie traktowanie ludzi z wrażliwych grup społecznych w Polsce.
Owszem, w stosunku do Ukraińców jest ono gorsze. Ma to najprawdopodobniej związek z propagandą i dezinformacją, które krążą w społeczeństwie. Łatwiej jest powtarzać nieprawdziwe hasła, niż zgłębiać sytuację.
Dlatego ważna jest otwartość nasza oraz tej drugiej, polskiej, strony. Dużo Polaków i Polek może nie wiedzieć, z jakimi problemami się borykamy, ale jest gotowa nas wysłuchać. Powinniśmy z nimi rozmawiać. Strach może przeszkadzać w wychodzeniu do ludzi, w rozmowach, w kontaktach społecznych.
Moje doświadczenie związane z niepełnosprawnością bardzo mi pomaga zrozumieć ten strach. Obecnie poruszam też temat aktywizacji zawodowej i społecznej osób z niepełnosprawnością, nie dzieląc ich według narodowości. Ale by człowiek mógł wyjść i opowiedzieć o swoich problemach, społeczeństwo musi być otwarte.
Polityka społeczna
Uchodźcy i migranci
800+
świadczenia rodzinne
uchodźcy z Ukrainy
Ukraina
wojna w Ukrainie
ZUS
Jest dziennikarką, reporterką. Ukończyła studia dziennikarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisała na portalu dla Ukraińców w Krakowie — UAinKraków.pl oraz do charkowskiego Gwara Media. W OKO.press pisze o wojnie Rosji przeciwko Ukrainie oraz jej skutkach, codzienności wojennej Ukraińców. Opisuje również wyzwania ukraińskich uchodźców w Polsce, np. związane z edukacją dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Od czasu do czasu uczestniczy w debatach oraz wydarzeniach poświęconych tematowi wojny w Ukrainie.
Jest dziennikarką, reporterką. Ukończyła studia dziennikarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisała na portalu dla Ukraińców w Krakowie — UAinKraków.pl oraz do charkowskiego Gwara Media. W OKO.press pisze o wojnie Rosji przeciwko Ukrainie oraz jej skutkach, codzienności wojennej Ukraińców. Opisuje również wyzwania ukraińskich uchodźców w Polsce, np. związane z edukacją dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Od czasu do czasu uczestniczy w debatach oraz wydarzeniach poświęconych tematowi wojny w Ukrainie.
Komentarze