0:00
0:00

0:00

21 września 2026

Zakaz aborcji zabija kobiety. W USA rośnie liczba zgonów z powodu ciąży pozamacicznej.

przeczytasz w 5 minut

Zakazy aborcji obowiązujące w niektórych stanach USA doprowadziły do tego, przed czym ostrzegali eksperci odrzucający ideologię na rzecz nauki. Jeśli prawo zakazuje aborcji, ciąża pozamaciczna, a więc bezwzględne wskazanie do interwencji medycznej, znacznie zwiększa ryzyko śmierci kobiety – pisze Natalia Broniarczyk z Aborcyjnego Dream Teamu.

Google News

Portal dziennikarstwa śledczego ProPublica przyjrzał się zakazom aborcji w USA i skutkom restrykcyjnych przepisów, które obowiązują już w połowie kraju.

Analiza danych wykazuje, że w latach 2020–2025 niemal 200 kobiet zmarło w wyniku braku leczenia ciąż pozamacicznych — to prawie dwa razy więcej niż w poprzednich sześciu latach. Wzrost liczby zgonów nastąpił w całym kraju, ale był znacznie gwałtowniejszy w stanach, które zakazały aborcji po tym, jak w 2022 roku uchylono decyzję Sądu Najwyższego z 1973 roku ustanawiającą konstytucyjne prawo do aborcji.

Dlaczego w XXI wieku kobiety umierają z powodu ciąż pozamacicznych?

Najprostsza odpowiedź brzmi: ponieważ jedynym sposobem leczenia ciąży zagnieżdżonej poza macicą jest aborcja. Zakazy aborcji — nawet gdy przewidują wyjątki dotyczące ochrony życia osoby w ciąży — sprawiły, że lekarze wybierają tzw. „postawę wyczekującą”, czyli albo nie wykonują aborcji na czas, albo nie robią jej wcale.

Choć zakazy aborcji zazwyczaj przewidują wyjątki dla ciąż pozamacicznych, rzeczywistość zapewniania takiej opieki jest znacznie trudniejsza. Lekarze i szpitale działają w ramach niejasnych przepisów: jeśli nie są w stanie udowodnić, że życie osoby w ciąży jest bezpośrednio zagrożone i że tym samym kwalifikuje się ona do wyjątku od zakazu aborcji, grozi im odpowiedzialność karna.

Pacjentki objęte analizą ProPubliki zgłaszały, że były odsyłane do domu lub zmuszane do czekania, podczas gdy ich stan się pogarszał. Skutki takiego postępowania mogą być trwałe — od utraty jajowodów, przez konieczność całkowitego usunięcia macicy, po w najgorszych przypadkach – śmierć.

Zgony związane z ciążą pozamaciczną pogrupowano w trzyletnie okresy, aby spełnić wymogi dotyczące minimalnej liczby przypadków potrzebnej do publikacji danych. Za stany z restrykcyjnym zakazem aborcji uznano te, w których zakaz zaczyna obowiązywać od szóstego tygodnia ciąży lub wcześniej. Lista stanów należących do poszczególnych grup znajduje się w opisie metodologii. Źródło: ProPublica

Na czym polega ciąża pozamaciczna?

Dochodzi do niej, gdy zapłodniona komórka zagnieżdża się poza macicą, najczęściej w jajowodzie. Taka ciąża nie może rozwijać się prawidłowo, a w miarę jej wzrostu może dojść do pęknięcia jajowodu, co może prowadzić do krwotoku i poważnego zagrożenia zdrowia lub życia.

Objawy ciąży pozamacicznej często zaczynają się od bólu brzucha i krwawienia, co sprawia, że kobiety zaczynają szukać pomocy medycznej. Na bardzo wczesnym etapie ciąży zarodki często nie są widoczne na USG, więc pacjentka słyszy, że ma wrócić na badanie za kilkanaście dni. Ból w pewnym momencie staje się tak intensywny (zazwyczaj pomiędzy 7 a 8 tygodniem), że nie da się go uśmierzyć i konieczna jest pilna interwencja medyczna.

Co ciekawe, tabletki aborcyjne na taką ciążę nie zadziałają – skurcze macicy wywołane farmakologicznie mogą być odczuwalne, ale ponieważ zarodek jest zagnieżdżony poza macicą, leki nie spowodują jego usunięcia. Jeszcze 10 lat temu aborcja farmakologiczna była traktowana jako zagrożenie dla pacjentki w ciąży pozamacicznej.

Dziś brak reakcji na leki jest swego rodzaju wskazówką, że ciąża może rozwijać się poza macicą. Tabletki aborcyjne mogą powodować male krwawienie i skurcze, ale zarodek pozostanie tam, gdzie się zagnieździł, czyli najczęściej w jajowodzie. Ciąża może dalej powoli się rozwijać stanowiąc zagrożenie dla jajowodu. Dlatego po zażyciu leków ważne jest sprawdzenie, np. poprzez test beta-hCG z krwi, czy hormony ciążowe spadają. Taki test można wykonać w każdym laboratorium medycznym bez skierowania.

Ciąże pozamaciczne, choć rzadkie, od dawna są uznawane za główną przyczynę zgonów kobiet w pierwszym trymestrze ciąży. Ciąża pozamaciczna dotyka mniej niż 2 proc. wszystkich ciąż w USA. W Polsce dane kształtują się na podobnym poziomie.

Jedynym leczeniem ciąży pozamacicznej jest jej szybkie przerwanie. W tym momencie wkraczają polityka i ideologia.

Ciąża pozamaciczna nie powinna być wyrokiem śmierci

Ciąża pozamaciczna jest ciążą nierokującą — nie da się jej przenieść do macicy i nie ma szans na jej dalszy prawidłowy rozwój. Czas nie sprawi, że zarodek sam przemieści się do jamy macicy. I choć w teorii wiele stanowych zakazów aborcji przewiduje wyjątki dla ciąż pozamacicznych, w praktyce skorzystanie z nich okazuje się niezwykle trudne. Dlaczego?

W wielu stanach funkcjonują przepisy dopuszczające aborcję dopiero wtedy, gdy ciąża przestanie dawać „oznaki rozwoju” — czyli tzw. heartbeat bills (dosł. ustawy o biciu serca). Dopóki w badaniu USG stwierdzana jest czynność serca, lekarz nie może podjąć działania. W ciąży pozamacicznej rzadko kiedy można stwierdzić czynność serca, ale wszelkie przepisy tego typu mają jeden cel: wywołać efekt mrożący. Takie regulacje stawiają personel medyczny w sytuacji konfliktu, a pacjentkę w roli zakładniczki — musi czekać, aż ryzyko, np. pęknięcia jajowodu, stanie się na tyle duże, by lekarz mógł legalnie ją uratować.

Pacjentka w ciąży pozamacicznej jest idealnym przykładem spełnienia przesłanki „zagrożenia życia bądź zdrowia”, ale zarówno opinie ekspertek ds. zdrowia reprodukcyjnego, jak i praktyka w takich sytuacjach pokazują, że lekarze częściej wybierają postawę wyczekującą, niż podejmują sprawne działania mające na celu ratowanie życia kobiety. Wszystko przez skrajne upolitycznienie aborcji i pomieszanie medycyny z ideologią.

Wyjątki od zakazu aborcji nie działają

Wyjątki są tak zaprojektowane i zdefiniowane, by aborcja zawsze była trudną do zrealizowania ostatecznością, a przerwanie ciąży było odkładane w czasie. Dla polityków antyaborcyjnych stanowią wygodne narzędzie – dzięki nim mogą pokazać odrobinę łagodniejszą twarz oraz wykazywać empatię wobec kobiet, które znalazły się w trudnej sytuacji. A gdy jakaś kobieta umiera, zawsze można powiedzieć, że to wina lekarzy – przecież prawo pozwala na wyjątek.

Innymi słowy, wyjątki od surowych przepisów antyaborcyjnych mają fałszywie prezentować zakaz aborcji jako mniej brutalny niż w rzeczywistości i odwracać uwagę od okrucieństwa samego zakazu.

W praktyce surowe przepisy antyaborcyjne, oparte na skrajnie wąskich wyjątkach, paradoksalnie uderzają przede wszystkim w kobiety w chcianych ciążach. Z różnych powodów potrzebują one interwencji medycznej i szukają pomocy w systemie ochrony zdrowia. Ten jednak je zawodzi, gdy nowoczesna medycyna ustępuje miejsca polityce i przepisom oderwanym od wiedzy naukowej.

Gdzie szukać pomocy w przypadku ciąży pozamacicznej?

Tu sprawa robi się naprawdę skomplikowana, bo jedynym sposobem na ratunek jest znalezienie personelu medycznego, który poważnie potraktuje taką sytuację i niezwłocznie zatrzyma rozwój zarodka. Takiej ciąży nie da się przerwać poza instytucją medyczną z pomocą aktywistek aborcyjnych. Tu konieczny jest zabieg — albo laparoskopowy, albo chirurgiczny.

Dlatego kluczowe jest, by przy pierwszych objawach — silnym, jednostronnym bólu brzucha, plamieniu — nie zwlekać i jechać na pogotowie, najlepiej do szpitala z oddziałem ginekologicznym. Warto od razu poprosić o badanie USG i oznaczenie poziomu beta-hCG, czyli hormonu ciążowego, bo to jedyny sposób na potwierdzenie lub wykluczenie ciąży pozamacicznej.

Jeśli ból nie ustępuje, a lekarz odsyła do domu bez jasnej diagnozy albo mówi: „Poczekajmy, zobaczymy” — to sygnał, żeby szukać drugiej opinii, najlepiej natychmiast, w innym szpitalu. Dobrze mieć przy sobie kogoś, kto może stanowczo domagać się odpowiedzi w Twoim imieniu, jeśli sama nie będziesz w stanie tego zrobić.

Zakazy aborcji a nienawiść do kobiet

Wzrost śmiertelności związanej z ciążą pozamaciczną w warunkach zakazu aborcji jest modelowym dowodem na to, że w takich zakazach nie chodzi o „ochronę dzieci” ani płodów. Z ciąży pozamacicznej nigdy nie będzie dziecka. To poważna i potencjalnie śmiertelna komplikacja, której nie da się „uratować” ani przenieść do macicy.

Mamy niezliczone dowody na to, że zakazy aborcji kończą się większym strachem, większą kontrolą i większym cierpieniem kobiet.

Zmuszają nas do udowadniania, że nasz ból jest wystarczająco prawdziwy, nasze krwawienie wystarczająco obfite, a życie wystarczająco zagrożone, by zasłużyć na pomoc.

Jak długo jeszcze będziemy słyszeć, że kwestia dostępu do aborcji jest „ideologiczną debatą”? Zakaz, który każe kobiecie czekać na pogorszenie stanu zdrowia, aby system uznał ją za godną leczenia, nie jest troską. Jest pogardą ubraną w garnitur i togę, z pieczątką w ręku.

Medycyna zawsze powinna opierać się na dowodach, obserwacji i ocenie ryzyka — a nie na przekonaniach politycznych. Gdy prawo zaczyna wtrącać się w medycynę, lekarz nie pyta: „Co jest najlepsze dla pacjentki w tym momencie?”, tylko głowi się: „Czy mogę to zrobić bez ryzyka odpowiedzialności karnej?”. To nie jest już medycyna oparta na dowodach naukowych — to medycyna oparta na strachu przed prawem, a największymi ofiarami tego strachu są pacjentki, które płacą za cudzą politykę własnym zdrowiem i życiem.

Na zdjęciu Natalia Broniarczyk
Natalia Broniarczyk

Działaczka inicjatywy Aborcja Bez Granic i Aborcyjnego Dream Teamu

Komentarze