0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot . Grzegorz Skowronek / Agencja Wyborcza.plFot . Grzegorz Skowr...

W czasie demonstracji wysyłano na ukraiński front prezydenta Andrzeja Dudę i premiera Mateusza Morawieckiego, protestowano też przeciwko "banderyzacji Polski". Najmocniej podkreślano jednak dwie tezy – obie niemające nic wspólnego z faktami: że za wojnę w Ukrainie odpowiadają Stany Zjednoczone oraz że "polskie dzieci zostaną przerobione na mięso armatnie". Jednym z mówców był Mateusz Piskorski, były poseł Samoobrony, oskarżony o szpiegostwo na rzecz Rosji.

Organizatorem był Polski Ruch Antywojenny (PRA). To inicjatywa politologa Leszka Sykulskiego i Sebastiana Pitonia, powstała w lutym 2023 roku. Pozornie celem ruchu jest dążenie do pokoju. To dlatego aktywiści w czasie majowego marszu nazywali siebie „podżegaczami do pokoju”.

Tyle że pokojowa narracja to pozór.

Każde rozwinięcie głoszonych przez PRA treści pokazuje, że prawdziwym celem ruchu jest atakowanie NATO, USA i innych państw zachodnich oraz wywieranie na nie presji, by przestały pomagać Ukrainie. Wybielana jest natomiast Rosja. O jej roli nie mówi się prawie nic, choć to ona na pełną skalę zaatakowała militarnie Ukrainę w lutym 2022 roku. A jeśli już pojawi się jakieś odniesienie, reżim Putina przedstawiany jest jako ofiara zachodnich prowokacji.

PRA regularnie straszy również, że Polska za chwilę wyśle na Ukrainę polskie wojska, a młodzi mężczyźni będą ginąć na froncie. Stwierdzenie to nie ma jednak żadnych podstaw faktycznych.

Narracja Polskiego Ruchu Antywojennego uderza w polskich polityków wspierających Ukraińców, w sojuszników Polski na Zachodzie oraz w Ukrainę. Na takim przekazie, zwłaszcza w czasie wojny, korzysta wyłącznie Kreml.

Przeczytaj także:

Sykulski: Stop amerykańskim wojnom!

1 maja Polski Ruch Antywojenny zorganizował marsz ulicami Warszawy.

"Od ponad roku władza w Warszawie wmawia nam, że nasze dzieci mają iść jako mięso armatnie, w imię cudzych interesów. Dlatego chcemy tutaj pokazać, że to nie jest nasza wojna" – mówił Sykulski, otwierając zgromadzenie. "My nie będziemy tutaj ważyć słów! My pamiętamy ludobójstwo dokonane na narodzie polskim przez nacjonalistów ukraińskich. Nie ma naszej zgody na symbolikę banderowską w miejscach publicznych. Nie ma naszej zgody na krzewienie kultu zbrodniarzy: Bandery, Suchewycza, Ukraińskiej Powstańczej Armii – ludobójczej organizacji ukraińskich nacjonalistów. Dzisiaj mówimy: Stop banderyzacji! Nie ma naszej zgody na brankę na cudze wojny, na wciąganie nas w amerykańską machinę wojenną! Mówimy stop jakimkolwiek imperializmom! Mówimy stop amerykańskim wojnom, stop tajnym więzieniom CIA w Europie, stop wpychaniu Polski w cudzą wojnę!"

Wystąpienie lidera Polskiego Ruchu Antywojennego było otwarcie antyamerykańskie, natomiast ani jednym słowem nie wspomniał o roli Rosji w trwającej właśnie wojnie.

Kulińska: każdy z nas zostanie zniszczony

Zaraz po Sykulskim głos zabrała Lucyna Kulińska, historyczka, działaczka środowisk prorosyjskich w Polsce. W 2019 roku startowała w wyborach do Parlamentu Europejskiego z listy Konfederacji.

"Każdy z nas zostanie zniszczony. Tylko najbogatsi ludzie zostaną ochronieni, oni może opuszczą nasz kraj. A my zostaniemy z tego wszystkiego, czego dorobiliśmy się przez ostatnie lata, po tej całej odbudowie, ciężko pracując, zrujnowani" – snuła przerażającą wizję Kulińska. "Już w tej chwili jesteśmy tą wojną zrujnowani, bo koszty jej są dla każdego Polaka niewyobrażalne. (…) Wszystko, co możemy zrobić, to nie dopuścić do tego, żeby młodzi Polacy znowu ginęli. Dlatego tu jesteśmy!".

W głoszeniu tez o młodych Polakach na froncie ukraińskim mówcom nie przeszkadzały fakty. Żaden przedstawiciel władzy nie mówi o wysyłaniu polskich żołnierzy na Ukrainę. Wręcz przeciwnie – udział polskich wojsk w konflikcie rosyjsko-ukraińskim oznaczałby włączenie się NATO do tej wojny (ponieważ Polska jest członkiem NATO), czyli rozszerzenie konfliktu na kolejne państwa. Takiego scenariusza kraje zachodnie, USA oraz Polska chcą za wszelką cenę uniknąć.

Matka-Polka także antyamerykańska

Narracja Polskiego Ruchu Antywojennego, polegająca na straszeniu zwłaszcza rodziców wizją ich dzieci umierających na wojnie, opiera się więc na fałszywych przesłankach. Jest za to bardzo emocjonalna. Udowodniła to w swoim wystąpieniu Ewa Zychowicz, aktywistka małopolskich struktur PRA, którą zapowiedziano jako Matkę-Polkę. Sama przedstawiła się jako „matka czwórki dzieci”.

"Ameryka dostarcza broń sukcesywnie tak, żeby Ukraina nie mogła tej wojny wygrać! Oni mają w tym swój interes, ta wojna ma drugie dno. Zastanówmy się, kto jest agresorem, a kto prowokatorem. Komu ta wojna była potrzebna i po co" – przekonywała Zychowicz. "Dla żołnierzy amerykańskich buduje się domy i mieszkania. Na Ukrainę wysyłamy czołgi, broń i pieniądze – nasze pieniądze i nasze dzieci, bez naszej zgody! Matki żegnają swoich synów w ostatniej drodze. (…) Zrobię, co mogę i nie pozwolę na to, aby nasze dzieci zostały przerobione na mięso armatnie w tej nie naszej wojnie! W wojnie o amerykańskiego dolara!".

Matka-Polka zakończyła swoje wystąpienie hasłem: „NWO, WHO, Unia Europejska, NATO – won!”.

NWO to skrót od angielskich słów "New World Order" (nowy porządek świata). Jest używany przez osoby wierzące w fałszywą teorię spiskową, że światowe elity zmówiły się, by dążyć do przejęcia władzy nad całym światem m.in. przez depopulację ludności i likwidację państw narodowych.

Piskorski: Jankesi precz z Polski!

Demonstrujący przeszli następnie spod Krzyża Traugutta pod Kolumnę Zygmunta. W trakcie śpiewali: „Tutaj Polska, nie Bruksela, tu bandery się nie wspiera”, skandowali: „To nie nasza wojna”, „Jankesi do domu”, „Dzisiaj nasze czołgi, jutro nasze dzieci”.

„USA imperium zła” – intonował Leszek Sykulski.

Uczestnicy domagali się również wysłania na ukraiński front premiera Morawieckiego, prezydenta Andrzeja Dudy oraz całego polskiego rządu.

"Krzyczmy dzisiaj wszyscy: Jankesi precz z Polski, Jankesi precz z Europy! To powinno być nasze hasło" – mówił natomiast Mateusz Piskorski, były poseł Samoobrony. Jest on oskarżony o szpiegostwo na rzecz Rosji, jego proces jest w toku.

Demonstrację zakończyło odśpiewanie „Roty”.

Kilka godzin później antyunijny protest zorganizowała Młodzież Wszechpolska, młodzieżówka Ruchu Narodowego, który tworzy Konfederację. Pod siedzibą Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce Wszechpolacy manifestowali swój sprzeciw wobec działalności unijnych instytucji. Demonstrantów było zaledwie kilku.

Propaganda w interesie Kremla

O antyukraińskiej propagandzie, która próbuje osłabić wsparcie Polski i Polaków dla walczącej z Rosją Ukrainy i wzbudzić niechęć do ukraińskich uchodźców w Polsce, pisaliśmy w OKO.press wielokrotnie.

  • Informowaliśmy, że rosną prorosyjskie wpływy w polskich środowiskach akademickich. Już nie tylko politolog Leszek Sykulski czy mniej znani publicznie profesorowie, skupieni wokół posła Brauna, głoszą korzystne dla Kremla narracje. Do tej grupy dołączyli Maria Szyszkowska i Witold Modzelewski.
  • Pisaliśmy, że niepokoi bezradność polskiego państwa wobec prowadzonej przez Rosję wojny informacyjnej. Zjednoczona Prawica nie potrafi skutecznie przeciwdziałać rosyjskiej dezinformacji. Osoby siejące prokremlowskie narracje działają w Polsce w zasadzie bezkarnie.
  • Ostrzegaliśmy, że obserwujemy intensyfikację antyukraińskiej wojny informacyjnej w polskiej przestrzeni internetowej. Treści zgodne z rosyjskimi interesami po polsku szerzy już ponad 70 kanałów na Telegramie. Na Facebooku działają kilkutysięczne grupy jawnie sprzeciwiające się „ukrainizacji Polski”. Są też kanały informacyjne z wielotysięczną publicznością.
  • Wskazywaliśmy, że wiosną 2022 roku Polki były obiektami kampanii dezinformacyjnej, która miała je zniechęcić do pomagania uchodźczyniom z Ukrainy. Świadomie wykorzystano w niej największe lęki młodych kobiet.
  • Pokazywaliśmy, że kryzys energetyczny to kolejna broń, wykorzystywana w trwającej wojnie przez Władimira Putina, tym razem uderzająca w sojuszników Ukrainy. Europejczycy, również Polacy, mają uwierzyć, że zniesienie sankcji nałożonych na Rosję rozwiąże ich problemy gospodarcze.
  • Informowaliśmy, że Grzegorz Braun, poseł skrajnie prawicowej Konfederacji, w czasie wojny konsekwentnie realizuje antyukraińskie działania – także w polskim Sejmie. Jego zdaniem nie oznacza to wcale, że wspiera Rosję. A jednak jego aktywność przynosi skutki korzystne właśnie dla Kremla.

Przeczytaj także:

  • Demaskowaliśmy manipulacje skrajnej prawicy, która nakręcała nastroje antyukraińskie, m.in. rozsiewając fake newsa na temat morderstwa na Nowym Świecie w Warszawie. Niektórzy politycy Konfederacji, eksperci oraz dziennikarze twierdzili, że zabił Ukrainiec, mimo że policja wykluczyła udział cudzoziemców w zbrodni.
  • Alarmowaliśmy, że polskojęzyczne strony internetowe codziennie rozsiewają antyukraińską i prorosyjską dezinformację wojenną. Część z nich prezentuje stricte rosyjskie narracje, inne włączają kremlowski przekaz do znanych teorii spiskowych. Największe mają po kilka milionów odsłon miesięcznie.
;

Udostępnij:

Anna Mierzyńska

Analizuje funkcjonowanie polityki w sieci. Specjalistka marketingu sektora publicznego, pracuje dla instytucji publicznych, uczelni wyższych i organizacji pozarządowych. Stała współpracowniczka OKO.press

Komentarze