Agresji nie da się powstrzymać wyłącznie działaniami obronnymi. Tym bardziej, gdy mowa o wojnie w Europie – rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie. Nowe ukraińskie systemy są w stanie działać na odległość 2000 km, a perspektywiczne konstrukcje, które mają pojawić się w najbliższym czasie – nawet do 3000 km – pisze dla OKO.press Mychajło Honczar.
Współczesna wojna konwencjonalna, a wojna rosyjsko-ukraińska właśnie do takich należy, wygląda zupełnie inaczej w piątym roku trwania niż w 2022 roku. Nie da się jej porównać wojnami XX wieku. Zaciera ona pojęcie „linii frontu”. Masowe, skoordynowane użycie rakiet i dronów różnych typów i klas sprawia, że zarówno logistyka przyfrontowa, jak i głębokie tyły przeciwnika są nie mniej narażone na ataki niż jego siły zbrojne znajdujące się bezpośrednio na linii frontu.
Od lata 2025 roku Siły Obronne Ukrainy zintensyfikowały uderzenia na terytorium Rosji. Utworzono nowy rodzaj wojsk – Siły Systemów Bezzałogowych Sił Zbrojnych Ukrainy. Nastąpił gwałtowny wzrost produkcji
O ile w 2023 roku zasięg ukraińskich bezzałogowców nie przekraczał 1000 km, to w 2026 roku potwierdzona strefa rażenia celów w głębi Rosji sięga już 1600 km.
Nowe ukraińskie systemy są w stanie działać na odległość 2000 km. Nowe konstrukcje, które mają pojawić się w najbliższym czasie – nawet do 3000 km.
Oznacza to, że znaczna część obiektów wojskowych, przemysłowych i infrastrukturalnych w europejskiej części Rosji, na Uralu, a częściowo także w zachodniej i południowej Syberii oraz w regionach arktycznych, znajdzie się w zasięgu ukraińskich środków dalekiego rażenia.
Modernizacja przeciwokrętowego pocisku manewrującego R-360 „Neptun”, wchodzącego w skład nadbrzeżnego systemu rakietowego RK-360MC, zwiększyła jego zasięg z 300 km do 1000 km, a masę głowicy bojowej ze 150 kg do 260 kg. „Długi Neptun” jest obecnie zdolny do rażenia niemal całej infrastruktury rafineryjnej i transportu ropy naftowej w europejskiej części Federacji Rosyjskiej.
Łącznie obejmuje to ponad połowę mocy przerobowych tamtejszego przemysłu rafineryjnego.
Zasięg około 1000 km dla pocisku manewrującego tej klasy oznacza faktyczne przeniesienie zagrożenia z regionów przygranicznych w głąb europejskiej części Rosji.
Parametry taktyczno-techniczne innego pocisku manewrującego – FP-5 „Flamingo”, który przechodzi końcową fazę testów równolegle z zastosowaniem bojowym, pozwalają na rażenie celów w odległości do 3000 km, a więc m.in. w obwodach murmańskim, tiumeńskim i omskim w Rosji.
Wkrótce pojawią się również ukraińskie pociski balistyczne.
Jednak główną siłę uderzeniową stanowią drony dalekiego zasięgu.
W kontekście ataków na rosyjską infrastrukturę naftowo-gazową oraz wojskowo-przemysłową w latach 2025-2026 są one realizowane przede wszystkim przez bezzałogowce
„Bober”, wyposażony w głowicę bojową o masie 75 kg, ma zasięg do 1000 km. „Lutyj” jest wykorzystywany do ataków na odległościach od 1000 do 2000 km, z głowicą bojową o masie 50-75 kg. Z kolei FP-1 może razić cele oddalone nawet o 1600 km, mając na pokładzie od 60 do 120 kg materiałów wybuchowych.
Na tym wykresie widać, jakie kategorie celów były atakowane przez bezzałogowe statki powietrzne, pociski manewrujące oraz morskie drony Sił Obronnych Ukrainy w okresie od lipca 2025 roku do kwietnia 2026 roku.
Priorytetami ataków Sił Obronnych Ukrainy są obiekty infrastruktury wojskowej, sektora naftowego, przemysłu chemicznego, energetyki, infrastruktury transportowej oraz telekomunikacji.
Najważniejszym zadaniem było i pozostaje niszczenie arsenałów przechowujących amunicję dla wojsk rakietowych i artylerii Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej.
Wśród obiektów zniszczonych w latach 2024-2026 znalazły się trzy największe arsenały Głównego Zarządu Rakietowo-Artyleryjskiego Ministerstwa Obrony FR (GRAU):
Siły Obronne Ukrainy zadały rosyjskiej Flocie Czarnomorskiej druzgocące straty w ciągu trwającej od ponad czterech lat pełnoskalowej inwazji.
Zatopienie flagowego krążownika rakietowego Moskwa w wyniku ataku rakietowego 14 kwietnia 2022 roku było jedynie prologiem do katastrofy, jaka dotknęła Flotę Czarnomorską. Według ocen ukraińskiego Ministerstwa Obrony oraz szeregu zachodnich analityków, do początku 2026 roku
zniszczono lub ciężko uszkodzono około 30% składu bojowego rosyjskiej Floty Czarnomorskiej.
Zmusiło to Rosję do przerzucenia znacznej części okrętów z Sewastopola do Noworosyjska. Obecnie rozważane jest nawet przeniesienie do Noworosyjska głównego sztabu floty. Krymski Sewastopol – historyczna główna baza floty jeszcze od czasów carskich – znajduje się pod coraz silniejszymi atakami ukraińskich dronów, zarówno powietrznych, jak i morskich.
Jednak nawet w najbardziej oddalonym od Ukrainy, wschodnim sektorze Morza Czarnego flota agresora nadal ponosi straty. W nocy z 1 na 2 marca oraz 23 maja 2026 roku baza w Noworosyjsku została zaatakowana, co doprowadziło do utraty trałowca oraz poważnych uszkodzeń dwóch korwet i fregaty.
Niedawno ukraińskie BSP, działając na dystansie około 1000 km, zaatakowały korwetę rakietową „Bojkij” należącą do Floty Bałtyckiej w jej głównej bazie w Kronsztadzie, w pobliżu Petersburga. Trafiony został również 15. Arsenał Marynarki Wojennej Federacji Rosyjskiej, w którym przechowywano pociski okrętowe, torpedy, miny morskie, bomby głębinowe oraz amunicję dla artylerii okrętowej, przeznaczoną nie tylko dla potrzeb Floty Bałtyckiej.
Warto również wspomnieć, że 6 listopada 2024 roku po raz pierwszy przeprowadzono atak na rosyjskie siły na Morzu Kaspijskim. W odległości około 1500 km od Ukrainy zaatakowano bazę marynarki wojennej w Kaspijsku (Dagestan), gdzie stacjonowały okręty Flotylli Kaspijskiej – nosiciele pocisków manewrujących „Kalibr” wykorzystywanych przeciwko Ukrainie.
1 czerwca minął rok od przeprowadzenia głośnej operacji Służby Bezpieczeństwa Ukrainy „Pajęczyna”, w wyniku której zniszczono lub uszkodzono 41 samolotów rosyjskiego lotnictwa strategicznego – bombowców Tu-95MS oraz Tu-22M3. Według przedstawionych danych Rosja utraciła łącznie 34% samolotów przenoszących pociski manewrujące Ch-101 oraz Ch-22/32, rozmieszczonych na głównych lotniskach bazowania lotnictwa strategicznego.
Jak powszechnie wiadomo, dochody z ropy naftowej od lat napędzają funkcjonowanie „państwa-stacji benzynowej”.
Oczywiście nie są one jedynym źródłem finansowania. Jednak to właśnie wpływy z eksportu surowej ropy i produktów naftowych stanowią lwią część budżetu wojennego Rosji.
Wpływy podatkowe od przedsiębiorstw sektora naftowo-gazowego są w pierwszej kolejności przeznaczane na finansowanie rosyjskiego kompleksu militarno-przemysłowego oraz sił zbrojnych. Z tego powodu już w 2023 roku sektor naftowy agresora znalazł się w centrum zainteresowania Sił Obronnych Ukrainy.
Początkowo celem ataków były przede wszystkim duże bazy paliwowe położone w rosyjskich obwodach graniczących z Ukrainą, służące jako magazyny pośrednie zaopatrujące rosyjską armię. A także rafinerie na południu Rosji – w Kraju Krasnodarskim i obwodzie rostowskim – które zapewniały dostawy paliwa najkrótszym szlakiem logistycznym.
Wraz z pojawieniem się bardziej zaawansowanych i dalekosiężnych dronów geografia ukraińskich ataków zaczęła się rozszerzać.
Intensyfikacja działań Sił Obronnych Ukrainy przeciwko rosyjskiej infrastrukturze naftowej nastąpiła latem 2025 roku.
Według dostępnych danych z otwartych źródeł, w okresie od 1 lipca 2025 do 20 czerwca 2026 roku przeprowadzono około 150 ataków na same rafinerie. A jeśli dodać do tego bazy paliwowe, terminale i stacje przesyłowe, to liczba uderzeń wzrasta do około 200.
Najczęściej atakowany był Riazański Zakład Rafineryjny, jedna z największych rafinerii w Rosji, której moce przerobowe można porównać do zakładu PKN Orlen w Płocku. W całym okresie wojny był on atakowany piętnaście razy. Od połowy kwietnia zakład pozostawał wyłączony z eksploatacji w wyniku odniesionych uszkodzeń.
W praktyce w europejskiej części Rosji nie pozostały już rafinerie, które nie zostałyby zaatakowane przez ukraińskie drony bojowe.
Co więcej, pod ataki zaczęły trafiać również zakłady położone w azjatyckiej części Federacji Rosyjskiej – między innymi rafineria w Orsku, oddalona o około 1600 km od granicy Ukrainy, oraz rafineria w Tiumeniu, położona ponad 2000 km od Ukrainy. Ta ostatnia została ponownie trafiona 20 czerwca przez zmodernizowany bezzałogowiec dalekiego zasięgu.
Priorytetowymi celami ataków są rafinerie produkujące paliwo lotnicze, a także oraz te zajmujące się produkcją petrochemiczną. Wytwarzają one nie tylko standardowy asortyment produktów naftowych – benzynę, olej napędowy czy mazut – lecz także smary, oleje i specjalistyczne dodatki wykorzystywane w sprzęcie wojskowym, a także produkty chemiczne niezbędne do produkcji materiałów wybuchowych oraz specjalistycznych polimerów i tworzyw sztucznych.
W wyniku ukraińskich uderzeń już czwarty miesiąc z rzędu obserwowany jest spadek produkcji oleju napędowego. Odbiło się to również na eksporcie. Według prognoz, w czerwcu eksport diesla może wynieść zaledwie 250-300 tys. baryłek dziennie. Dla porównania, do 2022 roku Rosja eksportowała około 800 tys. baryłek dziennie, natomiast w 2025 roku eksport wynosił około 670 tys. baryłek dziennie. „Sankcje kinetyczne” stosowane przez Siły Obronne Ukrainy okazują się skuteczne. W konsekwencji Rosja zaprzestała już eksportu benzyn silnikowych oraz paliwa lotniczego. Następnym krokiem może być wstrzymanie eksportu oleju napędowego.
Zdaniem amerykańskich ekspertów połączenie udoskonalonej technologii bezzałogowców, zmian w taktyce ich użycia oraz faktu, że Rosja nie posiada dostępu do systemu Starlink, zapewniło Ukrainie przewagę
i pozwoliło wyłączyć z eksploatacji ponad połowę mocy rafineryjnych w europejskiej części Rosji.
Zwłaszcza terminali eksportowych surowca w portach Morza Czarnego i Bałtyku. Chociaż ukraińskie drony wielokrotnie atakowały terminale naftowe
dotychczas udało się trwale wyłączyć jedynie terminal wraz z rafinerią w Tuapse. Nie funkcjonuje już od ponad dwóch miesięcy.
Do skutecznego niszczenia tego typu obiektów potrzebne są cięższe środki rażenia niż same drony.
Konieczne jest zwiększenie produkcji pocisków manewrujących, takich jak „Neptun” i „Flamingo”, jednak przede wszystkim potrzebne są rakiety balistyczne.
Większe sukcesy przynoszą działania prowadzone na morzu przeciwko tankowcom tzw. floty cieni, które przypływają po objętą sankcjami rosyjską ropę i produkty naftowe do portów Morza Czarnego.
Trafionych zostało co najmniej siedem takich jednostek, w tym jedna na Morzu Śródziemnym. Ósmym statkiem był gazowiec LNG Arctic Metagaz, przewożący ładunek skroplonego gazu z Rosji, który został zaatakowany przez morski dron uderzeniowy w centralnej części Morza Śródziemnego.
Arctic Metagaz należał do nielicznych gazowców obsługujących projekt Arctic LNG 2, objęty sankcjami Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej. Utrata tej jednostki stanowi cios nie tylko dla logistyki transportowej, ale również dla całego systemu sprzedaży LNG pochodzącego z tego objętego sankcjami rosyjskiego przedsięwzięcia.
Nie mniej istotne niż ataki typu deep strike są uderzenia Sił Obronnych Ukrainy w taktyczną i operacyjną głębię przeciwnika. Ich celem jest niszczenie rosyjskich wojsk
Do tej kategorii działań należy również zwalczanie ruchomego transportu kolejowego i samochodowego, za pomocą którego przeciwnik dostarcza zasoby niezbędne do prowadzenia działań bojowych.
Szczególnie wymownym przykładem jest trwająca kampania uderzeń mająca na celu logistyczną izolację okupowanego przez Rosję ukraińskiego Krymu.
Trasa kolejowa przez Most Krymski nie funkcjonuje już w pełnym zakresie z powodu wysokiego ryzyka ataków na pociągi. Kolejowa przeprawa promowa na trasie Tamań – Krym przestała istnieć po zniszczeniu na początku kwietnia ostatniego promu przez morski dron uderzeniowy Magura. Obecnie Siły Obronne Ukrainy prowadzą działania mające na celu zniszczenie ostatnich promów samochodowych operujących w rejonie Cieśniny Kerczeńskiej.
W latach 2024-2025 Rosja wybudowała linię kolejową oraz autostradę wzdłuż okupowanego wybrzeża Morza Azowskiego. Miała ona ostatecznie rozwiązać problem niezawodnego połączenia lądowego z Krymem.
Jednak w 2026 roku korytarz transportowy prowadzący z Rostowa nad Donem do Dżankoju znalazł się w całości pod ogniową kontrolą Sił Obronnych Ukrainy. W praktyce niemal wszystkie transporty wojskowe i paliwowe przemieszczające się autostradą „Noworosja” oraz linią kolejową zaczęły być od kwietnia systematycznie niszczone przez ukraińskie drony.
W rezultacie już w czerwcu na okupowanym Krymie pojawił się poważny kryzys paliwowy.
Obecne działania Sił Obronnych Ukrainy koncentrują się na całkowitym zniszczeniu wszystkich mostów kolejowych i drogowych w rejonie Sywaszu. Chodzi o to, by lądowy korytarz zaopatrzeniowy do Krymu przestał funkcjonować.
Biorąc pod uwagę uszkodzenia zadane w ostatnich tygodniach, w tym także mostów na trasach objazdowych wykorzystywanych po wcześniejszych zniszczeniach, osiągnięcie tego celu wydaje się coraz bardziej realne.
Dodatkowo obok ataków na infrastrukturę transportową, Siły Obronne Ukrainy przeprowadziły również uderzenia na infrastrukturę energetyczną na Krymie, zbudowaną przez okupantów po 2014 roku.
Logika tych działań polega na połączeniu kryzysu paliwowego z kryzysem energetycznym. To maksymalnie utrudnićfunkcjonowanie rosyjskich sił okupacyjnych na ukraińskim półwyspie.
Transportowa izolacja Krymu i przekształcenie go w swoistą „wyspę” pod względem logistycznym mają stworzyć warunki do stopniowego wyczerpywania i osłabiania rosyjskich sił oraz środków bojowych tam rozmieszczonych. Izolacja Krymu miałaby również doprowadzić do przerwania połączeń logistycznych między oddziałami sił okupacyjnych na południu Ukrainy.
To z Krymu Rosja rozpoczęła agresję przeciwko Ukrainie oraz wojnę w Europie i to właśnie na Krymie – według tej logiki – wojna ta powinna zakończyć się jej militarną porażką.
Historia zna już podobny precedens z XIX wieku. Wygląda jednak na to, że historia niewiele nauczyła Rosjan, dlatego może się powtórzyć.
Płonące obrazy z Moskwy i Petersburga, kolejki na stacjach paliw oraz „deszcze ropy” mają stać się nową rzeczywistością życia Rosjan, którzy – zgodnie z przedstawioną argumentacją – powinni odczuć, że wojna wraca na terytorium Rosji niczym bumerang.
Również reżim białoruski, który spieszy Rosji z pomocą, dostarczając paliwo z własnych rafinerii, powinien zrozumieć, że granica rosyjsko-białoruska znajduje się w strefie potencjalnego rażenia Sił Obronnych Ukrainy. Wszelki transport przemieszczający się w obu kierunkach może stać się celem ataków, podobnie jak wcześniej transporty na tzw. drogach śmierci w rejonie Morza Azowskiego.
Potwierdzeniem tej tezy jest zniszczenie w obwodzie briańskim przez drona 413. Pułku Sił Systemów Bezzałogowych Sił Zbrojnych Ukrainy lokomotywy pociągu przewożącego paliwo z rafinerii w Mozyrzu na Białorusi.
Tłumaczenie Solomiia Harbich
Na zdjęciu: 18 czerwca 2026 r. płonie moskiewska rafineria „Gazprom Neft”. Fot. AFP
Rosja
Ukraina
agresja Rosji na Ukrainę
drony Moskwa
Krym
rosyjska gospodarka
ukraińskie ataki na rosję
wojna w Ukrainie
prezes Centrum „Strategia XXI”, redaktor naczelny czasopisma „Bezpieczeństwo Morza Czarnego”, Black Sea Security Journal (Kijów)
prezes Centrum „Strategia XXI”, redaktor naczelny czasopisma „Bezpieczeństwo Morza Czarnego”, Black Sea Security Journal (Kijów)
Komentarze