Gdyby okazało się, że z listami poparcia kandydatów do nowej KRS „jest coś nie tak”, nie będzie to miało znaczenia, „ponieważ otrzymali oni nominację sędziowską od prezydenta Rzeczypospolitej. Kropka” - powiedział Andrzej Duda. Prezydent jest w potrójnym błędzie, a sędziowie powołani na wniosek nowej KRS są „suspecti"

Prezydent Andrzej Duda w wywiadzie dla „Wprost” poruszył temat jednego z największych sekretów państwa PiS: list poparcia dla sędziów kandydujących do nowej KRS.

Każdy sędzia-kandydat do nowej KRS musiał załączyć imienną listę co najmniej 25 sędziów, którzy wyrazili dla niego poparcie (alternatywą było zgłoszenie przez dwa tysiące obywateli).

  • Osobliwe dzieje nowej KRS

    Krajowa Rada Sądownictwa jest konstytucyjnym organem stojącym na straży niezawisłości sądów i niezależności sędziów.

    grudniu 2017 roku Sejm przyjął nową ustawę o KRS, nieznacznie różniącą się od wersji, przeciwko której w lipcu 2017 roku w całej Polsce protestowały tysiące osób.

    W wyniku wejścia nowelizacji w życie, przed końcem konstytucyjnie określonej czteroletniej kadencji, przerwano kadencję wszystkich osób zasiadających w starej KRS.

    Nowa KRS została wybrana w marcu 2018 roku na podstawie znowelizowanej ustawy. Sędziów do KRS wybierali – wbrew art. 187 konstytucji – nie sędziowie, ale parlament, czyli politycy.

    Kulisy wyboru sędziów do nowej KRS okazały się jednym z najpilniej strzeżonych sekretów rządów PiS. Władze zaprzęgły aparat państwowy do utrzymania w tajemnicy list z nazwiskami sędziów, którzy poparli kandydatów do nowej KRS, mimo wyroku NSA, który obliguje Kancelarię Sejmu do ich ujawnienia. Do wstrzymania wykonania wyroku NSA został zaprzęgnięty Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych oraz grupa posłów PiS, która skierowała wniosek do TK.

    Wcześniej, we wrześniu 2018 roku nowa KRS została zawieszona w Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa. Ocenę działania nowej KRS w 2018 roku wystawili sami sędziowie. Pod koniec 2018 roku zdecydowana większość chciała dymisji nowej rady.

    Nowa KRS była świadoma swojej niskiej legitymacji. Dlatego postanowiła sama zapytać o swój status Trybunał Konstytucyjny. TK, kierowany przez Julię Przyłębską, w marcu 2019 roku „zalegalizował” nową KRS. W ocenie wielu konstytucjonalistów, uzasadnienie tego wyroku nie licowało z poziomem merytorycznym, który powinny spełniać orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego.

    Sąd Najwyższy w wyroku z 5 grudnia 2019 roku orzekł, że wybrana przez neo-KRS Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem w rozumieniu prawa europejskiego, a KRS nie jest niezależna.

    Po tym wyroku, jeszcze nasiliła się oszczercza kampania wymierzona przeciw sędziów, zaostrzyły się też postępowania dyscyplinarne przeciwko sędziom krytykującym zmiany w sądownictwie forsowane przez PiS i wykonujących wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 roku, w którym TSUE ustanowił kryteria oceny niezależności sądu w rozumieniu prawa unijnego. W parlamencie pojawił się oficjalnie poselski – a faktycznie, ministerialny – projekt tzw. „ustawy dyscyplinującej”, ostatecznie przegłosowany przez Sejm 20 grudnia.

List poparcia nadal nie ujawniono, mimo obligującego do tego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 28 czerwca 2019 roku (I OSK 4282/18). Do wstrzymania wykonania wyroku NSA został zaprzęgnięty Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych oraz grupa posłów PiS, która skierowała wniosek do TK.

Zapytany o konsekwencje – na razie hipotetycznej – sytuacji, w której listy poparcia do KRS zostają ujawnione, ale okazują się obarczone defektem, Duda ocenił: „Nie będzie to miało znaczenia, ponieważ [sędziowie] otrzymali nominację od prezydenta Rzeczypospolitej. Kropka”.

Kwestia standardu państwa demokratycznego

Słowa prezydenta komentuje Krzysztof Izdebski, prawnik, dyrektor programowy Fundacji ePaństwo i aktywista na rzecz przejrzystości działania władz (zasiada również w Radzie Programowej Archiwum Osiatyńskiego):

Po pierwsze i najważniejsze: sąd nakazał udostępnienie tych danych.

Po drugie, chodzi o elementarne zasady dostępu do informacji publicznej i przejrzystości działania organów władzy w państwie demokratycznym. To kwestia poszanowania prawa jednostki, dziennikarza, ale też każdego obywatela, do dostępu do informacji. Faktycznego umożliwienia społeczeństwu obywatelskiemu dokonywania kontroli działania władz.

Kwestia list poparcia dla sędziów kandydujących do nowej KRS porusza opinię publiczną w Polsce. Tym bardziej obywatele i obywatelki powinni mieć prawo uzyskać do dostęp do tych informacji.

Po trzecie, uporczywe utrzymywanie w tajemnicy list poparcia kandydatów do KRS sugeruje, że faktycznie te dokumenty mają jakiś defekt. Na przykład, spekuluję, brak wymaganej liczby 25 głosów poparcia dla wszystkich kandydatów.

Przez taki defekt wybór sędziowskich członków nowej KRS byłby u zarania obarczony wadą. Pamiętajmy, że ten wybór i tak był sprzeczny z konstytucją, bo sędziowskich członków KRS wybrał parlament, a nie środowisko sędziowskie.

Ujawnienie list poparcia jest w interesie samej nowej KRS, która w obliczu tak poważnych wątpliwości powinna wyjaśnić, że te podpisy faktycznie zebrano”.

Sędziowie rekomendowani przez nową KRS są suspecti

Dlaczego jednak Duda od razu połączył kwestię ujawnienia list poparcia do KRS z kwestią legalności nominacji sędziowskich?

Najpierw, wykonując wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada, Sąd Najwyższy 5 grudnia 2019 roku orzekł, że KRS nie jest niezależna. 23 stycznia 2020 roku trzy izby SN uchwaliły, że sędziowie powołani z udziałem nowej KRS nie powinni orzekać.

Styczniowa uchwała SN nie podważała jednak samych nominacji sędziowskich dokonanych przez prezydenta.

Prof. Ewa Łętowska dostrzegła w tym głęboką mądrość SN: „Sędziowie, wybrani przy udziale  obecnej KRS są suspecti – ich pozycja jest wątpliwa, ale są sędziami, nikt nie kwestionuje ich powołania, dokonanego przez Prezydenta. Natomiast ich orzeczenia będą mogły  być kwestionowane w trybie procesowym,  z uwagi na  wadliwość obsady sądu”.

Źli i dobrzy sędziowie według Dudy

Dalej w wywiadzie dla „Wprost” Duda kontynuował swoją kampanię przeciwko sędziom krytykującym zmiany w sądach:

„Smutna prawda jest taka, że ci, którzy popierają zmiany w sądownictwie, mają przeciwko sobie bardzo wpływowe osoby. Sędziowie, którzy się podpisali na tych listach, obawiają się prześladowań w swoim środowisku”.

To nowa wariacja populistycznego języka starającego się o reelekcję prezydenta.

Podobnie na spotkaniu z opozycją i przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego w Pałacu Prezydenckim Duda mówił o represjach wobec sędziów rekomendowanych przez nową KRS.

Populiści często kreślą wizję zepsutych i zdradliwych elit w kontrze do mitycznego, prawdziwego „ludu” czy narodu.

Duda idzie o krok dalej i dokonuje też podziału w obrębie elity: na sędziów złych, „bardzo wpływowych”, którzy mają być zagrożeniem dla sędziów „dobrych”, to znaczy tych, którzy złożyli podpisy pod kandydatami do nowej KRS i teraz boją się kary ze strony środowiska.

Duda całkowicie odwraca rzeczywistość. Dziś to zaufani władzy politycznej sędziowie nie mają się czego obawiać, są nagradzani i awansowani, podczas gdy sędziowie krytyczni wobec zmian w sądach (a takich jest zdecydowanie więcej) spotykają się z różnorodnymi represjami, w tym w ramach postępowań dyscyplinarnych.

Argument, że listy poparcia do KRS muszą być zachowane w tajemnicy, bo sędziowie, którzy złożyli na nich podpisy spotkają się z szykanami ze strony środowiska sędziowskiego, podnoszono już wcześniej.

Po wyroku NSA nakazującym ujawnienie list poparcia do KRS, latem 2019 roku niektórzy sędziowie zaczęli  publicznie przyznawać się, że złożyli podpisy na listach.

Wówczas sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka, prezes krakowskiego sądu z nominacji ministra Zbigniewa Ziobry i członkini nowej KRS, zapewniała, że chce ujawnienia list. Sama przyznała się, że poparła pięciu kandydatów. W ocenie Pawełczyk-Woickiej, inni sędziowie, którzy nie ujawnili dobrowolnie faktu wyrażenia poparcia, mieli obawiać się hejtu.

Ale środowisko sędziowskie publicznie nie potępiło sędziów, którzy dokonali takiego wyznania. Przeciwnie, jedno z dwóch głównych stowarzyszeń sędziowskich w Polsce, Themis, opublikowało oświadczenie czwórki sędziów z Wieliczki, którzy popierali kandydującego do nowej KRS sędziego Pawła Styrnę.

Sędziowie z Themis wyjaśnili swoją decyzję o publikacji oświadczenia kolegów z Wieliczki następująco:

„Podkreślamy stanowczo, że ujawnienie to samo w sobie nie zmienia okoliczności, że poparcie było współudziałem w antykonstytucyjnym zamachu stanu. Konsekwencje tego działania ponoszą cały czas wszyscy obywatele, w związku z postępującym zawłaszczaniem wymiaru sprawiedliwości przy udziale upolitycznionej neo-KRS. Taka świadoma postawa stoi w sprzeczności z rotą ślubowania sędziowskiego. Dajemy jednakże każdemu możliwość publicznego wytłumaczenia się z motywów tej decyzji”.

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Pisze o prawie i polityce. Prowadzi Archiwum Osiatyńskiego i Rule of Law in Poland.


Komentarze

  1. Andrzej Maciejewicz

    Z tej wypowiedzi wynika, że każde łajdactwo jest w RP dopuszczalne, o ile zostanie zaakceptowane przez prezydenta. To wspaniała prognoza przedwyborcza. Daje nieograniczone możliwości wszelkiego rodzaju łobuzom, złodziejom, bandytom itp ulubieńcom obecnego prezydenta.

  2. Wojciech Skwark

    Dla ścisłości: artykul 187 ust.1.2 mówi o wyborze 15 człlinków KRS spośród sędziów ale sposób ich wyboru reguluje ustawa.
    I tu PIS zmieniając zapisy naruszl inne konstytucyjne artykuły czyli 173 o niezależnosci sądów od innych władz i 187 ust.3 o 4 letniej kadencji.

    • Piotr Krzywicki

      Tę kwestię podnosiły już autorytety prawnicze, zwracając uwagę, że punkty 1., 2. i 3. ust. 1 artykułu 187 należy czytać łącznie, tzn. skoro wyszczególnione są sposoby reprezentacji Prezydenta RP i Ministra Sprawiedliwości (p. 1) oraz Sejmu i Senatu RP (p. 3), oraz że sposób i liczba członków wybieranych przez Sejm, Senat i Prezydenta RP jest oddzielona od członków wybieranych spośród sędziów, a art. 186. ust. 1 Konstytucji mówi o KRS jako strażniku niezależności i niezawisłości sądów, uzasadnione jest domniemanie, że członkowie wybrani spośród sędziów wybierani są rozłącznie i w inny sposób oraz przez inne organy niż pozostali członkowie – a zatem nie mogą zostać wybrani przez Prezydenta (który ma już swojego przedstawiciela), Ministra Sprawiedliwości (który w KRS zasiada bezpośrednio) ani Sejm czy Senat RP (którzy wybierają, odpowiednio, 4 i 2 własnych przedstawicieli).

  3. Marian Pawlaczyk

    Z wypowiedzi prezydenta wynika, że on nie wie co podpisuje i w ten sposób chce się usprawiedliwić przed wyborcami. Wskazówka dla wyborców: nie wybierajmy w przyszłości nikogo, kto będzie podpisywał wszystko co mu prezes każe bez czytania.

  4. Zenon Nowak

    Trzeba interpretować to co mówi Duduś jako opinie wypowiedziane przez głupka. Durnia, półgłówka. Cóż stąd, że akurat głupek jest prezydentem. Jemu się wydaje, a jego otoczenie go w tym przekonaniu utrzymuje, że jest on monarchą, ale nie monarchą konstytucyjnym czy nawet absolutystycznym, ale szanującym prawo, tylko kimś w rodzaju katolickiego papierza. A Polska podlega mu tak, jak papiżowi podlega KK po Pierwszym Soborze Watykańskim. Prawo łaski uważa za coś w rodzaju absolucji papieskiej in articulo mortis a sędziowie to mianowani wedle kaprysu biskupi i kardynałowie. W wyobraźni głupka władza to władza, stan w którym każdy kaprys musi sie urzeczywistnić. Oczywiście stary ciota z Żoliborza marzy o władzy właśnie w takim kształcie, a Duduś może się taką mocą delektować tylko dzięki przyzwoleniu starego cioty, który z ochotą pozwala Dudusiowi-głupkowi brać na siebie odpowiedzialność za przestępstwa popełniane na jego zlecenie.

    • Andrzej Rokosz

      To nie jest głupek, jest to tylko jeden z ważniejszych pretorianów organizacji o charakterze mafijnym, która przejęła władzę w Polsce. Organizacji, która w mafii zarządzana jest przez capo di tutti capi, w komunie przez genseka, a tutaj przez prezesa.

  5. Zenon Nowak

    Ci wystraszeni sędziowie z list poparcia to jakaś niebywała w kosmosie PiSu aberracja. Każdy PiS dzielec, niezależnie od czynu, łże, szkaluje, bredzi z wielką butą. To u nich najwyższa cnota i nieustannie wysyłany do starego cioty z Żoliborza komunikat "Patrz Ukochana Przywódco, jak ja z siebie robię szmatę walcząc o dyktaturę dla ciebie". Jedni zacietrzewieni, inni podrygujący, jeszcze inni z rozbieganymi oczkami albo z pogardliwym uśmieszkiem na twarzy okazują nieustanni pogardę dla przeciwników i niezachwianą wiarę w bezkarność wynikającą z przeświadczenia, że 'władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy'. Od góry do dołu, wszyscy ani na chwilę się nie krygują, nie okazują wahania ani wstydu. Wszystko biorą na klatę i jeszcze wygrażają pięścią. Również sędziowie, ci co ich "wybraliśmy bo popierają", nie pękają. Nienawiść jaką wzbudzają nie robi na nich wrażenia, nie zagraża ich świetnemu samopoczuciu i wierze w Endsieg starego cioty. Aż tu raptem …. znaleźli się jacyś cienkoskórzy wrażliwcy. Którzy na dodatek nie marzą o oddaniu życia dla sprawy dyktatury dla swego Ukochane przywódcy.

  6. Jarosław Praszczyk

    dopuszczając że krs jest wybrany z wadą prawną (działa nielegalnie) i nic z tym nie robi oznacza, że staje się współwinny przestępstwa. myślę że nawet zdrady stanu. jednak patrząc na całość postępowania zarówno niby prezydenta jak i całego rządu i PIS – sejmu wychodzi że prawo mają za nic nie drukują wyroków, nie wykonują wyroków sądów, zmieniają ustwy tak by stali sie w swoich działaniach bezkarni, stając się kastą nie do ruszenia ?! co jest bardzo mylne żadna władza nie trwa wiecznie jeśli nie teraz to zawsze przyjdzie czas na zmianę wtedy ktoś ich rozliczy lub ich dzieci, jak już to miało miejsce w historii. a ktoś kto podbił niemal znany ówczesnym świat mówił głupie prawo ale prawo "aleksander wielki"
    część ludzi otumanionych przez tv-pis że niby to mamy kraj miodem i mlekiem płynący a każdy kto myśli inaczej jest zdrajcą kiedy poczuje że był okłamywany jako pierwszy weźmie "kamień" i podniesie rwetes i jako pierwsi zażądają rozliczenia władzy

  7. Andrzej Rokosz

    Nie mogę powiedzieć, że niedouczony (gdyż wśród jego nauczycieli były szanowane postaci o znanych nazwiskach). Jeżeli jednak odebrał przyzwoite wykształcenie to tylko oznacza, że jest świadomym rzecznikiem organizacji o charakterze mafijnym zwanej potocznie PiS.
    Każda partia jest organizacją o charakterze mafijnym (zdobyć dostęp do koryta i za wszelką cenę się przy nim utrzymać) co z rzeczywistym reprezentowaniem obywateli państwa ma niewiele wspólnego, a obowiązująca tzw. demokracja (narzędzie wyborcze o charakterze pośrednim) jest tylko instrumentem do mieszania w głowach wyborców. Przy czym korzystanie przez PiS z tego instrumentu jest wyjątkowo bezczelne i bezwzględne. Niczym się to nie różni od tzw. "centralizmu demokratycznego" obowiązującego we wszystkich partiach komunistycznych.

  8. Wlodzimierz Galant

    Tu nie ma żadnego "Duda dopuszcza, że z listami poparcia jest coś nie tak". Duda doskonale wie, tak samo jak oni wszyscy, że dopuścili się przestępczego przewału i dlatego ukrywają tę listę szumowin. Bo z jednej strony trzeba było dobrać bardzo specjalnych ludzi – posługując się skrótem myślowym nazywam ich właśnie "szumowinami", a z drugiej trzeba też być szumowiną – ten sam skrót myślowy – żeby dać się wybrać w takiej oszukanej, łamiącej prawo procedurze do organu, o którym każdy sędzia będąc jeszcze maturzystą wiedziałby, że to twór nielegalny. Tajna lista Ziobry to lista tych sędziów, którzy po upadku PiS powinni być wydaleni z zawodu za sprzeniewierzenie się podstawowym, obowiązującym sędziów zasadom i pryncypiom.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press