Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: sędziasędzia

Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.

Przejdź do ankiety

Zarzut dyscyplinarny dla sędziego Jakuba Iwańca z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa – na zdjęciu u góry, na pierwszym planie – jest związany z tym, że jechał swoim samochodem po spożyciu alkoholu. Było to w jego rodzinnym mieście, w Rejowcu Fabrycznym.

Sędzia wracając do domu uderzył w drzewo, po czym wjechał na posesję domu. O zdarzeniu policję poinformowali sąsiedzi, którzy wystraszyli się, że wjedzie również w nich. W wydychanym powietrzu miał on 1,8 promila alkoholu.

W związku z jazdą po alkoholu zarzuty karne Iwańcowi chce postawić Prokuratura Krajowa i od kilku miesięcy czeka aż Izba Odpowiedzialności Zawodowej rozpozna jej wniosek. Sprawę dostała do rozpoznania neo-sędzia Maria Szczepaniec, która termin wyznaczyła dopiero na maj 2026 roku. W związku z tą sprawą Iwaniec był przez trzy miesiące zawieszony przez tę Izbę, ale już wrócił do pracy w sądzie.

Teraz dostał zarzut dyscyplinarny za jazdę po alkoholu z artykułu 107 paragraf 1 punkt 5 ustawy o ustroju sądów powszechnych, który mówi o uchybieniu godności urzędu sędziego. Zarzut postawił mu zastępca głównego rzecznika dyscyplinarnego Grzegorz Kasicki.

To już druga dyscyplinarka dla Iwańca. Niezależnie od tego Prokuratura Krajowa chce jeszcze uchylić mu immunitet w trzech innych sprawach. Piszemy o tym dalej.

Przeczytaj także:

W ostatnich dniach zarzuty dyscyplinarne dostał też były zastępca rzecznika dyscyplinarnego Przemysław Radzik (jest neo-sędzią Sądu Apelacyjnego w Warszawie). Chodzi o zarzuty z artykułu 107 paragraf 1 punkty 1 i 5 ustawy o sądach. Punkt 1 mówi o oczywistej i rażącej obrazie przepisów prawa. A punkt 5 o uchybieniu godności urzędu sędziego.

Zarzuty są za to, że Radzik po odwołaniu ze stanowiska zastępcy rzecznika dyscyplinarnego – odwołał go w kwietniu 2025 roku minister sprawiedliwości Adam Bodnar -, dalej działał i wszczynał postępowania dyscyplinarne wobec nowych rzeczników dyscyplinarnych.

Minister odwołał Radzika, ale też byłego już głównego rzecznika dyscyplinarnego Piotra Schaba. Bo za władzy PiS na masową skalę ścigali za byle co sędziów, którzy bronili praworządności. Odwołany za to został też drugi zastępca rzecznika dyscyplinarnego Michał Lasota. Jego odwołał już minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.

Minister Żurek powołał jednoczenie nową główną rzecznik dyscyplinarną Joannę Raczkowską, która z kolei zaczęła odwoływać rzeczników dyscyplinarnych działających przy sądach okręgowych i apelacyjnych. Tych lokalnych rzeczników powołał jeszcze Piotr Schab i są nimi głównie neo-sędziowie, którzy awansowali za władzy PiS.

Nie spodobało się to jednak Przemysławowi Radzikowo, który wraz ze Schabem i Lasotą nie uznają swojego odwołania. Zbuntowali się i okupują siedzibę głównego rzecznika dyscyplinarnego.

Radzik zaczął też bez uprawnień – jako uzurpator – wszczynać postępowania dyscyplinarne wobec nowego głównego rzecznika, jego zastępców i wobec lokalnych rzeczników dyscyplinarnych. Zrobił w sumie kilkanaście nielegalnych dyscyplinarek. Rzekome zarzuty stawia im za to, że zgodzili się objąć stanowiska po odwołanych rzecznikach.

I teraz za to Radzik sam dostał zarzuty od rzecznika dyscyplinarnego ad hoc Włodzimierza Brazewicza (powołał go minister sprawiedliwości). Zarzucił on Radzikowi podejmowanie nieuprawnionych działań wobec nowych rzeczników dyscyplinarnych. Rzecznik ad hoc podkreśla, że Radzik został odwołany decyzją ministra, której nie zaskarżył do sądu administracyjnego. Dlatego jego działania są nielegalne.

W związku z buntem Radzika, Schaba i Lasoty śledztwo prowadzi też Prokuratura Krajowa, która niedawno zrobiła przeszukanie w biurze głównego rzecznika dyscyplinarnego. I odebrała im akta spraw dyscyplinarnych sędziów, których nie chcieli wydać rzecznik dyscyplinarnej Raczkowskiej.

To nie pierwsza dyscyplinarka dla Radzika. I nie pierwsze śledztwo w jego sprawie. Więcej piszemy o tym dalej.

Mężyzna w okularach siedzi za stołem
Były zastępca rzecznika dyscyplinarnego Przemysław Radzik. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Sędzia Iwaniec, afera hejterska i grupa Kasta/Antykasta

Sędzia Iwaniec to jedna z najważniejszych twarzy „reform” Ziobry w sądach. Po wygraniu przez PiS wyborów w 2015 roku dostał delegację do ministerstwa sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Był jednym z zaufanych ówczesnego wiceministra, sędziego Łukasza Piebiaka.

W II połowie 2019 roku po ujawnieniu afery hejterskiej przez Onet okazało się, że Iwaniec i Piebiak byli głównymi postaciami w tej aferze. Iwaniec miał kontakt z Małą Emi, która rozprowadzała hejt na niezależnych sędziów. Był też członkiem grupy dyskusyjnej na WhatsAppie Kasta/Antykasta, która skupiała sędziów bliskich Piebiakowi.

Po ujawnieniu afery Iwaniec wrócił do pracy w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa. I choć był zamieszany w aferę hejterską, to został powołany na stanowisko zastępcy rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Warszawie.

Iwaniec miał oceniać postawy etyczne innych sędziów. Tę funkcję powierzył mu były już główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab. Sędzia Iwaniec stanowisko rzecznika dyscyplinarnego wykorzystał dwa razy do uderzenia w rząd Tuska.

Na początku 2024 roku w ramach wszczętego postępowania o charakterze dyscyplinarnym, chciał zablokować osadzenie w więzieniu prawomocnie skazanych – za bezprawną akcję CBA – posłów PiS Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Jego postępowanie dotyczyło sędziów z sekcji wykonawczej stołecznego sądu, którzy wykonali wyrok sądu.

W ramach postępowania dyscyplinarnego Iwaniec chciał nawet przesłuchiwać premiera Donalda Tuska i byłego ministra sprawiedliwości Adama Bodnara. Minister Bodnar powołał wtedy rzecznika ad hoc, by przejął od Iwańca sprawę. Ten jednak nie chciał oddać akt. Ukrył je w biurze głównego rzecznika dyscyplinarnego (trzeba było je przejąć siłowo).

Drugi raz Iwaniec w rząd uderzył w drugiej połowie 2025 roku. Również w ramach postępowania dyscyplinarnego postawił zarzuty nowej, głównej rzeczniczce dyscyplinarnej Joannie Raczkowskiej, którą powołał minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Iwaniec błyskawicznie uznał, że jest ona nielegalna i postawił jej zarzuty. Pochwalił się tym na swoim koncie na platformie społecznościowej X, podkreślając, że zarzuty postawił w rocznicę napaści ZSRR na Polskę.

Obecnie toczą się cztery śledztwa, w których prokuratura chce postawić zarzuty karne sędziemu Jakubowi Iwańcowi. Oprócz śledztwa ws. jazdy pod wpływem alkoholu Prokuratura Regionalna we Wrocławiu chce mu postawić zarzuty za aferę hejterską. Są one związane z udostępnianiem wrażliwych danych sędziów z ich teczek personalnych w ministerstwie sprawiedliwości za czasów PiS.

Do teczek miał dostęp Iwaniec i Piebiak. Danych tych użyto potem do uderzania w niezależnych sędziów w prawicowych mediach i w internecie. Prokuratura chce mu też postawić zarzut pomocnictwa w wysłaniu przez Małą Emi paszkwilu na byłego już prezesa Iustitii, prof. Krystiana Markiewicza.

Od roku w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej SN toczy się postępowanie o uchylenie Iwańcowi immunitetu. I nie widać jego końca.

Kolejne zarzuty chce stawiać Iwańcowi prokuratura rejonowa w Kielcach i Prokuratura Krajowa. Prokuratura w Kielcach chce mu postawić zarzuty w związku z hejtem na portalu Twitter, na byłego już sędziego Waldemara Żurka, który jest teraz ministrem. Sędziego hejtowano z profilu FigoFago, który śledczy wiążą z Iwańcem.

Izba Odpowiedzialności Zawodowej w I instancji odmówiła jednak uchylenia immunitetu. Decyzję wydał neo-sędzia Marek Motuk, który uznał, że nie ma dowodów, że za kontem FigoFago stał Iwaniec. Prokuratura się od tego odwołała.

Z kolei Prokuratura Krajowa chce postawić Iwańcowi zarzuty w związku niewydaniem akt sprawy dyscyplinarnej ws. osadzenia Wąsika i Kamińskiego. W tej sprawie Izba również w I instancji odmówiła uchylenia immunitetu.

Decyzję wydał neo-sędzia Paweł Wojciechowski. Uznał, że Iwaniec mógł kwestionować powołanie przez ministra Bodnara rzecznika dyscyplinarnego ad hoc, który żądał od niego wydania tych akt. Prokuratura odwołała się do II instancji.

Sędzia Iwaniec we wrześniu 2025 roku dostał też zarzuty dyscyplinarne. Postawił mu je rzecznik dyscyplinarny ad hoc powołany przez ministra sprawiedliwości. Dyscyplinarka jest za jego wpisy na platformie X, w których uderza w sędziów.

Niezależnie od tego sędzia Iwaniec jest pozwany w dwóch sprawach za aferę hejterską. Jeden pozew jeszcze za czasów PiS złożył były prezes Iustitii, prof. Krystian Markiewicz. Drugi za aferę hejterską złożył były już sędzia Waldemar Żurek.

W 2025 roku Iwaniec stracił stanowisko zastępcy rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Warszawie. Odwołała go rzecznik dyscyplinarna Joanna Raczkowska.

Nowa, główna rzecznik dyscyplinarna Joanna Raczkowska. To m.in. ją bezpodstawnie ściga Radzik. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Jak jest rozliczany Radzik

Neo-sędzia Przemysław Radzik, który ze Schabem i Lasotą byli tzw. egzekutorami Ziobry; jest rozliczany przede wszystkim za masowe represje wobec niezależnych sędziów. Robił to jako rzecznik dyscyplinarny i jako wiceprezes Sądu Okręgowego w Warszawie i wiceprezes Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

Radzik pojawia się też w aferze hejterskiej. Przekazywał informacje z prowadzonych postępowań dyscyplinarnych do resortu Ziobry. Na podstawie tych materiałów przygotowywano atak medialny na sędziego Waldemara Żurka. Neo-sędzia Radzik był też członkiem grupy Kasta/Antykasta na Whatsappie.

Prokuratura Krajowa prowadzi kilkanaście śledztw, w których grożą mu zarzuty karne. W kilku sprawach prokuratura wystąpiła już do Izby Odpowiedzialności Zawodowej o uchylenie mu immunitetu. Jak na razie nie rozpoznano żądnego wniosku prokuratury.

I tak Prokuratura Krajowa chce postawić zarzuty:

  • Przemysławowi Radzikowi i Piotrowi Schabowi. Za to, że jako byli prezesi Sądu Okręgowego w Warszawie blokowali w orzekaniu bezprawnie zawieszonego przez nielegalną Izbę Dyscyplinarną sędziego Igora Tuleyę.
  • Piotrowi Schabowi, Michałowi Lasocie i Przemysławowi Radzikowi. Za to, że jako rzecznicy dyscyplinarni Ziobry nie wydali w 2024 roku akt dyscyplinarek niezależnych sędziów rzecznikom dyscyplinarnym ad hoc. Prokuratura musiała je przejąć siłowo i wejść do ich siedziby.
  • Piotrowi Schabowi, Michałowi Lasocie i Przemysławowi Radzikowi za bezpodstawne dyscyplinarki wytaczane byłemu już sędziemu Waldemarowi Żurkowi (sędzia miał ich aż 23). I za pomówienie go na konferencji o fałszowanie orzeczeń.

Niezależnie od tego Prokuratura Regionalna we Wrocławiu chce uchylić immunitet Przemysława Radzika w związku z aferą hejterską. Chce mu postawić zarzuty za ujawnianie danych z postępowań dyscyplinarnych byłego już sędziego Waldemara Żurka. Dane te przekazał do resortu Ziobry.

Schabowi, Lasocie i Radzikowi grożą jeszcze kolejne zarzuty, bo w prokuraturze toczą się inne śledztwa. Chodzi o:

  • Duże śledztwo ws. represji dotyczących sędziego Pawła Juszczyna z Olsztyna.
  • Śledztwo ws. karnego przeniesienia i działań wymierzonych w trzy sędzie apelacyjne z Warszawy Marzannę Piekarską-Drążek, Ewę Gregajtys i Ewę Leszczyńską-Furtak. Karnie przeniósł je były prezes tego sądu Piotr Schab i wiceprezes Przemysław Radzik. A Michał Lasota jako zastępca rzecznika dyscyplinarnego robił im bezpodstawne dyscyplinarki.
  • Śledztwo za dyscyplinarki wobec ok. 30 innych niezależnych sędziów.
  • Śledztwo za dyscyplinarki wobec sędziego Piotra Gąciarka z Warszawy.
  • Śledztwo za podszywanie się pod rzeczników dyscyplinarnych. To efekt tego, że nie uznają oni swojego odwołania z tych stanowisk.

Kolejne pięć śledztw obejmuje działania Przemysława Radzika. Chodzi o:

  • Działania, które podejmował jako wiceprezes Sądu Apelacyjnego w Warszawie wobec sędzi Anny Kalbarczyk.
  • Bezpodstawną dyscyplinarkę wytoczoną sędziemu Krzysztofowi Krygielskiemu z Olsztyna. Tu Radzik działał jako rzecznik dyscyplinarny.
  • Wszczęcie w 2025 roku absurdalnego postępowania o charakterze dyscyplinarnym ws. rzekomego zamachu stanu rządu Donalda Tuska. Radzik bez żadnych podstaw prawnych chciał przesłuchiwać premiera Tuska i ministra Bodnara. I w ramach tego absurdalnego postępowania dyscyplinarnego postawił zarzuty nowym rzecznikom dyscyplinarnym, zarzucając im, że wzięli udział w zamachu stanu. To za to postępowanie został odwołany przez ministra Bodnara. To śledztwo prowadzi Prokuratura Krajowa.
  • Pomówienie rzecznika dyscyplinarnego ad hoc, sędziego Grzegorza Kasickiego ze Szczecina. Radzik pomówił go o „skręcenie" dyscyplinarki wobec sędziego Waldemara Żurka. Wcześniej Lasota postawił Żurkowi zarzuty dyscyplinarne za rzekome fałszowanie orzeczeń. A sędzia Kasicki jako rzecznik ad hoc przejął sprawę i ją umorzył.
  • Pomówienie byłego już sędziego Waldemara Żurka o rzekome fałszowanie orzeczeń na Twitterze.

Oprócz odpowiedzialności karnej Schab, Radzik i Lasota muszą się też liczyć z odpowiedzialnością cywilną. Represjonowani przez nich sędziowie składają pozwy o wysokie zadośćuczynienie. Do tej pory pozwali ich sędziowie Igor Tuleya, Paweł Juszczyszyn, Marzanna Piekarska-Drążek, Ewa Gregajtys. Ponadto były sędzia Waldemar Żurek pozwał Przemysława Radzika, w związku z aferą hejterską, której jest jedną z ofiar.

Schab, Radzik i Lasota mają jeszcze postawione zarzuty dyscyplinarne, za swoje działania, w tym za wytaczanie bezpodstawnych dyscyplinarek.

dwóch panów na tle ścianki z logo Sądu Apelacyjnego w Warszawie
Były główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab, siedzi po lewej. Obok niego siedzi były zastępca rzecznika dyscyplinarnego Micha Lasota. Fot. Mariusz Jałoszewski.
;
Na zdjęciu Mariusz Jałoszewski
Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze