Jak ustaliło OKO.press, zarzuty „egzekutorom” Ziobry chce stawiać Prokuratura Krajowa. Wystąpiła ona do Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN o uchylenie im immunitetów. Chodzi o wszczynanie bezpodstawnych postępowań dyscyplinarnych wobec byłego już sędziego Waldemara Żurka
Wniosek Prokuratury Krajowej jest precedensowy. Bowiem po raz pierwszy chce ona stawiać zarzuty za represje dyscyplinarne w czasach władzy PiS, wobec sędziów, którzy bronili praworządności.
A odpowiadają za nie były już główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab i jego dwaj zastępcy Michał Lasota oraz Przemysław Radzik. Na te stanowiska powołał ich były już minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który obecnie przed zarzutami karnymi za aferę Funduszu Sprawiedliwości ukrywa się na Węgrzech. I dostał tam azyl polityczny.
Z powodu nominowania rzeczników dyscyplinarnych przez Ziobrę, sędziowie mówili na nich „egzekutorzy” Ziobry. Wszyscy trzej w 2025 roku zostali odwołani przez ministra sprawiedliwości ze swoich stanowisk. Ale się buntują i nadal okupują siedzibę głównego rzecznika dyscyplinarnego. A Radzik nawet dalej robi sędziom dyscyplinarki, choć już rzecznikiem dyscyplinarnym nie jest.
We wniosku o uchylenie im immunitetów Prokuratura Krajowa, a dokładnie wydział spraw wewnętrznych, który zajmuje się sędziami i prokuratorami, chce im postawić zarzuty za zasypywanie dyscyplinarkami byłego już sędziego Sądu Okręgowego w Krakowie Waldemara Żurka.
Od pół roku jest on ministrem sprawiedliwości i Prokuratorem Generalnym. Ale śledztwo z jego zawiadomienia oraz jego pełnomocniczki, adwokatki Justyny Boruckiej wszczęto dużo wcześniej. A teraz Żurek wyłączył się z tych spraw.
Sędzia za władzy PiS miał aż 23 postępowania o charakterze dyscyplinarnym. Miał ich najwięcej w Polsce. Dyscyplinarki miały go odrywać od pracy, a przede wszystkim go złamać – co jednak Schabowi, Radzikowi i Lasocie się nie udało.
Teraz Prokuratura Krajowa chce postawić za to Michałowi Lasocie i Przemysławowi Radzikowi zarzut z artykułu 190a paragraf 1 kodeksu karnego. Mówi on: „Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby dla niej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia, poniżenia lub udręczenia lub istotnie narusza jej prywatność, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”.
Zarzuca im, że „w okresie od listopada 2018 roku do sierpnia 2023 roku w Warszawie, działając jako Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, uporczywie nękali byłego sędziego Sądu Okręgowego w Krakowie Waldemara Żurka, poprzez bezzasadne wszczynanie wobec niego postępowań dyscyplinarnych, wzbudzając tym samym u wymienionego uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia, poniżenia i udręczenia, a także istotnie naruszając jego prywatność”.
Lasocie Prokuratura Krajowa chce dodatkowo postawić zarzut z artykułu 212 paragraf 2 kodeksu karnego, który mówi o pomówieniu przez środki masowego komunikowania o „takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności”.
Chodzi o pomówienie sędziego Waldemara Żurka na konferencji prasowej w maju 2022 roku. To była pierwsza w działalności rzeczników dyscyplinarnych Ziobry konferencja – od momentu ich powołania w 2018 roku. Zwołano ją specjalnie, by uderzyć w sędziego Żurka.
Zwołano ją nieprzypadkowo. Działo się to bowiem tuż przed wizytą w Polsce szefowej KE Ursuli von der Leyen ws. rozmów z rządem o odmrożeniu KPO. Rzecznicy dyscyplinarni uderzali w te rozmowy.
Na tej konferencji zastępca rzecznika dyscyplinarnego Michał Lasota i główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab zarzucili sędziemu Żurkowi rzekome sfałszowanie 64 orzeczeń. A dokładnie poświadczenie w nich nieprawdy. Zarzucili mu popełnienie przestępstwa, co jest najpoważniejszym zarzutem wobec sędziego.
Ale Żurek nic nie sfałszował. Prokuratura uznała, że wypowiedzi z konferencji naraziły sędziego na utratę zaufania potrzebnego dla wykonywania zawodu sędziego.
Za tę konferencję Prokuratura Krajowa chce też uchylenia immunitetu Piotrowi Schabowi, któremu chce też postawić zarzut z artykułu 212 paragraf 2 kodeksu karnego. Choć pomówienie jest ścigane przez samych pokrzywdzonych, to prokuratura uznała, że w tym przypadku przejmie ściganie na korzyść Żurka (śledztwo wszczęto w 2024 roku).
Bo pomawianie go o niecne czyny, niegodne sędziego było elementem całego ciągu represji, szykan i kampanii oczerniających, które wobec niego stosowano za czasów PiS. W czym duży – jeśli nie kluczowy – udział mieli byli rzecznicy dyscyplinarni Piotr Schab, Michał Lasota i Przemysław Radzik.
Więcej o zarzutach, które chce im stawiać prokuratura, piszemy dalej.
Obecny wniosek o uchylenie im immunitetów jest już kolejnym, który skierowano wobec nich do Izby Odpowiedzialności Zawodowej. Do tej pory Izba, obsadzona głównie neo-sędziami SN nie rozpoznała żadnego. O tych wnioskach i wszystkich śledztwach ws. Schaba, Radzika i Lasoty piszemy w dalszej części tekstu.
Na zdjęciu u góry siedzą od prawej: Przemysław Radzik, Piotr Schab i Michał Lasota. Po lewej siedzi były zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjny w Warszawie Adam Jaworski. Jego zarzuty nie dotyczą. Zdjęcie zrobiono na ich konferencji w 2025 roku. Fot. Kuba Atys/Agencja Wyborcza.pl.
Sędzia Waldemar Żurek był jednym z symbolów wolnych sądów. Dlatego ludzie Ziobry w sądach za wszelką cenę chcieli go złamać.
Oprócz tych 23 bezpodstawnych dyscyplinarek Prokuratura Krajowa za czasów Ziobry prowadziła w jego sprawie kilka bezpodstawnych śledztw. Jego majątek miesiącami sprawdzało CBA. Był jedną z ofiar afery hejterskiej.
Materiały do medialnego uderzenia w niego, przekazywał do wiceministra sprawiedliwości ówczesny zastępca rzecznika dyscyplinarnego Przemysław Radzik. Były to informacje pochodzące z prowadzonych przez niego – a także drugiego zastępcę rzecznika Lasotę – postępowań przeciwko Żurkowi.
Sędzia był też nierówno traktowany i nękany w pracy. Czyli w Sądzie Okręgowym w Krakowie na czele, którego prezeską byłą obecna przewodnicząca nielegalnej neo-KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka. Nie uznała ona wypadku sędziego w pracy, straszyła wyrzuceniem z zawodu sędziego oraz karnie przeniosła go do innego wydziału w sądzie.
Żurek był pierwszym w Polsce – za władzy PiS – karnie przeniesionym sędzią. Później stosowano to jako częsty element represji. W pracy próbowano też robić z Żurka lenia, zarzucając mu rzekome opóźnienia w pracy.
Ponadto Prokuratura Krajowa zbierała dane na temat Żurka przy pomocy izraelskiego oprogramowania Hermes. A były Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro wniósł na jego niekorzyść trzy skargi nadzwyczajne do nielegalnej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych przy SN.
Skargi dotyczyły jego rozliczeń z byłą żoną. Ziobro zaskarżył korzystne dla niego wyroki, by mu dokuczyć. Odwdzięczył się też w ten sposób byłej żonie, która wcześniej wysłała donos na sędziego z nieprawdziwymi informacjami. Ten donos posłużył potem do ataków na sędziego w mediach.
Z tych wszystkich spraw Żurek wyszedł obronną ręką. Bezpodstawne śledztwa wobec niego i dyscyplinarki – po upadku władzy PiS – zostały umorzone.
Zaś na osoby, które go nękały i prześladowały, poskładał szereg zawiadomień do prokuratury. Zaczął to robić jeszcze za władzy PiS. Doprowadził już m.in. do prawomocnego skazania Małej Emi – brała udział w aferze hejterskiej – za pomawianie go na portalu Twitter.
Wygrał też z macierzystym sądem sprawę o uznanie wypadku w pracy i o nierówne traktowanie. Choć jest ministrem sprawiedliwości, jego sprawy nadal toczą się w prokuraturach i sądach. Reprezentują go pełnomocnicy. Z postępowań prokuratury się jednak wyłączył.
Obecne wnioski Prokuratury Krajowej o uchylenie immunitetów Piotra Schaba, Przemysława Radzika i Michała Lasoty to efekty wcześniejszych działań Żurka i jego pełnomocniczki Justyny Boruckiej.
To ona w 2023 roku – jeszcze za władzy PiS – złożyła na nich zawiadomienie za systemowe nękanie sędziego dyscyplinarkami. W marcu 2024 Prokuratura Krajowa odmówiła jednak śledztwa. Decyzję wydał prokurator, który awansował za władzy PiS. Uchylił to jednak stołeczny sąd, dając jasne wskazówki, co ma zrobić prokuratura.
Prokuratura Krajowa, występując teraz o uchylenie im immunitetu, dowodzi, że dyscyplinarki nie były przypadkowe. Przypomina to, co już wiemy z afery hejterskiej, której główną postacią był były wiceminister Łukasz Piebiak i bliscy mu sędziowie. Atakowali oni sędziów, którzy krytykowali wówczas resort Ziobry za „reformy”.
Do ataków używano wrażliwych informacji o tych sędziach z ich teczek personalnych znajdujących się w ministerstwie oraz informacji z postępowań dyscyplinarnych. Sędziów atakowano w pro rządowych mediach. Wykorzystywano też do tego Małą Emi, a potem hejterskie konto Kasta Watch na Twitterze, które założono w ministerstwie.
Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Regionalna we Wrocławiu, która chce stawiać zarzuty 6 sędziom, w tym Piebiakowi i Radzikowi.
Sędziowie bliscy Piebiakowi mieli też dwie grupy dyskusyjne. Na WhatsAppie Kasta/Antykasta i mniejszą na Signalu Niezłomni-grupa małego sabotażu. Tam komentowali różne postępowania, omawiali strategie i wymieniali się informacjami.
Z tych spraw wiadomo, że Radzik zamówił u Emilii Szmydt vel Małej Emi donos, by mógł mu zrobić dyscyplinarkę. Na grupie Niezłomni, której członkiem był m.in. Łukasz Piebiak; Mała Emi pisała: „Przemek [Radzik – red.] napisał do mnie prośbę o donos. (...) Jeżeli ktoś może to niech napisze w wolnej chwili”.
Powołano też w ministerstwie specjalny zespół, który miał być przykrywką do kreowania dyscyplinarek wobec sędziów broniących praworządności.
Do grupy Kasta/Antykasta należał m.in. Lasota i Radzik. Często pisali na grupie, jakie prowadzą postępowania i któremu z sędziów chcą dołożyć. Pisali o swojej pracy „kastowania”, a o ściganiu sędziów „ubić kaściaka”. Radzik przekazywał też wiceministrowi Piebiakowi informacje z postępowań dyscyplinarnych wobec sędziego Żurka, które miałby być wykorzystane w resorcie sprawiedliwości do ustalania strategii medialnej ataku na sędziego.
Radzik pisał do Piebiaka: „Dobrze by było podgrzać medialnie żura, bo robi się coraz bardziej bezczelny i posuwa się do gróźb wobec sędziów stojących po naszej stronie”. Wiedział o tym minister Zbigniew Ziobro, bo dostawał niektóre maile do wiadomości.
Prokuratura Krajowa teraz te działania kwalifikuje jako umyślne, uporczywe zachowania, nakierowane na spowodowanie poczucia zagrożenia i obawy eskalacji u sędziego. Czyli dyscyplinarki uznano za uporczywe nękanie – czyn z artykułu 190 kodeksu karnego. I taki zarzut chce postawić Przemysławowi Radzikowi i Michałowi Lasocie, bo jako zastępcy rzecznika dyscyplinarnego to oni prowadzili te postępowania.
Prokuratura brała pod uwagę ich ilość, to czego dotyczyły (były bezpodstawne), podejmowanie działań w krótkich odstępach czasu oraz motywację rzeczników dyscyplinarnych.
Prokuratura uznała, że to wskazuje na celowe wykorzystanie postępowań dyscyplinarnych, by nękać nimi sędziego Żurka. Że był to element represji wobec niego za działalność w obronie niezależności sądów.
Prokuratura powołuje się na zeznania sędziego Arkadiusza Cichockiego, który był w centrum afery hejterskiej, ale potem zdecydował się ujawnić jej szczegóły (podobnie zachowała się Mała Emi). Wyjawił on śledczym, że Radzik miał mu mówić, że wobec Żurka należy wszcząć tyle postępowań dyscyplinarnych, żeby nie miał czasu na zajmowanie się krytyką zmian w wymiarze sprawiedliwości.
Radzik miał mówić też, żeby sprawy toczyły się w różnych miejscach Polski, daleko od Krakowa. I by, zamiast prowadzić jedną sprawę, dzielić ją na mniejsze, by potem skierować do sądu dyscyplinarnego więcej wniosków o ukaranie Żurka.
Dla Żurka oznaczałoby to uciążliwe dojazdy na procesy dyscyplinarne w różne rejony Polski, większe koszty i konieczność załatwienia sobie więcej prawników do obrony.
Prokuratura uznała, że rzecznicy dyscyplinarni realizowali ten scenariusz. Choć zrobili Żurkowi 23 postępowania, to prokuraturze udało się dotrzeć do akt 18 spraw. Bo odwołani z funkcji rzeczników Schab, Radzik i Lasota nie wydają akt spraw dyscyplinarnych. Przetrzymują je w siedzibie rzecznika, którą nadal okupują.
Prokuratura wymienia część takich bezpodstawnych dyscyplinarek, które finalnie umorzono. Chodzi o ściganie Żurka za krytykę neo-sędziego SN Kamila Zaradkiewicza i podważanie legalności jego wyboru do SN przez nielegalną neo-KRS. Za to miał dwa postępowania. Kolejna sprawa dotyczyła rzekomego niezapłacenia podatku za sprzedaż starego, leśnego ciągnika. Chodziło o kilkaset złotych.
Następna dyscyplinarka była za niezłożenie oświadczenia o przynależności do stowarzyszeń. Taki obowiązek wymusiła ustawa kagańcowa, bo Ziobro chciał uderzyć w Iustitię i Themis, które broniły wolnych sądów. Sędziowie oświadczeń nie składali. I mieli rację. W 2023 roku TSUE orzekł, że ustawa kagańcowa – w tym składanie takich oświadczeń – jest sprzeczna z prawem UE.
Żurek miał też dyscyplinarkę za udział w imprezie KOD, podczas której dostał nagrodę. Miał także dyscyplinarkę za rzekome fałszowanie orzeczeń. Oraz za udział w Tour de Konstytucja i rozmowę z dziećmi o Konstytucji na rynku w Dobczycach.
Z kolei byłemu już głównemu rzecznikowi Piotrowi Schabowi Prokuratura Krajowa chce postawić zarzut pomówienia – artykuł 212 kodeksu karnego – sędziego Waldemara Żurka, na konferencji prasowej w maju 2022 roku. Taki sam zarzut chce też postawić Michałowi Lasocie, bo on też brał udział w tej konferencji.
To była pierwsza konferencja zorganizowana przez Schaba i jego zastępców od momentu ich powołania przez Ziobrę w połowie 2018 roku.
Nie była ona przypadkowa. Zorganizowano ją na trzy dni przed wizytą w Polsce szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen. Ówczesny premier Mateusz Morawiecki liczył na kompromis ws. odblokowania miliardów dla Polski z KPO.
Tymczasem powołani przez Ziobrę rzecznicy dyscyplinarni w świetle kamer, świadomie uderzyli w ten kompromis. Pokazując, że nie będzie końca represji wobec sędziów stosujących prawo europejskie i broniących praworządności. I nie przypadkiem na atak wybrali Żurka, bo jest znany i był symbolem walki o wolne sądy.
Na konferencji Schab zarzucał Żurkowi rzekome sfałszowanie – przed kilkunastu laty – 64 orzeczeń w sprawach cywilnych. Sędzia wydał je jednoosobowo lub w składach trzyosobowych, na posiedzeniach niejawnych. Według rzeczników dyscyplinarnych miał poświadczyć w nich nieprawdę, wpisując datę wydania orzeczenia z dni, gdy nie było go w sądzie. Żurek wtedy był też rzecznikiem starej, legalnej KRS. I często bywał w Warszawie.
Na konferencji Schab zarzucał: „Zamieszczenie (...) fałszywej daty wydania tych orzeczeń, stanowi przestępstwo, wedle naszych ustaleń przestępstwo podlegające ściganiu z urzędu, co wkrótce zainicjujemy, gdy chodzi o nasze relacje z prokuraturą i przesłanie prokuraturze odpowiedniej dokumentacji. Chodzi tu o przestępstwo z art. 271 § 1 Kodeksu karnego, a także art. 231 § 1 Kodeksu karnego, jako przekroczenie uprawnień funkcjonariusza publicznego.
Jesteśmy zdania, że w sytuacji, w której sędziowie, przydają sobie kluczową rolę dla kreowania stanowiska opinii publicznej w kwestii wymiaru sprawiedliwości, a tak właśnie dzieje się, gdy chodzi o wypadek wspomnianego wyżej sędziego, istnieje absolutna konieczność poinformowania opinii publicznej o naszych wstępnych ustaleniach”.
Lasota to potwierdził, bo to on prowadził postępowanie dyscyplinarne przeciwko Żurkowi. Na konferencji przyznał, że o tej sprawie ktoś mu doniósł. Najprawdopodobniej z macierzystego sądu Żurka w Krakowie. Wtedy jego prezeską była ówczesna szefowa neo-KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka.
Jak ujawniliśmy w OKO.press – nasz tekst ukazał się rok przed tą konferencją – Lasota zaczął trałować akta spraw prowadzonych przez Żurka. Wiedział czego szukać. Ściągał do siebie do biura akta konkretnych 120 spraw. Efektem szukania haków na sędziego była konferencja i późniejsze postawienie mu zarzutów za rzekome fałszowanie orzeczeń.
Ale Żurek prawa nie złamał. Często pracował w krakowskim sądzie rano, przed wyjazdem na posiedzenia KRS lub po powrocie z Warszawy (wieczorem). W sądach powszechną praktyką też jest, że postanowienia wydane na posiedzeniach niejawnych są podpisywane później. Zwłaszcza w wieloosobowych składach.
Sędzia referent najpierw przygotowuje treść orzeczenia, a potem pozostali członkowie składu je podpisują. Co ważne postanowienia nie dotyczą kwestii merytorycznych, tylko proceduralnych. To nie są wyroki. Praktyka takiego podpisywania orzeczeń była zwłaszcza stosowana w czasie epidemii koronawirusa. Bo sędziowie izolowali się. I tak też podpisywała je obecna szefowa neo-KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka. Ale jej nikt za to nie ścigał.
Ponadto prawo nie regulowało tej praktyki. Sędzia mógł je jednoosobowo wydać nawet w domu lub w pociągu, bo chodzi o sprawne załatwienie sprawy obywatela. Sędzia nie wyrządził również nikomu żadnej szkody, bo takie orzeczenie cywilne obowiązuje od daty jego podpisania i wywołuje skutki dla obywatela od daty doręczenia. Orzeczenia te nadal są obowiązujące.
Z tego powodu po upadku władzy PiS dyscyplinarkę Żurka przejął i umorzył w grudniu 2024 roku rzecznik dyscyplinarny ad hoc. Z kolei Prokuratura Krajowa umorzyła śledztwo w tej sprawie. A teraz chce stawiać za pomówienie sędziego zarzuty Schabowi i Lasocie.
Prokuratura uznała, że zarzucanie sędziemu poświadczenia nieprawdy w orzeczeniach podważyło jego reputację zawodową i zaufanie do niego oraz poniżało go w oczach opinii publicznej. Było też elementem całego ciągu działań podejmowanych wobec Żurka, które z uwagi na jego pozycję. Traktowane je priorytetowo. Prokuratura podkreśla, że w ten sposób wywierano presję na całe środowisko sędziowskie, by je zmrozić.
Prokuratura stwierdza, że prawo nie regulowało tego, jak mają wyglądać posiedzenia niejawne. Robiła to wieloletnia, z której wynika, że sędziowie podpisują takie orzeczenia w różnym czasie i miejscu.
Ponadto zauważa, że Lasota zarzuty za to postawił tylko Żurkowi, a nie ścigano innych sędziów, którzy zasiadali z nim w składach trzyosobowych. Co świadczy o intencjonalnym działaniu. Co ważne Żurek o tym, że będzie miał zarzuty, dowiedział się z konferencji prasowej. Nikt go wcześniej o tym nie zawiadomił.
Dlatego prokuratura kwalifikuje to jako pomówienie i uznała, że ważny interes społeczny przemawia za tym, by ścigała za to Schaba i Lasotę. Tym bardziej że był to element całego systemu represji wobec Żurka.
W sumie prokuratura prowadzi dziś 14 śledztw obejmujących Piotra Schaba, Przemysława Radzika i Michała Lasotę. W części tych spraw prokuratura już wystąpiła o uchylenie im immunitetu.
Wszyscy trzej są obecnie neo-sędziami Sądu Apelacyjnego w Warszawie, bo za władzy PiS szybko awansowali. Była to nagroda za ściganie sędziów znanych z obrony praworządności. W przeszłości byli też prezesami sądów, ale w 2024 roku zostali odwołani z tych stanowisk.
I tak Prokuratura Krajowa chce już stawiać zarzuty:
Do tej pory Izba Odpowiedzialności Zawodowej nie rozpoznała żadnego z tych wniosków o uchylenie immunitetu.
Niezależnie od tego Prokuratura Regionalna we Wrocławiu chce uchylić immunitet Przemysława Radzika w związku z aferą hejterską. Chce mu postawić zarzuty za ujawnianie danych z postępowań dyscyplinarnych byłego już sędziego Waldemara Żurka. Dane te wykorzystano do przygotowania w resorcie Ziobry ataku medialnego na sędziego.
Schabowi, Lasocie i Radzikowi grożą jeszcze kolejne zarzuty, bo w prokuraturze toczą się inne śledztwa. Chodzi o:
Kolejne pięć śledztw obejmuje działania Przemysława Radzika. Chodzi o:
Oprócz odpowiedzialności karnej Schab, Radzik i Lasota muszą się też liczyć z odpowiedzialnością cywilną. Represjonowani przez nich sędziowie już składają pozwy o wysokie zadośćuczynienie. Do tej pory pozwali ich sędziowie Igor Tuleya, Paweł Juszczyszyn, Marzanna Piekarska-Drążek, Ewa Gregajtys. Ponadto były sędzia Waldemar Żurek pozwał Przemysława Radzika, w związku z aferą hejterską, której jest jedną z ofiar.
Schab, Radzik i Lasota mają jeszcze postawione zarzuty dyscyplinarne, za swoje działania. A niedawno powołano kolejnego specjalnego rzecznika dyscyplinarnego ad hoc, w związku ze ściganiem przez Radzika nowych rzeczników dyscyplinarnych, których nie uznaje za legalnych.
Sądownictwo
Zbigniew Ziobro
Waldemar Żurek
Krajowa Rada Sądownictwa
Ministerstwo Sprawiedliwości
Prokuratura Krajowa
Sąd Najwyższy
dyscyplinarki
Izba Odpowiedzialności Zawodowej
Piotr Schab
praworządność
represje sędziów
rozliczenia
rzecznik dyscyplinarny Michał Lasota
rzecznik dyscyplinarny Przemysław Radzik
Sąd Okręgowy w Krakowie
uchylenie immunitetu
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Komentarze