Przewodniczący nowej Krajowej Rady Sądownictwa złożył w Sejmie sprawozdanie z działania rady w 2018 roku. Bagatelizował zawieszenie KRS w europejskiej sieci rad sądowniczych oraz skalę represji wobec sędziów. Przedstawiamy własne podsumowanie dokonań nowej KRS

Leszek Mazur późną nocą (o 22:30) 11 września 2019

złożył w Sejmie sprawozdanie z działania nowej KRS w 2018 roku, czyli w pierwszym roku powołania jej przez Sejm VIII kadencji. Sprawozdanie obejmuje de facto 8 miesięcy, od maja do grudnia, ponieważ wcześniej działała stara KRS.

Mazur występował przed Adamem Bodnarem, który od 23:30, kolejny rok z rzędu przy niemal pustej sali sejmowej, składał raport z działalności Rzecznika Praw Obywatelskich.

Przewodniczący KRS w krótkim wystąpieniu postanowił oprzeć się na liczbach. Suche liczby mogą zrobić mylne, pozytywne wrażenie na osobach niezaznajomionych z rozlicznymi kontrowersjami wokół sposobu wyboru i funkcjonowania nowej KRS.

Mazur wyliczał, że w ciągu 8 miesięcy rada zebrała się 17 razy i rozpatrzyła 1302 zgłoszenia kandydatów na sędziów bądź asesorów, z czego pozytywnie zaopiniowała 322 kandydatów, z przewagą  kobiet (168) nad mężczyznami (154).

Zachwalał też, że w nowej KRS zasiada najwięcej w stosunku do poprzednich 30 lat sędziów sądów rejonowych. Wyjaśniamy: sędziowie od lat dyskutowali, że w KRS w sposób bardziej reprezentatywny powinni  być reprezentowani sędziowie wszystkich instancji i typów sądów. Niestety, tak duża liczba sędziów sądów rejonowych w obecnej radzie wynika z tego, że większość sędziów w Polsce zbojkotowała nabór do nowej KRS.

Przewodniczący mówił też m.in. o opiniowaniu projektów ustaw i wydawaniu przez KRS stanowisk.

Co zaskakujące, Leszek Mazur nie pominął, że we wrześniu 2018 roku nowa KRS została zawieszona w Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa. Podkreślał jednak, że członkostwo może zostać przywrócone (w sierpniu 2018 roku skwitował, że zawieszenie „nic nie znaczy)”.

Całe 117-stronicowe sprawozdanie z działalności KRS w 2018 roku dostępne jest tutaj.

Posłowie opozycji pytają o to, czego w wystąpieniu nie było

Sprawozdanie Leszka Mazura zostało pozytywnie zaopiniowane przez posłów PiS.

Posłowie opozycji zwracali uwagę, że ważniejsze od tego, co w Sejmie sprawozdawał przewodniczący nowej KRS, były te elementy działania i zaniechań KRS, które pominął.

Poseł Arkadiusz Myrcha (PO-KO) ocenił, że po prezentacji przewodniczącego i lekturze raportu o KRS można odnieść wrażenie, że Rada działa jak zwykle. Jednak 2018 rok „To był rok rewolucyjny, który doprowadził do największego w historii tej instytucji kryzysu. Okazuje się, że mamy do czynienia ze zniszczeniem instytucji, która stoi na straży niezależności, niezawisłości sądownictwa. Pytanie, czy to jest wypadek przy pracy, czy ten cel przyświecał państwu od samego początku.”

Poseł Robert Kropiwnicki (PO-KO) zapytał przewodniczącego Mazura o jeden z największych sekretów Sejmu VIII kadencji – list poparcia sędziów kandydujących do KRS.

Mazur podkreślił, że zgadza się z Wiesławem Johanem, że należy wykonać wyrok NSA i listy ujawnić. Ale dopiero po zakończeniu postępowania wszczętego przez Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych i postępowania toczącego się przed TK.

  • O co chodzi z zatajaniem list poparcia do KRS

    Przypomnijmy: W KRS zasiada 15 sędziów. Kandydaci do KRS muszą wykazać się poparciem co najmniej 25 sędziów albo 1000 obywateli. Po wyborze nowej KRS, odmówiono ujawnienia list z nazwiskami sędziów wyrażających poparcie. Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że załączniki z listami poparcia mają zostać ujawnione. Jednak Kancelaria Sejmu nie wykonała orzeczenia. Do obrony tajemnicy został też zaprzągnięty Trybunał Konstytucyjny i Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Na wniosek posłów PiS TK ma rozstrzygnąć, czy interpretacja przepisu, na którą powoływał się NSA, jest zgodna z konstytucją. Natomiast Prezes UODO wszczął dwa postępowania, które mają zweryfikować, czy ujawnienie załączników z listami poparcia do KRS nie łamie przepisów unijnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO) ani przepisów polskiego prawa. W OKO.press wyjaśnialiśmy, zgodnie z argumentacją RPO, że postępowanie dotyczące zgodności z RODO jest bezzasadne.

Poseł Marcin Święcicki (PO-KO) pytał przewodniczącego KRS o szykany i represje wobec sędziów oraz o to, co nowa KRS zrobiła w ich obronie. W odpowiedzi Leszek Mazur próbował bagatelizować sprawę. Odpowiedział, że rocznie toczonych jest ponad tysiąc postępowań, z czego tylko kilkadziesiąt kończy się wydaniem kary dyscyplinarnej, w wśród zaordynowanych kar przeważają najlżejsze, czyli upomnienia i nagany. Zasugerował też, że działania takie jak występowanie przez sędziów na festiwalach rockowych wykraczają poza to, co przystoi sędziom. Za wystąpienie w sędziowskiej todze w ramach wykładu na festiwalu organizowanym przez Jerzego Owsiaka musiał się tłumaczyć rzecznikowi dyscyplinarnemu sędzia Arkadiusz Krupa.

O bogatym repertuarze szykan i represji wobec sędziów piszemy regularnie w OKO.press. Doskonałym podsumowaniem 2018 roku w tej kwestii jest raport opracowany przez Komitet Obrony Sprawiedliwości KOS. Pierwsza wersja raportu została opublikowana w lutym 2019 roku. Od tego czasu raport był kilkakrotnie uaktualniany.

W 2018 roku przyjęto nowy system dyscyplinowania sędziów, który niepokoi Komisję Europejską. W związku z nowym systemem dyscyplinowania sędziów, KE w kwietniu 2019 roku rozpoczęła wobec Polski postępowanie o naruszenie prawa unijnego. KE przeszła do jego drugiego etapu postępowania. Kolejnym krokiem będzie skierowanie skargi do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Mazur nie powiedział też nic o arbitralnej wymianie przez Ministra Sprawiedliwości prezesów sądów powszechnych, która zakończyła się w pierwszej połowie 2018 roku. Z badania Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka przeprowadzonego wśród sędziów z całej polski wynika, że te zmiany doprowadziły do pogorszenia pracy w sądach i poczucia niezależności sędziów.

Ocenę działania nowej KRS w 2018 roku wystawili sami sędziowie. Pod koniec 2018 roku zdecydowana większość chciała dymisji nowej rady. Ta zdecydowanie negatywna ocena działania KRS przez sędziów utrzymuje się, a nawet pogłębia.

Na pytania posłów opozycji o reakcję KRS na doniesienia medialne, że dwóch sędziów zasiadających w KRS, Maciej Nawacki i Jarosław Dudzicz, a także dyrektor działu prawnego Tomasz Szmydt (mąż Emilii „małej Emi” Szmydt) było członkami grupy dyskusyjnej „Kasta”. Leszek Mazur odparł, że nie ma dowodów, że te osoby same hejtowały innych sędziów.

Rozliczne zarzuty wobec nowej KRS od momentu wyboru

Krajowa Rada Sądownictwa jest konstytucyjnym organem stojącym na straży niezawisłości sądów i niezależności sędziów.

W grudniu 2017 roku Sejm przyjął nową ustawę o KRS, nieznacznie różniącą się od wersji, przeciwko której w lipcu 2017 roku w całej Polsce protestowały tysiące osób.

W wyniku wejścia nowelizacji w życie, przed końcem konstytucyjnie określonej czteroletniej kadencji, przerwano kadencję wszystkich osób zasiadających w starej KRS.

Nowa KRS została wybrana w marcu 2018 roku na podstawie znowelizowanej ustawy. Sędziów do KRS wybierali nie sędziowie, ale parlament.

  • Art. 187 Konstytucji - skład i sposób wyboru Krajowej Rady Sądownictwa

    Art. 187. Konstytucji

    1. Krajowa Rada Sądownictwa składa się z:
    1) Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, Ministra Sprawiedliwości, Prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego i osoby powołanej przez Prezydenta Rzeczypospolitej,
    2) piętnastu członków wybranych spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych,
    3) czterech członków wybranych przez Sejm spośród posłów oraz dwóch członków wybranych przez Senat spośród senatorów.
    2. Krajowa Rada Sądownictwa wybiera spośród swoich członków przewodniczącego i dwóch wiceprzewodniczących.
    3. Kadencja wybranych członków Krajowej Rady Sądownictwa trwa cztery lata.
    4. Ustrój, zakres działania i tryb pracy Krajowej Rady Sądownictwa oraz sposób wyboru jej członków określa ustawa.

Tak „źle urodzona” nowa KRS była świadoma swojej niskiej legitymacji. Dlatego postanowiła zapytać o swój status Trybunał Konstytucyjny. TK, kierowany przez Julię Przyłębską, w marcu 2019 roku „zalegalizował” nową KRS.

Europejskie trybunały orzekną o statusie nowej KRS

Status KRS jest przedmiotem szeregu pytań prejudycjalnych zadanych do Trybunału Sprawiedliwości UE przez Sąd Najwyższy, NSA i sądy powszechne.

W czerwcu 2019 roku rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości UE wydał opinię miażdżącą dla nowej KRS. Wyrok Wielkiej Izby TSUE w połączonych sprawach C-585/18, C-624/18, C-625/18 poznamy jesienią.

24 września rzecznik generalny wyda kolejną opinię na temat KRS w odpowiedzi na pytania prejudycjalne zadane przez sędzię Beatę Maciejewską i sędziego Igora Tuleyę. W późniejszych terminach rzecznicy generalni a potem Wielka Izba TSUE odpowie na kolejne zadane przez NSA i SN pytania o radę. Na początku września kolejne pytania o KRS do TSUE skierowała sędzia Anna Bator-Ciesielska.

Również przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu zawisła skarga dotycząca KRS.

W trakcie debaty nad sprawozdaniem przewodniczącego nowej KRS poseł Jerzy Meysztowicz (PO-KO) zadał Leszkowi Mazurowi pytanie, czy jeśli Trybunał Sprawiedliwości UE orzeknie, że nowa KRS nie została prawidłowo powołana, to członkowie KRS „będą mieli honor i czy poddadzą się do dymisji.”

Warto przytoczyć w całości odpowiedź Leszka Mazura (przerywały ją głosy posłów opozycji z sali i wypowiedzi Marszałek Sejmu Elżbiety Witek):

„[jako członkowie KRS] zostaliśmy powołani przez Sejm RP. Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości, jakiekolwiek by nie było, nawet jeśli będzie miało dla nas charakter negatywny, będzie mogło nas skłonić do rezygnacji ze stanowiska tylko, jeśli to stanowisko TSUE przełoży się na jakąś wypowiedź ustawodawcy, a więc Sejmu, która będzie oznaczała, że dalsze kontynuowanie naszej pracy będzie niemożliwe.

Natomiast nie widzę żadnej możliwości, żeby reagować.

Nas obowiązuje porządek prawny. Honor ma istotne znaczenie. Natomiast nie jest to kategoria, która jest w stanie zmienić porządek prawny. Każdy może zrezygnować. Kategoria honoru nie  jest przez nas brana przez uwagę, jeśli nie pojawi się odpowiednia zmiana porządku prawnego.”

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Pisze o prawie i polityce. Koordynuje Archiwum Osiatyńskiego i Rule of Law in Poland.


Komentarze

    • Wlodzimierz Galant

      Nic dodać, nic ująć. Paradyktator dochował się swoich szumowin, z których najwyraźniej jest dumny, bo w przeciwnym wypadku by ich chyba pogonił. No ale tylko tacy ludzie zdolni są zrobić dla swojego guru wszystko, każde świństwo, draństwo a nawet – co widzimy od czterech lat – i przestępstwo. Facet, który odmówiłby władzy w okresie stalinowskim miał prawo bać się, że go odstrzelą. Facet, który nie odmawia udziału w pisowskich przewałach jest po prostu głupim, bezmyślnym draniem. No bo przecież podła zmiana nie jest w stanie wszystkim popełnić samobójstwa, więc nie ma czego się bać. A z tego wynika prosty wniosek: prezes dobrał sobie szumowiny, które bez wahania dopuszczą się wszystkiego, każdego świństwo lub nawet przestępstwa. Trzeba być kompletnie pozbawionym rozumu, żeby w XXI wieku w Europie "wchodzić" w tego typu układy, które wcześniej czy później, najdalej za cztery lata po kolejnych wyborach, doprowadzą do rozpędzenia para dyktatury.

  1. Wlodzimierz Galant

    Oni tam wszyscy w tym neo-KRS są siebie – w znaczeniu "Piebiaka" – warci. Pamiętam, jak na drugi dzień po ujawnieniu tzw. afery Piebiaka rzecznik neo-KRS Maciej Mitera mówił o swoim koledze Piebiaku, że to człowiek honoru. A jednocześnie nie pamiętał – no patrzcie państwo, po prostu Mitera ma tak słabą pamięć, że nie pamiętał i już! – czy Piebiak udzielił mu poparcia na osławionej liście kandydatów do neo-KRS. Ja nie mam najmniejszych wątpliwości, że "w tym temacie" rzecznik Mitera łgał jak DTV. Stanisław Jerzy Lec napisał m.in. fraszkę "po szumowinach poznać, co się pichci". Pisowskie szumowiny wypływają już coraz szerszym strumieniem i w coraz to nowych miejscach i kto umie patrzeć, ten już wie, co się pichci – vide najnowszy numer z przesunięciem obrad Sejmu na 15 października. Nie wiadomo dokładnie, ale wiadomo że znów dzieje się lub ma miejsce przymiarka do jakiegoś przewału. No ale czego innego można się spodziewać po starannie dobranych przez prezesa "piebiakach"? Nie tylko niczego dobrego, ale wręcz wszystkiego najgorszego. Bo "piebiaki" to zdolne chłopaki są. Do wszystkiego….

  2. Brat Maupy

    Doprowadzimy do tego, że podobnie jak w Norwegii nazwisko Quislinga jest synonimem zdrajcy, tak w Polsce będzie kilka synonimów:
    – Piebiak = sędzia-sprzedawczyk i hejter,
    – Andrzej D. = d. nie prezydent, ale za to 'niezłomny',
    etc.
    BTW w domu mam taką drabinkę, jakiej używa płaskodziób na manifestacjach. Drabinka jest nazywana wprost: "kaczyński" ;-D

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press