Równo rok temu premier Beata Szydło wyszła na mównicę, aby w godzinnym przemówieniu opowiedzieć o planach Prawa i Sprawiedliwości. Dziś wiemy, że zapomniała wspomnieć o wielu projektach - od wojny z Trybunałem Konstytucyjnym, po próbę zaostrzenia prawa antyaborcyjnego, którą udaremniły w ostatniej chwili masowe protesty Polek

18 listopada 2015 oklaskiwano zapewnienia o dobrej zmianie, słuchaniu opinii Polaków, trosce o sprawiedliwość społeczną i skromności władzy PiS jako nowej jakości polskiego życia publicznego. Beata Szydło zapewniała, że wie, jak zrealizować astronomicznie drogie obietnice wyborcze nie niszcząc finansów państwa.

Tak brzmiało tryumfalistyczne w formie i treści przemówienie sprzed roku.

Czas zweryfikował te zapowiedzi. Zamiast zapowiadanej naprawy państwa i realizacji wyborczych obietnic w dialogu ze społeczeństwem, zobaczyliśmy przede wszystkim konsekwentny i bezwzględny marsz po władzę. Zrekonstruowane przez OKO.press przemówienie pani premier pokazuje, jak trudno oprzeć się pokusom władzy.

Władza psuje. Im większa, tym bardziej


Polska polityka musi być inna. Pokora, praca, umiar, roztropność w działaniu i odpowiedzialność. A przede wszystkim słuchanie obywateli. To są zasady, którymi będziemy się kierować. Koniec z arogancją władzy i koniec z pychą.

Beata Szydło, Expose - 18/11/2015

fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


PiS dało się uwieść władzy bardziej niż Platforma, AWS, SLD


To zapewne największe rozczarowanie Prawem i Sprawiedliwością, które do wyborów szło pod szyldem zmiany, wytykając rządowi PO i PSL wykorzystywanie państwa symbolizowane przez niesławne „ośmiorniczki”, które wjechały na stół u „Sowy i Przyjaciół (obok carpaccio, śledzia, grillowanego sera koziego ze świeżymi szparagami, policzków i ogonów wołowych) tego wieczora, kiedy nagrano rozmowę ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza z prezesem NBP, Markiem Belką.

Skok PiS na kasę państwa jest jednak bezprecedensowy. Po niespełna roku „Misiewicze” wyparli „ośmiorniczki” ze zbiorowej wyobraźni Polek i Polaków.

Najszybsi byli posłowie PiS Andrzej Jaworski i Maks Kraczkowski, którzy tuż po wyborach mandaty poselskie po prostu sprzedali, wymieniając je na posady w zarządach państwowych spółek, w których zarobią miliony.

Do spółek skarbu państwa poszli skompromitowani politycy, koledzy prezesa z dawnych czasów, a także przyjaciółka Janina Goss, która prywatnie pożyczała Kaczyńskiemu pieniądze. Partyjną wdzięczność potrafią okazać ministrowie – OKO.press opisywało doradców i doradczynie Antoniego Macierewicza. Zdumiewający był też tryb przejęcia telewizji publicznej i osadzeniu na fotelu prezesa TVP Jacka Kurskiego. Nawet PiS dostrzegło, że skok na spółki skarbu państwa prowadzi do kryzysu wizerunkowego rządu i odwołało ministra skarbu, Dawida Jackiewicza.

Przejmującym wyrazem połączenia polityki z prywatą i chciwością jest lawina wniosków do MON o wypłatę odszkodowań za katastrofę smoleńską.



Rząd wie wszystko najlepiej


Będziemy rozmawiać, będziemy słuchać i co najważniejsze, będziemy słyszeć co do nas mówią Polacy. I chce jasno powiedzieć – zrobimy to. Razem damy radę.

Beata Szydło, Expose - 18/11/2015

fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


PiS raz usłyszało obywatelki. Poza tym jest głuche jak pień


Wbrew zapowiedziom PiS nie słucha Polaków (Beata Szydło konsekwentnie mówi tylko o „Polakach” i „obywatelach”, jakby Polek ani obywatelek nie było), więc rządom PiS towarzyszy burzliwa aktywność polityczna obywateli. Protestują instytucje i organizacje zawodowe, stowarzyszenia i samorządy. Władze próbują te protesty lekceważyć i ignorować.

Działania rządu uzupełnia prezydent Andrzej Duda, który – jako „człowiek PiS” – w każdej sprawie idzie krok w krok za rządem i prezesem partii. Swą służebną rolę pokazał najwyraźniej nie odbierając ślubowania od trzech prawidłowo wybranych sędziów TK.

W odpowiedzi – w marszach KOD – wyszły na ulice tysiące obywateli i obywatelek, przeciwstawiając się niszczeniu porządku prawnego, paraliżowaniu Trybunału Konstytucyjnego, przepychaniu ustaw uproszczoną ścieżką poselską, głosowaniu ich nocą. PiS jest głuchy na uliczne protesty.

Jest tylko jeden wyjątek, gdy partia Kaczyńskiego rzeczywiście usłyszało, choć nie Polaków lecz Polki. „Czarny protest” kobiet doprowadził do błyskawicznego zablokowania przez PiS obywatelskiego projektu zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej.



Tylko masowe demonstracje mają znaczenie


Sprawiedliwość będzie przesłanką naszej polityki, jeśli chodzi o wyrównywanie szans Polaków zamieszkałych w różnych regionach kraju.

Beata Szydło, Expose - 18/11/2015

fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


500 plus się sprawdza, ale reforma edukacji zwiększy nierówności


Przypadek „czarnego protestu” jest precedensem, na który liczą obrońcy państwa prawa i sprawiedliwości. Okazało się, że masowy protest liczy się nawet dla Jarosława Kaczyńskiego.

Beata Szydło zapowiadała profesjonalizm władzy, ale stosunek rządu do instytucji, wiedzy i ekspertów jest rozpaczliwie nieprofesjonalny. Połajanki dotknęły nie tylko organizacji i autorytetów krajowych.

PiS uczy demokracji Komisję Wenecką, którą sam poprosił o interwencję w sprawie Trybunału Konstytucyjnego, lekceważy wszczęcie procedury kontroli praworządności w Polsce przez Komisję Europejską, obraża Parlament Europejski i polityków europejskich.

Wraz z mediami publicznymi PiS atakuje krajowe autorytety prawnicze, podważa głosy specjalistów, przeprowadza atak na organizacje pozarządowe. Wysuwa swoich ekspertów od egzotycznych członków komisji smoleńskiej po „organizacje ekologiczne”, które głoszą, że celem życia drzewa jest zostać ściętym i wspierają plany Jana Szyszki, który chce wycinek w Puszczy Białowieskiej.

Te wszystkie grzechy skupiają się w chaotycznej i pozbawionej sensu reformie edukacji, która jest projektem szczególnie niebezpiecznym, bo jej konsekwencje mogą być długotrwałe.

Opóźnienie startu szkolnego i skrócenie edukacji ogólnej wraz z likwidacją gimnazjów odwróciłoby wyrównywanie szans edukacyjnych i pogłębiło różnice między miastem a wsią, bogatymi i biednymi. PiS forsuje ten robiony na kolanie projekt. Nauczycielki i nauczyciele zapowiadają masowe protesty.


Abonament na wolność słowa

Socjolog, publicysta. Publikuje na łamach Gazety Wyborczej. Doktorant w ISNS UW.

Magdalena Chrzczonowicz
Magdalena Chrzczonowicz

Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”.
W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym