Lasy Państwowe zapraszają na konsultacje? Tylko w teorii. Ekolog opowiada, co się stało w Beskidach
Lasy są dobrem wspólnym należącym do Skarbu Państwa. Lasy Państwowe jedynie nimi gospodarują — pisze prof. Łukasz Kajtoch, który brał udział w konsultacjach planu urządzenia lasu w Małopolsce. Cały proces konsultacji był pozorowany. Czy tak samo jest w innych jednostkach LP?
Na początek teoria: Plany Urządzenia Lasu (PUL) powstają raz na dziesięć lat dla każdego nadleśnictwa i należą do najważniejszych dokumentów regulujących sposób prowadzenia gospodarki leśnej w Polsce. Dokumenty te powinny opisywać stan lasów, podsumowywać zmiany, jakie zaszły w poprzednim dziesięcioleciu, dokonywać rzetelnej oceny gospodarki przeszłej oraz wskazywać kierunki gospodarowania na kolejne lata.
Zgodnie z ustawą o lasach i polityką leśną państwa dokument ten powinien uwzględniać trzy równorzędne funkcje lasu: gospodarczą, społeczną i przyrodniczą.
Oprócz części dotyczącej planowanych działań gospodarczych PUL obejmuje również Program ochrony przyrody (POP). Cały dokument podlega strategicznej ocenie oddziaływania na środowisko, w ramach której sporządza się prognozę oddziaływania na środowisko (POŚ).
Dokumenty te powinny opierać się na aktualnej wiedzy o stanie przyrody oraz oceniać wpływ planowanych działań na gatunki, obszary ich występowania, ekosystemy i siedliska przyrodnicze oraz obszary chronione. Ich przygotowaniu towarzyszą konsultacje społeczne oraz udział ekspertów reprezentujących różne dziedziny nauki i ochrony środowiska.
A jak to wygląda w praktyce?
„Konsultacje” w nadleśnictwie
W 2025 r. uczestniczyłem w konsultacjach projektu PUL dla Nadleśnictwa Limanowa (Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krakowie). Od ponad 25 lat prowadzę badania przyrodnicze na terenie Beskidu Wyspowego, dlatego dysponuję bogatą dokumentacją dotyczącą tamtejszej fauny. Opisuję wyłącznie ten jeden przypadek i nie twierdzę, że podobnie wygląda procedura we wszystkich nadleśnictwach. Uważam jednak, że dobrze pokazuje problemy, które mogą pojawiać się podczas przygotowywania tak ważnych dokumentów.
Przeczytaj także:
O pracach nad planem dowiedziałem się przypadkiem ze strony internetowej Regionalnej Dyrekcji LP w Krakowie już po ich rozpoczęciu. RDLP zaprosiło do prac tylko jednego naukowca – specjalistę botanika, który jednak nie brał udziału w pracach. Poza zamieszczeniem informacji na BIP, nie powiadomiono o pracach nad PUL małopolskich instytucji naukowych ani organizacji pozarządowych zajmujących się ochroną przyrody. Mimo że w innych regionalnych dyrekcjach jest to standardowa praktyka (np. RDLP w Radomiu).
Kontrowersyjna pozostaje kwestia, czy został spełniony wymóg zapewnienia udziału społeczeństwa w pracach nad PUL, w tym powołania Zespołu Lokalnej Współpracy, przewidziany w zarządzeniach Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych z 2022 i 2023 r.
Główny temat: gospodarka
Po zgłoszeniu chęci udziału w pracach nad PUL przez wiele miesięcy nie otrzymywałem żadnych informacji o postępach prac. Dopiero po ponownych interwencjach skontaktowano mnie z wykonawcą planu, któremu przekazałem posiadane dane faunistyczne. Kolejny kontakt nastąpił dopiero podczas Narady Techniczno-Gospodarczej kończącej prace nad projektem. Wcześniej wystąpiłem o udostępnienie projektu PUL, aby móc przygotować się do dyskusji,
jednak mój wniosek pozostał bez odpowiedzi.
Podczas narady zgłosiłem szereg uwag, nie otrzymując na nie satysfakcjonujących i wyczerpujących odpowiedzi.
Po naradzie dokumentacja została opublikowana na stronie RDLP w ramach konsultacji społecznych. Szczegółowa analiza POP i POŚ wykazała liczne kwestie wymagające wyjaśnienia lub korekty. Przygotowałem więc szczegółową opinię, którą przekazałem zarówno RDLP w Krakowie, jak i Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie, która opiniuje PUL.
Brak rzetelnej inwentaryzacji przyrodniczej
Najważniejsze zastrzeżenia dotyczyły sposobu przygotowania dokumentacji. W mojej ocenie ograniczało to możliwość rzetelnej oceny wpływu planowanej gospodarki leśnej na przyrodę.
Jakie były zastrzeżenia?
Po pierwsze – brak rzetelnej inwentaryzacji przyrodniczej. Choć założenia PUL wskazywały na konieczność zgromadzenia aktualnych danych o gatunkach chronionych i oddziałujących na nie zagrożeniach, wykonawca nie przeprowadził kompleksowej inwentaryzacji fauny i flory lub przynajmniej nie zgromadził dostępnych danych w sposób rzetelny i kompleksowy, który pozwalałby na choćby próbę dokonania wiarygodnej oceny wymaganej przepisami prawa.
Nie wykorzystano w pełni ogólnodostępnych źródeł informacji – literatury naukowej, krajowych i międzynarodowych baz danych, wyników Państwowego Monitoringu Środowiska ani większości materiałów przekazanych przeze mnie.
Bez aktualnej wiedzy o rozmieszczeniu gatunków POP i POŚ stają się dokumentami teoretycznymi, a nie opartymi na rzeczywistym stanie przyrody.
Skutki tego widać w samym planie. W dokumentacji wymieniono zaledwie osiem gatunków chronionych ptaków, bez podania żadnych szczegółowych informacji o ich stanowiskach.
Kilkadziesiąt gatunków wymieniono jedynie jako potencjalnie występujące na terenie nadleśnictwa. Tymczasem na terenie nadleśnictwa gniazduje ponad 130 gatunków.
W opracowaniu pominięto wiele gatunków rzadkich i objętych ochroną, także chronionych na mocy prawa unijnego. Podobne braki dotyczą także innych grup zwierząt. W całym nadleśnictwie nie wyznaczono żadnych stref ochrony dla gatunków strefowych, chociaż występuje tam kilka gatunków ptaków (np. sowy, bocian czarny) i ssaków (wilk, ryś), które tego wymagają. Paradoksalnie poprzedni PUL zawierał znacznie pełniejszą dokumentację przyrodniczą.
Braki te przekładają się również na zapisy, które trudno uznać za skuteczne środki minimalizujące negatywny wpływ gospodarki leśnej na przyrodę. Przykładem jest zalecenie przeprowadzenia przez leśniczego jednorazowej kontroli drzewostanu przed rozpoczęciem prac leśnych (np. pozyskania drewna lub wykonania zabiegów pielęgnacyjnych) w celu wykrycia gniazd i dziupli.
W praktyce nawet doświadczony ornitolog nie jest w stanie podczas jednorazowej wizji terenowej zidentyfikować wszystkich czynnych miejsc lęgowych.
Tym bardziej jednorazowa kontrola wykonana przez osobę nieposiadającą specjalistycznej wiedzy ornitologicznej nie może stanowić skutecznego środka eliminującego ryzyko zniszczenia lęgów ptaków ani zapewniać zgodności prowadzonych prac z wymogami ochrony gatunkowej.
Oddziaływanie na środowisko? Brakuje analizy
Drugim problemem jest brak rzeczywistej analizy oddziaływania na środowisko. POŚ powinna odpowiadać na pytanie, jaki wpływ realizacja PUL będzie miała na środowisko, w tym na gatunki, siedliska przyrodnicze oraz obszary chronione, ze szczególnym uwzględnieniem obszarów Natura 2000.
Tymczasem dokument nie przedstawia ani metodyki zastosowanej do oceny wpływu planowanych działań gospodarki leśnej na elementy środowiska przyrodniczego, ani wyników przeprowadzonych analiz. W konsekwencji brak jest podstaw do sformułowania wiarygodnych wniosków dotyczących oddziaływania realizacji PUL oraz do podejmowania decyzji opartych na przedstawionej prognozie. Zamiast tego wielokrotnie pojawiają się stwierdzenia typu:
- „Nie stwierdzono znacząco negatywnego wpływu projektowanych zabiegów na środowisko”;
- „Wpływ zaplanowanych w PUL działań można oceniać jako neutralny, z możliwością przejścia w oddziaływanie korzystne”;
- lub „Przeprowadzone analizy i oceny wskazują, że realizacja projektu PUL nie spowoduje znaczących negatywnych oddziaływań na elementy środowiska”.
Takie wnioski powinny wynikać z danych i analiz, a nie z deklaracji. Jeśli brakuje aktualnych informacji o rozmieszczeniu gatunków, nie można wiarygodnie prognozować skutków planowanych działań. W efekcie POŚ staje się subiektywną oceną autorów, a nie dokumentem opartym na dowodach. Cały dokument ma charakter życzeniowy i nawet nie ociera się o podstawy merytoryczne.
Dobrym przykładem jest głuszec. Jeszcze kilkanaście lat temu gatunek ten gniazdował na terenie nadleśnictwa, dziś występuje tam jedynie sporadycznie.
Mimo to dokument stwierdza, że realizacja planu nie wpłynie negatywnie na jego siedliska.
Nie analizuje przyczyn wcześniejszego załamania populacji ani wpływu przebudowy drzewostanów prowadzonej nawet w obszarach, które zostały wytypowane przez nadleśnictwo jako ostoje głuszca w ramach projektu „Ochrona głuszca i cietrzewia oraz ich biotopów w Karpatach Zachodnich (2005-2009)”.
Najcenniejsze miejsca bez ochrony
Trzecia kwestia dotyczy ochrony najcenniejszych miejsc i biotopów. W dokumentacji pominięto propozycje nowych rezerwatów przyrody zgłaszanych jako tzw. Shadow list opublikowanych przez Klub Przyrodników w 2024 r., mimo że opracowanie to stało się podstawą tworzenia wielu nowych rezerwatów w Polsce.
Nie wskazano również wielu źródlisk i terenów podmokłych jako obszarów wymagających szczególnej ochrony i odstąpienia od gospodarowania, chociaż znaczna część lasów Beskidu Wyspowego pełni ważne funkcje wodochronne.
Ponadto, choć ilość martwego drewna w lasach Nadleśnictwa wzrosła w porównaniu z poprzednim planem, nadal jest kilkukrotnie niższa od wartości uznawanych przez badania naukowe za niezbędne dla zachowania bioróżnorodności organizmów saproksylobiontycznych (gatunki bezkręgowców, głównie owadów, rozwijające się w obumierających lub martwych i rozkładających się drzewach — od red.).
W tej sytuacji trudno zgodzić się z tezą, że planowane działania będą miały pozytywny wpływ na gatunki zależne od martwego drewna. Podejście do ochrony obszarów i siedlisk w planie jest bardzo zachowawcze i minimalistyczne, chociaż na terenie Nadleśnictwa znajdują się tylko 4 rezerwaty, co stanowi mniej niż 2 proc. powierzchni.
Problemy formalne
Czwarta kwestia miała charakter formalny. Zapytałem, na jakiej podstawie prowadzona będzie gospodarka leśna po wygaśnięciu poprzedniego PUL, dopóki nowy plan nie zostanie zatwierdzony przez Ministra Klimatu i Środowiska. Teoretycznie w takim okresie gospodarka leśna powinna zostać wstrzymana.
Na odpowiedź na moją opinię oczekiwałem od 7 stycznia do 26 marca 2026 r.
Otrzymałem ją dopiero po wystąpieniu z wnioskiem o udzielenie odpowiedzi. Otrzymane stanowisko RDLP nie odniosło się jednak do większości zasadniczych problemów. Nie wyjaśniono, dlaczego projekt PUL nie został mi udostępniony przed naradą ani dlaczego zrezygnowano z przeprowadzenia pełniejszej inwentaryzacji przyrodniczej, mimo że przewidywały to założenia planu.
W odpowiedzi nie przedstawiono metod ani analiz uzasadniających wnioski zawarte w POŚ. Uwzględniono jedynie część drobnych uwag, natomiast kwestie mające znaczenie dla oceny wpływu gospodarki leśnej na przyrodę pozostały bez zmian.
Szczególne wątpliwości budziła odpowiedź dotycząca prowadzenia gospodarki leśnej po wygaśnięciu poprzedniego planu. RDLP powołała się na pismo Ministerstwa Klimatu i Środowiska, nie odnosząc się jednak do ustaleń Najwyższej Izby Kontroli z 2025 r., która wskazała na istniejącą lukę prawną dotyczącą okresów pomiędzy zakończeniem obowiązywania jednego PUL a zatwierdzeniem kolejnego. Problem ten jest krajowy i był wielokrotnie omawiany w prasie. W chwili pisania tego tekstu, w sierpniu 2026 r., PUL dla Nadleśnictwa Limanowa nadal nie został zatwierdzony przez ministra.
Jestem daleki od stwierdzenia, że opisany przypadek odzwierciedla sposób przygotowywania planów urządzenia lasu w pozostałych nadleśnictwach w Polsce i głęboko wierzę, że tak nie jest. Tworzenie PUL w Nadleśnictwie Limanowa pokazuje jednak, że rzeczywisty przebieg konsultacji może znacząco odbiegać od deklarowanej otwartości i współpracy z ekspertami oraz społeczeństwem.
Jako naukowiec od wielu lat zajmujący się ochroną przyrody uważam, że obecny system wymaga zmian.
Nie chodzi o podważanie zasadności gospodarki leśnej, lecz o zapewnienie, aby decyzje dotyczące lasów były podejmowane na podstawie możliwie najlepszej wiedzy naukowej i rzetelnych danych terenowych, w tym przy współudziale społeczeństwa.
Moim zdaniem warto rozważyć cztery kierunki zmian.
Jak to naprawić?
Po pierwsze, regionalne dyrekcje Lasów Państwowych powinny aktywnie informować o rozpoczęciu prac nad PUL instytucje naukowe, organizacje społeczne oraz ekspertów prowadzących badania lub monitoring przyrodniczy na obszarze objętym planem (nadleśnictwa powinny dysponować wiedzą o prowadzonych na ich terenie badaniach naukowych i monitoringach przyrodniczych oraz o podmiotach je realizujących).
Ograniczanie informowania o rozpoczęciu prac nad PUL wyłącznie do publikacji ogłoszenia w Biuletynie Informacji Publicznej należy uznać za niewystarczające. W konsekwencji bezpośrednie poinformowanie takich osób lub instytucji o rozpoczęciu prac nad PUL nie powinno stanowić istotnej trudności organizacyjnej i mogłoby znacząco zwiększyć udział podmiotów posiadających specjalistyczną wiedzę o lokalnych walorach przyrodniczych.
Po drugie, wykonawca planu powinien mieć obowiązek zgromadzenia pełnej dokumentacji przyrodniczej. Oznacza to zarówno wykorzystanie dostępnych baz danych i literatury, jak i przeprowadzenie uzupełniających inwentaryzacji terenowych dla najcenniejszych gatunków i siedlisk.
Takie standardy obowiązują przy opracowywaniu planów ochrony obszarów chronionych oraz podczas sporządzania ocen oddziaływania przedsięwzięć na środowisko. Powinny one znaleźć zastosowanie również przy opracowywaniu PUL, który wyznacza zasady prowadzenia gospodarki leśnej na okres dziesięciu lat. Dotyczy to zarówno nadleśnictw (ich części), których obszar obejmuje formy ochrony przyrody, jak i tych położonych poza nimi, ponieważ obowiązek uwzględnienia występowania gatunków objętych ochroną wynika z przepisów prawa i nie jest ograniczony wyłącznie do obszarów chronionych.
Lasy Państwowe deklarują, że jednym z ich podstawowych zadań jest ochrona przyrody. PUL powinien zatem stanowić podstawowe narzędzie służące realizacji tego celu w praktyce, a proces jego opracowywania powinien zapewniać rzetelną identyfikację walorów przyrodniczych oraz uwzględnienie ich w planowanych działaniach gospodarczych.
Po trzecie, Prognoza Oddziaływania na Środowisko powinna opierać się na przejrzystych metodach analitycznych i weryfikowalnych danych. Samo powtarzanie, że plan nie wywoła negatywnych skutków, nie zastąpi rzetelnej analizy wpływu gospodarki leśnej na gatunki i siedliska oraz obszary chronione, w tym obszary Natura 2000.
Po czwarte, harmonogram przygotowywania PUL powinien gwarantować zakończenie całej procedury, włącznie z konsultacjami i zatwierdzeniem przez ministra, jeszcze przed wygaśnięciem poprzedniego planu. Pozwoliłoby to uniknąć sytuacji, w której gospodarka leśna prowadzona jest w okresie niepewności prawnej.
Dobro wspólne
Lasy są dobrem wspólnym należącym do Skarbu Państwa. Lasy Państwowe jedynie nimi gospodarują w imieniu narodu. Z lasów korzystają wszyscy: leśnicy, okoliczni mieszkańcy, samorządy, naukowcy i miliony osób odwiedzających je każdego roku.
Dlatego dokument określający sposób gospodarowania lasami przez kolejną dekadę powinien powstawać w sposób maksymalnie przejrzysty, oparty na aktualnej wiedzy naukowej i rzeczywistym dialogu społecznym.
Tylko wtedy konsultacje społeczne będą czymś więcej niż obowiązkowym elementem procedury.
Śródtytuły od redakcji.

Komentarze