0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Piotr Skornicki / Agencja Wyborcza.plFot. Piotr Skornicki...

Na zdjęciu: Hala Widowiskowo Sportowa Arena w Poznaniu. Uchodźcy, którzy przybyli Ukrainy po napaści Rosji na Ukrainę. Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Wyborcza.pl

Według tzw. ustawy wygaszającej pomoc uchodźcom z Ukrainy, która na początku marca 2026 roku weszła w życie, od 1 lipca zmniejsza się lista kategorii osób, które będą uważane za wrażliwe i będą nadal mogły liczyć na pomoc państwa w zamieszkaniu. Za udzielenie pomocy tym ludziom ma teraz odpowiadać Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (wcześniej była to kwestia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji).

W Ośrodkach Zbiorowego Zakwaterowania mieszka około 11 tys. osób, uchodźców z Ukrainy.

Od lipca prawo do bezpłatnego zamieszkania w ośrodkach utraci mniej więcej połowa osób, większość to dzieci.

Jak pisała w OKO.press Agnieszka Kosowicz, prezeska Fundacji Polskie Forum Migracyjne, w ośrodkach (OZZ) mieszka 4900 dzieci (dane z końca kwietnia, liczba nie uległa znaczącej zmianie).

1400 dzieci przebywa w ośrodkach nieodpłatnie (to znaczy, że ich rodzice są na ten moment uprawnieni do wsparcia, na przykład są osobami z niepełnosprawnością albo rodzicami trójki dzieci, ale nie pobierają na dzieci 800+).

3500 dzieci jest w ośrodkach odpłatnie (to znaczy, rodzice pobierają 800+ na dzieci – z tej kwoty są zobowiązani pokryć część kosztów pobytu)” – dodaje ekspertka.

Kierownicy ośrodków mówią, że około 30-40 proc. osób – w zależności od ośrodka – z każdego OZZ będzie musiało się wyprowadzić.

Wszyscy mieszkańcy ośrodków, nawet ci, którzy kwalifikują się do pozostania w OZZ od lipca, nie czują się bezpiecznie.

Nie dokonano formalności, właściciele ośrodków nie mają podpisanych umów na dalsze finansowanie ośrodków.

„Według informacji MSWiA, jeśli Minister Finansów do końca czerwca nie przyzna wojewodom środków, od 1 lipca ośrodków zbiorowego zakwaterowania nie ma. 11 tysięcy ludzi wyląduje wtedy na ulicy. 11 tysięcy ludzi w najtrudniejszej sytuacji, trzeba dodać, takich, którzy nie mają jak się usamodzielnić” – pisze Kosowicz.

Przeczytaj także:

Stopniowa redukcja mieszkańców w ośrodkach

W ciągu ponad czterech lat od początku kryzysu migracyjnego spowodowanego rosyjską pełnoskalową inwazją na Ukrainę kolejne nowelizacje tzw. specustawy ukraińskiej wprowadzały zmiany w warunkach zakwaterowania uchodźców w Polsce. Rok po rozpoczęciu wielkiej wojny wprowadzono opłaty za zamieszkanie w OZZ (z wyjątkiem kategorii grup wrażliwych), w połowie 2024 roku wprowadzono ograniczenia liczby osób – żeby móc funkcjonować, ośrodek powinien był mieścić co najmniej 20 mieszkańców (mniejsze ośrodki zostały zamknięte) oraz zaczęły obowiązywać opłaty za dzieci, na które było pobierane 800 plus (15 złotych dziennie).

(Oprócz tego od lipca 2024 roku zostały zlikwidowane rekompensaty 40 złotych dla właścicieli mieszkań za przyjmowanie uchodźców z Ukrainy. Jak pisaliśmy wówczas w OKO.press, najbardziej ucierpiały rodziny z osobami ciężko chorymi, osobami z niepełnosprawnościami, które ze względu na stan zdrowia bliskich nie mogły mieszkać z ośrodku zbiorowym. W rezultacie część rodzin wróciła do Ukrainy, były też przypadki, że ludzie po prostu lądowali na ulicy).

Od listopada 2025 roku w OZZ mogą mieszkać tylko osoby należące do grup wrażliwych. Teraz katalog tych grup jeszcze bardziej się zawęża.

W wyniku tych zmian zmniejszała się liczba mieszkańców OZZ: na początku 2024 roku w ośrodkach mieszkało około 60 tys. osób, w połowie 2025 roku – około 25 tys., obecnie około 11 tys. osób. A za tydzień ma tam zostać około 6 tys.

Kto będzie mógł liczyć na pomoc państwa?

Od lipca ukraiński uchodźca/uchodźczyni ze statusem UKR będzie kwalifikować się do zakwaterowania w ośrodku zbiorowym z całodziennym wyżywieniem, jeśli:

  • ma polskie orzeczenie o niepełnosprawności lub stopniu niepełnosprawności umiarkowanym, lub znacznym, lub orzeczenie równoważne, lub jest opiekunem takiej osoby i nie pobiera świadczenia pielęgnacyjnego;

(Uzyskanie polskiego orzeczenia o niepełnosprawności zajmuje co najmniej kilka miesięcy. Do tej pory nie wiadomo gdzie ma zamieszkać taka osoba. Do tego nie mieszkając w OZZ, uchodźca nie ma bezpłatnego dostępu do opieki medycznej, musi zapłacić za wizyty u lekarzy i za badania, w sytuacji samotnych i chorych uchodźców jest to trudne do wykonania).

  • ukończył/ukończyła: w przypadku kobiet – 60 lat, mężczyzn – 65 lat – o ile spełnia trzy warunki: – nie pobiera polskiego świadczenia emerytalnego; – nie pracuje; – i nie posiada na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej pełnoletnich zstępnych, którzy mają obowiązek alimentacyjny;
  • jest kobietą w ciąży lub osobą wychowującą dziecko do 12. miesiąca życia wraz z tym dzieckiem, na podstawie przedstawionych dokumentów;
  • jest osobą z zagranicznej instytucjonalnej pieczy zastępczej;
  • lub bezpośrednio po hospitalizacji finansowanej przez NFZ, trwającej przynajmniej 7 dni.

Oznacza to, że prawo do bezpłatnego pobytu w OZZ-ach utracą m.in.:

  • kobiety z dziećmi w wieku powyżej roku;
  • emeryci, którzy pobierają polską emeryturę (zwykle bardzo małe kwoty);
  • emeryci, których zstępni mieszkają w Polsce; (wystarczy, że mają 18-letniego wnuka, czy córkę, niezależnie od tego, czy te osoby pracują, czy nie, i nie ma znaczenia, czy są w stanie utrzymać całą rodzinę);
  • opiekunowie osób z niepełnosprawnością, którzy pobierają świadczenie pielęgnacyjne;
  • opiekunowie tymczasowi osób małoletnich;
  • pełnoletni uczniowie szkoły ponadpodstawowej.

Niektórzy uchodźcy mogą zostać w OZZ na zasadach komercyjnych, o ile ośrodek się zgodzi. Będą musieli zapłacić już pełną kwotę za swój pobyt. Może się różnić w zależności od ośrodka. Jest ryzyko rozdzielenia rodzin. Kobieta w ciąży będzie mogła zostać w ośrodku na mocy ustawy, ale inne jej dzieci już nie, będzie musiała płacić za ich pobyt, albo opuścić z nimi ośrodek – same dzieci nie wynajmą sobie mieszkania.

To samo dotyczy osób z niepełnosprawnością, które mają dzieci – OzN należy do grupy wrażliwej, a jej dziecko nie.

Natomiast jak już pisaliśmy,

te osoby nie przestają potrzebować wsparcia tylko dlatego, że zmieniły się przepisy.

Często ich sytuacja wcale nie uległa zmianie, zwłaszcza dotyczy to na przykład osób z niepełnosprawnościami, które wychowują dzieci czy osób starszych. Już nie mówiąc, że jest wiele dramatycznych sytuacji życiowych, a uchodźca wojenny jest kategorią wrażliwą samą w sobie, o czym zapomnieliśmy, ponieważ zdecydowana większość ukraińskich uchodźców sobie dobrze poradziła i usamodzielniła się w Polsce.

W OZZ zostały już naprawdę osoby najbardziej potrzebujący wsparcia.

Matki z dziećmi powyżej roku już nie należą

W ciągu ostatnich tygodni władze próbowały ustalić sytuację osób zamieszkujących w ośrodkach, kto, na jakich zasadach tam mieszka, kto od lipca nie kwalifikuje się do zakwaterowania w OZZ, ile w ośrodkach mieszka dzieci, za ile dzieci rodzice opłacają pobyt (na razie 15 zł dziennie) – co oznacza, że dostają 800 plus i pracują, a ile jest zwolnionych z tej opłaty (np. są to dzieci osób z niepełnosprawnościami).

W „Domu Uchodźcy” Fundacji Leny Grochowskiej w Siedlcach mieszkają 282 osoby. Jak mówi OKO.press Aneta Kaniewska, koordynatorka ośrodka, na razie nie mają podpisanej umowy (z wojewodą, powiatem czy MRPiPS) na prowadzenie OZZ po 30 czerwca 2026 roku.

– Mamy informację, że jesteśmy ośrodkiem jednym z wyznaczonych do kontynuacji działań. Natomiast na razie nie mamy co do tego 100-procentowej pewności – mówi Kaniewska.

Jak już pisaliśmy, największą grupą osób, która od lipca nie będzie objęta pomocą państwa, są dzieci powyżej roku. W „Domu Uchodźcy” mieszka 49 dzieci (w tym, trójka poniżej jednego roku życia – które na razie kwalifikują się do bezpłatnego zamieszkania w OZZ).

– „Wypadają” z ustawy też jedyni opiekunowie trójki i więcej dzieci. Mieszkają u nas trzy takie osoby – mówi koordynatorka ośrodka.

W trudnej sytuacji są również osoby starsze.

– W naszym ośrodku mieszka 88 osób w wieku emerytalnym. Nie wiemy, ile osób z tej grupy będzie miało prawo do pomocy od 1 lipca. Nie jesteśmy w stanie zweryfikować, ilu naszych emerytów ma zstępnych w Polsce. Nie mamy dostępu do danych, np. rejestru PESEL UKR, w którym moglibyśmy to sprawdzić – podkreśla.

Jak dowiedzieliśmy się, w innych województwach w ciągu ostatnich tygodni władze próbowały również ustalić, ilu emerytów ma zstępnych w Polsce. Osoby starsze powinny były wypełnić odpowiednie oświadczenie, za podanie nieprawdy osoba będzie musiała zwrócić pieniądze, które zostały zapłacone przez urząd za jej pobyt.

Wiele osób sobie nie poradzi samodzielnie

– Jakie są nastroje wśród mieszkańców, którzy są zagrożeni wykwaterowaniem, ponieważ już nie kwalifikują się do zamieszkania w ośrodku?

– Większość z nich deklaruje, że nie będą w stanie sobie poradzić sami. Nasza Fundacja będzie starać się zabezpieczyć te najbardziej wrażliwe osoby, zwłaszcza dzieci – mówi Kaniewska. – Natomiast nie jest to rozwiązanie dla osób starszych, którzy mają dorosłe dzieci w Polsce, a one nie chcą albo nie są w stanie im pomóc. Są różne sytuacje życiowe. Na przykład, kobieta ma córkę, która ma swoje dzieci, pracuje na najniższą krajową i nie da rady pokryć jeszcze kosztów pobytu w ośrodku matki.

Natomiast nawet jeśli my jako Fundacja ich zabezpieczymy, damy dach nad głową i jedzenie, to i tak będą pozbawieni prawa do ubezpieczenia zdrowotnego. Od lipca nie będą już objęci ustawą – wyjaśnia koordynatorka ośrodka.

Według ustawy wygaszającej, od 5 marca dostęp do opieki medycznej w Polsce mają tylko pracujący oraz ubezpieczeni uchodźcy z Ukrainy. Nadal bezpłatnie mogą korzystać z polskiej ochrony zdrowia (z pewnymi wyjątkami) dzieci, ofiary tortur i gwałtu, kobiety w ciąży/połogu oraz właśnie mieszkańcy ośrodków zbiorowego zakwaterowania (z zaświadczeniem z OZZ, które jest ważne 7 dni).

To samo dotyczy seniorów, którzy otrzymują polską emeryturę. Często nie są to wielkie kwoty – kilkadziesiąt złotych. Jednak z tego powodu nie będą mogli mieszkać w ośrodku. Władze proponują takim osobom zawieszenie polskiej emerytury, jednak w takim przypadku stracą ubezpieczenie zdrowotne z tego tytułu. Owszem mogą korzystać z opieki medycznej na podstawie zaświadczenia z ośrodka, ale po pierwsze nie ze wszystkich świadczeń, a po drugie, taki dokument wydaje organ prowadzący ośrodek, niektóre OZZ – jak pisze Kosowicz – prowadzi samo MRPiPS, osoby starsze, chore, bez dobrej znajomości polskiego mogą mieć problem z uzyskaniem takiego oświadczenia.

„Nie sposób być emerytem ukraińskim i mieć jednocześnie: bezpieczeństwo mieszkaniowe, bezpieczeństwo medyczne i jeszcze środki do życia” – podkreśla Kosowicz.

Uchodźcy wracają do Ukrainy

Według Kaniewskiej od maja 36 osób opuściło ich ośrodek.

– Wyjechały dwa rodzinne domy dziecka, które tracą prawo do pomocy państwowej. Jeden był bardzo wrażliwy – siedmioro dzieci z orzeczeniami o niepełnosprawności, z czego pięcioro z pierwszą grupą (znaczny stopień niepełnosprawności). Nie byliby w stanie się utrzymać w Polsce bez wsparcia państwa – mówi Kaniewska. Obie rodziny wróciły do Ukrainy, do przyfrontowego obwodu zaporoskiego, który jest codziennie ostrzeliwany przez rosyjskie drony i artylerię.

– Ta ustawa spowodowała, że część osób będzie zmuszona do powrotu do Ukrainy – mówi koordynatorka „Domu Uchodźcy”. – Stanowi też zagrożenie bezdomnością dla małoletnich, czyli najbardziej wrażliwej i niesamodzielnej grupy społecznej. Nie da się bardziej zaostrzyć przepisów. W krajach zachodnich dużo mówimy o ochronie dzieci. Natomiast ta ustawa dzieci nie chroni, a pozbawia ich dachu nad głową.

Na zdjęciu Krystyna Garbicz
Krystyna Garbicz

Jest dziennikarką, reporterką. Ukończyła studia dziennikarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisała na portalu dla Ukraińców w Krakowie — UAinKraków.pl oraz do charkowskiego Gwara Media. W OKO.press pisze o wojnie Rosji przeciwko Ukrainie oraz jej skutkach, codzienności wojennej Ukraińców. Opisuje również wyzwania ukraińskich uchodźców w Polsce, np. związane z edukacją dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Od czasu do czasu uczestniczy w debatach oraz wydarzeniach poświęconych tematowi wojny w Ukrainie.

Komentarze