Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Il. Mateusz Mirys / OKO.pressIl. Mateusz Mirys / ...

Zgłaszasz się do szpitala, by urodzić dziecko. Przygotowywałaś się do tego momentu od miesięcy. Wchodzisz na oddział, a pod twój nos podtykany jest stos dokumentów. „Proszę podpisać tutaj, tu i tu”. Chcą, żebyś zgodziła się na nacięcie krocza. Próżnociąg. Cesarskie cięcie. Mówią, że to dla twojego dobra. Tylko na wszelki wypadek. Zawsze możesz odwołać zgodę.

Gdy przychodzi co do czego, nie masz jednak pewności, że zapytają ponownie. Poczujesz zimne nożyczki. Ból, który zapamiętasz na zawsze. Kiedy spróbujesz protestować, przypomną: „Przecież się pani zgodziła”.

Standard Organizacyjny Opieki Okołoporodowej (SOOO) – zarówno obowiązujący obecnie, jak i ten mający wejść w życie na początku maja 2026 roku – zobowiązuje osoby sprawujące opiekę nad rodzącą do każdorazowego uzyskania jej zgody na wykonywanie procedur medycznych i badań.

SOOO z 2018 roku:

VI. Postępowanie w trakcie porodu

(…)

2. W celu nawiązania dobrego kontaktu z rodzącą osoby sprawujące opiekę oraz inne osoby uczestniczące bezpośrednio w udzielaniu świadczeń zdrowotnych w szczególności:

(…)

6) każdorazowo uzyskują zgodę rodzącej lub jej przedstawiciela ustawowego na wykonanie zabiegów i badań

***

SOOO, który wejdzie w życie w maju 2026 roku:

VI. Postępowanie w trakcie porodu

(…)

2. W celu nawiązania dobrego kontaktu z rodzącą osoby sprawujące opiekę oraz inne osoby uczestniczące bezpośrednio w udzielaniu świadczeń zdrowotnych w szczególności:

(...)

7) każdorazowo uzyskują zgodę kobiety rodzącej lub jej przedstawiciela ustawowego na wykonanie zabiegów i badań, zgodnie z przepisami ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Dz. U. z 2024 r. poz. 581)

Co za tym idzie, kobieta nie traci z chwilą przekroczenia progu sali porodowej możliwości decydowania o swoim ciele ani o tym, jak będzie przebiegał jej poród. Tak wygląda teoria. A jak jest w praktyce?

Standard Organizacyjny Opieki Okołoporodowej to regulujące poszczególne elementy opieki nad rodzącą i jej dzieckiem Rozporządzenie Ministra Zdrowia. Jego pierwsza wersja weszła w życie z początkiem 2019 roku.

Obejmuje między innymi takie kwestie jak przebieg procedur związanych z porodem, łagodzenie bólu, profilaktyka czy pierwsze chwile po narodzinach dziecka. Porządkuje zasady obowiązujące osoby sprawujące opiekę nad kobietą i noworodkiem tak, by ich prawa były przestrzegane.

Znowelizowana wersja, która zacznie obowiązywać w maju 2026 r., doprecyzowuje m.in. kwestię podmiotowego traktowania pacjentek, dostępu do farmakologicznych metod łagodzenia bólu, kontaktu skóra do skóry również podczas cesarskiego cięcia czy lepszego wsparcia w sytuacjach związanych z utratą ciąży.

Jak zauważa Fundacja Matecznik, część placówek stosuje zgody w ciemno na świadczenia okołoporodowe. Mowa o dokumentach, które pacjentki podpisują podczas przyjęcia na oddział, a których celem jest otrzymanie formalnej zgody na wykonanie wybranych procedur – chodzi na przykład o nacięcie krocza, zastosowanie próżnociągu położniczego, badanie wewnętrzne czy urodzenie dziecka w pozycji leżącej – przed faktycznym zaistnieniem potrzeby zastosowania danego postępowania.

Przeczytaj także:

Poznań: Nacięcie i golenie okolic krocza decyzją lekarza

Wspomniane praktyki miały miejsce między innymi w poznańskim Szpitalu Miejskim im. Franciszka Raszei. W chwili wysłania przez OKO.press pytań posiadająca II stopień referencyjności placówka wymagała od pacjentek podpisania zbiorowego formularza zgody na procedury wykonywane w pionie położniczo-ginekologicznym.

Dokument zawierał podpunkty dotyczące między innymi nacięcia krocza (epizjotomii), usuwania owłosienia z okolic potencjalnego nacięcia czy przyjęcia pozycji leżącej podczas rodzenia główki dziecka. Szpital podkreślał, że personel stara się unikać nacinania krocz pacjentek, choć ogólnodostępne dane ukazują, że procedura ta stosowana jest u co trzeciej kobiety rodzącej w placówce drogami natury. Odsetek ten nie wlicza porodów zabiegowych – co znaczy, że sumarycznie epizjotomii może być w szpitalu jeszcze więcej.

Formularz informował o wymaganym co 2-4 godziny badaniu przez pochwę wykonywanym przez lekarza – podczas gdy zgodnie ze standardami (SOOO) fizjologicznie przebiegający poród może w pełni samodzielnie przyjąć położna.

Wspominał też – wymagając kolejnego podpisu świadczącego o zgodzie – o możliwej konieczności ukończenia porodu drogą zabiegową przy pomocy próżnociągu lub kleszczy. Według zapisów dokumentu zdarza się to w 3–4 proc. porodów (bez sprecyzowania, czy chodzi o dane ogólnopolskie, czy wewnętrzne statystyki szpitala).

Informacje te nie przystają jednak do statystyk szpitalnych za 2025 rok, a przez to mogą wprowadzać pacjentki w błąd. W skali kraju drogą zabiegową kończy się 3,5 proc. porodów drogami natury (lecz jedynie niecałe 2 proc. ogółu porodów).

Wśród pacjentek szpitala im. Raszei odsetek ten jest znacznie wyższy. W zeszłym roku w placówce tej droga zabiegowa dotyczyła 5,4 proc. wszystkich porodów i aż 7,5 proc. porodów drogami natury.

Dokument wreszcie zawierał informację, że o czasie i konieczności wykonania danej procedury decyduje lekarz – nie dodając, że tak naprawdę decyzja należy do pacjentki, a rolą lekarza jest poinformowanie jej o wszystkich możliwych konsekwencjach danego postępowania.

Na koniec dokument sugerował, by w przypadku niemożności zaakceptowania wszystkich wymienionych sugestii rozważyć poród w innym szpitalu.

Fundacja Matecznik w czerwcu 2025 roku wystosowała do dyrekcji placówki pismo dotyczące stosowanych wzorów dokumentacji. OKO.press również wysłało pytania do władz szpitala. Na odpowiedź czekaliśmy od stycznia. Otrzymaliśmy ją 20 kwietnia 2026 roku.

Jak poinformował podpisany pod dokumentem p.o. kierownika oddziału lek. Rafał Mazurek, przytoczony dokument rzeczywiście był używany w placówce im. Raszei. Lekarz podkreślił, że wynikało to ze specyfiki pracy na sali porodowej, z którą wiążą się dynamika sytuacji i niejednokrotnie konieczność wykonania procedur w ciągu kilku minut lub nawet sekund.

Przyznał, że w formularzu używano określenia „zgoda”, jednak „personel ustnie informował, że nie jest to w sensie prawnym ostateczna »świadoma zgoda« na wykonanie określonej procedury”.

Odnosząc się do fragmentu o sugestii rozważenia porodu w innym szpitalu w przypadku niemożności zaakceptowania wszystkich wymienionych procedur, lekarz stwierdził, że „przypomnienie Pacjentowi o możliwości wyboru Szpitala lub zrezygnowania z przyjęcia nawet w trakcie jego trwania, to wskazanie na ustawowe, kardynalne prawo Pacjenta. Nigdy nie zdarzyło się, by niezależnie od tego, czy Pacjentka wypełniła formularz, czy naniosła na nim swoje uwagi bądź odmówiła zapoznania się z nim, spotkała się z naszej strony z odmową przyjęcia i udzielenia świadczeń. Jedynym oczekiwaniem, a właściwie nadzieją personelu Oddziału jest to, by poród zakończył się szczęśliwie zarówno dla matki, jak i dziecka”.

Zarządzający oddziałem przyznał, że w związku z nielicznymi przypadkami, w których ustne wytłumaczenie statusu formularza nie było prawidłowo rozumiane przez pacjentki, zmieniono w jego tytule określenie „zgoda” na „formularz informacyjny”. Poinformował, że nowa wersja formularza znajduje się w załączniku. Załącznika – do momentu publikacji tekstu – nie dostaliśmy. Nie otrzymaliśmy także żadnego sygnału świadczącego o tym, że zapisy mają się zmienić.

Słupca: Nacięcie ma chronić przed pęknięciem

Poznański szpital nie jest jednak jedyną placówką, w której funkcjonują zgody okołoporodowe w ciemno. Podobna sytuacja ma miejsce również na oddziale ginekologiczno-położniczym w oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów Słupcy.

W tym przypadku pacjentki nie tylko otrzymują przy przyjęciu do podpisania zgodę (lub jej brak) na nacięcie krocza, ale również otrzymują informacje nieodpowiadające aktualnej wiedzy medycznej. Zgodnie z nimi nacięcie ma bowiem chronić przed urazem w wyniku pęknięcia – choć od dawna wiadomo, że nacięcie krocza nie chroni przed jego pęknięciem. Co więcej, nacięte krocze może pęknąć jeszcze dalej.

W odpowiedzi na zadane przez OKO.press pytania szpital twierdzi, że celem przyjętego wzoru dokumentacji było rzetelne poinformowanie pacjentki o możliwych scenariuszach medycznych przed wystąpieniem dyskomfortu związanego z zaawansowaną akcją porodową. Wyrażenie zgody przed wystąpieniem konieczności wykonania epizjotomii miało być wynikiem dbałości o komfort komunikacyjny z pacjentką.

Szpitalna pełnomocniczka do spraw praw pacjenta podkreśla, że każda pacjentka placówki zachowuje prawo do aktywnego uczestnictwa w procesie terapeutycznym i może w dowolnym momencie zmodyfikować swoją decyzję.

Przedstawicielka placówki dodaje, że statystyki oddziału wskazują na systematyczny spadek liczby epizjotomii na rzecz aktywnej ochrony krocza, co jest w pełni zgodne ze Standardem Organizacyjnym Opieki Okołoporodowej.

Problem w tym, że informacje te nie odpowiadają danym z NFZ za lata 2024-2025.

Zgodnie z danymi NFZ odsetek epizjotomii w 2025 roku w słupeckim szpitalu był wyższy niż w roku 2024. Podobnie jak w Poznaniu, również w Słupcy krocze nacięto prawie co trzeciej kobiecie rodzącej drogami natury.

Co ze smoczkami?

Problematyczna jest również dostępna na stronie oddziału lista wyprawkowa, na której wśród przedmiotów, które należy zabrać ze sobą na oddział, znajduje się smoczek uspokajający 0+.

Tymczasem SOOO wprost nakazuje zapewnienie warunków prawidłowej laktacji i odżywiania noworodka m.in. przez niestosowanie smoczków w okresie stabilizowania się laktacji. W odpowiedzi na pytania zadane przez OKO.press szpital przeczy sam sobie i twierdzi, że nie zaleca stosowania smoczków uspokajających w okresie stabilizacji laktacji.

Dodaje, że wybór i posiadanie akcesoriów niemedycznych pozostaje w gestii rodziców, a lista przedmiotów osobistych dla noworodka jest publikowana na stronie internetowej szpitala jako sugestia ułatwiająca pobyt i nie stanowi elementu procedur medycznych. Sęk w tym, że smoczek pojawia się w części „należy”, a nie „można”.

Śrem: Wskazania do nacięcia niezgodne z EBM i zapobiegawcza zgoda na cesarkę

W Szpitalu Powiatowym im. Tadeusza Malińskiego w Śremie sprawy zaszły jeszcze dalej. Przyjmowane do placówki pacjentki – podobnie jak w poprzednich placówkach – otrzymują do podpisania formularz „świadomej zgody” na nacięcie krocza.

Szpital sugeruje, jakoby wskazaniem do nacięcia krocza był duży płód, brak współpracy z rodzącą czy zagrażające pęknięcie krocza – mimo że, jak zostało już wspomniane wcześniej, nacięte krocze niejednokrotnie pęka jeszcze dalej. Samoistne pęknięcia są łatwiejsze do zaopatrzenia niż nacięcia, a kobiety, u których wykonano epizjotomię, w porównaniu z kobietami z doświadczeniem pęknięcia krocza, częściej doświadczają bólu podczas współżycia i powikłań takich jak zakażenie czy rozejście się blizny.

Tymczasem szpital w Śremie nadal korzysta z dokumentacji, zgodnie z którą „profilaktyczne” nacięcie krocza jest uznawane za jego ochronę.

W dalszej części stosowanego na tamtejszej porodówce siedmiostronicowego kwestionariusza znajduje się również zgoda na ukończenie ciąży cesarskim cięciem.

Śremski wzór planu porodu także pozostawia wiele do życzenia.

W dokumencie zawarte są m.in. podpunkty dotyczące kwestii swobodnego poruszania się w I okresie porodu (przed fazą parcia) z możliwością zaznaczenia opcji „tak” lub „nie” – choć możliwość ta jest gwarantowana zapisami Standardu. O II okresie – czyli czasie, w którym trwają skurcze parte – w planie ani słowa.

VI. Postępowanie w trakcie porodu

[...]

3. Podczas porodu należy udzielać wsparcia medycznego w następujący sposób:

[...]

4) zachęcać kobietę rodzącą do aktywności fizycznej i pomagać jej w znajdowaniu optymalnych dla niej pozycji podczas całego porodu

***

X. Postępowanie w II okresie porodu

[...]

3. W II okresie porodu należy umożliwić rodzącej przyjmowanie pozycji, które uznaje ona za najwygodniejsze.

[...]

4. Osoba sprawująca opiekę rozpoznaje II okres porodu, opierając się na obserwacji zachowania kobiety rodzącej, jej odczuć oraz wyniku badania położniczego wewnętrznego. W tym okresie porodu osoba sprawująca opiekę jest obowiązana do podjęcia, realizacji oraz udokumentowania wykonania następujących działań:

[...]

6) współpracy z kobietą rodzącą umożliwiającej przyjęcie dogodnej dla niej pozycji oraz kierowanie się potrzebą parcia przyczyniającego się do postępu porodu, ze szczególnym uwzględnieniem pozycji wertykalnych

Szpital w Śremie zapowiada poprawki

W odpowiedzi na zadane przez OKO.press pytania szpital w Śremie poinformował, że jest w trakcie wprowadzania zmian i poprawek do już istniejących informacji i zgód, które otrzymują ciężarne po 35 tygodniu ciąży, lub rodzące przyjęte w ciąży donoszonej do porodu. Mają one wejść w życie 1 maja 2026 roku.

Podpisana pod pismem ginekolożka Magdalena Szymczak zauważa, że poród jest dynamicznym procesem, w trakcie którego pojawiają się sytuacje, których wcześniej nie da się przewidzieć. Dodaje, że poszczególne procedury są wdrażane wyłącznie w sytuacji zaistnienia wskazań medycznych. Ma to być sprawdzony, etyczny, prawnie bezpieczny sposób formułowania informacji tak, aby kobieta zrozumiała i mogła zdecydować wcześniej o ich zastosowaniu. Podkreśla: „ta informacja nigdy nie była zgodą ostateczną”.

Lekarka opisuje, że zgodnie z doświadczeniami i obserwacjami personelu bardzo istotna jest wyczerpująca rozmowa z pacjentkami – taka, która umożliwia rozwianie wątpliwości i zrozumienie wszystkich procedur, dzięki czemu położna i lekarz nie muszą przeprowadzać rozmowy w krytycznym momencie, co zmniejsza możliwy konflikt obu stron.

Zdaniem ginekolożki na śremskiej porodówce krocza nacina się wyłącznie w przypadku poważnego ryzyka niekontrolowanego pęknięcia krocza, które może prowadzić do uszkodzenia zwieracza odbytu i – w konsekwencji – życia z problemami z utrzymywaniem stolca i gazów. Dodaje, że procedurę wykonuje się po uprzednim znieczuleniu.

Twierdzi, że zapobieganie w ten sposób ryzyku rozległych obrażeń jest udowodnione naukowo i statystycznie i umożliwia bezpieczne i szybsze ukończenie porodu w niektórych sytuacjach mających na uwadze dobro dziecka. Nie przytacza jednak wspomnianych dowodów naukowych ani statystyk.

Badania wskazują, że nacięcie krocza może szkodzić

Tymczasem przeprowadzane na przestrzeni lat badania wykazują, że nacięcie krocza nie zmniejsza ryzyka poważnych urazów. Może być wręcz odwrotnie: w przypadku porodów niezabiegowych wykonanie epizjotomii zwiększa prawdopodobieństwo uszkodzenia zwieracza odbytu.

Dr Magdalena Szymczak argumentuje, że dowodem na priorytetyzowanie ochrony krocza w Śremie jest fakt, że 60 proc. porodów odbywa się tam bez epizjotomii. Sprawdziliśmy: jest to wynik gorszy niż średnia ogólnopolska.

Zgodnie z ogólnodostępnymi danymi bazującymi na sprawozdaniach szpitali do Narodowego Funduszu Zdrowia, w 2025 roku krocza nie nacinano 70 proc. pacjentek rodzących drogami natury w polskich szpitalach. To lepszy wynik niż w Śremie, jednak nadal daleko mu do ideału. Epizjotomii można unikać zdecydowanie częściej, co udowadniają szpitale, w których krocze nacina się mniej niż co 10 pacjentce – na przykład porodówka w Mysłowicach (1 proc. epizjotomii), na gdańskiej Zaspie (4 proc.) czy w Kraśniku (6 proc.).

Mec. Justyna Faszcza, prawniczka z Fundacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny FEDERA zauważa: „Jeśli pacjentka podejmuje zgodę na świadczenie na podstawie informacji niezgodnych z aktualną wiedzą medyczną, wówczas nie możemy mówić o świadomej zgodzie na świadczenie, która jest (poza niektórymi wyjątkami), niezbędna do legalności udzielenia świadczenia. Podobnie, ma prawo do podjęcia działań prawnych, w tym zwrócenia się do Rzecznika Praw Pacjenta z wnioskiem o wszczęcie postępowania wyjaśniającego”.

„Musimy naciąć”

Rodząca w zeszłym roku w jednym z wielkopolskich szpitali Marta opowiada, że tak naprawdę nie miała możliwości nieudzielenia zgody na ujęte w formularzu procedury: "Przekazująca mi papiery położna powiedziała, że mam je wypełnić. Nie ma innej opcji. Nie było dyskusji. Kazała tylko skreślić odręcznie kleszcze, bo podobno ich już nie używali.

Gdy spytałam »No dobrze, ale jak to będzie wyglądać później?« usłyszałam, że później będzie decydował doktor. Że mój podpis nie jest równoznaczny z wykonaniem tych wszystkich zabiegów; będę mieć możliwość cofnięcia zgody, ale wypełnić dokumenty trzeba, żeby było z głowy.

Ostatecznie po przyjęciu pytań nie było. Były komunikaty: będziemy wywoływać poród, podamy oksytocynę".

Martę zapytano wyłącznie o zgodę na przebicie pęcherza płodowego. Nacięcie krocza poprzedzono jedynie informacją „musimy naciąć”.

Poza listą zabiegów wchodzących w skład zbiorowej zgody Marta dostała jeszcze jeden druk do podpisu. Dotyczył on procedur związanych ze znieczuleniem – mimo że zgodnie ze Standardem Organizacyjnym Opieki Okołoporodowej poza uzyskaniem zgody konieczne jest również poinformowanie pacjentki przez lekarza prowadzącego analgezję (a więc konkretnego członka personelu; niepodpisanego jedynie na wzorze formularza kierownika Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii) o jej przebiegu, wpływie na przebieg porodu i płód, możliwych powikłaniach i działaniach niepożądanych.

Przed przedstawieniem tych wszystkich informacji trudno mówić o świadomej zgodzie w pełnym tego pojęcia rozumieniu.

Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku Moniki, która rodziła w 2023 roku w jednej z wielkopolskich porodówek. W momencie przyjęcia do szpitala otrzymała kwestionariusz zgody na nacięcie krocza. Położna wytłumaczyła jej, że wskazaniem do epizjotomii może być bielenie tkanek (fizjologiczny moment w trakcie porodu, gdy rozciągana i uciskana przez główkę płodu skóra krocza może zrobić się bardzo napięta i jaśniejsza) – mimo że takie postępowanie nie jest zgodne z aktualną wiedzą medyczną.

Dokument nie zawierał opcji braku zgody. Monika odmówiła podpisania go. W zamian za to dopisała odręcznie na formularzu, że zgadza się na nacięcie krocza wyłącznie w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia – jej albo dziecka.

Opowiada: „Gdy podpisałam się pod tym odręcznie napisanym brakiem zgody, usłyszałam od położnej, że w takim razie popękam tak, że będę kaleką do końca życia. Poród, prowadzony przez tę samą położną, był bardzo traumatyczny. Skończył się nagłym cesarskim cięciem”.

Czy odgórne zgody na procedury są zgodne z prawem?

Jak zauważa Alicja Nowaczyk, prezeska Fundacji Matecznik, zgoda na każdą czynność medyczną musi być świadoma, czyli poprzedzona pełną informacją na temat wskazań, ryzyka jej wykonania, ale też skutków braku takiej zgody. Jest to tym bardziej istotne w porodzie – wydarzeniu, na które patrzymy nie tylko z perspektywy medycznej. Kobieta rodząca ma prawo do świadomego udziału w podejmowaniu decyzji związanych zarówno z ciążą, jak i porodem. Podkreśla to Standard Organizacyjny Opieki Okołoporodowej.

"Podpisywanie zgody na czynności medyczne, o których nie wiadomo, czy w ogóle będą potrzebne, nie spełnia wymogów świadomej zgody.

Kobieta z niewielkim rozwarciem i rzadkimi skurczami wyrażająca zgodę na nacięcie krocza nie wie, jak będzie przebiegał poród i czy będą w ogóle wskazania do tak poważnej interwencji medycznej" – twierdzi.

Nowaczyk przekonuje, że podpisywanie zgód „z góry” nie ma jej zdaniem mocy prawnej i nie zwalnia personelu medycznego z każdorazowego pytania o zgodę na przykład przed badaniem wewnętrznym, przebiciem pęcherza płodowego czy właśnie nacięciem krocza: „Sprawdzając wewnętrzne procedury szpitalne, zwracamy szczególną uwagę na zgody blankietowe i nielogiczne plany porodu. Przekazujemy placówkom nasze uwagi, doradzając, że mogą przeformułować dokumenty – uwzględnić w nich informacje o głównych wskazaniach do interwencji, ale bez konieczności zgadzania się na nią. Są szpitale, które dziękując nam za merytoryczne wsparcie, poprawiają procedury”.

Znowelizowany SOOO nakłada nowy obowiązek na osoby opiekujące się kobietami w porodzie. Każda ingerencja medyczna będzie musiała być odnotowana w dokumentacji wraz z uzasadnieniem.

I. Postanowienia ogólne

[...]

5. Ingerencja w przebieg ciąży fizjologicznej, poród, połóg lub laktację może nastąpić wyłącznie ze wskazań uzasadnio- nych medycznie. Leczenie chorób przewlekłych w trakcie ciąży lub pojawiających się innych powikłań ciąży lub ko- nieczność porodu zabiegowego oznaczają, że ciąża, poród, połóg lub laktacja wymagają zastosowania dodatkowych procedur medycznych wykraczających poza standard. Każda ingerencja medyczna powinna być odnotowana w dokumentacji medycznej, wraz z uzasadnieniem wskazującym przyczynę jej zastosowania oraz szczegółowo opisującym zastosowane procedury medyczne

Alicja Nowaczyk dodaje: „Mamy naprawdę dobre przepisy prawa, ale jeśli placówki nie będą ich przestrzegać, statystyki medykalizacji porodów nadal będą niepokojące”.

Zagrożenie wiszące w powietrzu

Justyna Dąbrowska, psycholożka, psychoterapeutka specjalizująca się w pracy z kobietami w okresie okołoporodowym i pisarka, podkreśla, że do optymalnego przebiegu porodu potrzebne jest poczucie bezpieczeństwa: "To mechanizm działający u wszystkich ssaków. Kobieta, która przyjeżdża do szpitala, jest w momencie mobilizacji. Potrzebuje skupić się na tym, co się z nią dzieje i wiedzieć, że jest w bezpiecznym miejscu. Jeśli w takim momencie dostaje do podpisania dokument, z którego wynika, że personel będzie mógł zrobić z nią tak naprawdę wszystko, to jej poziom lęku się podnosi. Może czuć zagrożenie. Niekonkretne, nienazwane, ale wiszące w powietrzu.

U wybranych kobiet taka sytuacja może powodować też poczucie odebrania podmiotowości. Przecież dla niektórych rodzących samo przekroczenie progu szpitala wiąże się już z pewnym rodzajem zagubienia. Dołożenie do tego stosu dokumentów nie ułatwia sprawy".

Ekspertka zauważa, że z podmiotowością łączy się decyzyjność – a ta również jest bardzo ważna w porodzie. Wymaganie podpisania dokumentów „na wszelki wypadek” buduje natomiast już na samym starcie hierarchię i poczucie zależności od personelu.

Kobieta zaczyna zastanawiać się, kto i przed czym próbuje się takimi zapisami zabezpieczyć.

Dodaje: „Podczas porodu odpowiedzialna za myślenie kora czołowa powinna być wyłączona. Rolą świadomości jest wtedy – tylko i aż – współpraca ze skurczami oraz dzieckiem, które również wykonuje bardzo trudną pracę przychodzenia na świat. To nie jest pora na upewnianie się, czy personel potraktuje mnie z szacunkiem albo dyskutowanie z lekarzem, który chce naciąć krocze, »bo przecież ma podpisaną zgodę«”.

Nie ma świadomej zgody bez prawa do informacji

Mec. Justyna Faszcza zauważa: "Same formularze zgód nie są zabronione przez przepisy, ale należy pamiętać, że świadoma zgoda pacjentki na świadczenie jest nieodłącznie związana z obowiązkiem realizacji przez lekarza jej prawa do informacji.

Zakres tego prawa określa wprost art. 9 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Mówi on o prawie do informacji o stanie zdrowia, rozpoznaniu, proponowanych oraz możliwych metodach diagnostycznych i leczniczych, dających się przewidzieć następstwach ich zastosowania albo zaniechania, wynikach leczenia oraz rokowaniu.

Dopiero po uzyskaniu tych informacji, przekazanych pacjentce w sposób przystępny i dla niej zrozumiały, może ona podjąć świadomą zgodę na leczenie.

Ważnym aspektem tego procesu jest odpowiednia komunikacja z personelem medycznym. Pacjentka powinna mieć możliwość zadawania pytań, np. co do ryzyk, jakie wiążą się z proponowanymi procedurami medycznymi.

Prawo przewiduje też sytuacje wyjątkowe, gdy lekarz nie musi uzyskiwać zgody pacjenta/-tki przed udzieleniem świadczenia – chodzi np. o sytuację nagłą, gdy pacjent jest nieprzytomny, a zwłoka w udzieleniu świadczenia groziłaby mu niebezpieczeństwem utraty życia.

Formularz zgody nie może także zawierać ogólnych sformułowań np. że pacjentka zgadza się na wszystkie możliwe zabiegi, które zostaną jej zaproponowane w szpitalu. Zgoda musi dotyczyć konkretnej czynności medycznej".

Pacjentka ma prawo do odwołania zgody i sprzeciwu

Czy jednak szpital ma prawo bardziej lub mniej wprost sugerować zmianę miejsca porodu w przypadku braku zgody na podpisanie zgód z góry? Jakie możliwości mają pacjentki, które otrzymują do wypełnienia takie dokumenty?

Mec. Justyna Faszcza komentuje: "Pacjentka ma prawo żądać przedstawienia jej kompleksowej, zrozumiałej informacji na temat konkretnych świadczeń zdrowotnych proponowanych przez personel w jej przypadku.

Ma też prawo nagrywać rozmowę z lekarzem, odwołać swoją zgodę w każdym momencie lub sprzeciwić się wykonaniu określonych świadczeń zdrowotnych.

Oczywiście, w takiej sytuacji, personel medyczny powinien pacjentkę poinformować, zgodnie z aktualną wiedzą medyczną, jakie ryzyka wiążą się z zaniechaniem udzielenia jej konkretnego świadczenia i jakie są ewentualne, dostępne alternatywne metody leczenia.

Jeśli szpital uzależnia udzielenie pacjentce konkretnego świadczenia (np. odbycia porodu) od podpisania przez pacjentkę zgody blankietowej, pacjentka może zgłosić taką sytuację do Rzecznika Praw Pacjenta. To naruszenie praw pacjenta".

Uzasadnienie wstępnych zgód w opinii RPP

Zdaniem personelu Biura Rzecznika Praw Pacjenta formularz wstępnej zgody przekazany w czasie przyjęcia do zakładu leczniczego może mieć swoje uzasadnienie w ramach opieki okołoporodowej: „Przebieg akcji porodowej, jej dynamika i subiektywny odbiór przez rodzącą, jest różny w każdym osobniczym przypadku. Niekiedy próg bólu kobiety jest tak niski, że odebranie świadomej (objaśnionej) zgody na konkretny i wymagany na danym etapie procesu leczniczego zabieg (procedurę) jest wręcz niemożliwe”.

Zapytani przez OKO.press o kwestię udzielanych z góry zgód na procedury medyczne pracownicy Biura RPP podkreślając, że nie odnoszą się do dokumentacji konkretnego szpitala, lecz odpowiadają ogólnie, twierdzą: "Zgoda pacjenta jest prawnie wiążąca, gdy spełnia określone przesłanki.

Musi być wynikiem integralnej i swobodnej decyzji osoby ją składającej, powstałej na gruncie należytego rozpoznania okoliczności faktycznych (tzw. zgoda poinformowana), oraz wyrażona w stosownej, przewidzianej prawem formie.

Pacjent powinien wyrazić zgodę na wskazane interwencje medyczne dopiero po przekazaniu mu koniecznych i przystępnych informacji o stanie zdrowia, rozpoznaniu, proponowanych oraz możliwych metodach diagnostycznych i leczniczych, dających się przewidzieć następstwach ich zastosowania albo zaniechania, wynikach leczenia oraz rokowaniu, w zakresie udzielanych przez tę osobę świadczeń zdrowotnych oraz zgodnie z posiadanymi przez nią uprawnieniami".

Co jest zgodą blankietową?

Urzędnicy zauważają, że zasadnym jest w każdym konkretnym przypadku zbadanie, czy stosowany formularz stanowi stricte zgodę blankietową (zgoda na dowolne, ogólne, ujednolicone działanie lekarza): "Co do zasady zgoda wstępna (przy przyjęciu do podmiotu leczniczego) nie stanowi formalnie podstawy do przeprowadzenia danego zabiegu (procedury), w przypadku zaistnienia okoliczności medycznej uzasadniającej jego zastosowanie.

W takim przypadku Pacjent powinien otrzymać kolejną, pisemną informację o zabiegu lub procedurze medycznej dedykowanej do jego aktualnej sytuacji zdrowotnej wraz z możliwością wyrażenia zgody na dany, konkretny zabieg".

Szpital nie może stosować dokumentacji niezgodnej z aktualną wiedzą medyczną

Nieco inaczej wygląda kwestia umieszczania w dokumentacji informacji niezgodnych z aktualną wiedzą medyczną.

Jak zauważa w odpowiedzi na pytania OKO.press Biuro Rzecznika Praw Pacjenta: "Świadczenie zdrowotne odpowiadające wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej jest prawem pacjenta (art. 6 ust. 1 u.p.p.), zaś refleksem tego prawa jest obowiązek lekarza wykonywania zawodu zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej (art. 4 u.z.l.).

Postępowanie lekarza zgodnie ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej stanowi jedną z istotnych granic prawnych, którą wytycza ustawodawca w zakresie działań medycznych w stosunku do pacjenta.

Pojęcie aktualnej wiedzy medycznej nie obejmuje metod uznanych przez naukę za szkodliwe, bezwartościowe lub zarzucone przez medycynę. Wyklucza się także stosowanie metod nierokujących, jeżeli są one powszechnie zastępowane innymi metodami leczenia.

Lekarz, działając zgodnie z aktualną wiedzą medyczną, powinien dobierać sposób leczenia tak, aby nie narażać pacjenta na pogorszenie stanu zdrowia, z zachowaniem należytej staranności.

Za wskazania aktualnej wiedzy medycznej należy uznać przepisy prawa powszechnie obowiązującego, opinie konsultantów w ochronie zdrowia, czy wytyczne medycznych towarzystw naukowych. […]

Podmioty lecznicze nie mogą stosować w wewnętrznych wzorach dokumentacji, przedkładanych pacjentom do podpisu, treści niezgodnych z aktualną wiedzą medyczną, w tym w odniesieniu do proponowanych metod diagnostycznych i leczniczych".

Na zdjęciu Oliwia Gęsiarz
Oliwia Gęsiarz

Absolwentka położnictwa, logopedka, pedagożka. Na co dzień marketing managerka OKO.press. Poza pracą propaguje położnictwo, w którym każda osoba ma prawo zakończyć swoją ciążę wtedy, kiedy chce i tak, jak chce.

Komentarze