Prawa autorskie: Dawid Zuchowicz / Agencja GazetaDawid Zuchowicz / Agencja Gazeta
28 grudnia 2021

Sąd w Olsztynie: Decyzja o zawieszeniu Juszczyszyna jest nielegalna. Sędzia może wrócić do pracy

W precedensowym wyroku Sąd Okręgowy w Olsztynie uznał za bezprawną decyzję o zawieszeniu sędziego Juszczyszyna przez Izbę Dyscyplinarną. Nakazał też usunąć tę decyzję ze strony Sądu Najwyższego oraz z bazy orzeczeń, bo narusza dobra osobiste sędziego

To pierwszy taki wyrok w Polsce. Sąd Okręgowy w Olsztynie we wtorek 28 grudnia 2021 roku nakazał usunięcie decyzji nielegalnej Izby Dyscyplinarnej, która stała się podstawą zawieszenia sędziego Pawła Juszczyszyna w lutym 2019 roku. Sąd orzekł bowiem, że nie jest ona legalnym orzeczeniem.

Taki wyrok wydał sędzia Juliusz Ciejek. Uzasadnienie jego wyroku jest ważne i płomienne. Sędzia mówił w nim, co wolno władzy i co grozi obywatelom, jeśli władza działa poza prawem. Piszemy o tym w dalszej części tekstu. Wyrok nie jest prawomocny, ale ma rygor natychmiastowej wykonalności.

Juszczyszyn jutro, czyli w środę 29 grudnia, stawi się w macierzystym Sądzie Rejonowym w Olsztynie i będzie po raz kolejny żądał przywrócenia do pracy.

„Ten wyrok to pełen sukces. Cieszę się. To kolejna moja wygrana. Odważne i niezależne sądy przyznają, że prawo jest po mojej stronie. I przyjdzie czas, że sprawiedliwość zwycięży” - mówi OKO.press sędzia Paweł Juszczyszyn. Dodaje: „Nadal będę konsekwentny, nie odpuszczę, bo presja ma sens. Dalej będę walczył o przywrócenie do pracy i będę bronił praworządności. Jestem cierpliwy i zdeterminowany. A ci, co lekceważą wyroki sądów, kiedyś za to odpowiedzą”.

W ostatnim czasie to kolejny precedensowy wyrok korzystny dla Juszczyszyna. Sąd Rejonowy w Bydgoszczy 17 grudnia 2021 roku przywrócił go do orzekania, również uznając, że jego zawieszenie było bezprawne. Wszystkie sprawy pomaga mu wygrywać jego pełnomocnik adwokat, prof. Michał Romanowski.

Na mocy bydgoskiego wyroku Juszczyszyna przywrócił do pracy wiceprezes olsztyńskiego sądu Krzysztof Krygielski. Ale tylko na cztery godziny, bo anulował to prezes sądu Maciej Nawacki, nominat ministra Ziobry i jeden z symboli złej zmiany w sądach. Zaś resort ministra Ziobry odwołał błyskawicznie Krygielskiego z funkcji wiceprezesa sądu. Odwołano go też funkcji przewodniczącego wydziału cywilnego.

Jutro Nawacki po raz kolejny pewnie zlekceważy wyroki sądów i nie dopuści Juszczyszyna do pracy. Za to w przyszłości grozi mu odpowiedzialność karna i dyscyplinarna. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Sędzia Paweł Juszczyszyn z byłym już wiceprezesem Sądu Rejonowego w Olsztynie Krzysztofem Krygielskim, który wykonał wyrok sądu w Bydgoszczy i dopuścił go do orzekania. Fot. Iustitia

Za co został bezprawnie zawieszony Juszczyszyn

Juszczyszyn to pierwszy polski sędzia zawieszony przez nielegalną Izbę Dyscyplinarną. Izba zawiesiła go w lutym 2020 roku i obcięła mu pensję o 40 procent. Sędzia nie orzeka więc już blisko dwa lata. To kara za to, że wykonał wyrok TSUE z listopada 2019 roku. TSUE w tym wyroku po raz pierwszy powiedział polskim sędziom, jak mają oceniać legalność nowej, upolitycznionej Krajowej Rady Sądownictwa i Izby Dyscyplinarnej.

I sędzia ten wyrok wykonał. Na kanwie sprawy odwoławczej, którą miał rozpoznać, chciał ocenić status neo-sędziego, który wydał wyrok w sądzie I instancji. W tym celu zażądał list poparcia dla kandydatów do nowej KRS, by ocenić też jej legalność (bo to ona daje nominacje dla neo-sędziów). Było już wtedy wiadomo, że Maciej Nawacki, członek nowej KRS i jednocześnie prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie (nominat resortu Ziobry) nie miał wszystkich podpisów. Część sędziów wycofała bowiem poparcie dla niego.

Za to na sędziego spadły błyskawiczne represje. Minister sprawiedliwości odwołał mu delegację do orzekania w Sądzie Okręgowym w Olsztynie. Zrobiono mu błyskawiczną dyscyplinarkę (m.in. za podważenie legalności nowej KRS), a prezes sądu Maciej Nawacki na miesiąc go zawiesił. W efekcie Juszczyszyn został bezterminowo zawieszony przez Izbę Dyscyplinarną.

Ale po roku zawieszenia sędzia zaczął walczyć o powrót do pracy. Nadal też angażuje się w obronę wolnych sądów. Juszczyszyn wraz z pełnomocnikiem adwokatem, prof. Michałem Romanowskim zaczęli składać pozwy do sądów, w których podważają decyzję Izby Dyscyplinarnej. Wytoczyli dwa procesy.

Pierwszy pozew jest o przywrócenie do pracy. Pozwany został Sąd Rejonowy w Olsztynie, jako pracodawca Juszczyszyna. To w tej sprawie Sąd Rejonowy w Bydgoszczy wydał w grudniu 2021 roku wyrok. Wcześniej inny skład tego sądu wydał tzw. zabezpieczenie na mocy, którego sędzia powinien wrócić do pracy. Po wydaniu tego zabezpieczenia aktami sprawy zaczął się interesować rzecznik dyscyplinarny ministra Ziobry i prokuratura Ziobry.

Jak Juszczyszyn doprowadził do wygranej z SN

Drugi pozew został złożony o ochronę dóbr osobistych przeciwko Sądowi Najwyższemu, za wydanie decyzji przez Izbę Dyscyplinarną. W tej sprawie Sąd Okręgowy w Olsztynie wydał też zabezpieczenie wstrzymujące wykonanie decyzji o zawieszeniu.

Juszczyszyn pozwał Sąd Najwyższy o ochronę dóbr osobistych, bo uważa, że decyzja Izby jest bezprawna i podważa jego kompetencje jako sędziego. W decyzji bowiem zarzucono mu rzekome łamanie prawa. Sędzia w pozwie zażądał uznania, że decyzja Izby nie jest orzeczeniem. Zażądał też jej usunięcia ze strony SN.

Sąd w Olsztynie najpierw w tej sprawie wydał zabezpieczenie. A w sierpniu 2021 roku sędzia Juliusz Ciejek wydał wyrok zaoczny, bo pełnomocnik pełniącej funkcję I prezes SN Małgorzaty Manowskiej odpowiedź na pozew złożył po terminie. Już w wyroku zaocznym sędzia orzekł, że decyzja nielegalnej Izby Dyscyplinarnej o zawieszeniu sędziego nie jest orzeczeniem.

Nakazał też Sądowi Najwyższemu „zaniechania naruszania dobrego imienia i godności Pawła Juszczyszyna” przez usunięcia tej decyzji ze swojej strony internetowej. Ponadto sąd zakazał SN podawania tej decyzji do publicznej wiadomości w przyszłości. Temu wyrokowi nadano rygor natychmiastowej wykonalności.

Od wyroku zaocznego sprzeciw złożyła prokuratura i pełnomocnik SN. I we wtorek 28 grudnia 2021 roku odbyła się pierwsza i ostatnia rozprawa. Pełnomocnik SN żądał odrzucenia pozwu przekonując, że sąd powszechny nie może badać wyroków SN. Po kilku godzinach sędzia Juliusz Ciejek wydał wyrok, w którym uznał jednak żądania Juszczyszyna i utrzymał w mocy wyrok zaoczny. Sąd utrzymał też w mocy rygor natychmiastowej wykonalności. Wyrok nie jest prawomocny. SN może złożyć jeszcze apelację.

To orzeczenie ma już jednak znaczenie dla innych sędziów w Polsce. Juszczyszyn wraz z pełnomocnikiem prof. Michałem Romanowskim przecierają im szlak do zwalczania decyzji nielegalnej Izby Dyscyplinarnej.

Michał Romanowski, adwokat
Pełnomocnik sędziego Juszczyszyna, prof. Michał Romanowski. Fot. Mariusz Jałoszewski

Sąd: Izba wydała bezprawną decyzję, bez podstawy prawnej

W ustnym uzasadnieniu tego precedensowego wyroku sędzia Juliusz Ciejek akcentował, że Konstytucja w artykule 7 nakłada na władzę ograniczenia. Artykuł ten mówi, że władza ma działać na podstawie i w granicach prawa. „Organom państwowym wolno tyle na ile prawo im pozwala” – podkreślał sędzia Ciejek.

Sędzia zrobił ten wstęp nie bez powodu. Orzekł bowiem, że jeśli organy państwa wkraczają w czyjeś dobra osobiste bezprawnie - również w dobra sędziego - to można się przed tym bronić wytaczając proces przed sądem. Sędzia za takie bezprawne wkroczenie w dobra Juszczyszyna uznał decyzję Izby Dyscyplinarnej. Dlaczego?

Analizując przepisy sędzia Ciejek stwierdził, że Izba nie mogła zawiesić sędziego, a robiąc to złamała ustawę o sądach, którą nowelizował PiS.

Sędzia w ustnym uzasadnieniu wyroku podkreślał, że artykuł 130 ustawy o sądach był podstawą pierwotnego zawieszenia sędziego - na miesiąc - przez prezesa sądu Macieja Nawackiego. W takiej sytuacji o dalszym zawieszeniu sędziego decyduje Izba Dyscyplinarna - bo Juszczyszynowi stawiano zarzut popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień. W tej sprawie Izba działając w pierwszej instancji uchyliła jednak decyzję Nawackiego i przywróciła sędziego do pracy. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Od tego zażalenie złożył jednak rzecznik dyscyplinarny ministra Ziobry. Sędzia Ciejek zauważył jednak, że artykuł 130 ustawy o sądach nie pozwalał mu na złożenie zażalenia. Ale Izba Dyscyplinarna działając w II instancji to zażalenie rozpoznała i zawiesiła sędziego. Choć nie powinna go przyjmować i nadawać mu bieg. Dlatego sędzia Ciejek orzekł, że decyzja o zawieszeniu jest bezprawna.

„Izba przyjęła zażalenie, rozpoznała je i wytoczyła najcięższe działa przeciwko sędziemu, który zażądał tylko wydania dokumentów. A Izba uznała, że to niedopuszczalne i wydała drastyczne orzeczenie, nie mając do tego podstaw formalnych” - uzasadniał sędzia Ciejek. Dodał: „To było orzeczenie ultra vires, czyli wydane poza kompetencją”. Sędzia podkreślał jeszcze, że członkowie Izby nawet przepisy uchwalone przez PiS stosują bez większej refleksji. Pisaliśmy w OKO.press, dlaczego ta decyzja jest bezprawna:

Sąd: Obywatel w zderzeniu z władzą działającą bez reguł jest bez szans

Sędzia Juliusz Ciejek pytał dlaczego władza tak postępuje. „Czasem ktoś się zagalopuje i zrobi źle, ale tu nie było woli naprawy tej decyzji [Izby o zawieszeniu – red.], ani podjęcia działań, żeby sędzia mógł wrócić do orzekania. Po co władza robi coś takiego?” - zastanawiał się sędzia Ciejek. I sam odpowiedział, że chodzi o to, by Juszczyszyn nie orzekał.

Ale na tym nie poprzestał. Zastanawiał się, czy jest jeszcze inny powód.

„Może władza chce pokazać wszystkim obywatelom: popatrzcie, jeżeli mamy sędziego chronionego ustawą, Konstytucją, traktatami międzynarodowymi, możemy mu zrobić wszystko.

Zabrać połowę pensji, prawo wykonywania zawodu, zszargać opinię, sprokurować programy telewizyjne, by bał się chodzić po ulicy, to zastanówcie się ludzie, co możemy zrobić z Wami. Co możemy zrobić z każdym obywatelem, który nie posiada takiej ochrony prawnej” – mówił w ustnym uzasadnieniu sędzia Ciejek.

Dalej nawiązał do bieżących wydarzeń: „Co zrobi rolnik, gdy jego ojcowiznę będą chcieli przejąć urzędnicy pod pretekstem wielkiej inwestycji i zaproponują takie pieniądze, jakie przyjdą im do głowy. I ten rolnik nie będzie miał gdzie szukać sprawiedliwości”. To aluzja do wywłaszczeń pod Centralny Port Komunikacyjny, sztandarową inwestycję PiS. Sędzia odwołał się też do afery inwigilacji w Polsce programem Pegasus, której ofiarami są prokurator Ewa Wrzosek, adwokat Roman Giertych i senator PO Krzysztof Brejza.

Sędzia Ciejek w swoim uzasadnieniu pytał dalej, co może zrobić z obywatelem władza: „Co zrobi adwokat, radca prawny, gdy można wywlec jego korespondencję i okrasić komentarzem »i tak nikt nam nic nie zrobi«”. Co zrobi zwykły człowiek, który ma w telefonie swoje tajemnice i nie chce, by były upublicznione. One nie są już bezpieczne”.

Sędzia tłumaczył, że właśnie po to są niezależne sądy, by obywatel czuł się bezpiecznie przed władzą. Ale zaraz dodał, że sądy są zawalone teraz sprawami i obywatel tej sprawiedliwości i ochrony w sądach może nie znaleźć. Bo można też postraszyć sędziów, by wydawali wyroki „takie jak potrzeba”, bo jak nie „to wiesz”. Mówił, że władza demonstruje siłę wobec sędziów.

Na koniec sędzia Ciejek odniósł się jeszcze do statusu izby Dyscyplinarnej. Przypomniał, że jej legalność podważyły ETPCz, TSUE i Sąd Najwyższy w historycznej uchwale pełnego składu ze stycznia 2020 roku. Legalność Izby podważają też sądy powszechne. Sędzia podkreślał, że osób zasiadających w Izbie Dyscyplinarnej za pełnoprawnych sędziów nie uważa nawet minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który raz zaatakował ją ostro za wydanie niepodobającej się mu decyzji. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Maciej Nawacki stoi i patrzy w kamerę
Prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki, jednocześnie członek nowej KRS. Fot. Robert Robaszewski/Agencja Wyborcza.pl

Czy Nawacki dalej będzie blokował powrót Juszczyszyna

Ten wyrok powinien wykonać prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki. Podobnie jak wcześniejszy wyrok sądu w Bydgoszczy. Ale można założyć, że nie wykona, bo konsekwentnie lekceważy dotychczasowe korzystne dla sędziego orzeczenia. Nawacki uważa bowiem, że sędzia nie może wrócić do pracy, dopóki nie zostanie skasowana decyzja Izby. Za niewykonywanie orzeczeń Nawacki naraża się w przyszłości na odpowiedzialność karną i dyscyplinarną.

W związku z taką postawą Juszczyszyn, jego pełnomocnik, ale też grupa olsztyńskich sędziów złożyli na Nawackiego zawiadomienie do prokuratury. Na co prezes sądu odpowiedział kontrzawiadomieniem o rzekome fałszywe oskarżenie go. Wszystkie sprawy przejęła Prokuratura Krajowa.

Nawacki jest jednym z symboli złej zmiany w sądach. Znany jest nie tylko z blokowania powrotu do pracy Juszczyszyna. Skonfliktował się z prawie wszystkimi olsztyńskimi sędziami, którzy stoją murem za Juszczyszynem. Doniósł na nich nawet na policję, gdy robili zdjęcie solidarnościowe z represjonowaną sędzią.

Nawacki na oczach całej Polski podarł uchwały olsztyńskich sędziów. Nie można wykluczyć, że związek z Nawackim ma duże postępowanie Prokuratury Krajowej, która zbiera informacje aż o kilkudziesięciu olsztyńskich sędziach. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Powrót sędziego Pawła Juszczyszyna do pracy to jeden z warunków odblokowania miliardów euro funduszy unijnych dla Polski. Sędzia powinien wrócić do sądu nie tylko na mocy polskich orzeczeń, ale też po wyroku TSUE z 15 lipca 2021 roku. W tym wyroku TSUE podważył legalność Izby, co powinno oznaczać jej likwidację. Ale Izba działa nadal, choć 14 lipca 2021 roku TSUE wydał zabezpieczenie o jej zawieszeniu. Z tego powodu TSUE nałożył na Polskę rekordową karę 1 mln euro dziennie.

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne