0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Dawid Zuchowicz / Agencja GazetaDawid Zuchowicz / Ag...

Sędzia Paweł Juszczyszyn z Sądu Rejonowego w Olsztynie jako pierwszy w Polsce żąda podważenia decyzji nielegalnej Izby Dyscyplinarnej. Jako pierwszy też pozwie ją do sądu.

Sędzia 26 kwietnia 2021 roku wraz ze swoim pełnomocnikiem adwokatem, prof. Michałem Romanowskim złożyli w olsztyńskim sądzie okręgowym precedensowy wniosek o wydanie tzw. zabezpieczenia w sprawie decyzji Izby. Wniosek poprzedza złożenie pozwu o ochronę dóbr osobistych, jaki będą chcieli złożyć w najbliższych dniach przeciwko Skarbowi Państwa, reprezentowanemu przez I prezesa nielegalnej Izby Dyscyplinarnej i przez I prezes SN Małgorzatę Manowską.

„Czy idę za ostro? Nie dam się zatłuc po cichu, w ciemnym kącie” - mówi OKO.press sędzia Paweł Juszczyszyn.

Dlaczego Juszczyszyn pozywa Izbę Dyscyplinarną

W złożonym wniosku o zabezpieczenie Paweł Juszczyszyn chce, by olsztyński sąd do czasu zakończenia procesu z Sądem Najwyższym zawiesił wykonalność decyzji Izby Dyscyplinarnej z lutego 2020 roku, w której zawieszono go w obowiązkach sędziego i obniżono mu o 40 procent pensję. Sędzia chce też, by olsztyński sąd - w ramach zabezpieczenia - nakazał Sądowi Najwyższemu, żeby na stronie internetowej przy informacji o decyzji w jego sprawie umieścił informację o jej zawieszeniu.

Z uwagi na precedensowy charakter sprawy i konieczność oceny legalności Izby Dyscyplinarnej prezes olsztyńskiego sądu do rozpoznania wniosku Juszczyszyna wyznaczył trzyosobowy skład sędziowski z wydziału cywilnego. Z reguły takie wnioski rozpoznaje jeden sędzia. O trzy osobowy skład wystąpił sędzia, który został wylosowany do rozpoznania wniosku.

Jak informuje rzecznik olsztyńskiego sądu Olgierd Dąbrowski-Żegalski „W ocenie Prezesa Sądu Okręgowego w Olsztynie, niniejsza sprawa wymaga poszerzonej analizy stanu prawnego, zarówno prawa krajowego, jak i europejskiego, a jej precedensowy charakter może mieć znaczenie dla kształtowania orzecznictwa w sądach powszechnych. Z uwagi na szczególną zawiłość sprawy oraz jej precedensowy charakter rozpoznanie sprawy w składzie trzech sędziów jest uzasadnione”. Wniosek Juszczyszyna będzie rozpoznany w ciągu 7 dni.

Jeśli sąd wyda zabezpieczenie po jego myśli, to kolejnym krokiem będzie złożenie pozwu o ochronę dóbr osobistych, w którym Juszczyszyn będzie domagał się uznania, że decyzja Izby o jego zawieszeniu nie jest orzeczeniem wydanym przez legalny SN. Będzie też żądał usunięcia jej ze strony internetowej.

„Decyzja Izby Dyscyplinarnej o zawieszeniu mnie w obowiązkach służbowych narusza moje dobra osobiste w postaci dobrego imienia i godności sędziego. Bo napisano w niej, że spoczywają na mnie poważne zarzuty [dyscyplinarne – red.] i trzeba mnie odsunąć od orzekania. To narusza moją renomę zawodową” - tłumaczy OKO.press wniosek o zabezpieczenie i zapowiedź pozwu sędzia Paweł Juszczyszyn.

To nie koniec. Podobne wnioski o wydanie zabezpieczenia w sprawie zawieszenia decyzji Izby Dyscyplinarnej zostały złożone we wszystkich sądach okręgowych w Polsce. Trafiły one do wydziałów cywilnych. Juszczyszyn z pełnomocnikiem, prof. Romanowskim liczą, że dzięki temu jak najwięcej sędziów w Polsce wypowie się o legalności Izby Dyscyplinarnej i jej decyzji. Na takich ruch sędziego pozwala prawo.

Dlaczego Juszczyszyn został zawieszony

Sędzia Juszczyszyn idzie na całość, bo nie ma nic do stracenia. Nielegalna Izba Dyscyplinarna w lutym 2020 roku zawiesiła go w obowiązkach służbowych bezterminowo. Zawieszenie ma trwać do czasu prawomocnego zakończenia procesu dyscyplinarnego, a to może trwać latami. W tym czasie dostaje tylko 60 proc. pensji i nie może nic robić w sądzie. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Zarzuty dyscyplinarne sędzia dostał zaraz po tym, gdy jako pierwszy w Polsce wykonał orzeczenie TSUE z listopada 2019 roku. TSUE wskazał wtedy, jak polscy sędziowie mogą oceniać legalność Izby Dyscyplinarnej i nowej KRS. I to orzeczenie Juszczyszyn wykonał. Zażądał list poparcia dla kandydatów do nowej KRS, w tym dla Macieja Nawackiego, członka KRS i prezesa jego macierzystego sądu rejonowego. Bo wiadomo, że Nawacki nie miał wymaganych prawem podpisów. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Za to na Juszczyszyna spadły represje. Oprócz dyscyplinarki resort Ziobry cofnął mu delegację do orzekania w sądzie okręgowym, a Nawacki odsunął go na miesiąc od orzekania. Ale sędzia nie dał się uciszyć i pojechał nawet osobiście do Kancelarii Sejmu oglądać listy poparcia do nowej KRS. Jednak zablokował to Nawacki cofając mu delegację służbową. Wreszcie Izba Dyscyplinarna, by go uciszyć, zawiesiła go w obowiązkach służbowych.

Wielu sędziów i prawników nie uznaje jednak Izby za legalny sąd. Potwierdza to też orzecznictwo SN i TSUE, który dodatkowo zawiesił jej działalność w kwietniu 2020 roku. Ale Izba nadal działa i uchyla sędziom immunitet. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Zawiadomienie do prokuratury na Nawackiego

Juszczyszyn nie zamierza już dłużej czekać z założonymi rękoma i podejmuje działania, by wrócić do pracy.

Najpierw złożył wniosek do sądu o przywrócenie go do orzekania w ramach zabezpieczenia (ten wniosek poprzedza pozew do sądu pracy o przywrócenie do orzekania). I Sąd Rejonowy w Bydgoszczy w trzyosobowym składzie wydał precedensowe orzeczenie o dopuszczeniu go do wykonywania obowiązków sędziego. Sąd oceniał legalność Izby Dyscyplinarnej, ale pełne uzasadnienie tego orzeczenia nie jest jeszcze gotowe. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Jednak prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki (nominat resortu Ziobry) zablokował powrót Juszczyszyna do sądu. Bo uważa, że ważniejsza jest decyzja nielegalnej Izby Dyscyplinarnej o zawieszeniu sędziego. Juszczyszyn wraz z pełnomocnikiem, prof. Romanowskim, złożył więc kolejny wniosek o przymuszenie Nawackiego do wykonania bydgoskiego orzeczenia w ramach egzekucji sądowej. Żądają też na dla niego na początek 15 tys. zł grzywny.

Ten wniosek właśnie przekazano do rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Bydgoszczy. Choć nie było pewne, że trafi on do tego samego sądu, który nakazał dopuścić sędziego do orzekania. Decydował bowiem o tym sędzia Tomasz Kosakowski, który, jak ujawniliśmy w OKO.press, zanim został sędzią, był przez 13 lat członkiem PiS:

Oprócz tego Paweł Juszczyszyn wraz z pełnomocnikiem złożyli na Nawackiego zawiadomienie do prokuratury zarzucając mu, że nie wykonując orzeczenia sądu w Bydgoszczy, nie dopełnił obowiązków służbowych i że w ten sposób narusza prawa pracownicze. Nawacki odwinął się na to kontr-zawiadomieniem o rzekome fałszywe oskarżanie go. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

To nie koniec. Sędzia Juszczyszyn złożył do wszystkich sądów okręgowych wnioski o zabezpieczanie jego dóbr osobistych jako pracownika. Te wnioski trafiły z kolei do wydziałów pracy. I chce, by w ramach tego zabezpieczenia sądy również oceniły legalność Izby i decyzji o jego zawieszeniu. Żaden sąd nie wydał jeszcze decyzji, część przekazała sprawę do rozpoznania do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Olsztyńscy sędziowie murem za Juszczyszynem

Sędzia Juszczyszyn w swojej walce o powrót do pracy nie jest sam. Ma za sobą sędziów w całej Polsce. Ale stoją za nim murem przede wszystkim sędziowie z Olsztyna, a prezes Maciej Nawacki jest raczej sam. Wyrazem solidarności z Juszczyszynem jest złożenie przez aż 49 olsztyńskich sędziów - z sądu rejonowego i okręgowego - zawiadomienia do prokuratury na Macieja Nawackiego. Też zarzucają mu, że nie wykonując orzeczenia o dopuszczeniu sędziego do pracy, narusza prawa pracownicze i nie dopełnia obowiązków. Ponadto 42 sędziów z sądu rejonowego – czyli macierzystego sądu Juszczyszyna - złożyło pismo do Nawackiego, w którym domagają się dopuszczenia sędziego do pracy. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

To pokazuje na jak duże poparcie może liczyć Paweł Juszczyszyn. Jak na to zareagował Nawacki? Odwinął się kolejnym kontr-zawiadomieniem do prokuratury za rzekome fałszywe oskarżanie go tym razem przez 49 sędziów.

Tuleya i Morawiec też idą do sądu

Podobną batalię jak sędzia Juszczyszyn zaczęli Igor Tuleya z Warszawy i Beata Morawiec z Krakowa. Oni też zostali zawieszeni przez nielegalną Izbę Dyscyplinarną, a dodatkowo uchylono im immunitet, by mogła ich ścigać Prokuratura Krajowa.

Tuleya, symbol wolnych sądów, jest ścigany za wpuszczenie dziennikarzy na krytyczne dla PiS orzeczenie. Ale nie uznaje Izby za sąd i lekceważy wezwania Prokuratury Krajowej na przesłuchanie w charakterze osoby podejrzanej. Niedawno Adam Roch z Izby Dyscyplinarnej nie zgodził się na jego siłowe zatrzymanie uznając, że sędzia nie popełnił przestępstwa i prokuratura powinna umorzyć sprawę przeciwko niemu. Pisaliśmy o tym OKO.press:

Sędzi Beacie Morawiec, która jest szefową stowarzyszenia niezależnych sędziów Themis, Prokuratura Krajowa chce z kolei postawić niewiarygodne zarzuty za rzekome przyjęcie telefonu za wyrok i za przyjęcie wynagrodzenia za opinię, której miała nie napisać. Choć sędzia ją napisała.

Niedawno sędzia Tuleya też złożył wniosek o dopuszczenie do orzekania w ramach zabezpieczenia. Ale jak dotąd nie został on rozpoznany. Gdy sąd go rozpozna Tuleya złoży pozew o przewrócenie do pracy. Sędzia Morawiec 27 kwietnia 2021 roku złożyła od razu pozew o przywrócenie do pracy, wraz z wnioskiem o zabezpieczenie. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Sądy apelacyjne: Izba Dyscyplinarna nie może orzekać

Sędziowie Juszczyszyn, Tuleya i Morawiec swoje roszczenia o powrót do pracy w sądzie opierają na tym, że nie mogli zostać zawieszeni, bo Izba Dyscyplinarna nie jest sądem. Potwierdza to nie tylko orzecznictwo SN i TSUE, ale też orzeczenie Sądu Rejonowego w Bydgoszczy oraz dwa ważne orzeczenia sądów apelacyjnych. Sąd Apelacyjny w Warszawie w sprawie Igora Tulei orzekł, że cały czas jest on czynnym sędzią, bo Izba Dyscyplinarna nie jest sądem, więc nie mogła go zawiesić i uchylić mu immunitetu. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Z kolei Sąd Apelacyjny w Krakowie w sprawie Beaty Morawiec orzekł, że Izba nie może wydawać decyzji, bo została w kwietniu 2020 roku zawieszona przez TSUE. Nie mogła więc ona zawiesić sędzi i uchylić jej immunitetu. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze