Wzmocnienie obrony w Arktyce, intensyfikacja współpracy gospodarczej z Grenlandią, stuprocentowe wsparcie Danii w obronie integralności terytorialnej, utrzymanie środków odwetowych wobec USA w gotowości – to plany przywódców UE w związku z kryzysem grenlandzkim
Z jednej strony koncyliacyjna, z drugiej asertywna – taka jest odpowiedź Unii na ostatnie działania prezydenta Donalda Trumpa. Trump 9 stycznia 2026 roku oświadczył, że USA są zainteresowane przejęciem Grenlandii, „czy się to Europie podoba, czy nie”.
Co prawda dzień przed nieformalnym spotkaniem Rady Europejskiej, na której liderzy mieli podjąć decyzję co do sposobu odpowiedzi na groźby Trumpa, amerykański prezydent wyraźnie złagodził swoją retorykę – odszedł od planu nałożenia na UE dodatkowych, 10-procentowych ceł oraz oznajmił, że nie zamierza przejmować Grenlandii – to jednak liderzy są świadomi, że kryzys nie minął.
„Sytuacja jest znacznie lepsza niż była jeszcze 24 godziny temu. Ale i tak wyciągamy z niej wnioski dla naszego wspólnego bezpieczeństwa” – powiedziała po spotkaniu liderów szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.
Obrady przywódców UE trwały w sumie ponad 5 godzin. Podsumowując ustalenia, sekretarz generalny Rady Europejskiej António Costa podkreślił:
„Królestwo Danii i Grenlandia mają pełne wsparcie Unii Europejskiej. Tylko Dania i Grenlandia mogą decydować w sprawach ich dotyczących. Ta zasada odzwierciedla nasze zdecydowane przywiązanie do prawa międzynarodowego, zasad integralności terytorialnej i suwerenności narodowej, które mają kluczowe znaczenie dla Europy i społeczności międzynarodowej. Nadal będą one kierować naszymi działaniami” – mówił Costa.
Costa dodał, że stosunki ze Stanami Zjednoczonymi wciąż pozostają najważniejszymi relacjami UE.
„Unia Europejska i Stany Zjednoczone od dawna są partnerami i sojusznikami. Stworzyliśmy wspólnotę transatlantycką, opartą na wspólnych wartościach i poświęconą dobrobytowi i bezpieczeństwu naszych narodów” – powiedział.
„Relacje między sojusznikami powinny być utrzymywane w sposób pełen szacunku” – dodał przewodniczący Rady Europejskiej.
Costa podkreślił, że ogłoszenie, że Stany Zjednoczone nie nałożą nowych ceł na Europę, jest pozytywną wiadomością, bo byłyby one niezgodne z umową handlową między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi. W związku z tym, że ryzyko nowych ceł minęło, zapowiedział, że UE będzie pracować na rzecz wdrożenia tej umowy.
„Celem pozostaje stabilizacja stosunków handlowych między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi” – stwierdził przewodniczący Rady.
Dodał jednak, że Unia Europejska będzie bronić swoich interesów i chronić się „przed wszelkimi formami przymusu”.
„Mamy do tego odpowiednie narzędzia i będziemy z nich korzystać w razie potrzeby” – powiedział Costa.
O tym, że środki odwetowe na wypadek dalszych gróźb USA ws. Grenlandii pozostają na stole, mówiła też szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.
„Środki odwetowe są przygotowane i zostają na stole. Zarówno cła odwetowe, jak i środki pozacelne” – podkreśliła szefowa KE, nawiązując do tzw. instrumentu antyprzymusowego, najmocniejszego narzędzia przeciwko szantażowi gospodarczemu, które UE ma do dyspozycji.
Instrument antyprzymusowy umożliwia UE ograniczenie lub nawet całkowite zamknięcie dostępu do europejskiego rynku podmiotom z kraju, który dopuszcza się szantażu gospodarczego.
Przywódcy UE zgodzili się także, że niezbędne jest większe zaangażowanie UE w Grenlandii. Dlatego poparli pomysł zwiększenia pomocy finansowej dla wyspy oraz przygotowania pakietu inwestycji strategicznych w Grenlandii.
Grenlandia to terytorium zamorskie Unii Europejskiej (tzw. KTZ – Kraje i terytoria zamorskie). Konstytucyjnie zależy od Danii (jest jej terytorium półautnomicznym), jej obywatele są obywatelami europejskimi, ale samo KTZ nie należy do terytorium UE. Nie podlega bezpośrednio prawu UE, ale korzysta ze statusu „stowarzyszonego” na mocy traktatu lizbońskiego.
Kraje członkowskie popierają też plan wzmocnienia obecności wojskowej europejskich państw NATO w Arktyce oraz pogłębienia współpracy z USA w tym obszarze.
„Do tej pory za mało inwestowaliśmy w bezpieczeństwo w Arktyce. Nadszedł najwyższy czas, by podjąć działania w tej kwestii” – powiedziała von der Leyen.
Von der Leyen podkreśliła, że państwa członkowskie powinny wykorzystać część zwiększonych budżetów obronnych na wzrost wydatków na obronność w Arktyce oraz wzmocnić porozumienia w zakresie bezpieczeństwa i obrony z partnerami w regionie, takimi jak Wielka Brytania, Kanada, Norwegia czy Islandia.
„Stało się to prawdziwą koniecznością geopolityczną” – powiedziała szefowa KE.
Wkrótce Komisja Europejska przedstawi pakiet konkretnych inwestycji w Grenlandii. Najważniejsze z punktu widzenia UE są inwestycje w wydobycie surowców krytycznych i zapewnienie UE łańcuchu dostaw.
Grenlandia posiada ósme co do wielkości zasoby pierwiastków ziem rzadkich, które są niezbędne do produkcji wszystkiego, od telefonów komórkowych po baterie i silniki elektryczne. Posiada również duże ilości innych kluczowych metali, takich jak lit i kobalt. Są tam też złoża ropy naftowej i gazu, ale nowe odwierty są zabronione.
Najwięcej zagranicznych licencji na wydobycie surowców na Grenlandii mają firmy z Kanady, Australii i Wielkiej Brytanii. USA mają tylko jedną licencję.
Państwa członkowskie są jednak świadome, że to nie koniec kryzysu w relacjach z USA, a ostatnie wydarzenia pozostawiły niezatarty ślad na tych relacjach. Od objęcia prezydentury przez Trumpa po raz drugi w styczniu 2025 roku mamy do czynienia z pogłębiającym się kryzysem w relacjach UE z USA, a także wewnątrz NATO.
Trump jest coraz bardziej nieprzewidywalny, ale też coraz wyraźniej odsłania swoje karty. Z Rosją i Chinami paradoksalnie łączy go niechęć do międzynarodowych instytucji, które stanowią fundament powojennego porządku międzynarodowego. Za sprawą podważania tych instytucji – w tym próby utworzenia przez Trumpa bojkotowanej przez państwa europejskie „Rady Pokoju”, która miałaby być alternatywą dla ONZ, ten powoli odchodzi w zapomnienie.
Przywódcy UE mają tego pełną świadomość: żyjemy w świecie bezwzględnej rywalizacji mocarstw, tudzież pretendentów do tego tytułu. Europa ze swoją złożoną i mało efektowną, a niekiedy i mało efektywną strukturą decyzyjną wydaje się w tym świecie reliktem przeszłości i słabym graczem.
„Musimy coraz bardziej pracować na rzecz niezależnej Europy. Nie jest to coś, co dzieje się z dnia na dzień. To ciężka praca (...) Głównym tematem, nad którym trzeba pracować, jest siła gospodarcza. I bezpieczeństwo” – mówiła von der Leyen po szczycie.
W kwestii wzmacniania siły gospodarczej UE kluczowe są dwa elementy: dalsze wzmacnianie jednolitego rynku (trwają prace nad budową wspólnego rynku kapitałowego, tzw. unii kapitałowej) oraz podpisywanie kolejnych umów handlowych.
„Jesteśmy już regionem o największej sieci handlowej na świecie. Mamy ponad 70 umów o wolnym handlu z różnymi krajami i regionami. Musimy jednak rozszerzyć tę sieć, ponieważ dzięki nowym rynkom możemy zdywersyfikować nasze łańcuchy dostaw. Im więcej porozumień i umów handlowych, tym większa nasza niezależność” – mówiła von der Leyen.
Szefowa KE nawiązała tu m.in. do umowy z krajami Mercosuru, którą Parlament Europejski w tym tygodniu skierował do Trybunału Sprawiedliwości UE celem sprawdzenia jej zgodności z traktatami. Mimo to możliwe jest tymczasowe wejście w życie umowy na okres, gdy toczy się sprawa w TSUE, oraz zanim o jej ratyfikacji zdecyduje Parlament Europejski.
Rada UE już wyraziła zgodę na tymczasową ratyfikację umowy. Sprawa leży więc w gestii Komisji Europejskiej.
Komisja Europejska może podjąć taką decyzję samodzielnie, ale Parlament Europejski domaga się, by zapytała go o zgodę. Umowa z Mercosurem ma w parlamencie więcej przeciwników niż zwolenników, głównie przez głośne protesty rolników. Nie wiadomo więc, czy KE zaryzykuje ten krok.
Von der Leyen poinformowała, że KE nie podjęła jeszcze decyzji w tej sprawie tymczasowego wejścia w życie umowy Mercosur.
Pomimo zamieszania wokół Grenlandii, przywódcy UE nie zapomnieli o Ukrainie, choć w ostatnich dniach temat ten zszedł na dalszy plan.
W tym tygodniu Parlament Europejski zatwierdził wniosek Rady ws. wzmocnionej współpracy 24 państw (bez Czech, Słowacji i Węgier) celem udzielenia Ukrainie pożyczki – 90 mld euro na następne dwa lata. To kluczowe dla Ukrainy finansowanie, bez którego budżet państwa nie ma szansy się spiąć.
PE poparł uruchomienie szybkiej ścieżki w sprawie tego projektu, w związku z czym sprawa pożyczek dla Ukrainy może zostać zamknięta już w marcu. Pieniądze do Kijowa mogą popłynąć w kwietniu, czyli wtedy, gdy kończy się obecne finansowanie. Chodzi o pożyczki, których uruchomienie poparła Rada Europejska w grudniu 2025, zamiast sięgnięcia po zamrożone w UE rosyjskie aktywa.
Podczas czwartkowego nieformalnego spotkania liderzy rozmawiali też o tym, że niezbędne jest jak najszybsze przesyłanie Ukrainie generatorów prądu. W tym tygodniu UE ma dostarczyć 447 urządzeń – głównie do szpitali, schronów i dla służb.
W sprawie gwarancji bezpieczeństwa, które były omawiane z Amerykanami i Ukrainą podczas spotkania w Paryżu 6 stycznia, wciąż nie ma odpowiedzi Rosji.
Podczas konferencji prasowej po spotkaniu ani szefowa KE, ani przewodniczący Rady Europejskiej nie chcieli komentować ostrych słów, które pod adresem Europy padły z ust prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w czwartek 22 stycznia w Davos.
„Od czterech lat wspieramy heroiczną walkę Ukraińców z rosyjską agresją. Myślę, że to mówi więcej niż słowa” – stwierdziła von der Leyen.
Wydaje się, że komunikaty po szczycie mogą być nieco rozczarowujące. Biorąc pod uwagę skalę chaosu, którą swoimi deklaracjami ws. Grenlandii do relacji transatlantyckich wprowadził prezydent Donald Trump, odpowiedź UE jest nad wyraz łagodna.
UE pozostaje bardzo ostrożna w komunikacji na temat Stanów Zjednoczonych.
„Europa musi stać się niezależna – nikt nie ma co do tego wątpliwości. Ale stosunków z USA nie można przekreślać. Nie można też doprowadzić do eskalacji problemu [ws. Grenlandii – red.]” – mówił na konferencji prasowej po szczycie premier Finlandii Petteri Orpo.
Premier Holandii Dick Schoof podkreślał: „Trzeba zachować zimną krew”.
Powód tej ostrożności jest jeden: wciąż niezbędna jest współpraca z USA ws. pomocy dla Ukrainy. To ze Stanów pochodzi duża część sprzętu wojskowego, która trafia na ukraiński front. To USA udostępniają Ukrainie kluczowe informacje z wywiadu satelitarnego. To wreszcie USA angażują się w rozmowy dotyczące zakończenia wojny, a państwa europejskie robią wszystko, by utrzymać Amerykanów w gronie sprzymierzeńców Ukrainy, co raz udaje się lepiej, a raz gorzej.
Prezydent USA na nic nie reaguje tak źle, jak na otwartą krytykę i machanie szabelką. Dlatego, dopóki sprawy związane z Grenlandią nie staną na ostrzu noża, ze strony UE w komunikacji z USA możemy liczyć na jedno: daleko posuniętą ostrożność. Zwłaszcza, że w tym tygodniu ta strategia zdaje się przyniosła oczekiwany efekt: Trump spuścił z tonu, stwierdził, że nie zamierza najeżdżać Grenlandii i cofnął zapowiedź ceł.
„Zachowujemy spokój i nie zamierzamy za to przepraszać” – mówił o podejściu liderów do Donalda Trumpa podczas nieoficjalnej rozmowy z dziennikarzami wysoki rangą urzędnik Rady.
Świat
Donald Trump
Ursula von der Leyen
Rada Europejska
Unia Europejska
Dania
Grenlandia
Stany Zjednoczone
Ukraina
USA
wojna w Ukrainie
Dziennikarka działu politycznego OKO.press. Absolwentka studiów podyplomowych z zakresu nauk o polityce Instytutu Studiów Politycznych PAN i Collegium Civitas, oraz dziennikarstwa na Uniwersytecie Wrocławskim. Stypendystka amerykańskiego programu dla dziennikarzy Central Eastern Journalism Fellowship Program oraz laureatka nagrody im. Leopolda Ungera. Pisze o demokracji, sprawach międzynarodowych i Unii Europejskiej. Publikowała m.in. w Tygodniku Powszechnym, portalu EUobserver, Business Insiderze i Gazecie Wyborczej.
Dziennikarka działu politycznego OKO.press. Absolwentka studiów podyplomowych z zakresu nauk o polityce Instytutu Studiów Politycznych PAN i Collegium Civitas, oraz dziennikarstwa na Uniwersytecie Wrocławskim. Stypendystka amerykańskiego programu dla dziennikarzy Central Eastern Journalism Fellowship Program oraz laureatka nagrody im. Leopolda Ungera. Pisze o demokracji, sprawach międzynarodowych i Unii Europejskiej. Publikowała m.in. w Tygodniku Powszechnym, portalu EUobserver, Business Insiderze i Gazecie Wyborczej.
Komentarze