0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Polska pierwszym i największym beneficjentem unijnego programu SAFE. W piątek 8 maja, po długich politycznych awanturach wokół programu, wicepremier minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz minister finansów i gospodarki Andrzej Domański podpisali z Komisją Europejską umowę w tej sprawie. Tego samego dnia umowę w sprawie programu podpisała Litwa.

43,7 mld euro – tyle na inwestycje zbrojeniowe wpłynie do polskiej kasy w formie niskooprocentowanych unijnych pożyczek. Zaliczka z programu w wysokości ok. 20 mld euro wpłynie na konto Banku Gospodarstwa Krajowego już w przyszłym tygodniu.

Przeczytaj także:

„Europa wyciągnęła lekcje z historii”

„Polska będzie bezpieczniejsza w tych trudnych i jakże ryzykownych czasach o 180 miliardów złotych. To gigantyczna kwota, która będzie zainwestowana wprost i bezpośrednio w polskie bezpieczeństwo, w polski przemysł zbrojeniowy” – powiedział premier Donald Tusk, który wziął udział w uroczystym podpisaniu umowy.

„Europa wyciągnęła lekcje z historii” – podkreślił Tusk.

Uderzył też w opozycję.

„Nadal nie rozumiem, jak można było w tym samym czasie promować Zondakrypto [giełdę kryptowalut – red.] i równocześnie blokować 180 miliardów złotych dla polskiej armii i dla polskich firm zbrojeniowych” – powiedział Tusk, odnosząc się do weta prezydenta Nawrockiego wobec ustawy wprowadzającej program SAFE.

Tusk podkreślił, że weto prezydenta ma poważne konsekwencje – uniemożliwia wykorzystanie środków z programu SAFE na wsparcie Straży Pożarnej, Straży Granicznej, Policji i obrony cywilnej. Podkreślił jednak, że rząd planuje i tak „znaleźć sposób, by z pieniędzy europejskich w dużo większym stopniu mogły korzystać te służby mundurowe”.

„To jest moment historyczny, to jest wielki moment dla całej wspólnoty europejskiej, która działa na rzecz pokoju” – podkreślał wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Szef MON podkreślił, że idea programu SAFE narodziła się w okresie sprawowania przez Polskę prezydencji w UE w pierwszej połowie 2025 roku. „Jesteśmy absolutnym liderem w UE, możemy być dumni z siebie nawzajem” – mówił Kosiniak-Kamysz. Dodał, że „Unia Europejska pierwszy raz inwestuje tak dużo [w bezpieczeństwo – red.]”. „Jest to odpowiedzią na destrukcyjną politykę Federacji Rosyjskiej, która w swoich założeniach chce osłabiać Europę i rozbijać jedność europejską” – mówił.

„Nie ma bardziej efektywnego źródła finansowania tego olbrzymiego wysiłku finansowego, jakim jest modernizacja polskiej armii, niż program SAFE” – zwracał uwagę minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.

Ministerstwo Finansów oszacowało, że oszczędności dla finansów publicznych wynikające z programu mogą sięgnąć nawet 80 miliardów złotych. Podkreślił jednak, że „dla polskiej gospodarki ten program ma oczywiście znaczenie zdecydowanie większe”.

„Dziś Polska to jedna z najszybciej rosnących gospodarek świata. Ale wciąż musimy pamiętać o budowie nowych silników wzrostu gospodarczego. Przemysł obronny z całą pewnością będzie takim silnikiem wzrostu polskiej gospodarki w kolejnych dekadach” – uważa Domański.

Reprezentujący Komisję Europejską komisarz UE ds. obrony i przestrzeni kosmicznej Andrius Kubilius podkreślał: „Pokój w Europie jest dziś zagrożony, nie przez przyczyny wewnętrzne, lecz przez przyczyny zewnętrzne. Europejczycy muszą być gotowi walczyć w jego obronie” – mówił. Podkreślał, że bezpieczeństwo w Europie jest kolektywne i wymaga współpracy między krajami.

„Mamy to” – mówiła Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocniczka rządu ds. programu SAFE. Sobkowiak-Czarnecka mówiła o tym, jak będą wyglądały kolejne kroki związane z realizacją programu: kontrakty w ramach programu muszą być podpisane do końca maja, przygotowanych jest już 40 z nich. Realizacja całego programu ma się zakończyć do 2030 roku. Ze względu na weto prezydenta Nawrockiego do ustawy o SAFE, do rozliczenia środków z programu wykorzystany zostanie utworzony w 2022 roku Fundusz Rozwoju Sił Zbrojnych, a nie nowy fundusz, którego utworzenia chciał rząd.

Szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła deklarował, że „zarówno Sztab Generalny, jak i całe Siły Zbrojne dołożą wszelkich starań, aby każdą złotówkę, którą uzyskamy z tego instrumentu, jak najszybciej i jak najskuteczniej przełożyć na rzeczywiste zdolności Sił Zbrojnych, by zapewnić właściwy poziom odstraszania”.

Polska jest największym beneficjentem unijnego programu SAFE, którego celem jest rozwój europejskiego przemysłu zbrojeniowego.

Rządzący przygotowali plan inwestycji zbrojeniowych na kwotę aż 43,7 mld euro, czyli niemal 30 proc. wartości programu. Druga po Polsce jest Rumunia, która zawnioskowała o 16,7 mld euro, następnie Francja, która ubiega się o 15,1 mld euro, a potem Włochy – 14,9 mld euro. W sumie o środki z programu SAFE ubiega się 19 krajów.

Na co wydamy środki z SAFE?

Tarcza Wschód, systemy bezzałogowe i antydronowe, pojazdy opancerzone i artyleria, obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa, siły powietrzne, systemy tankowania w powietrzu, fabryki amunicji, systemy radarowe, zasoby kosmiczne i cyberbezpieczeństwo – to inwestycje, na które mają zostać przeznaczone środki z unijnego programu SAFE.

Do polskich firm ma trafić 89 proc. funduszy, 11 proc. będzie inwestowane poza granicami kraju.

„To wojskowi napisali każdy element planu inwestycji zbrojeniowych. Żaden urzędnik, żaden polityk, tylko Sztab Generalny cały proces modernizacji polskiej armii nakreślił (...). Teraz Agencja Uzbrojenia ma przed sobą ogromne zadanie realizacji tych umów. Będą pracować od świtu do nocy” – mówił w piątek 8 maja 2026 minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Jak wynika z informacji przekazanych przez rząd pod koniec lutego, środki z programu SAFE mają zostać wydane na:

  • zakup systemów artyleryjskich; na ten cel przeznaczonych 28 proc. środków z programu, czyli 47,6 mld zł,
  • obronę przeciwlotniczą, przeciwrakietową oraz systemy antydronowe – 26 proc., czyli 44,2 mld zł,
  • systemy walki naziemnej i systemy wsparcia – 19 proc., czyli 32,3 mld zł,
  • amunicję i pociski rakietowe – 14 proc., czyli 23,8 mld zł,
  • strategiczny transport powietrzny oraz zasoby kosmiczne – 8 proc. funduszy z programu, czyli 13,6 mld zł,
  • technologie cybernetyczne, sztuczną inteligencję oraz na środki walki radioelektronicznej – 3 proc., czyli 5,1 mld zł.
  • program Bezpieczny Bałtyk – 2 proc., czyli 3,4 mld zł.
Środki z programu mają trafić do niemal 12 tysięcy firm w Polsce, w tym na produkcję takich hitów eksportowych polskiej zbrojeniówki jak system antydronowy SAN, pojazdy minowania Baobab, bojowe wozy piechoty Borsuk, transportery opancerzone Rosomak, zestawy przeciwlotnicze Piorun.

Na liście są m.in. Zakłady Chemiczne NITRO-CHEM S.A., Stocznia Remontowa Nauta S.A., Bydgoskie Zakłady Elektromechaniczne „Belma” S.A., Wojskowe Zakłady Łączności, Wojskowe Zakłady Elektroniczne Spółka Akcyjna, Mesko, Zakłady Metalowe Dezamet S.A., Huta Stalowa Wola S.A., Zakład Produkcji Specjalnej „GAMRAT” Sp. z o.o., Stomil-Poznań S.A., Zakład Mechaniczny „BUMAR-MIKULCZYCE” S.A.

Najwięcej zakładów, które skorzystają ze środków, znajduje się w województwie mazowieckim – 2 754. Poza tym zamówienia będą realizowane w firmach:

  • w woj. śląskim (1 647),
  • małopolskim (926),
  • kujawsko-pomorskim (899),
  • pomorskim (885),
  • dolnośląskim (878),
  • podkarpackim (764),
  • łódzkim (487),
  • wielkopolskim (438),
  • świętokrzyskim (437),
  • podlaskim (431),
  • opolskim (199),
  • zachodniopomorskim (227),
  • lubelskim (245),
  • warmińsko-mazurskim (121)
  • oraz lubuskim (95).

Wbrew temu, co twierdzi przeciwna skorzystaniu z programu prawica, tylko 0,37 proc. środków z programu ma trafić do przemysłu zbrojeniowego w Niemczech.

Czym jest program SAFE?

Program SAFE to ustanowiony przez UE w maju 2025 program wzmacniania europejskiej obronności. To unijny instrument dłużny, w ramach którego Unia Europejska zaciąga zobowiązania w wysokości do 150 mld euro (ok. 630 mld zł), które to są rozdysponowane pomiędzy państwa członkowskie. Pozyskany kapitał ma zostać przeznaczony na cele obronne, przede wszystkim na zakup sprzętu wojskowego, co ma przyczynić się do wzmocnienia zdolności obronnych Unii Europejskiej.

Celem programu jest przede wszystkim rozbudowa i wzmocnienie europejskiego przemysłu zbrojeniowego, dlatego w SAFE przewidziano wymóg, aby co najmniej 65 proc. wartości komponentów nabywanego sprzętu pochodziło z państw UE, EFTA (Islandia, Liechtenstein, Norwegia i Szwajcaria) lub z Ukrainy. Środki wypłacane są krajom w postaci nisko oprocentowanych pożyczek na okres 45 lat z 10-letnią karencją w spłacie.

Wydatkowanie środków z programu obwarowane jest szeregiem wymogów:

  • Dofinansowanie z programu mogą otrzymać jedynie państwa Unii Europejskiej, ale jako wykonawcy i podwykonawcy równy status w programie mają podmioty z krajów Unii Europejskiej, Ukrainy, a także Islandii, Norwegii, Liechtensteinu i Szwajcarii, czyli Europejskiego Obszaru Gospodarczego i Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu. Status Ukrainy w programie podyktowany jest potrzebą jej wspierania w wojnie z Rosją oraz jej ogromnym doświadczeniem bojowym, które przekłada się na doświadczenie w produkcji zbrojeniowej, np. dronów i systemów antydronowych.
  • Wykonawcy i podwykonawcy, biorący udział w zamówieniach finansowanych z programu SAFE, muszą nie tylko mieć siedzibę i „zarządcze struktury wykonawcze” na terenie Unii, Ukrainy, EOG lub EFTA, lecz mają także wykorzystywać „infrastrukturę, obiekty, aktywa lub zasoby zlokalizowane na terytorium państwa członkowskiego, państwa EOG–EFTA lub Ukrainy”. To ma zagwarantować, że środki z programu SAFE będą inwestowane w przemysł działający w Europie, a nie gdzie indziej.
  • Podmioty te nie mogą być w żaden sposób kontrolowane przez podmioty z państw trzecich poprzez strukturę właścicielską.
Celem programu jest eliminowanie niebezpiecznych zależności, a nie budowanie kolejnych.
  • Możliwe jest składanie zamówień także w krajach trzecich, pod warunkiem że: 1) kraje te są bezpieczne, a nie wrogie UE (jako kryterium wskazana jest zgodność z zasadami wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony UE), oraz 2) komponenty te nie będą stanowiły więcej niż 35 proc. końcowej wartości produktu. Bez dodatkowych formalności można w ten sposób współpracować z podmiotami z: 1) państw na ścieżce członkostwa w UE, 2) z państw trzecich, z którymi Unia zawarła partnerstwo w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony. Obecnie takie partnerstwo mamy już z bardzo ważnymi graczami w branży zbrojeniowej: Indiami (od stycznia 2026 r.), Kanadą (od czerwca 2025 r.), Wielką Brytanią (od maja 2025 r.), Koreą Południową (od listopada 2024) r., Japonią (od listopada 2024 r.) oraz Norwegią (od maja 2024 r.).
  • W każdym przypadku, gdy w zamówieniu biorą udział podmioty z państw trzecich, zamawiający ma mieć zagwarantowaną też swobodę dysponowania produktem lub projektem bez ograniczeń. Chodzi o możliwość rozwoju oraz modyfikacji projektu/produktu.

Polityczna awantura

Skorzystaniu przez Polskę z programu SAFE towarzyszyła wielomiesięczna, polityczna awantura. Aby móc skorzystać ze środków z programu, rząd przygotował ustawę, która precyzowała sposób zaciągnięcia pożyczki oraz rozliczenia jej w budżecie w państwa, itp. Ale jej wejście w życie zostało zablokowane przez weto prezydenta Nawrockiego. Nawrocki argumentował, że program „uderza w naszą suwerenność, niezależność, bezpieczeństwo ekonomiczne i militarne”. Twierdził, że decyzja o skorzystaniu z programu nie jest podyktowana „długofalowym interesem Rzeczypospolitej”, że w program wpisana jest „arbitralna zasada warunkowości”, która może sprawiać, że Komisja Europejska będzie mogła bez żadnego konkretnego powodu te środki wstrzymać, czy że warunki programu SAFE są tak kiepskie, że można je porównać do kredytów frankowych.

Twierdzenia prezydenta Nawrockiego weryfikowaliśmy w poniższym tekście:

Przez wiele miesięcy opozycja argumentowała, że SAFE to program napisany pod dyktando Francji i Niemiec, że to kosztowny i bardzo długoletni dług, który tworzy poważne ryzyko finansowe dla następnych pokoleń, oraz że Polska mogłaby te pieniądze pożyczyć na rynkach finansowych lub w inny sposób wygenerować sama, co miało być rzekomo tańsze.

Z odsieczą opozycji przyszedł nawet prezes Narodowego Banku Polskiego Andrzej Glapiński, który wspólnie z prezydentem Nawrockiem zaproponował „konkretną, polską, bezpieczną i suwerenną alternatywę” dla pożyczki w formie programu SAFE 0%. W ramach tego programu do budżetu państwa miało wpłynąć 185 mld zł. Nie byłby to kredyt, więc nie trzeba by było go spłacać. Co więcej, nie wchodziłyby żadne mechanizmy warunkowości. Ale SAFE 0% w żadnym momencie nie został skonkretyzowany, a wokół propozycji było więcej pytań niż odpowiedzi, np. w sprawie tego, jak NBP wygenerowałby takie środki.

Z twierdzeniami o tym, że SAFE to program napisany pod dyktando Francji i Niemiec rozprawialiśmy się tutaj. O tym, że Polska nie byłaby w stanie pożyczać taniej, bo polskie obligacje są wyżej oprocentowane niż te unijne, pisaliśmy tutaj.

Dziś opozycja wciąż argumentuje, że skorzystanie przez Polskę z programu SAFE jest niezgodne z prawem ze względu na weto prezydenta Nawrockiego.

Ale Nawrocki nie zawetował możliwości skorzystania z SAFE tylko jedną konkretną ustawę, która ustanawiała techniczne warunki wypłaty pożyczki. Tymczasem podpisanie tego rodzaju umowy jak ta, która została właśnie podpisana przez Polskę z Komisją Europejską, należy całkowicie do kompetencji rządu.

Na zdjęciu Paulina Pacuła
Paulina Pacuła

Dziennikarka działu politycznego OKO.press. Absolwentka studiów podyplomowych z zakresu nauk o polityce Instytutu Studiów Politycznych PAN i Collegium Civitas, oraz dziennikarstwa na Uniwersytecie Wrocławskim. Stypendystka amerykańskiego programu dla dziennikarzy Central Eastern Journalism Fellowship Program oraz laureatka nagrody im. Leopolda Ungera. Pisze o demokracji, sprawach międzynarodowych i Unii Europejskiej. Publikowała m.in. w Tygodniku Powszechnym, portalu EUobserver, Business Insiderze i Gazecie Wyborczej.

Komentarze