Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.

Przejdź do ankiety

W politycznej awanturze o program SAFE, której ostatnią odsłoną jest weto prezydenta Nawrockiego wobec ustawy ustalającej sposób rozliczania i wydatkowania środków z programu, nie chodzi o program SAFE. Chodzi o to, że unijna pożyczka na rozwój europejskiego przemysłu zbrojeniowego stała się fantastyczną okazją dla narodowo-konserwatywnej skrajnej prawicy (innej w Polsce nie ma) na dolanie paliwa do ognia ich tradycyjnych, antyeuropejskich i opartych na niemieckiej fobii narracji.

Z czwartkowego (12 marca 2026) orędzia prezydenta Karola Nawrockiego wybraliśmy 12 stwierdzeń, które miały przekonać „po pierwsze Polskę, po pierwsze Polaków”, że prezydent, jako patriota, po prostu nie może podpisać ustawy o wdrożeniu programu SAFE, bo

„uderza on w naszą suwerenność, niezależność, bezpieczeństwo ekonomiczne i militarne”.

Wyselekcjonowaliśmy z wystąpienia prezydenta najważniejsze jego argumenty przeciwko programowi i rzeczowo na nie odpowiadamy. Nawet jeśli skrywają one jedynie partyjne rachuby lub osobiste ambicje Nawrockiego do tworzenia wizerunku politycznego twardziela, który – jak to opisuje Agata Szczęśniak – nie chce być pi-pi prawicą.

Przeczytaj także:

1. "W świecie pełnym napięć i niepewności każda decyzja dotycząca bezpieczeństwa państwa musi być podejmowana z myślą o długofalowym interesie Rzeczypospolitej. W horyzoncie jutra, a nie tylko »tu i teraz«”.

TO TRAFNA UWAGA. TAKI WŁAŚNIE JEST SAFE. Utworzony 27 maja 2025 roku rozporządzeniem Rady Europejskiej i Parlamentu Europejskiego program SAFE (Instrument na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy) jest odpowiedzią Unii Europejskiej na zagrożenie, jakie stanęło przed Europą, a szczególnie przed Polską, w związku z rosyjską agresją przeciwko Ukrainie.

„Rosyjska wojna napastnicza przeciwko Ukrainie i jej reperkusje dla bezpieczeństwa Europy i całego świata to dla Unii Europejskiej wyzwanie egzystencjalne” – czytamy w rozporządzeniu o utworzeniu SAFE. Właśnie w „horyzoncie jutra” mieści się decyzja UE o „pilnych i znacznych (150 mld euro) inwestycjach publicznych” w obronność, których

głównym celem nie są szybkie zakupy broni, lecz trwały rozwój europejskiego przemysłu zbrojeniowego.

Z programu SAFE dofinansowanie mogą otrzymać jedynie państwa Unii Europejskiej, ale jako wykonawcy i podwykonawcy równy status mają podmioty z Ukrainy, a także Islandii, Norwegii, Liechtensteinu i Szwajcarii, czyli państwa Europejskiego Obszaru Gospodarczego i Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu. Status Ukrainy w programie podyktowany jest potrzebą jej wspierania, a także jej doświadczeniem bojowym, które przekłada się na doświadczenie w produkcji zbrojeniowej, np. dronów i systemów antydronowych.

Wykonawcy i podwykonawcy programu SAFE, muszą mieć siedzibę i „zarządcze struktury wykonawcze” na terenie Unii, Ukrainy, EOG lub EFTA, a także wykorzystywać „infrastrukturę, obiekty, aktywa lub zasoby zlokalizowane na terytorium państwa członkowskiego, państwa EOG–EFTA lub Ukrainy”. To ma zagwarantować, że środki będą inwestowane w przemysł działający w Europie, a nie gdzie indziej.

Podmioty te nie mogą być w żaden sposób kontrolowane przez podmioty z państw trzecich poprzez strukturę właścicielską. Celem programu jest eliminowanie niebezpiecznych zależności, a nie budowanie kolejnych.

W ramach zamówień finansowanych z programu SAFE możliwe jest kupowanie produktów, które składają się z komponentów pochodzących spoza UE, EOG/EFTA i Ukrainy pod warunkiem, że nie będą one stanowiły więcej niż 35 proc. końcowej wartości produktu.

Bez dodatkowych formalności można w ten sposób współpracować z podmiotami z:

1) państw na ścieżce członkostwa w UE,

2) państw, z którymi Unia zawarła partnerstwo w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony, w tym najważniejszych dostawców sprzętu zbrojeniowego do Polski: Wielką Brytanię, Koreę Południową, Norwegię.

USA nie chciały podpisać z UE umowy o partnerstwie w dziedzinie bezpieczeństwa, mimo to możliwe jest realizowanie maks. 35 proc. wartości zamówień w Stanach, pod warunkiem, że strona europejska będzie miała zagwarantowane prawo modyfikacji projektów produktów i swobodę dysponowania produktem lub projektem bez ograniczeń.

Udostępniając program SAFE, Unia Europejska chce skłonić europejskie firmy zbrojeniowe do rozbudowy mocy produkcyjnych, rozwoju łańcuchów dostaw, a także standaryzacji produkcji i współpracy między krajami tak, by zwiększyć niską obecnie tzw. kompatybilność sprzętu, a co za tym idzie utrudnioną interoperacyjność narodowych armii. Tak, by w razie zagrożenia, kraje UE mogły polegać na własnym potencjale obronnym.

Nawrocki, jako przedstawiciel polskiej skrajnej prawicy (PiS i Konfederacji), wetując wdrożenie SAFE, odrzuca logikę takiego właśnie bezpieczeństwa Polski, które ma zapewnić europejska współpraca i integracja wysiłku obronnego. Przeciwnie, przedstawia podejście UE jako zagrożenie długofalowego interesu Rzeczpospolitej (patrz punkt 11). Podobne są głosy opozycyjnych AfD w Niemczech i Zgrupowania Narodowego we Francji, ale prawicowa premierka Giorgia Meloni i prawicowy populista Victor Orbán dołączyli do programu SAFE.

2. „Od początku projekt SAFE budził wiele pytań i wątpliwości...”.

NIE BUDZIŁ. Rozporządzenie ustanawiające fundusz SAFE zostało przyjęte 27 maja 2025 roku w czasie polskiej prezydencji. Już wtedy w pełni sformułowane były cele i zasady programu, które wykuły się w ramach negocjacji między Komisją Europejską, Radą UE i Parlamentem Europejskim.

W drugiej połowie 2025 roku Polska złożyła w Komisji Europejskiej tzw. Narodowy Plan Inwestycji Zbrojeniowych, co prawica uznaje za... ograniczenie suwerenności, choć Komisja Europejska sprawdza Plan tylko co do tego, czy planowane zamówienia spełniają warunki programu, propozycje krajów się nie dublują itd.

Program SAFE długo NIE budził wątpliwości polityków PiS. Jeszcze we wrześniu i grudniu 2025 roku Mariusz Błaszczak, minister obrony narodowej w rządzie Mateusza Morawieckiego, pisał na X, że „fundusz SAFE to szansa na wzmocnienie potencjału Sił Zbrojnych RP, ale także polskiego przemysłu zbrojeniowego”. W tym samym wpisie Błaszczak apelował do rządzących, by uruchomili program SAFE jak najszybciej.

Wiceprzewodniczący Komisji ds. Bezpieczeństwa i Obrony Parlamentu Europejskiego Michał Dworczyk mówił w rozmowie z Kanałem Zero, że "bardzo bym chciał, żeby [spółka] Polska Amunicja dostała środki z SAFE. Podobnie jak firma Niewiadów. Bo to mogą być jedyne dwie firmy, które mogą w krótkim czasie posiadać taką zdolność [do produkowania pilnie potrzebnej Polsce amunicji – red.]”.

Nie wiemy, kiedy dokładnie zapadła w PiS decyzja, że SAFE to złe rozwiązanie, ale pod koniec lutego 2026 TVN24 cytował ostrzeżenie, które centrala partii miała rozesłać do polityków PiS: „W związku z tym, że niektórzy członkowie naszej partii poza biurem prasowym umawiają się do mediów i wypowiadają się niezgodnie ze stanowiskiem partii lub w sposób je relatywizujący, m.in. w sprawach programu SAFE, informujemy, iż od dzisiaj będą wyciągane konsekwencje dyscyplinarne. Od tej reguły nie ma wyjątków”.

Błaszczak zrozumiał swój błąd i na tym samym X komentował weto Nawrockiego: “Pełne poparcie dla decyzji prezydenta @NawrockiKn! Mechanizm pożyczkowy SAFE to szkodliwe i uniemożliwiające prawidłowy rozwój Wojska Polskiego rozwiązanie”.

3. "Dlatego zwołałem specjalne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, odbyłem szereg spotkań i rozmów z ekspertami oraz zainicjowałem poprawki do ustawy. Uznałem za konieczne przyjęcie szerokiego ponadpartyjnego dialogu. Niestety odrzucono zasadniczą część proponowanych zmian”.

COŚ PRZYJĘTO, COŚ ODRZUCONO. Skarga Nawrockiego sugeruje, jakoby zgłaszanie poprawek do ustaw było konstytucyjnym uprawnieniem prezydenta, a to nie jest prawda. Zgłaszać poprawki zgodnie z prawem może wnioskodawca, Rada Ministrów lub posłowie. Chcąc uzyskać podpis prezydenta, rząd uwzględnił jednak jego postulat, żeby spłata pożyczki z programu SAFE nie była realizowana z budżetu MON-u, tylko żeby utworzono specjalny fundusz celowy.

Nie przyjęto natomiast poprawki Nawrockiego, żeby po tytule ustawy dodać następującą preambułę, którą warto zacytować w całości:

„Środki z funduszu SAFE mają na celu budowę potencjału obronnego Sił Zbrojnych państw UE w obliczu zagrożenia ze strony Federacji Rosyjskiej. Z tego powodu nie może być w stosunku do tych środków wprowadzany

mechanizm warunkowości, który jest elementem szantażu politycznego względem państw, które przedkładają interes narodowy nad politykę Brukseli.

Stosowanie takiego mechanizmu i blokowanie środków finansowych byłoby sprzeczne z polską racją stanu i może zagrażać polskiemu bezpieczeństwu".

Wprowadzenie takiego zapisu byłoby nie tylko polityczną bezczelnością wobec władz UE, ale po prostu odrzuceniem programu, bo w rozporządzeniu o SAFE pojawia się jednoznaczny zapis, że "rozporządzenie powinno być wdrażane zgodnie z (...) tzw. rozporządzeniem o warunkowości (patrz dalej punkt 8).

To trochę tak, jakby w ustawie o konfiskacie samochodu za jazdę po pijanemu, dodać preambułę, że kierowcom wolno pić za kierownicą.

Zasada warunkowości to fundamentalna zasada osadzona w europejskim prawie, która reguluje dostęp do wszystkich środków z unijnego budżetu.

Preambuła kwestionującą ją to pomysł wręcz humorystyczny, bo w związku z członkostwem w Unii Europejskiej europejskie prawo jest nadrzędne wobec polskiego (patrz punkt 9).

Prezydent Nawrocki de facto zaproponował więc złamanie europejskiego prawa.

Efekt byłby podobny jak wtedy, gdy Mateusz Morawiecki informował władze UE, że Polski nie obowiązuje unijna Karta Praw Podstawowych i środków z funduszu spójności, Polska przez to nie dostała.

4. „Postanowiono tę sprawę wykorzystać do eskalacji społecznej polaryzacji i budowania podziałów między Polakami. Cieszyć się z tego mogą jedynie nasi wrogowie”.

WROGOWIE SIĘ CIESZĄ, ALE ESKALACJĘ ROZPOCZĘŁA PRAWICA. Nawrocki wprowadza nas w błąd, przypisując winę za rozpętanie zupełnie nierzeczowej afery wokół programu SAFE stronie rządowej.

Program SAFE znalazł się w pewnym momencie w agendzie politycznej PiS, a także prezydenta (nie wydaje się, by Nawrocki był tu jedynie wykonawcą woli Kaczyńskiego) jako – w ich mniemaniu – polityczny samograj, idealny temat na kampanię wyborczą przed wyborami w 2027 roku.

Jest w nim wszystko, co prawica kocha najbardziej: można oskarżyć Tuska o działanie w interesie “niemieckich mocodawców”, jest zarzut oddawania polskiej suwerenności, jest granie na nieufności do zdradzieckich brukselskich elit, budzenie lęków przed zadłużaniem się (skojarzenie z losem frankowiczów).

“Dług można zaciągnąć w jeden dzień, ale spłacać go będzie całe pokolenie” – mówi Nawrocki z troską w głosie ojca zagrożonego narodu.

Wcześniej Kaczyński głosił, że „Nikt kto chce silnej i suwerennej armii, nie powinien popierać funduszu SAFE (...) Wejście w ten program to wieloletnie finansowe uzależnienie się od katalogu produktów, który został wskazany przez Komisję Europejską. To tak naprawdę uniemożliwienie prawidłowego rozwoju Sił Zbrojnych RP (...) Zasada warunkowości, czyli de facto szantaż polityczny, który daje UE prawo do wstrzymania wypłat w dowolnym momencie (...) Brak ustawowych gwarancji, że pieniądze trafią do polskiego przemysłu zbrojeniowego".

Strona rządowa odpowiadała pięknym za nadobne.

Donald Tusk 27 lutego po wizycie w Hucie Stalowa Wola obalał tezę, że SAFE to pieniądze dla Niemców. „Postaram się to wytłumaczyć: 20 mld tylko dla tej huty w Stalowej Woli, na Podkarpaciu, w Polsce. Dotarło, zakute łby?” – mówił premier w wulgarnym stylu populistycznej prawicy.

Dzień przed decyzją Nawrockiego minister spraw zagranicznych i wicepremier Radosław Sikorski opisał wybór, przed jakim stał prezydent: „Albo podpis, albo hańba”.

Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty stwierdził, że weto Nawrockiego wobec ustawy o SAFE to „zdrada stanu”.

Te dwa epitety: „hańba” i „zdrada” robią karierę w mediach.

Obie strony liczą na ostateczne pognębienie i skompromitowanie wroga. To nie wróży najlepiej na półtora roku do wyborów 2027.

4. „Mechanizm SAFE jest ogromnym kredytem zagranicznym, zaciąganym na 45 lat w obcej walucie, którego koszt odsetek może wynieść nawet 180 miliardów złotych. Polacy będą musieli więc zwrócić drugie tyle, co wartość udzielonego kredytu, a zarobią na tym zachodnie banki i instytucje finansowe. Można porównać to do kredytów frankowych”.

MOŻNA PORÓWNAĆ, ALE MA TO UMIARKOWANY SENS.

Po kolei.

Podkreślanie 45 lat spłaty pożyczki i możliwej łącznej kwoty odsetek ma sugerować, że państwo będzie na dekady przygniecione nadmiernym, nieuzasadnionym ciężarem. Tymczasem ekonomiści są wyjątkowo zgodni: jeśli chcemy wzmacniać obronność (a trudno nie zauważyć istotnych powodów, dla których powinniśmy to robić – najważniejszy z nich nazywa się Władimir Putin), finansowanie wydatków zbrojeniowych w ramach unijnego instrumentu SAFE jest dużo korzystniejsze niż finansowanie ich z emisji obligacji krajowych. Te byłoby oprocentowane wyżej: Unia Europejska jako całość jest bowiem dla rynków kapitałowych bardziej wiarygodnym pożyczkobiorcą niż Polska.

O ile tańszy jest SAFE?

Szacunek Marcina Mazurka, głównego ekonomisty mBanku, wskazuje, że udział w programie przyniesie Polsce oszczędności rzędu około 27 mld zł (w obecnych złotych).

Analitycy banku Citi Handlowy oszacowali potencjalne oszczędności na co najmniej 48 mld zł w całym okresie obowiązywania programu.

Wg Pawła Wojciechowskiego, prezesa Instytutu Finansów Publicznych, całkowity koszt pożyczki może być (w dzisiejszych złotych) nawet o 30-60 mld zł mniejszy w porównaniu do finansowania obligacjami Banku Gospodarstwa Krajowego.

W każdym przypadku oszczędność jest więc ogromna.

A trzeba przypomnieć: wyższy koszt obsługi długu zawsze oznacza presję na ograniczenie innych wydatków. Biorąc pod uwagę niechęć polskich polityków do podnoszenia podatków (i zapowiedź Nawrockiego, że będzie wszystkie takie podwyżki wetował), to ryzyko jest realne.

W skrócie: armia się rozwija, ważne usługi publiczne się zwijają. SAFE zmniejsza to ryzyko, choć niestety nie redukuje go całkowicie.

Na marginesie warto odnotować: polskie KPO zakładało spłatę do 2058 roku kwoty 34,54 mld euro (147,81 mld zł) z preferencyjnych pożyczek. Europejski dług nie wywoływał wtedy w PiS takiej trwogi.

Jak zwróciła uwagę minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, jeszcze w styczniu Karol Nawrocki podpisał ustawę przekazującą 22 mld zł z KPO na zbrojenia. Jak widać, wtedy unijna pożyczka go nie raziła.

A co z ryzykiem kursowym?

“Z argumentem o ryzyku kursowym wiąże się zasadniczy problem – jest on błędny” – pisze w OKO.press Adam Suraj. “W przypadku SAFE takie ryzyko w praktyce nie występuje, ponieważ mechanizm ten nie działa w sposób analogiczny do kredytów frankowych”.

W skrócie chodzi o to, że koszty wynikające z ew. spadku wartości złotego stają się zyskiem NBP i są potem transferowane do sektora publicznego.

Suraj przedstawia to na uproszczonym scenariuszu:

“Rząd otrzymuje od UE 44 mld euro i wymienia je w NBP po kursie 4,29 EUR/PLN, uzyskując 189 mld zł. Następnie kurs euro wzrasta do 4,85 zł. W celu zwrotu 44 mld euro rząd musi wówczas przekazać NBP 213 mld zł, co oznacza nominalną stratę w wysokości 24 mld zł po stronie sektora finansów publicznych. Jednocześnie ta sama zmiana kursowa generuje po stronie NBP zysk w wysokości 24 mld zł. Zgodnie z obowiązującymi przepisami 95 proc. tej kwoty, czyli 22,8 mld zł, zostaje przekazane do budżetu państwa. W efekcie zdecydowana część kosztu wynikającego z deprecjacji złotego wraca do sektora publicznego w formie transferu zysku banku centralnego”.

5. „Przedstawiłem więc realną alternatywę dla eurokredytu SAFE. To Polski SAFE 0%, czyli koncepcja Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych (...) Polski SAFE 0% to zero zależności i 100 procent suwerenności”.

Czy propozycja Nawrockiego – żeby nie powielać marketingowej nazwy wymyślonej przez spindoktorów z Pałacu Prezydenckiego – jest realną alternatywą? Ocenę utrudnia fakt, że wciąż nie jest jasne, na czym konkretnie miałaby polegać.

W tym sensie przymiotnik “realna” jest zdecydowanie na wyrost.

Fakt złożenia przez Nawrockiego projektu ustawy tego nie zmienił. Nie wyjaśnia on konkretnie, skąd wziąć pieniądze. Za to precyzyjnie określa, jak ma zwiększyć się władza Nawrockiego nad wydatkami na zbrojenia.

Wiadomo, że chodziłoby o jakiś rodzaj operacji na rezerwach Narodowego Banku Polskiego. Jak podczas konferencji z Nawrockim podkreślał prezes Banku Adam Glapiński (wg własnej oceny “najbardziej apolityczny prezes w historii NBP”), nie chodzi jednak o sprzedaż złota ani tzw. luzowanie ilościowe (operacja na obligacjach państwowych celem dodruku pieniądza) podobne do tego, jakie miało miejsce w trakcie pandemii.

Opcją, na której temat spekulują ekonomiści (żadnych konkretnych informacji nie dostali, więc pozostają spekulacje), jest sprzedaż złota i natychmiastowe odkupienie go w celu wygenerowania zysku NBP.

Ale jest to scenariusz pełen niewiadomych i ryzykowny.

“Pomysły, aby dokonać jedynie księgowych operacji w bilansie NBP odnośnie do wartości złota, albo zjeść ciastko i je mieć, czyli zrealizować papierowy dotychczas zysk, sprzedając złoto i szybko je odkupując, uważam za błędne” – komentował w Money.pl prof. Grzegorz Kołodko.

To on jako pierwszy przedstawił możliwość wykorzystania rezerw NBP do finansowania wydatków zbrojeniowych. „Jestem przeciw projektowi tzw. Polskiego SAFE zaprezentowanemu wspólnie przez prezydenta Nawrockiego i prezesa Glapińskiego, ponieważ jest proinflacyjny” – tłumaczył profesor.

Wszystko wskazuje na to, że jedyną funkcją propozycji Nawrockiego faktycznie było stworzenie alternatywy, ale narracyjnej. Przeciwnicy SAFE mogą powtarzać, że istnieje lepszy pomysł, nie zaprzątając sobie głowy tym, na czym on właściwie polega. Uczciwa odpowiedź na to pytanie brzmi bowiem: kompletnie nie wiadomo.

6. „SAFE to mechanizm, w którym Bruksela poprzez tak zwaną zasadę warunkowości może arbitralnie wstrzymać finansowanie, a nasze państwo i tak nadal będzie musiało spłacać dług. Dlatego trzeba powiedzieć jasno: bezpieczeństwo pod warunkiem nie jest bezpieczeństwem. Bezpieczeństwo Polski nie może zależeć od obcych decyzji”.

TAK, ZASADA WARUNKOWOŚCI JEST WPISANA W PROGRAM SAFE, ALE JEJ STOSOWANIE NIE JEST ARBITRALNE. Unijne rozporządzenie ustanawiające program SAFE dokładnie precyzuje, z jakich powodów, kiedy i jak mogą zostać wstrzymane środki z funduszu.

Dostęp do pieniędzy z funduszu regulują bowiem zasady dotyczące całego budżetu UE, w tym tzw. zasada warunkowości.

O co chodzi? Unijne przepisy stanowią jasno: państwo członkowskie może korzystać ze środków unijnych, w tym z funduszy zasilonych środkami z emisji europejskich obligacji takich jak program SAFE, pod warunkiem, że przestrzegają zasad obowiązujących członków UE, w tym przede wszystkim wartości UE zapisanych w artykule 2 Traktatu o Unii Europejskiej, m.in. zasady praworządności, oraz zasad zapisanych w Karcie Praw Podstawowych.

Państwo, które nie przestrzega tych zasad, może mieć wstrzymane wypłaty środków unijnych, ale jest to obwarowane konkretnymi zasadami.

W tej kwestii rozporządzenie ustanawiające instrument SAFE odwołuje się wprost do kolejnego unijnego aktu prawnego – rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady UE, Euratom 2020/2092 w sprawie ogólnego systemu warunkowości służącego ochronie budżetu Unii, ustanawiającego tzw. mechanizm warunkowości.

To rozporządzenie dokładnie definiuje kiedy, na jakich zasadach i dlaczego Komisja Europejska może wstrzymać wypłaty środków unijnych dla państwa, które np. łamie zasady praworządności.

Są dwa istotne warunki:

  • Komisja Europejska musi wykazać, że istnieje bezpośrednie powiązanie między łamaniem zasad praworządności, wartości UE lub zapisów Karty Praw Podstawowych a zagrożeniem dla prawidłowości wydatkowania środków unijnych z tego konkretnego funduszu (czyli np. z funduszu SAFE). Komisja nie może więc arbitralnie sobie wybrać, że danemu państwu wstrzyma np. środki z Funduszy Spójności, a innemu z programu SAFE – wstrzymanie środków z danego programu musi mieć mocne uzasadnienie. W przypadku, gdy państwo członkowskie dopuszcza się np. upolitycznienia wymiaru sprawiedliwości, w związku z czym nie gwarantuje prawidłowej kontroli sądowej wydatkowania środków, Komisja może wstrzymać środki ze wszystkich funduszy, bo brak skutecznej kontroli sądowej tworzy zagrożenie dla prawidłowości wydatkowania wszystkich środków.
  • Zasada proporcjonalności – Komisja Europejska musi dokonać oceny, jak poważne są uchybienia państwa członkowskiego wobec zasad państwa prawa lub zasad Karty Praw Podstawowych, jak długo trwają, i najpierw wezwać państwo do zaprzestania uchybień, a dopiero później, w sytuacji braku współpracy ze strony państwa członkowskiego, może zarekomendować Radzie UE wstrzymanie odpowiedniego procentu środków.
  • Ostatecznie to bowiem nie Komisja “arbitralnie” decyduje o wstrzymaniu środków dla danego kraju, lecz robią to rządy innych państw członkowskich w ramach Rady UE.

Nieprawdą jest też, że jeśli państwo członkowskie ma wstrzymane wypłaty pożyczek z unijnych programów, to musi je, tak czy inaczej, zwracać. Takie państwo po prostu nie ma dostępu do tych środków, nie wykorzystuje ich i nie musi ich zwracać.

Na forum krajowym ścierają się więc dwie narracje.

Prawica (Kaczyński-Czarnek, Mentzen, Braun) twierdzą, że wpisana w unijny budżet zasada warunkowości to „polityczny bicz” na „niepokorne państwa”, w związku z czym rozpowszechniają nieprawdziwe twierdzenia o owym „arbitralnym” stosowaniu przez Komisję Europejską tej zasady.

Z drugiej strony koalicja rządząca minimalizuje zakres obowiązywania zasady warunkowości, twierdząc, że „wystarczy nie kraść”, by dostawać wypłaty z programu.

Ze względu na prawicową narrację o „zagrożonej suwerenności”,

siły proeuropejskie boją się przyznać, że Unia nie wypłaca środków bezwarunkowo (nawet pożyczek), lecz stoi na straży reguł państwa prawa i unijnych wartości.

Kontrola przestrzegania europejskich wartości nie będzie w przypadku SAFE tak automatyczna, jak w KPO, gdzie naprawa praworządności była opisana w trzech konkretnych „kamieniach milowych” dla Polski, bez których wypłaty środków z Funduszu Odbudowy miało nie być, i nie było.

W razie wątpliwości władze UE muszą ocenić, czy „naruszenia zasad państwa prawnego w państwie członkowskim wpływają lub stwarzają poważne ryzyko wpływu – w sposób wystarczająco bezpośredni – na należyte zarządzanie finansami” w ramach – w tym przypadku – funduszem SAFE (podkr. – red.).

Sprawa jest prosta: Unia Europejska to nie bankomat, tylko zamknięty klub, w którym członkostwo obwarowane jest ścisłymi regułami.

1. W przypadku gdy Komisja stwierdzi, że istnieją uzasadnione powody, by uznać, że warunki określone w art. 4 zostały spełnione, przesyła ona danemu państwu członkowskiemu – o ile nie uzna, że inne procedury określone w ustawodawstwie Unii umożliwiłyby jej skuteczniejszą ochronę budżetu Unii – pisemne powiadomienie, podając elementy faktyczne i konkretne przyczyny, na których oparła swoje ustalenia. Komisja niezwłocznie informuje Parlament Europejski i Radę o każdym takim powiadomieniu i jego treści.

2. W świetle informacji otrzymanych zgodnie z ust. 1 Parlament Europejski może wezwać Komisję do udziału w ustrukturyzowanym dialogu na temat jej ustaleń.

3. Oceniając, czy warunki określone w art. 4 zostały spełnione, Komisja bierze pod uwagę stosowne informacje pochodzące z dostępnych źródeł, w tym decyzji, wniosków i zaleceń instytucji Unii, innych odpowiednich organizacji międzynarodowych oraz innych uznanych instytucji.

4. Komisja może zwrócić się o dodatkowe informacje niezbędne do przeprowadzenia oceny, o której mowa w ust. 3, zarówno przed przesłaniem pisemnego powiadomienia na podstawie ust. 1, jak i po jego przesłaniu.

5. Dane państwo członkowskie przekazuje wymagane informacje i może przedstawić uwagi dotyczące ustaleń zawartych w powiadomieniu, o którym mowa w ust. 1, w określonym przez Komisję terminie wynoszącym co najmniej miesiąc i nie więcej niż trzy miesiące od daty powiadomienia o ustaleniach. W swoich uwagach państwo członkowskie może zaproponować przyjęcie środków zaradczych w odniesieniu do ustaleń przedstawionych w powiadomieniu Komisji.

6. Przy podejmowaniu decyzji o tym, czy przedłożyć wniosek dotyczący decyzji wykonawczej w sprawie odpowiednich środków, Komisja uwzględnia otrzymane informacje i uwagi przedstawione przez dane państwo członkowskie, a także bierze pod uwagę adekwatność ewentualnych proponowanych środków zaradczych. Komisja przeprowadza ocenę w orientacyjnym terminie miesiąca od daty otrzymania od danego państwa członkowskiego informacji lub jego uwag, lub, w przypadku gdy nie otrzyma informacji ani uwag, od daty upływu terminu określonego zgodnie z ust. 5, a w każdym razie w rozsądnym terminie.

7. Jeżeli Komisja zamierza przedstawić wniosek zgodnie z ust. 9, zapewnia uprzednio państwu członkowskiemu możliwość przedłożenia w terminie miesiąca uwag, w szczególności na temat proporcjonalności przewidywanych środków.

8. Dokonując oceny proporcjonalności środków, które mają zostać nałożone, Komisja uwzględnia informacje i wskazówki, o których mowa w ust. 3.

9. Jeżeli Komisja uzna, że warunki określone w art. 4 są spełnione, a ewentualne środki zaradcze zaproponowane przez państwo członkowskie zgodnie z ust. 5 nie są adekwatne w odniesieniu do ustaleń zawartych w powiadomieniu Komisji, przedkłada ona Radzie wniosek dotyczący decyzji wykonawczej w sprawie odpowiednich środków w terminie miesiąca od otrzymania uwag od państwa członkowskiego lub, w przypadku braku uwag, bez zbędnej zwłoki, a w każdym razie w terminie miesiąca od upływu terminu określonego w ust. 7. We wniosku przedstawiane są konkretne powody i dowody stanowiące podstawę ustaleń Komisji.

10. Rada przyjmuje decyzję wykonawczą, o której mowa w ust. 9 niniejszego artykułu, w terminie miesiąca od otrzymania wniosku Komisji. W przypadku wystąpienia wyjątkowych okoliczności okres na przyjęcie tej decyzji wykonawczej może zostać przedłużony o maksymalnie dwa miesiące. Z myślą o zapewnieniu terminowości decyzji Komisja korzysta z uprawnień przysługujących jej na mocy art. 237 TFUE, jeżeli uzna to za stosowne.

11. Rada, stanowiąc większością kwalifikowaną, może zmienić wniosek Komisji i przyjąć zmieniony tekst w drodze decyzji wykonawczej.

7. „Nasza ustawa zasadnicza w artykule 90. dopuszcza przekazywanie niektórych kompetencji organizacjom międzynarodowym. Ale jednocześnie jasno wskazuje granicę: nie można przekazać kompetencji, które stanowią istotę suwerenności państwa. A jedną z nich jest właśnie kontrola nad siłami zbrojnymi”.

GRANICE WYOBRAŹNI. Cytowany przez prezydenta art. 90 Konstytucji RP stwierdza, że Polska może na podstawie umowy międzynarodowej przekazać organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu [tutaj Unii Europejskiej] kompetencje organów władzy państwowej w niektórych sprawach.

Nawrocki dyskretnie przemilcza ważniejszy dla tematu art. 91 Konstytucji, który jednoznacznie stwierdza, że „ratyfikowana umowa międzynarodowa stanowi część krajowego porządku prawnego i jest bezpośrednio stosowana”. Co więcej – „ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową”.

To jeden z najbardziej gorzkich dla prawicy artykułów Konstytucji.

Art. 91. [Umowa międzynarodowa w krajowym porządku prawnym]

  1. Ratyfikowana umowa międzynarodowa, po jej ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej, stanowi część krajowego porządku prawnego i jest bezpośrednio stosowana, chyba że jej stosowanie jest uzależnione od wydania ustawy.
  2. Umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową.
  3. Jeżeli wynika to z ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską umowy konstytuującej organizację międzynarodową, prawo przez nią stanowione jest stosowane bezpośrednio, mając pierwszeństwo w przypadku kolizji z ustawami.

Zasada suwerenności narodu (art. 4 Konstytucji RP), który sprawuje najwyższą władzę poprzez swych wybieranych w wyborach przedstawicieli, nie oznacza, że rządzący – jako owi przedstawiciele – nie mogą podjąć decyzji o tym, co służy obronie polskiej suwerenności czy niepodległości. I uznać, że będzie jej dobrze służyć współpraca wojskowa w ramach NATO (której prezydent nie kwestionuje) i Unii Europejskiej, np. w formie programu SAFE.

SAFE to nie jest program, w ramach którego Polska przekazuje Unii Europejskiej, czy Komisji Europejskiej, kontrolę nad siłami zbrojnymi.

To argument zupełnie absurdalny. SAFE to program mający na celu wsparcie rozwoju europejskiego przemysłu obronnego poprzez duże, długofalowe zamówienia.

Tworząc SAFE, Komisja Europejska działała na wyraźne polecenie rządów państw członkowskich.

To bowiem europejscy przywódcy kierują do KE „zamówienia” nowych legislacji, programów itp.

8. „Potwierdzają to także europejskie traktaty!”.

TROCHĘ TAK, ALE JEDNAK NIE. Nawrocki twierdzi, że zgodnie z traktami Unia Europejska nie ma prawa ingerować w polską obronność. I tak, obronność to wyłączna kompetencja państw członkowskich, zgodnie z treścią art. 4 Traktatu o UE, który mówi, że „bezpieczeństwo i obrona leżą w gestii państw członkowskich”.

Ten sam artykuł 4 stwierdza jednak, że „Zgodnie z zasadą lojalnej współpracy Unia i Państwa Członkowskie wzajemnie się szanują i udzielają sobie wzajemnego wsparcia w wykonywaniu zadań wynikających z Traktatów”.

Rozporządzenie o SAFE podkreśla, że „działania UE [w dziedzinie obronności] są uzupełnieniem i wzmocnieniem wysiłków poszczególnych państw”.

Ustanawiając program SAFE, Komisja Europejska działała w ramach swoich traktatowych uprawnień związanych z:

  • podejmowaniem działań mających na celu rozwój jednolitego rynku (w programie SAFE chodzi wprost o rozwój mocy produkcyjnych europejskiego przemysłu zbrojeniowego, nowych, bezpieczniejszych łańcuchów dostaw itp.)
  • oraz zgodnie z art. 122 Traktatu o Unii Europejskiej, który tworzy ramy dla pomocy finansowej dla państw członkowskich w sytuacjach nadzwyczajnych. Rosyjskie zagrożenie dla europejskiego bezpieczeństwa to – jak już wspominaliśmy w punkcie 1., właśnie taka sytuacja nadzwyczajna.

W kontekście programu SAFE warto zwrócić uwagę także na artykuł 42 Traktatu o UE o „Wspólnej polityce bezpieczeństwa i obrony”. W tym miejscu Traktat z Lizbony stwarza możliwość państwom członkowskim, że mogą podjąć decyzję o stworzeniu w ramach UE wspólnej unii obronnej, a więc budować wspólną europejską armię i prowadzić wspólną politykę obronną.

W art. 42 jest bowiem zapis o tym, że Rada Europejska, jednogłośnie, może podjąć decyzję o stworzeniu wspólnej, europejskiej obrony.

Punkt 7 tego artykułu to unijny odpowiednik art. 5 traktatu NATO, bo mówi o kolektywnej obronie.

„W przypadku gdy jakiekolwiek Państwo Członkowskie stanie się ofiarą zbrojnej agresji na jego terytorium, pozostałe Państwa Członkowskie mają w stosunku do niego obowiązek udzielenia pomocy i wsparcia przy zastosowaniu wszelkich dostępnych im środków, zgodnie z artykułem 51 Karty Narodów Zjednoczonych (...)” – czytamy w Traktacie.

Podpisany przez Lecha Kaczyńskiego Traktat rysuje tu śmiałe perspektywy, które Nawrockiego mogą doprowadzić do wrzenia.

Art. 42. TUE Wspólna polityka bezpieczeństwa i obrony

1.

Wspólna polityka bezpieczeństwa i obrony stanowi integralną część wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Zapewnia Unii zdolność operacyjną opartą na środkach cywilnych i wojskowych.

Unia może z nich korzystać w przeprowadzanych poza Unią misjach utrzymania pokoju, zapobiegania konfliktom i wzmacniania międzynarodowego bezpieczeństwa, zgodnie z zasadami Karty Narodów Zjednoczonych.

Zadania te są wykonywane w oparciu o zdolności, jakie zapewniają Państwa Członkowskie.

2.

Wspólna polityka bezpieczeństwa i obrony obejmuje stopniowe określanie wspólnej polityki obronnej Unii. Doprowadzi ona do stworzenia wspólnej obrony, jeżeli Rada Europejska, stanowiąc jednomyślnie, tak zadecyduje.

W takim przypadku Rada Europejska zaleca Państwom Członkowskim przyjęcie stosownej decyzji zgodnie z ich odpowiednimi wymogami konstytucyjnymi.

Polityka Unii w rozumieniu niniejszej sekcji nie uchybia specyficznemu charakterowi polityki bezpieczeństwa i obronnej niektórych Państw Członkowskich.

Szanuje ona wynikające z Traktatu Północnoatlantyckiego zobowiązania Państw Członkowskich, które uważają, że ich wspólna obrona jest wykonywana w ramach Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO) oraz jest zgodna z przyjętą w tych ramach wspólną polityką bezpieczeństwa i obronną.

3.

Państwa Członkowskie, w celu realizacji wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony, oddają do dyspozycji Unii swoje zdolności cywilne i wojskowe, aby przyczynić się do osiągnięcia celów określonych przez Radę.

Państwa Członkowskie wspólnie powołujące siły wielonarodowe mogą również przekazać je do dyspozycji wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony.

Państwa Członkowskie zobowiązują się do stopniowej poprawy swoich zdolności wojskowych.

Agencja do spraw Rozwoju Zdolności Obronnych, Badań, Zakupów i Uzbrojenia (zwana dalej „Europejską Agencją Obrony”) określa wymogi operacyjne, wspiera środki ich realizacji, przyczynia się do określania i, w stosownych przypadkach, wprowadzania w życie wszelkich użytecznych środków wzmacniających bazę przemysłową i technologiczną sektora obrony, bierze udział w określaniu europejskiej polityki w zakresie zdolności i uzbrojenia oraz wspomaga Radę w ocenie poprawy zdolności wojskowych.

4.

Decyzje dotyczące wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony, w tym decyzje w sprawie podjęcia misji, o których mowa w niniejszym artykule, są przyjmowane przez Radę stanowiącą jednomyślnie na wniosek wysokiego przedstawiciela Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa lub z inicjatywy Państwa Członkowskiego. Wysoki przedstawiciel może zaproponować, w stosownych przypadkach wspólnie z Komisją, użycie zarówno środków krajowych, jak i instrumentów Unii.

5.

W celu ochrony wartości Unii i służenia jej interesom Rada może powierzyć wykonanie danej misji, w ramach Unii, grupie Państw Członkowskich. Wykonanie takiej misji reguluje artykuł 44.

6.

Państwa Członkowskie, które spełniają wyższe kryteria zdolności wojskowej i które zaciągnęły w tej dziedzinie dalej idące zobowiązania, mając na względzie najbardziej wymagające misje, ustanawiają stałą współpracę strukturalną w ramach Unii. Współpracę tę reguluje artykuł 46. Nie narusza ona postanowień artykułu 43.

7.

W przypadku gdy jakiekolwiek Państwo Członkowskie stanie się ofiarą zbrojnej agresji na jego terytorium, pozostałe Państwa Członkowskie mają w stosunku do niego obowiązek udzielenia pomocy i wsparcia przy zastosowaniu wszelkich dostępnych im środków, zgodnie z artykułem 51 Karty Narodów Zjednoczonych.

Nie ma to wpływu na szczególny charakter polityki bezpieczeństwa i obrony niektórych Państw Członkowskich.

Zobowiązania i współpraca w tej dziedzinie pozostają zgodne ze zobowiązaniami zaciągniętymi w ramach Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego, która dla państw będących jej członkami pozostaje podstawą ich zbiorowej obrony i forum dla jej wykonywania.

9. „Wszelkie próby zagranicznego zadłużania naszego kraju w sposób pozaprawny, tylnymi drzwiami, wcześniej czy później spotkają się z odpowiedzialnością zarówno polityczną, jak i prawną”.

WYDUMANE STRACHY NA LACHY. Prezydent próbuje straszyć rząd, zdając sobie sprawę, że jego weto nie zablokuje programu SAFE. Przypomina rządzącym art. 7 Konstytucji RP, który stanowi: „Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa”. Ale: zawetowana przez Nawrockiego ustawa

to nie była ustawa wprowadzająca SAFE do Polski.

Ustawa jedynie precyzuje sposób przyjęcia przez Polskę środków z programu, ich rozliczania, a następnie spłaty.

Ponieważ Nawrocki zawetował ustawę, która to porządkowała, rząd Tuska, by wykorzystać przyznane już Polsce miliardy euro, przygotował plan B. Środki będą wydatkowane przy pomocy Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, który w marcu 2022 utworzył rząd PiS na podstawie swojej dumy, czyli Ustawy o obronie ojczyzny.

Rząd zamierza przestrzegać regulaminu funduszu i zapowiada, że dlatego będzie musiał zrezygnować z części środków nieprzeznaczonych bezpośrednio na zbrojenia. Przez Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych nie mogą bowiem „przejść” środki na służby: Straż Graniczną, Policję itp.

10. „Polska musi się zbroić. Polska musi budować silną armię. Polska musi być jednym z filarów bezpieczeństwa Europy i NATO”.

TAK. Polska z największym udziałem w funduszu SAFE ma dążyć do tego, by taką właśnie rolę pełnić w Europie.

11. „Ale Polska musi to robić na własnych zasadach. Tylko naród, który potrafi sam zadbać o swoje bezpieczeństwo, pozostaje naprawdę wolny”.

NADĘTA, PRAWICOWA BZDURA. Na koniec pozwalamy sobie na taki epitet. Utożsamienie wolności z samowystarczalnością nie jest zaskoczeniem, bo Nawrocki wielokrotnie opisywał współpracę w ramach UE jako zamach na polską wolność, programowo zapominając, że Polska jest członkiem europejskiej wspólnoty.

Podczas obchodów Święta Niepodległości mówił, że „część polskich polityków gotowa jest, aby po kawałku oddawać polską wolność, niepodległość i suwerenność obcym instytucjom, trybunałom, obcym agendom Unii Europejskiej”. I że „nigdy nie pozwoli, abyśmy znów stali się pawiem i papugą narodów, bezwolnie powtarzającą to, co przychodzi z Zachodu”.

Komentowaliśmy to już na łamach OKO.press, że Polska ma przestać być kolorową papugą, która łatwo uczy się języków obcych, i zostać białoczerwonym bocianem, który pożera żaby i majestatycznie krąży nad polskimi kościołami pełnymi wiernych, a jak przychodzi bieda, to odlatuje na emigrację.

2 marca prezydent sprecyzował: „Po to zostałem prezydentem Polski, aby Unia Europejska nie stała się jednym państwem z województwem, które nazywa się Polska. Więc te wszystkie tendencje centralizacyjne na poziomie prawnym, legislacyjnym będą rozbijać się o Pałac Prezydencki”.

Z pewnością nie będą się rozbijać inicjatywy i oczekiwania Donalda Trumpa i amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego.

Szanowni Państwo,

w świecie pełnym napięć i niepewności każda decyzja dotycząca bezpieczeństwa państwa musi być podejmowana z myślą o długofalowym interesie Rzeczypospolitej. W horyzoncie jutra, a nie tylko „tu i teraz”. Z taką perspektywą podjęliśmy jako wspólnota decyzję o wejściu do NATO, której 27. rocznicę dziś obchodzimy.

Na moje biurko trafiła ustawa dotycząca europejskiego mechanizmu SAFE. Wokół tej sprawy pojawiło się wiele emocji. Jednak odpowiedzialność za państwo polega na tym, aby spojrzeć na fakty ponad bieżącą polityką. (2) Sprawa wejścia w europejską pożyczkę SAFE to nie jest sprawa jednej partii, jednego rządu ani jednej kadencji. To jest sprawa przyszłości państwa polskiego.

(3) Od początku projekt SAFE budził wiele pytań i wątpliwości. Dlatego zwołałem specjalne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego w tym temacie, odbyłem szereg spotkań i rozmów z ekspertami oraz zainicjowałem specjalne poprawki do tej ustawy w procesie legislacyjnym. Uznałem za konieczne przyjęcie drogi szerokiego ponadpartyjnego dialogu. (4) Niestety odrzucono zasadniczą część proponowanych zmian. Rządzący wybrali wariant konfrontacji, a nie rozmowy. (5) Więcej, postanowiono tę sprawę wykorzystać do eskalacji społecznej polaryzacji i budowania podziałów między Polakami. To wyjątkowo szkodliwe i trzeba to powiedzieć jasno: to niemądre. Musi tu przyjść opamiętanie i zrozumienie, że rujnowanie porozumień w tych zasadniczych kwestiach, to działanie wbrew interesowi Polski. Cieszyć się z tego mogą jedynie nasi wrogowie.

Szanowni Państwo,

(6) mechanizm SAFE jest ogromnym kredytem zagranicznym, zaciąganym na 45 lat w obcej walucie, którego koszt odsetek może wynieść nawet 180 miliardów złotych. Polacy będą musieli więc zwrócić drugie tyle, co wartość udzielonego kredytu, a zarobią na tym zachodnie banki i instytucje finansowe.

Można porównać to do kredytów frankowych. Wszystko miało być bezpieczne, a potem raty rosły tak bardzo, że prowadziło to do potężnych finansowych kryzysów.

Politycy, którzy teraz chcą pożyczki SAFE, muszą pamiętać: ten kredyt obciąży na długie lata nasze dzieci i wnuki. (7) Dzisiejszy osiemnastolatek, który dopiero wchodzi w dorosłe życie, będzie przez cały okres pracy zawodowej spłacał zobowiązanie zaciągnięte w jego imieniu. Dług można zaciągnąć w jeden dzień – ale spłacać go będzie całe pokolenie.

Historia uczy nas prostej prawdy: naród, który nie chce płacić na własną armię, prędzej czy później będzie musiał płacić na armię cudzą. Dlatego inwestycje w obronność są konieczne.

Ale muszą być prowadzone mądrze, odpowiedzialnie i w sposób, który nie ogranicza suwerenności państwa. (8) Przedstawiłem więc realną alternatywę dla eurokredytu SAFE. To Polski SAFE 0%, czyli koncepcja Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych. Ten projekt ustawy jest już w Sejmie. Powinien on być jak najszybciej procedowany. Partyjna zapalczywość i przewlekanie debaty o tej dobrej propozycji szkodzi polskiej armii i polskiemu bezpieczeństwu.

(9) W ostatnim czasie Narodowy Bank Polski wypracował dla Polski ponad 185 miliardów złotych, między innymi dzięki zwiększeniu rezerw złota i trafnym decyzjom inwestycyjnym. To ogromny kapitał. Kapitał, który może pracować dla polskiego bezpieczeństwa. Dzięki temu nie musimy zaciągać niepewnych zagranicznych pożyczek na pokolenia. Fundusz ma działać pod pełną kontrolą polskiego państwa i parlamentu, w ponadpolitycznej współpracy, z pełną przejrzystością wydatkowania środków.

To rozwiązanie daje nam pełną swobodę decyzji. To Polska wybierze: jaki sprzęt kupuje, od kogo kupuje i w jaki sposób rozwija swój przemysł obronny.

Problem z europożyczką SAFE nie dotyczy tylko pieniędzy. Dotyczy także zasad. O tych pieniądzach, o naszym bezpieczeństwie nie będą decydowały wyłącznie polskie władze.

(10) SAFE to mechanizm, w którym Bruksela poprzez tak zwaną zasadę warunkowości może arbitralnie wstrzymać finansowanie, a nasze państwo i tak nadal będzie musiało spłacać ten dług. Dlatego trzeba powiedzieć jasno: bezpieczeństwo pod warunkiem nie jest bezpieczeństwem. Bezpieczeństwo Polski nie może zależeć od obcych decyzji.

Jako Prezydent Rzeczypospolitej mam obowiązek postawić pytanie zasadnicze: Czy rozwiązanie, które może ograniczać suwerenność państwa w sprawach bezpieczeństwa, jest zgodne z Konstytucją Rzeczypospolitej?

(11) Nasza ustawa zasadnicza w artykule 90. dopuszcza przekazywanie niektórych kompetencji organizacjom międzynarodowym. Ale jednocześnie jasno wskazuje granicę: nie można przekazać kompetencji, które stanowią istotę suwerenności państwa.

(12) A jedną z nich jest właśnie kontrola nad siłami zbrojnymi. Potwierdzają to także europejskie traktaty! To są kwestie fundamentalne.

Biorąc je pod uwagę, podjąłem decyzję, że nie podpiszę ustawy, która pozwala na zaciągnięcie przez Polskę pożyczki SAFE. Nigdy bowiem nie podpiszę ustawy, która uderza w naszą suwerenność, niezależność, bezpieczeństwo ekonomiczne i militarne.

W tym miejscu przestrzegam, że (13) wszelkie próby zagranicznego zadłużania naszego kraju w sposób pozaprawny, tylnymi drzwiami, wcześniej czy później spotkają się z odpowiedzialnością zarówno polityczną, jak i prawną.

Przypominam rządzącym, art. 7 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, który jasno stanowi, że „Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa”. Co oznacza, że władza publiczna może robić tylko to, na co prawo jej pozwala.

Szanowni Państwo,

apeluję do wszystkich sił politycznych o pilne prace nad prezydenckim projektem ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych, pozwalającym sfinansować rozwój armii na poziomie równym lub wyższym od europejskiego SAFE. Ten projekt to silna armia bez zadłużania na pokolenia. Polski SAFE 0% to zero zależności i 100 procent suwerenności.

Drodzy Państwo,

(14) Polska musi się zbroić. Polska musi budować silną armię. Polska musi być jednym z filarów bezpieczeństwa Europy i NATO. Ale Polska musi to robić na własnych zasadach.

(15) Tylko naród, który potrafi sam zadbać o swoje bezpieczeństwo, pozostaje naprawdę wolny.

Po pierwsze Polska. Po pierwsze Polacy.

;
Na zdjęciu Piotr Pacewicz
Piotr Pacewicz

Założyciel i redaktor naczelny OKO.press (2016-2024), od czerwca 2024 redaktor i prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Na zdjęciu Paulina Pacuła
Paulina Pacuła

Dziennikarka działu politycznego OKO.press. Absolwentka studiów podyplomowych z zakresu nauk o polityce Instytutu Studiów Politycznych PAN i Collegium Civitas, oraz dziennikarstwa na Uniwersytecie Wrocławskim. Stypendystka amerykańskiego programu dla dziennikarzy Central Eastern Journalism Fellowship Program oraz laureatka nagrody im. Leopolda Ungera. Pisze o demokracji, sprawach międzynarodowych i Unii Europejskiej. Publikowała m.in. w Tygodniku Powszechnym, portalu EUobserver, Business Insiderze i Gazecie Wyborczej.

Na zdjęciu Bartosz Kocejko-Szukalski
Bartosz Kocejko-Szukalski

Wicenaczelny OKO.press, wcześniej kierował działem społeczno-gospodarczym. Redaktor, czasem pisze: o pracy, podatkach i polityce społecznej. W redakcji od 2017 roku. Pochodzi z Prabut w woj. pomorskim, mieszka w Warszawie na Grochowie i bardzo mu się tam podoba.

Komentarze