0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Zastępca rzecznika dyscyplinarnegoZastępca rzecznika d...

Przemysław Radzik – na zdjęciu u góry – to jeden z trzech „egzekutorów” ministra Zbigniewa Ziobry. Pozostali dwaj to główny rzecznik Piotr Schab i drugi zastępca Michał Lasota. Sędziowie mówią na nich „egzekutorzy”, bo ścigają sędziów znanych z obrony niezależności sądów.

W ostatnim czasie rzecznicy wzmogli działania i założyli sędziom szereg nowych spraw dyscyplinarnych. Idą na pełne zwarcie z UE, bo nadal stosują bezprawną ustawę kagańcową. Pisaliśmy o tym w OKO.press.

Ale w tym samym czasie Radzik i Schab odstąpili od ścigania sporej grupy sędziów, umarzając wszczęte wobec nich nawet kilka lat temu sprawy dyscyplinarne. Chodzi o grupę sędziów z Prezydium Forum Współpracy Sędziów oraz o Dorotę Zabłudowską z Gdańska, Monikę Frąckowiak z Poznania, Sławomira Jęksę z Poznania, Adama Synakiewicza z Częstochowy, Pawła Strumińskiego z Gliwic, Bartłomieja Starostę z Sulęcina, Monikę Ciemięgę z Opola i Katarzynę Kałwak z Olesna.

Sędziowie pytają, jak to jest, że jednych ścigają, a innym odpuszczają. Czy to efekt porządków w szafach, czy też cichej wojny pomiędzy Piotrem Schabem a Przemysławem Radzikiem? A może wiedzą, że nie mają szans skazać sędziów w procesach dyscyplinarnych i z kretesem polegną ze swoimi oskarżeniami w sądach. Taki trop wskazał sam Radzik.

Przeczytaj także:

W decyzjach o umorzeniu dyscyplinarek Radzik wprost napisał, że umarza je, bo „przy notoryjnie znanej alienacji sądownictwa dyscyplinarnego w Polsce od reguł procedowania zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, brak jest podstaw do złożenia do sądu wniosku o rozpoznanie sprawy dyscyplinarnej, co oznacza, że postępowanie dyscyplinarne (…) podlega umorzeniu”.

Czyli Radzik uważa, że to nie on jest tym „złym”, tylko nowa Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN. Zastąpiła nielegalną Izbę Dyscyplinarną, która taśmowo klepała ich wnioski, nawet bezprawnie. Ale rok temu machina represji sędziów się zacięła.

Rzecznicy dyscyplinarni przegrywają w nowej Izbie sprawę za sprawą, co pokazuje, że sędziów ścigają bezpodstawnie. Przestali nawet przychodzić na rozprawy prowadzone przez legalnych sędziów SN, którzy wymagają od nich kunsztu prawniczego.

Sędzia Bartłomiej Starosta z Sądu Rejonowego w Sulęcinie. Jest aktywny na polu obrony praworządności. Należy do Iustitii. Umorzono mu teraz dwie dyscyplinarki. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Radzik przyznał się do porażki

Zastępca rzecznika dyscyplinarnego Przemysław Radzik wskazał na brak szans na skazanie niezależnych sędziów w decyzjach o umorzeniu dyscyplinarek dla członków Prezydium Forum Współpracy Sędziów. To luźnie porozumienie sędziów powołane w 2017 roku. Forum zastąpiło legalną KRS, którą zlikwidował PiS oraz zastąpiło samorząd sędziowski, który też zlikwidował PiS.

FWS często zabiera głos na temat praworządności. Rzecznicy dyscyplinarni ministra Ziobry zaczęli ścigać członków jego Prezydium w 2020 roku, po wejściu w życie ustawy kagańcowej. Ta ustawa pod groźbą kar zakazywała sędziom podważania legalności neo-KRS, neo-sędziów, czy nielegalnej Izby Dyscyplinarnej.

Zmuszała też sędziów i prokuratorów do ujawnienia przynależności do stowarzyszeń i fundacji. Było to po to, by Ziobro i jego ludzie mogli wyłapać sędziów należących do stowarzyszeń broniących wolnych sądów, głównie Iustitii i Themis. Ale sędziowie odmówili, bo ten obowiązek narusza prawo do prywatności. Za to rzecznicy dyscyplinarni członkom tych stowarzyszeń nie zrobili dyscyplinarek.

Uderzyli jednak w FWS.

W lipcu 2020 roku rzecznik dyscyplinarny Radzik postawił zarzuty dyscyplinarne 14 członkom Prezydium Forum. To: przewodniczący Forum Bartłomiej Starosta, jego zastępczyni Agnieszka Niklas-Bibik, drugi zastępca Waldemar Żurek, Michał Bober, Jerzy Geisler, Aleksandra Janas, Rafał Jerka, Grzegorz Kasicki, Robert Kirejew, Krzysztof Kozłowski, Justyna Małłek-Napierała, Tomasz Marczyński, Jerzy Nawrocki i Katarzyna Wesołowska-Zbudniewek. To sędziowie z całej Polski, różnego szczebla.

Rzecznik Radzik zarzucił wtedy im, że nie składając oświadczenia wymuszonego ustawą kagańcową, zataili przynależność do Forum i udział w jego władzach. Forum uznał za zrzeszenie. Zakwalifikował to jako delikt dyscyplinarny rażącej i oczywistej obrazy przepisów prawa oraz jako uchybienie godności urzędu sędziego. Bo nie respektują uchwalonej przez PiS ustawy.

Tyle że sędziowie, nawet gdyby chcieli stosować bezprawną ustawę kagańcową, to nie musieli nic ujawniać. Bo FWS nie jest stowarzyszeniem, tylko luźnym, niesformalizowanym porozumieniem sędziów. Zarzuty nie były przypadkowe, bo Forum jest aktywne na polu obrony praworządności.

Starosta: To rzecznicy dyscyplinarni wyalienowali się od zasad państwa prawnego

Teraz Radzik rakiem z tego się wycofuje. Część członków Forum właśnie odebrała jego decyzje o umorzeniu zarzutów dyscyplinarnych. Decyzje datowane są na koniec lipca 2023 roku. Radzik pisze w nich, że postępowanie dyscyplinarne nie dostarczyło podstaw do złożenia do sądu dyscyplinarnego wniosku o rozpoznanie sprawy dyscyplinarnej.

Radzik nie wycofuje się jednak z zarzutów. Pisze, że bezsporne jest, że ci sędziowie wyczerpali znamiona deliktu dyscyplinarnego. Radzik odrzuca też wyrok TSUE z czerwca 2023 roku, w którym Trybunał uznał, że ustawa kagańcowa jest sprzeczna z prawem UE. Uważa, że to wyrok Trybunału jest sprzeczny z „polskim porządkiem konstytucyjnym”.

Czyli go nie uznaje, za co w przyszłości sam naraża się na odpowiedzialność dyscyplinarną i karną. Dlaczego więc nie wnosi oskarżenia? Bo doszło właśnie do „alienacji sądownictwa dyscyplinarnego w Polsce od reguł procedowania”. To jawny atak na nową Izbę SN.

Sędziowie z FWS nie zgadzają się z uzasadnieniem umorzenia.

I planują odwołania od nich do sądu dyscyplinarnego. Rozważają też zawiadomienia do prokuratury. Wcześniej takie zawiadomienia w innych sprawach złożyli na rzeczników dyscyplinarnych – za bezzasadne ściganie – sędziowie Paweł Juszczyszyn z Olsztyna, Waldemar Żurek z Krakowa, Krzysztof Krygielski z Olsztyna i sędzie apelacyjne z Warszawy Marzanna Piekarska-Drążek i Ewa Gregajtys.

Przewodniczący FWS Bartłomiej Starosta, któremu Radzik umorzył teraz sprawę o niezłożenie oświadczenia na podstawie ustawy kagańcowej, mówi OKO.press: „Przez trzy lata rzecznik dyscyplinarny w tej sprawie nic nie robił, to rażąca przewlekłość. Za to i postawienie nam zarzutów powinien ponieść co najmniej odpowiedzialność dyscyplinarną”.

Starosta podkreśla: „W uzasadnieniu decyzji o umorzeniu nadal uparcie twierdzi, że moje zachowanie wyczerpało znamiona przewinienia dyscyplinarnego. Uważa, że jest to bezsporne. Mimo że jest wyrok TSUE z czerwca 2023 roku. Ale on go odrzuca, za co też powinien ponieść odpowiedzialność. Podobnie jak za słowa o alienacji sądownictwa dyscyplinarnego od reguł procedowania”.

Sędzia dodaje: „Fakt przegrywania przez Radzika szeregu spraw, w których stawiał sędziom oczywiście bezzasadne zarzuty, świadczy raczej o alienacji rzeczników dyscyplinarnych – podporządkowanych ministrowi sprawiedliwości – od zasad państwa prawnego i niezawisłości sędziowskiej. A często od zasad zwykłej logiki”.

Krótko ostrzyżony mężczyzna w błękitnej koszuli i okularach w rogowych oprawkach
Sędzia Rafał Jerka z Sądu Okręgowego w Olsztynie. Jemu też teraz Radzik umorzył dyscyplinarkę, za brak oświadczenia na podstawie ustawy kagańcowej. Fot. Archiwum prywatne.

Jak Radzik odpuścił sędziemu Synakiewiczowi

Kolejnym sędzią, któremu Radzik umorzył dyscyplinarkę, jest Adam Synakiewicz z Sądu Okręgowego w Częstochowie. W połowie 2021 roku było o nim głośno. Jako bodaj pierwszy w Polsce zastosował wyroki TSUE i ETPCz z lipca 2021 roku, w których podważono legalność neo-KRS, neo-sędziów i nielegalnej Izby Dyscyplinarnej.

Na ich podstawie sędzia w swoich orzeczeniach lub zdaniach odrębnych do orzeczeń, podważał status neo-sędziów oraz legalność wydanych przez nich orzeczeń. Za to spadły na niego represje. Dyscyplinarkę szybko zrobił mu Radzik, a minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro na miesiąc odsunął go od orzekania. Potem potraktowano w ten sam sposób innych sędziów wykonujących wyroki TSUE i ETPCz.

O bezterminowym zawieszeniu Synakiewicza miała zdecydować nielegalna Izba Dyscyplinarna. Ale nie udało się jej zawiesić go, tak jak zrobiła to z czterema innymi sędziami – Piotrem Gąciarkiem, Maciejem Ferkiem, Krzysztofem Chmielewskim i Maciejem Rutkiewiczem.

Sędzia Synakiewicz miał więcej szczęścia, bo akta jego sprawy przejęła Małgorzata Manowska, neo-sędzia na stanowisku I prezesa SN. I nie wydała ich Izbie Dyscyplinarnej. Więc po miesiącu zawieszenia przez Ziobrę wrócił on do orzekania. A we wrześniu 2022 roku nowa Izba Odpowiedzialności Zawodowej umorzyła sprawę jego zwieszenia z powodów formalnych.

Dopiero później nowa Izba w innych sprawach uchylała podobne decyzje Ziobry o zawieszeniu, orzekając, że nie ma prawa zawieszać sędziów za orzeczenia.

Umorzenie sprawy przez nową Izbę nie skończyło sprawy Synakiewicza, bo nadal ciążyły na nim zarzuty dyscyplinarne Radzika za stosowanie wyroków ETPCz i TSUE. W połowie czerwca 2023 roku Radzik jednak skapitulował. Umorzył dyscyplinarkę. W decyzji stwierdził, że zarzucane sędziemu czyny nie są obecnie deliktem dyscyplinarnym.

Radzik powołał się na prezydencką nowelizację ustawy o SN z 2022, która zniosła karalność sędziów za nawet błędne orzeczenia. To oznacza, że Radzik uważa, że sędzia, stosując prawo europejskie, popełnił w 2021 roku delikt dyscyplinarny. Pisze tylko, że nie może już domagać się ukarania Synakiewicza. Nie wspomniał jednak o wyroku TSUE z czerwca 2023 roku, który podważa legalność ustawy kagańcowej. A to na jej podstawie Radzik ścigał.

Sędzia Adam Synakiewicz mówi OKO.press, że odwołał się od decyzji o umorzeniu do legalnej Izby Karnej SN. Tłumaczy: „Nie zgadzam się z jej uzasadnieniem. Radzik uznał, że zmieniło się prawo i teraz mój czyn nie będzie ścigany, bo jest kontratypem. A w tym samym czasie nadal za to samo ściga innych sędziów. To świadczy, że instrumentalnie traktuje nasze ściganie. To nie ma nic wspólnego ze stosowaniem prawa. Chodzi tylko o zastraszenie sędziów”.

Synakiewicz dodaje: „W zażaleniu domagam się, by właściwie obsadzony SN stwierdził, że Radzik nigdy nie miał prawa ścigania sędziego za wydany wyrok. A więc, że wszczął postępowanie nielegalnie, tylko po to, by mnie zastraszyć”.

Sędzia Synakiewicz jednak się nie przestraszył. Dalej stosuje prawo europejskie.

Sędzia Adam Synakiewicz z Sądu Okręgowego w Częstochowie. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Kogo jeszcze przestali ścigać rzecznicy dyscyplinarni Ziobry

W ostatnich tygodniach rzecznicy dyscyplinarni umorzyli jeszcze sprawy dyscyplinarne przeciwko kilku sędziom. Byli oni trzymani w stanie niepewności przez kilka lat, bo rzecznik dyscyplinarny nie przesyłał ich spraw do sądu. W ten sposób mógł być wywierany na nich nacisk oraz próbowano ich zmrozić groźbą kar, a nawet groźbą wyrzucenia z zawodu.

Teraz rzecznik dyscyplinarny sam może odpowiadać dyscyplinarnie za przewlekłe prowadzenie spraw.

Sprawy dyscyplinarne umorzono jeszcze:

- Sławomirowi Jęksie z Sądu Okręgowego w Poznaniu. Ścigał go Przemysław Radzik za uniewinnienie w 2018 roku żony prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka. Była oskarżona o użycie na demonstracji słów „jestem wkurwiona”. Tak oceniała Polskę pod rządami PiS. Sędzia Jęksa w ustnym uzasadnieniu skrytykował łamanie prawa przez PiS. Dużo mówił o tym, co negatywnego dzieje się w wymiarze sprawiedliwości.

I za to Radzik zrobił mu dyscyplinarkę. W połowie czerwca 2023 roku umorzył ją jednak, uznając, że po prezydenckiej nowelizacji ustawy o SN, nie może już ścigać sędziów za orzeczenia.

- Pawłowi Strumińskiemu z Sądu Rejonowego w Gliwicach. Rzecznik dyscyplinarny w czerwcu 2023 roku umorzył mu dyscyplinarkę za jego krytyczny wpis na Twitterze z 2019 roku. W tym wpisie sędzia napisał, że dla niego większym autorytetem są sędziowie TSUE, niż jakiś „agent, co przez przypadek jest tam, gdzie jest”.

Radzik uznał, że w ten sposób znieważył sędziego TK Mariusza Muszyńskiego – choć nie padło jego nazwisko – któremu „Gazeta Wyborcza” zarzucała w przeszłości współpracę ze służbami specjalnymi. Strumiński nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Radzik nadal jednak upierał się przy swoim. Ale w połowie czerwca 2023 roku umorzył sprawę, powołując się na „alienację sądownictwa dyscyplinarnego”.

- Monice Frąckowiak z Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda. Na początku lipca 2023 roku Radzik umorzył jej dyscyplinarkę, którą założył w 2019 roku. Ścigał on wtedy sędziów z Iustitii, którzy wzorem szefa Iustitii Krystiana Markiewicza oświadczali, że nie będą stawiać się na przesłuchania przez rzeczników dyscyplinarnych Ziobry.

Odmawiali, bo rzecznicy nie mogli wtedy ścigać szeregowych sędziów sądów powszechnych, a to robili. Poza tym byli oni członkami grupy Kasta/Antykasta na WhatsAppie, skupiającej sędziów popierających obecne zmiany w sądach.

Radzik uważał jednak, że sędziowie nie stawiając się na ich wezwania, łamią rotę ślubowania i nie zachowują się godnie. Więc zrobił im za to dyscyplinarki. Oprócz Frąckowiak zarzuty postawił jeszcze Krystianowi Markiewiczowi, Katarzynie Kałwak, Monice Ciemiędze i Bartłomiejowi Staroście.

Teraz jednak umorzył sprawę Frąckowiak. Tu też wszystko zwalił na nową Izbę. Bo podobnie jak w przypadku FWS, w decyzji o umorzeniu pisze o „alienacji sądów dyscyplinarnych”. Sędzia Frąckowiak już odwołała się od tej decyzji. Zarzuca, że nie popełniła czynu dyscyplinarnego i to powinno być podstawą umorzenia.

Podkreśla, że sprzecznie z prawem działa rzecznik dyscyplinarny, a zarzuty traktuje jako szykanę za działalność w obronie praworządności.

Frąckowiak podkreśla, że w tej samej sytuacji jest sędzia Bartłomiej Starosta, wobec którego rzecznik dyscyplinarny skierował jednak do sądu sprawę za odmowę stawiennictwa na przesłuchania.

Sędzia Monika Frąckowiak z Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Monice Ciemiędze z Sądu Rejonowego w Opolu. Miała podobny zarzut dyscyplinarny jak Frąckowiak. I też jej teraz Radzik umorzył dyscyplinarkę z tego samego powodu. Sędzia odwołała się od uzasadnienia decyzji do sądu dyscyplinarnego.

Katarzynie Kałwak z Sądu Rejonowego w Oleśnie. Umorzono jej dyscyplinarkę tak jak Frąckowiak i Ciemiędze.

Dorocie Zabłudowskiej z Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe. W połowie kwietnia 2023 roku główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab umorzył jej dyscyplinarkę za udział w imprezie KOD w listopadzie 2021 roku. Wtedy nagrodę od KOD odebrał sędzia Waldemar Żurek. Razem z nim była jeszcze Zabłudowska i sędziowie Piotr Gąciarek z Warszawy i Paweł Juszczyszyn z Olsztyna. Nikt ich jednak nie uprzedził, że w momencie jak będą na sali, będzie przemawiał Donald Tusk.

Po jego przemówieniu Żurek i Juszczyszyn wstali ze wszystkimi i dali zwyczajowe brawa. Za to wszystkich zaczął ścigać rzecznik dyscyplinarny Radzik, zarzucając im udział w politycznym zgromadzeniu oraz manifestowanie poglądów politycznych.

Ale Piotr Schab umorzył sprawę Zabłudowskiej. Uznał, że nie ma podstaw do skierowania sprawy do sądu dyscyplinarnego. Stwierdził, że sędzia zaprzeczyła zarzutom i, że nie ma wystarczających podstaw, by uznać, że popełniła czyn dyscyplinarny.

Zarzut dyscyplinarny sędzi postawił w 2022 roku zastępca rzecznika dyscyplinarnego Przemysław Radzik. W decyzjach rzeczników dyscyplinarnych jest brak konsekwencji. Bo jednocześnie wysłano do sądu wniosek o ukaranie sędziego Piotra Gąciarka, który był w podobnej sytuacji jak Zabłudowska.

Bartłomiejowi Staroście z Sądu Rejonowego w Sulęcinie. Był ścigany za wyjazd do TSUE, na ogłoszenie wyroku 15 lipca 2021 roku ws. Izby Dyscyplinarnej. Doniósł na niego prezes sądu, zarzucając mu nieobecność w pracy, choć sędziowie mają nienormowany czas pracy. W czerwcu 2023 roku główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab odmówił jednak wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. Uznał, że nie ma do tego podstaw.

Sędzia Dorota Zabłudowska z Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe. Fot. Mariusz Jałoszewski.
;

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze