Klub parlamentarny PiS zgłosił sędziego Łukasza Piebiaka do KRS, mimo że prokuratura chce mu stawiać zarzuty za aferę hejterską i za sprawę z testamentem krewnej pochodzącej z Rosji. PiS nie przeszkadza nawet to, że Piebiak nie ma poparcia w sądach
Członków do odnowionej Krajowej Rady Sądownictwa Sejm ma wybrać na najbliższym posiedzeniu. Sejm wybierze sędziowski skład KRS, czyli 15 sędziów. Wcześniej ostateczną listę kandydatów ustali sejmowa komisja sprawiedliwości, która ma zebrać się we wtorek 12 maja 2026 roku.
Do odnowionej KRS, która zastąpi nielegalną neo-KRS – w maju 2026 roku kończy się jej kadencja – startuje 60 sędziów i neo-sędziów. Kandydują głównie beneficjenci reform Zbigniewa Ziobry.
Zgodnie z uchwaloną jeszcze przez PiS ustawą o KRS, to kluby poselskie zgłaszają kandydatów do KRS. A sejmowa komisja sprawiedliwości na ostatecznej liście powinna umieścić co najmniej po jednym kandydacie z każdego klubu.
W piątek 8 maja 2026 roku na stronie Sejmu ukazała się informacja o zgłoszonych przez kluby poselskie kandydatach. Zgodnie z przewidywaniami kluby tworzące rządzącą koalicję zgłosiły 15 sędziów popieranych przez środowisko sędziowskie.
To legalni sędziowie, którzy podczas opiniowania przez Zgromadzenia Sędziów dostali najwyższe poparcie sędziów w całej Polsce. Koalicja rządząca chce uszanować opinie Zgromadzeń i wybrać tych właśnie sędziów. Dzięki czemu zmniejszy wadę ich wyborów przez posłów, czyli polityków.
Pojawia się jednak problem: czy koalicja wybierze tylko tych 15 sędziów popieranych przez Zgromadzenia. Czy wybierze 13 sędziów popieranych przez Zgromadzenia i dwóch sędziów wskazanych przez kluby opozycyjne? Czyli przez PiS i Konfederację.
A PiS poparł kandydaturę sędziego Łukasza Piebiaka, co oburzyło środowisko prawników. Zaś Konfederacja zgłosiła neo-sędziego Łukasza Zawadzkiego. Posłowie koalicji nie chcą zdradzać, czy Piebiak i Zawadzki trafią do odnowionej KRS. Kim są ci kandydaci, piszemy dalej.
Poparcie kandydatury Piebiaka przez PiS dziwi, bo gdy partia Kaczyńskiego rządziła Polską, dwa razy startował on do KRS. W wyborach uzupełniających w 2021 i na II kadencję w 2022 roku. Ale wtedy dwa razy PiS nie dał mu poparcia. Najprawdopodobniej zaszkodził mu udział w aferze hejterskiej, po ujawnieniu której w sierpniu 2019 roku stracił stanowisko wiceministra sprawiedliwości (był zastępcą Ziobry). I wpędził rząd PiS w poważne kłopoty wizerunkowe oraz na forum UE.
Teraz PiS-owi przeszłość Piebiaka nie przeszkadza. Widać, że wrócił do łask partii Kaczyńskiego, bo zarówno on, jak i stowarzyszenie Prawnicy dla Polski, którym kieruje, a także skupieni wokół niego sędziowie, są głównymi krytykami przywracania praworządności przez rządzącą Koalicję. PiS-owi to na rękę.
Zapewne partia wysyła go do odnowionej KRS, by rozbijał jej pracę. I by patrzył jej na ręce. Piebiak, będąc w KRS, będzie miał dostęp do dokumentów nominacyjnych sędziów. I choć jego głos nie będzie wiele znaczył w głosowaniach, to można spodziewać się ostrej krytyki decyzji nominacyjnych odnowionej KRS.
Ta krytyka może być brana pod uwagę przez prezydenta Karola Nawrockiego, który powołuje sędziów. A Nawrocki już zapowiedział, że nie będzie powoływać sędziów, którzy bronili praworządności i wykonują wyroki TSUE i ETPCz.
Zresztą prezydent Nawrocki – tak jak PiS – też teraz stawia w sądach na Piebiaka. Wymownym gestem było zaproszenie go przez kancelarię prezydenta na uroczystość przekazania zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi na Placu Piłsudskiego w Warszawie w sierpniu 2025 roku.
Wiadomo też, że sędziowie, którzy awansowali za poprzedniej władzy, przygotowują czarną listę sędziów, którzy nie powinni awansować. Ma powstawać właśnie dla Nawrockiego. Ujawniła to sama szefowa nielegalnej neo-KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka w 2025 roku. Zaprzeczyła, że to ona robi taką listę. „Gazeta Wyborcza”, która ujawniła sprawę zapytała Piebiaka, czy to jego stowarzyszenie Prawnicy dla Polski gromadzi informacje o sędziach dla prezydenta. Piebiak nie odpowiedział na pytania.
Na zdjęciu u góry sędzia Łukasz Piebiak. Fot. Mariusz Jałoszewski.
Zgłoszony do KRS przez klub Konfederacji Łukasz Zawadzki to neo-sędzia z Sądu Okręgowego w Opolu. Jest mało znany. Do sądu okręgowego został powołany po przegranych przez PiS wyborach. Obecnie jest aktywny w komentowaniu przywracania praworządności.
Na swoim koncie na portalu X podkreśla swoją religijność. Wrzuca obrazki i figury świętych. Występuje w Radiu Maryja. Startuje do KRS z listy stowarzyszenia Prawników dla Polski. Na Zgromadzeniach Sędziów dostał tylko 67 głosów w całej Polsce. Czyli ma znikome poparcie sędziów.
Jeszcze mniej głosów na Zgromadzeniach – tylko 39 w całej Polsce – dostał sędzia Łukasz Piebiak z Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy, który jest symbolem „reform” Ziobry w sądach. I do KRS wystawia go klub PiS.
W rządzie tej partii był zastępcą ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i pomagał mu przejmować kontrolę nad sądami. Był kadrowym w sądach. To za czasów jego pracy w resorcie sprawiedliwości była afera hejterska, która polegała na atakowaniu i oczernianiu sędziów, którzy bronili praworządności i krytykowali „reformy” Ziobry.
Wiceminister sprawiedliwości, sędzia Piebiak był jej główną postacią. Sędziowie skupieni wokół niego zwracali się do niego „Herszcie”. Piebiak był na dwóch grupach dyskusyjnych. Na jednej był z sędziami, którzy popierali „reformy” Ziobry i się w nie włączyli. Grupa ta była na WhatsAppie i nazywała się Kasta/Antykasta.
Byli na niej członkowie neo-KRS, rzecznicy dyscyplinarni Ziobry, prezesi sądów z nominacji Ziobry i sędziowie pracujący wówczas na delegacji w ministerstwie. Na tej grupie omawiano różne działania podejmowane przez tych sędziów. To na tej grupie Piebiak polecał rzecznikom dyscyplinarnym „ubić kaściaka”, czyli ścigać sędziów broniących praworządności.
Była też druga grupa, do której należał Piebiak. Chodzi o grupę na Signalu pod nazwą Niezłomni-grupa małego sabotażu. Była na niej m.in. Emilia Szmydt vel Mała Emi i dwóch członków neo-KRS. Na tej grupie też omawiano różne działania i sprawy.
Mała Emi, która rozprowadzała hejt na niezależnych sędziów – a w 2019 roku ujawniła aferę hejterską – byłą też w bezpośrednim kontakcie z Piebiakiem. Omawiała z nim m.in. rozesłanie paszkwilu na byłego prezesa Iustitii Krystiana Markiewicza. Pisała, że boi się odpowiedzialności prawnej za to. Na co Piebiak odpowiedział: „za czynienie dobra nie wsadzamy”.
Niedawno na pierwszym procesie cywilnym za aferę hejterską Piebiak zeznawał w sądzie jako pozwany. I przyznał, że był w kontakcie z Małą Emi przez kilka miesięcy, nawet rok.
Za aferę hejterską Prokuratura Regionalna we Wrocławiu chce postawić Piebiakowi 19 zarzutów karnych. Zarzuca mu udostępnianie danych wrażliwych sędziów z tzw. zielonych teczek; znajdujących się w ministerstwie. Piebiak miał do nich dostęp. Dane te trafiały potem do prawicowych mediów lub na hejterskie konto KastaWatch na Twitterze (założono je z komputera w resorcie Ziobry).
Piebiak przesyłał też dane z postępowań dyscyplinarnych dotyczących ówczesnego sędziego Waldemara Żurka, w celu przygotowania medialnego ataku na sędziego. Informacje te dostał m.in. ówczesny minister Ziobro.
Z kolei Prokuratura Okręgowa w Warszawie chce postawić Piebiakowi zarzuty w związku z posłużeniem się testamentem, który prokuratura uznaje za podrobiony. Piebiak na jego podstawie wystąpił o mieszkanie po dalekiej krewnej „cioci Ninie”, która pochodzi z Rosji. Po jej śmierci zostało mieszkanie w stołecznej dzielnicy Bielany. Piebiak miał znaleźć testament sprzątając jej mieszkanie. Testament, w którym mieszkanie zapisano Piebiakowi podpisano „ciocia Ninia”. Prokuratura uznała, że nie sporządziła go daleka krewna Piebiaka.
Oba wnioski prokuratur o uchylenie immunitetu Piebiakowi trafiły do Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN, w której większość mają neo-sędziowie i tam utknęły.
A Piebiak po utracie władzy przez PiS zaczął konsolidować wokół siebie sędziów-beneficjentów „reform” Ziobry. Stoi na czele stowarzyszenia Prawnicy dla Polski, które krytykuje przywracanie praworządności przez rządzącą Koalicję.
Piebiak jako szef stowarzyszenia nawiązał też kontakty z konserwatystami z Węgier, którzy popierają politykę Wiktora Orbana. W 2025 roku był w Budapeszcie na prawicowym zlocie. Zaś w marcu 2026 roku była na Marszu Pokoju, który jest wiecem poparcia dla Orbana i jego Fideszu. To nie był przypadek.
Miesiąc wcześniej Piebiak i narodowiec Robert Bąkiewicz podpisali porozumienie o współpracy z Forum Solidarności Obywatelskiej – Fundacja Społeczna Solidarności Obywatelskiej (CÖF-CÖKA). Lider tej węgierskiej organizacji László Csizmadia stoi za organizacją proorbanowskich Marszów Pokoju. Z CÖF-CÖKA od lat utrzymuje kontakty m.in. Tomasz Sakiewicz (związany z Telewizją Republika i „Gazetą Polską”), Klubami Gazety Polskiej, a także z Ordo Iuris.
Piebiak jest też członkiem Polsko-Węgierskiej Sieci Profesorów, która skupia prawników-konserwatystów, którym bliskie ideologicznie były rządy PiS w Polsce i Orbana, na Węgrzech. W sieci oprócz Piebiaka są znani polscy politycy – Przemysław Czarnek -, naukowcy i sędziowie o poglądach konserwatywnych i ultrakatolickich.
Mimo poparcia rządu PiS Piebiak nadal jest szeregowym sędzią rejonowym. Ale od pięciu lat czeka na powołanie do NSA, do którego nominację dała mu w 2021 roku nielegalna neo-KRS. Awans dostał mimo udziału w aferze hejterskiej i mimo tego, że przed laty był karany dyscyplinarnie. Powołanie do NSA blokował jednak prezydent Andrzej Duda. Czy prezydent Nawrocki teraz awans odblokuje?
Piebiak, choć jest sędzią, w ostatnich miesiącach przestał się hamować i wypowiada się jak polityk. Widać to po jego wpisach na portalu X. Piebiak wypowiada się nie tylko w sprawach dotyczących wymiaru sprawiedliwości, do czego jako sędzia ma prawo. Komentuje też bieżącą politykę, a nawet grozi politykom rządzącej koalicji, za co powinno się wytoczyć mu powstępowanie dyscyplinarne.
Kilka dni temu Piebiak komentował na swoim koncie na portalu X zapowiedź podpisania przez rząd umowy na kredyt unijny na zbrojenia SAFE. Pod wpisem europosła Dariusza Jońskiego, który tę umowę zapowiedział, napisał: „Aż tak śpieszono podpisywaczom do więzienia?”. Potem podał dalej wpis Jońskiego ze swoim komentarzem: „Ktoś się bardzo spieszy do więzienia”.
Z kolei w listopadzie 2025 roku na prawicowym zlocie na Węgrzech Piebiak był na zdjęciu razem m.in. z politykiem skrajnie prawicowej niemieckiej AfD Volkerem Schnurrbuschem i narodowcem Robertem Bąkiewiczem.
Sądownictwo
Karol Nawrocki
Zbigniew Ziobro
Waldemar Żurek
Krajowa Rada Sądownictwa
Ministerstwo Sprawiedliwości
Prezydent
Prokuratura
Sąd Najwyższy
Sejm X kadencji
afera hejterska
Łukasz Piebiak
Łukasz Zawadzki
Mała Emi
praworządność
rozliczenia
uchylenie immunitetu
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Komentarze