Ministra klimatu i środowiska mogła stracić stanowisko – chcieli tego posłowie PiS i Konfederacji. Wsparło ich Razem, a także poseł Polski 2050 Bartosz Romowicz. „To najbardziej niekompetentny minister środowiska od 1989 roku” – grzmiał poseł PiS Janusz Kowalski. Większości jednak nie przekonał.
Paulina Hennig-Kloska pozostaje na stanowisku – tak zdecydował Sejm. Podczas głosowania o wotum nieufności wobec ministry klimatu i środowiska 238 posłów i posłanek głosowało przeciwko wotum nieufności. Za – 213, cała opozycja, kilkoro niezrzeszonych i Bartosz Romowicz z Polski 2050.
Premier Donald Tusk jeszcze przed głosowaniem zwracał się do opozycji: „Pani minister będzie zarządzała swoim ministerstwem niezależnie od waszych intryg”. Wniosek o wotum nieufności zgłosiło 100 posłów i posłanek PiS i Konfederacji. Pisali w nim o „sabotażu państwa przez próbę oparcia suwerenności energetycznej na odnawialnych źródłach energii” czy o zastoju w programie Czyste Powietrze i „chaotycznych decyzje oraz brak spójnej strategii w zakresie gospodarki leśnej”. Zarzucali, że inwestycje w wiatraki na morzu są nietrafione, a wspieranie OZE to tak naprawdę „wspieranie lobbystów”.
Te same oskarżenia, podlane emocjonalnym sosem, padły z sejmowej mównicy przed głosowaniem nad przyszłością Pauliny Hennig-Kloski.
„To najbardziej niekompetentny minister środowiska od 1989 roku” – mówił poseł PiS Janusz Kowalski. Nie rozwinął jednak tej myśli, nie wspominał o nieżyjącym już ministrze Janie Szyszko, którego jednym z najważniejszych celów było wycięcie Puszczy Białowieskiej czy ministrze Annie Moskwie, która zamiast szukać przyczyn katastrofy odrzańskiej, atakowała aktywistów.
„Nie chcieli zrobić rewizji ETS” – zarzucał dalej Kowalski. „Bogdanka i Bełchatów upadają” – ostrzegał, odnosząc się do tego, że ministra ma prowadzić do zapaści gospodarki i branży energetycznej. Bogdanka na Lubelszczyźnie już za czasów PiS nie została objęta umową społeczną z górnikami, określającą warunki wygaszania wydobycia węgla w Polsce. Lubelska kopalnia jest przez ekspertów wymieniana jako ostatnia kopalnia węgla kamiennego, która powinna zostać w polskim systemie jako „zapas”.
PGE, zarządzające elektrownią Bełchatów już w trakcie rządów PiS, ogłosiło wygaszenie produkcji w 2036 roku. W tym miejscu może powstać elektrownia jądrowa — tylko że tym projektem zajmuje się Ministerstwo Energii, oddzielone od resortu Hennig-Kloski.
Znów Janusz Kowalski, tym razem o Parku Narodowym Doliny Dolnej Odry: „Tworzycie park narodowy tylko po to, żeby ograniczyć korzystanie z Odry. Tego parku nikt nie chce”. Krótko wyjaśnijmy: park na Międzyodrzu miał obejmować wyłącznie tereny nad Odrą, nie miałby żadnego wpływu na żeglugę. Ten projekt poparły gminy Kołbaskowo, Widuchowa i Szczecin. Przeciwko było Gryfino, które zostało wyłączone z obszaru projektowanego parku narodowego. Za parkiem, według sondaży, była większość mieszkańców. Zawetował go Karol Nawrocki, ale MKiŚ i gminy nie odpuszczają – w tym tygodniu zakończyły się głosowania, w których samorządy (na poziomie gminnym, powiatowym i wojewódzkim) zatwierdziły objęcie części Międzyodrza Drawieńskim Parkiem Narodowym. Taki był plan B ministerstwa na wypadek weta. Na terenie Szczecina i Kołbaskowa powstanie oddział zamiejscowy Drawieńskiego PN, w Widuchowej wciąż jest szansa na powołanie małego Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry – dążą do tego sami samorządowcy.
Co jeszcze zauważył poseł Kowalski? Moratorium na wycinkę lasów i to, że Lasami Państwowymi „zarządzają NGO-sy, organizacje finansowane z zagranicy”. Wyjaśnijmy: moratorium, wydane faktycznie bardzo szybko i ponad głowami leśników, objęło zaledwie 1,3 proc. terenów zarządzanych przez LP. Później ten teren zmniejszono — dziś to jest mniej niż procent. Krytykę tej decyzji resortu Hennig-Kloski opisywaliśmy w OKO.press:
Moratorium „nie najlepszą decyzją” nazwał poseł PSL Andrzej Grzyb, podkreślając jednak, że jego partia popiera ministrę klimatu.
Co ciekawe, tę samą sprawę krytykowało Razem, które głosowało za odwołaniem Pauliny Hennig-Kloski. Argumentowało to jednak w zupełnie przeciwny sposób do Janusza Kowalskiego. „Obietnice w sprawie lasów zostały złamane” – powiedziała posłanka Marta Stożek, nawiązując do obietnic koalicji, że obejmie ochroną 20 proc. najcenniejszych lasów i ironizując, że w opozycji 1 proc. lasów pod ochroną wywołuje „larum”. Zwracała uwagę również na to, że plany urządzenia lasów, czyli dokumenty przygotowywane raz na 10 lat przez nadleśnictwa, miały być zaskarżalne — wymaga tego od nas TSUE, który wydał w 2023 roku wyrok w tej sprawie. Koalicja rządząca wciąż nie rozwiązała tego problemu, prace nad nowelą ustawy o lasach się wydłużają.
Również o lasach mówiła wiceministra klimatu poprzedniej kadencji, posłanka PiS Małgorzata Golińska. „Pod pretekstem rzekomej ochrony zabieracie leśnikom narzędzia do działania, działacie niezgodnie z wiedzą naukową” – mówiła. „Ale osoba pełniąca funkcję ministra, zamyka oczy i krzyczy, że zbawia świat. Las stał się polem bitwy ekologicznej” – dodała, wyliczając „siłowe tworzenie rezerwatów” i wyznaczanie starolasów.
Tymczasem 100 rezerwatów na 100 lat istnienia stworzyły same Lasy Państwowe. Jak się powołuje rezerwaty i czy faktycznie siłowo? Wyjaśnialiśmy w OKO.press:
Małgorzata Golińska zwróciła jednak uwagę na kwestię, o której pisaliśmy w OKO.press kilkukrotnie – wydatkowanie pieniędzy z systemu EU ETS, czyli handlu uprawnieniami do emisji CO2. Polska na tym systemie zarabia – w 2024 i 2025 roku było to w sumie ponad 32 mld złotych. Według unijnych przepisów i deklaracji rządu Tuska, 100 proc. tej kwoty powinno iść na zielone inwestycje i transformację energetyczną. „Wydaliście na to mniej niż procent. To wstyd i skandal!” – mówiła Golińska.
Szczegółowe wyliczenia opisywał w OKO.press Marcel Wandas, zaznaczając jednak, że również PiS niedopowiednio gospodarował pieniędzmi z ETS.
Witold Tumanowicz z Konfederacji wskazywał, że przez Paulinę Hennig-Kloskę program Czyste Powietrze „został doprowadzony do niewydolności”. „Wiedzą to nawet wasze służby” – powiedział, odnosząc się do tego, że sprawę Czystego Powietrza bada CBA.
Z tym że zawiadomienia do prokuratury ws. Czystego Powietrza składało samo ministerstwo, odkrywając bałagan, jaki zostawiło Prawo i Sprawiedliwość. Jednak to „sprzątanie” w Czystym Powietrzu idzie zbyt wolno, program grzęźnie w biurokracji, wymiana źródeł ciepła zwolniła, a gminy apelują o szybkie zmiany w ustawie. Zwróciła na to uwagę Marcelina Zawisza z Razem: „W 2025 złożono o 55 tys. wniosków w ramach programu. To pięć razy mniej w 2024 roku”.
Uderzenie posła Konfederacji mogło być więc sensowne, ale po drodze ten atak się nieco wykoleił. Co jeszcze zauważył?
System kaucyjny, który „zrobił z nas śmieciarzy”. Posłowi nie odpowiada to, że musi zanosić butelki do automatów. Wypomniał ministrze, że chciała reformować łowiectwo „bez dialogu”. W OKO.press zwracaliśmy uwagę, że dialog był – po raz pierwszy w sprawie reformy spotkało się środowisko myśliwych i obrońców zwierząt. Problem w tym, że nie dało się znaleźć punktów, w których obie grupy by się zgadzały. Można więc zarzucić resortowi, że próby reformy spaliły na panewce, a społeczeństwo oczekuje znacznie więcej. Ale po raz pierwszy podjęto próbę dialogu.
„Ten wniosek to największy filkołek intelektualny” – mówiła Paulina Hennig-Kloska. „Konfederacja go napisała, PiS podpisał, a dwa dni temu zorientowali się, że to tak naprawdę akt oskarżenia wobec ośmiu lat rządów PiS” – odpowiadała swoim przeciwnikom.
W wystąpieniu broniła się, że MKiŚ pracuje nad zmianami w unijnej polityce klimatycznej i dostosowaniu jej do polskich realiów.
„Stawiacie zarzut, że nasz rząd zagraża bezpieczeństwu energetycznemu. To zarzut z ust ludzi, którzy zostawili system w stanie przedzawałowym, niedoboru mocy, widma blackoutów. Gdybyśmy nie podjęli działań legislacyjnych, negocjacji z KE i nie przygotowali rynku mocy dla bloków węglowych, które stabilizują system – w Polsce byłoby już ciemno. Konfederacja głosowała przeciwko tej ustawie” – mówiła ministra. W skrócie: chodzi o utrzymanie najstarszych bloków węglowych, tzw. dwusetek jako wsparcia systemu elektroenergetycznego. Wyjaśniał to m.in. portal Wysokie Napięcie i WNP.pl.
„Budujemy pierwszą farmę wiatrową na Bałtyku. To była wasza inwestycja, ale tylko na papierze. Budowa zaczęła się w styczniu 2025” – mówiła dalej. Odniosła się również do kwestii ochrony Puszczy Białowieskiej. MKiŚ stworzyło strategię dla Puszczy, która ochroni ją przed – jak to określiła ministra – „pisowskimi harwesterami”. Mówiła o zaangażowaniu leśników w tworzenie rezerwatów i potrzebie ochrony Międzyodrza. „System kaucyjny? Jeśli prokuratura miałaby się nim zajmować, to w kontekście działać Jacka Ozdoby i Anny Moskwy” – atakowała ministrów z rządu PiS, dodając, że „to wielka logistyka, którą robimy, żeby Polska była czystsza”.
Choć Paulina Hennig-Kloska konkretnie odpowiedziała na zarzuty opozycji, głosowanie nad jej przyszłością było wyłącznie polityczne. Posłów i posłanek z Polski 2050 czy PSL przekonały najpewniej zakulisowe rozmowy, co opisywała w OKO.press Agata Szcześniak:
Jak się dowiedzieliśmy, PSL oczekuje odwołania wiceministra Mikołaja Dorożały, który odpowiada m.in. za leśnictwo i łowiectwo. Choć Hennig-Kloska deklaruje, że w kierownictwie ministerstwa nic się nie zmienia, najbliższe tygodnie pokażą, czy koalicyjna jednogłośność w sprawie wotum miała swoją cenę. I kto ją zapłaci.
Ekologia
Władza
Paulina Hennig-Kloska
Donald Tusk
Ministerstwo Klimatu i Środowiska
Prawo i Sprawiedliwość
czyste powietrze
eu ets
lasy
moratorium na wycinkę
wotum nieufności
wycinka lasów
Dziennikarka, reporterka, redaktorka, współkierowniczka działu społeczno-gospodarczego (razem z Jakubem Szymczakiem). Zarządza również pracą zespołu klimatycznego. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie.
Dziennikarka, reporterka, redaktorka, współkierowniczka działu społeczno-gospodarczego (razem z Jakubem Szymczakiem). Zarządza również pracą zespołu klimatycznego. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie.
Komentarze