Najprawdziwszy „Kwiatek Polski”, czyli jak się w Polsce załatwia wsparcie dla OzN
Ministerstwo Rodziny ogłosiło wieczorem 16 września długo oczekiwany konkurs dla organizacji pozarządowych na świadczenie usług asystencji osobistej dla osób z niepełnosprawnościami. Dzień wcześniej wiceministra rodziny ogłosiła w „Kwiatkach Polskich” w TVP, że go nie będzie.
To jest taka niby poboczna i szczegółowa historia o budżecie państwa, ale z tych, które decydują o życiu tysięcy osób. Absolutnie wstrząsająca: o tym, jak specjalistyczna wiadomość wypuszczona w wieczornym programie publicystycznym TVP następnego dnia tak zmobilizowała środowisko osób z niepełnosprawnościami, że po kilkunastu godzinach organizowana była demonstracja pod siedzibą premiera, a media społecznościowe zalały posty oburzenia, solidarności i wzburzenia na działania władzy.
W efekcie zobaczyli je także ci, którzy się sprawą nigdy nie interesowali.
W skrócie: jak Czytelniczki OKO.press pamiętają, asystencja osobista jest stosunkowo nową usługą społeczną. Dzięki niej osoby z niepełnosprawnościami nie są uzależnione od pracy opiekuńczej członków swoich rodzin. Asystent finansowany ze środków publicznych pomaga im i wspiera w niezależnym życiu.
Obecna koalicja z ogromnym trudem i bardzo powoli przygotowuje ustawę o asystencji. Być może Sejm przyjmie ją już w tym tygodniu, po dwóch latach ślęczenia nad projektem. Wtedy – jeśli prezydent ustawę podpisze – prawo do asystencji będzie przysługiwało w całym kraju na tych samych zasadach, na podstawie indywidualnej oceny sytuacji danej osoby.
Wymaga to stworzenia niezwykle precyzyjnego prawa oraz całej infrastruktury społecznej i informatycznej, by to wszystko zaczęło działać (choć na pewno na początku i tak będą gigantyczne problemy). Jest jedno ALE.
Taka ustawowa usługa i „wielka reforma” rządu Tuska na pewno nie wejdzie w życie w 2027 r.
Przeczytaj także:
Tajemnica roku 2027
W 2027 r. będą obowiązywać zasady dotychczasowe: rząd wydziela pewną pulę pieniędzy, startują po nie w konkursach samorządy i organizacje pozarządowe. Kto wygra, świadczy wsparcie – choć nie przez cały czas, bo musi usługę zaplanować i dostosować do uzyskanych środków, a potem to rozliczyć.
Osoby z niepełnosprawnościami i ich rodziny przez część roku muszą sobie więc radzić same. Zakłada się też, że poszczególne organizacje i samorządy świadczą tę usługę w sposób różny, na różnych zasadach. Z punktu widzenia człowieka więc zakres wsparcia zależy w dużej mierze od tego, w jakim regionie kraju mieszka.
To dziurawy system, ale jedyny, jaki mamy. Choć asystencję osobistą powinniśmy byli sobie uchwalić kilkanaście lat temu: od 2012 r. w Polsce obowiązuje Konwencja ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami gwarantująca prawo do niezależnego życia.
Tymczasem…
Tymczasem, gdy Sejm dalej ślęczał nad projektem ustawy, samorządy i organizacje pozarządowe powinny były przygotowywać się do startu w konkursach o pieniądze na rok przyszły.
Ale nie mogły – bo Ministerstwo Rodziny konkursów nie ogłosiło. Zwykle ogłaszało je w pierwszej połowie sierpnia.
Znikające 500 mln
Pod koniec sierpnia dowiedzieliśmy się jednak, dlaczego tak się stało. Otóż z projektu budżetu zniknęła część pieniędzy na wsparcie dla osób z niepełnosprawnościami i dla ich bliskich. A dokładnie – 486 mln zł. To cięcie o 25 proc.
Bomba wybuchła dopiero 15 września wieczorem, kiedy nowa pełnomocniczka rządu ds. osób z niepełnosprawnościami, Monika Sikora (stanowisko objęła 17 sierpnia, wcześniej była wiceministrą funduszy regionalnych) poszła do programu „Kwiatki Polskie” w TVP Info i przeprowadziła grzeczną rozmowę o tym, jak ważna jest współpraca ze środowiskiem osób z niepełnosprawnościami i jak bardzo będzie się starała dobrze wykonywać swoją pracę.
W to wszystko ministra Sikora wsadziła bombę (w 32. minucie): Konkursy na asystencję zostaną w 2027 r. bardzo okrojone. Nie będzie już konkursów dla organizacji pozarządowych, mogą się one ubiegać o pieniądze z puli dla samorządów.
„Musieliśmy to przeorganizować” oraz „mamy mniejsze możliwości” – powiedziała ministra.
„Ale to nie chodzi o podawanie posiłków czy otwieranie drzwi do samochodu, to jest kwestia tego, czy się umrze, czy się będzie żyło” – dopytywali prowadzący. Ministra się z nimi zgodziła. A prowadzący zauważył, że dużo więcej wydajemy na dopłaty do cen benzyny.
Ministra pokiwała głowa i dodała, że asystencja nie jest po prostu wydatkiem, bo pozwala ludziom wracać na rynek pracy.
Następnego dnia sieć zalały dosłownie komunikaty, że w ten sposób, po takich cieciach,
prawo do wsparcia i niezależnego życia straci po prostu 8 tys. osób.
A ci, którzy do tej pory pracowali jako asystenci w sieci organizacji pozarządowych – pracę.
500 mln i sieć społeczna
Ludzie, którzy komunikują się przez sieć, tę sieć wykorzystują, Demonstracja pod siedzibą premiera została ogłoszona na 22 września.
Środowisko jest i tak gotowe do działania, bo finalizowana w Sejmie ustawa o asystencji zawiera kilka rozwiązań, których ludzie się boją – więc cały czas zabiegają o zmianę tych przepisów. Przedstawiciele organizacji od początku roku jeździli na posiedzenia sejmowych komisji i podkomisji. Przedstawiali argumenty i wymieniali się informacjami. Poświęcali tej pracy niekończące się godziny.
Kiedy 16 września ludzie, skrzykując się, pokazali, co potrafią, wieczorem Ministerstwo Rodziny opublikowało w swoim Biuletynie Informacji publicznej nowy konkurs – na świadczenie asystencji osobistej dla organizacji pozarządowych. Czyli konkurs, którego miało nie być, a „Kwiatki Polskie” to wszystkim uświadomiły.
Następnie ministra Sikora pochwaliła się sukcesem na X.
Skąd teraz wziąć pieniądze?
Sprawa nie jest oczywiście zakończona. Na ten konkurs ma pójść 320 mln zł – pytanie, skąd. Bo w części budżetu zarządzanym przez resort rodziny nic nie przybyło. Jeśli więc te pieniądze znaleźć sam resort, to tylko z tej samej puli na wsparcie osób z niepełnosprawnościami i opiekę wytchnieniową. Komu więc utnie? Samorządom?
Jakie straszliwe opowieści usłyszymy? A może pieniądze znajdą się gdzie indziej?
To będziemy oczywiście sprawdzać. Ministerstwo Rodziny zagrało va banque. A przy okazji więcej osób dowiedziało się o asystencji, a warto. Nikt z nas nie wie, komu się ona przyda.
Protest pod KPRM, jak ustaliło OKO.press, nie został odwołany. „Wiele zależy od tego, jak pójdzie głosowanie w Sejmie nad ustawą”.

Komentarze