Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Władze Estonii poinformowały, że rosyjski myśliwiec na krótko pojawił się w przestrzeni powietrznej tego kraju. W tym samym czasie Estończycy próbowali zatrzymać statek należący do tzw. floty cieni
Tankowiec „Jaguar”, który próbowała zatrzymać estońska marynarka wojenna, płynął w kierunku Rosji po wodach Bałtyku pod banderą Gabonu.
Estonia uznała, że statek – powiązany z indyjską spółką Gatik Ship Management – jest członkiem tzw. „floty cieni”. Czyli pod przykryciem realizuje dostawy rosyjskiej ropy, omijając sankcje. Na przełomie 2024 i 2025 roku statki z „floty cieni” były podejrzewane o uszkodzenie podmorskich kabli energetycznych i telekomunikacyjnych, w tym kluczowego kabla EstLink 2 łączącego Finlandię z Estonią. Celowego działania czy ingerencji Rosji jak dotąd nie udowodniono.
Władze Estonii obawiały się, że może w wyniku rejsu „Jaguara” może dojść do uszkodzenia kabla EstLink1. „By uniknąć jakiegokolwiek zagrożenia dla podwodnej infrastruktury Estonii, statek został odprowadzony z wód estońskich na rosyjskie” – powiedział w środę wieczorem szef estońskiego MON Hanno Pevkur. Dziś rano, w czwartek 15 maja, statek zakotwiczył w pobliżu portu Primorsk.
W internecie pojawiło się nagranie z pokładu „Jaguara”, na którym widać, jak estońskie wojsko eskortuje statek i wzywa do zmiany kursu i rzucenia kotwicy. Załoga „Jaguara” rozmawia po rosyjsku.
Agencja Reuters podała, że w trakcie manewrów estońskiej marynarki, która pilnowała „Jaguara”, Rosja wysłała nad Bałtyk myśliwiec Su-30. Widać go także na powyższym filmie. Samolot na niecałą minutę naruszył przestrzeń powietrzną Estonii nad Morzem Bałtyckim.
„Federacja Rosyjska jest gotowa, by bronić »floty cieni«. Sytuacja jest bardzo poważna” – skomentował ten incydent szef estońskiego MSZ Margus Tsahkna.
Margarita Simonjan, szefowa propagandowej „Russia Today”, napisała na X, że myśliwiec został wysłany, by zapobiec „porwaniu” statku przez „piratów”. Rosyjskie władze już wcześniej informowały, że zamierzają pilnować swojej floty na Bałtyku.
„Prawdopodobieństwo poważnej eskalacji na Morzu Bałtyckim rośnie” – powiedział po estońskim incydencie premier Litwy Gintautas Paluckas, cytowany przez agencję Reuters. „Rosja wyraźnie pokazuje, że jest gotowa chronić szlaki dostaw swojej ropy. Musimy działać ostrożnie i racjonalnie, aby eskalacja nie przerodziła się w zbrojną konfrontację”.
Z pomocą „floty cieni” Rosja ma omijać nałożone na nią sankcje. Dostawy rosyjskiej ropy realizowane są przede wszystkim do kupujących je nadal Chin i Indii. Zachód obawia się też, że poza transportem ropy, tankowce realizują inne interesy Rosji.
Zaledwie wczoraj, 14 maja 2025 roku, UE wstępnie poparła wprowadzenie 17. pakietu sankcji, który koncentruje się na ograniczeniu zdolności Rosji do eksportu ropy właśnie poprzez „flotę cieni”. W ramach tego pakietu ok. 200 tankowców ma zostać objętych sankcjami, co utrudni im dostęp do portów, ubezpieczeń i usług logistycznych. Nałożone zostaną też ograniczenia na 30 firm handlujących towarami podwójnego zastosowania oraz 75 osób powiązanych z rosyjskim przemysłem wojskowym.
Z kolei Stany Zjednoczone w styczniu 2025 roku nałożyły sankcje na ponad 180 statków, w tym tankowce należące do „floty cieni”, a także na duże rosyjskie firmy naftowe, takie jak Gazprom Neft i Surgutnieftiegaz.
Sankcje gospodarcze to efekt rosyjskiej napaści na Ukrainę. UE i USA uderzają w gospodarkę Rosji, by zmusić Władimira Putina do zaprzestania agresji. W Stambule mają dziś odbyć się negocjacje pokojowe między stroną ukraińską a rosyjską. Zamieszanie wokół „szczebla” wysłanej do Stambułu delegacji rosyjskiej wskazuje, że po stronie Rosji negocjacje mogą być działaniem pozorowanym.
Skądinąd z perspektywy ukraińskiej mówienie o walce z „flotą cieni” nie ma sensu, bo termin ten tylko przykrywa fakt, że handel rosyjską ropą toczy się bez większych przeszkód. W rozmowie z Krystyną Garbicz w OKO.press Andrij Kłymenko, szef Instytutu Strategicznych Studiów Czarnomorskich, redaktor naczelny ukraińskiego portalu BlackSeaNews, podkreślił, że „nie da się walczyć z czymś, co nie istnieje”. „Istnieje po prostu flota tankowców, które transportują rosyjską ropę naftową i produkty ropopochodne na całym świecie” – stwierdził Kłymenko.
Przeczytaj także: