Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
Tuż po po godz. 19 Sejm wybrał członków komisji ds. wpływów rosyjskich, której głównym celem politycznym jest ściganie Donalda Tuska. Opozycja zbojkotowała głosowanie oprócz Konfederacji, która głosowała przeciwko kandydatom PiS
Co się wydarzyło? Na prawdopodobnie ostatnim posiedzeniu kończącej się kadencji Sejm wybrał członków komisji ds. badania wpływów rosyjskich. Ponieważ komisja jest politycznie wymierzona głównie w szefa Platformy Obywatelskiej, jej zwyczajowa nazwa to komisja lex Tusk. Wybór członków ostatecznie zakończył ciągnący się od maja 2023 proces tworzenia komisji.
Kandydatów do komisji przedstawiło tylko Prawo i Sprawiedliwość, opozycja nie zgłosiła swoich propozycji, uznając komisję za narzędzie politycznego ataku, a nie ciało powołane do ujawnienia i wyjaśnienia wpływów Rosji w Polsce. Nad kandydaturami głosowali tylko posłowie PiS (za każdym razem za) i Konfederacji (za każdym razem przeciw). KO, Polska 2050, PSL i Lewica zbojkotowały również głosowanie.
Kto będzie zasiadał w komisji? Komisja będzie miała 9 członków, tworzą ją:
Przeczytaj także:
Dlaczego to ważne? „Ustawa o Państwowej Komisji ds. badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne RP w latach 2007-2022” narusza polską konstytucję i unijne przepisy zawierające gwarancje ochrony praw człowieka. Członkom Komisji zapewnia bezkarność i brak odpowiedzialności w rozumieniu prawa cywilnego za jakiekolwiek delikty, także odpowiedzialności odszkodowawczej. W ekspertyzie przygotowanej dla Senatu szczegółowo wyjaśniała to prawniczka prof. Teresa Gardocka, prorektor Uniwersytetu SWPS. Również nowelizacja przygotowana przez prezydenta Dudę nie naprawiła większości wad tej nowo powołanej instytucji.
Po wtóre, komisja ma jasny cel polityczny: jest wymierzona w lidera największej partii opozycyjnej Donalda Tuska. W pierwotnej wersji według najdalej idących interpretacji mogła nawet uniemożliwić Tuskowi start w wyborach. Obecnie nie ma takiego zagrożenia, komisja przed wyborami prawdopodobnie nie zdoła nawet przesłuchać żadnego świadka, a tym bardziej przedstawić konkluzji, które poczatkowo miał być przedstawione już 17 września.
Ale komisja lex Tusk może mieć znaczenie również po wyborach, zwłaszcza wtedy, jeśli – co bardzo prawdopodobne – PiS straci władzę. Jak wskazywaliśmy w OKO.press, wybrana przez PiS komisja mogłaby się stać bardzo przydatnym narzędziem dla PiS-u będącego już opozycji – jako umieszczony w kancelarii nowego już premiera koń trojański z dziewięcioma PiS-owskimi członkami komisji w środku. Każdy z nich będzie miał rangę sekretarza stanu w KPRM, sowitą pensję i bardzo rozległe uprawnienia. A nowy premier nie będzie mógł się ich ot tak, po prostu, pozbyć, wręczając im dymisję. Do tego potrzebna będzie bowiem zmiana ustawy w Sejmie, a następnie podpis pod nią prezydenta.
Powołanie komisji będzie miało również skutki międzynarodowe dla Polski: we wtorek (29 sierpnia) Komisja Europejska ogłosiła, że jeśli komisja ds. wpływów rozpocznie prace, uruchomiony zostanie kolejny etap procedury naruszeniowej wobec Polski. Została ona wszczęta przez KE w czerwcu – zaraz po podpisaniu przez prezydenta Andrzeja Dudę pierwszej wersji ustawy o komisji ds. wpływów.