W środę neo-sędziowie SN spróbują zablokować wykonywanie w Polsce korzystnych dla obywateli wyroków ETPCz i TSUE. Wydadzą skrajnie antyunijną uchwałę. OKO.press dotarło do tej uchwały, cytujemy
„Rzeczpospolita Polska nie umocowała sądów bądź innych organów Unii Europejskiej lub innej organizacji międzynarodowej ani do stanowienia norm regulujących organizację i funkcjonowanie krajowego wymiaru sprawiedliwości, ani do walidacji w tym zakresie norm krajowych. Wyłączna kompetencja do ich stanowienia przez konstytucyjne organy Rzeczpospolitej Polskiej należy do istoty jej suwerenności i nie podlega przekazaniu [do UE red.] na podstawie artykułu 90 ustęp 1 Konstytucji RP” – taką antyunijną uchwałę ma wydać w środę 3 grudnia 2025 roku połączony skład dwóch Izb Sądu Najwyższego.
W posiedzeniu mają wziąć udział wszyscy członkowie nielegalnej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz legalnej Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych.
W pierwszej Izbie powołanej przez PiS są sami neo-sędziowie i to ta Izba wystąpiła o wydanie uchwały. W drugiej Izbie też są neo-sędziowie, a także pięciu legalnych sędziów SN, którzy nie wiadomo, czy wezmą udział w tym posiedzeniu.
Celem posiedzenia jest pozbawienie mocy zasady prawnej precedensowej uchwały Izby Pracy z września 2025 roku, którą wydał skład siedmiu legalnych sędziów tej Izby. We wrześniowej uchwale wykonując orzeczenia TSUE i ETPCz Izba uznała, że orzeczenia Izby Kontroli są nieistniejące, bo Izba ta nie jest sądem. Uchwała jest ważna dla sądów powszechnych, bo wynika z niej, że mogą pomijać wyroki Izby Kontroli, traktując je jako nieistniejące.
I to tę uchwałę chcą de facto wyrzucić do kosza neo-sędziowie SN. W składzie dwóch Izb przegłosują zmianę zasady prawnej.
Nowa zasada ma pozbawić mocy prawnej wyroki ETPCz i TSUE ws. polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Uchwała ma też zalegalizować Izbę Kontroli, neo-sędziów SN i wydane z ich udziałem wyroki oraz zalegalizować neo-KRS.
Projekt uchwały, wraz z 27-stronnicowym uzasadnieniem, jest już gotowy. Środowe posiedzenie będzie już tylko formalnością, by uchwałę ogłosić. To będzie swego rodzaju teatr sądowy, bo – jak wynika z naszych informacji – sprawa de facto jest przesądzona. Teoretycznie uchwała może się jeszcze nieznacznie zmienić, ale, tak czy inaczej, przegłosują ją neo-sędziowie, którzy będą mieli większość.
OKO.press dotarło do projektu sentencji i uzasadnienia uchwały połączonych Izb.
Najważniejsza jest sentencja, którą przegłosują neo-sędziowie. Brzmi tak:
„Rzeczpospolita Polska nie umocowała sądów bądź innych organów Unii Europejskiej lub innej organizacji międzynarodowej ani do stanowienia norm regulujących organizację i funkcjonowanie krajowego wymiaru sprawiedliwości, ani do walidacji w tym zakresie norm krajowych.
Wyłączna kompetencja do ich stanowienia przez konstytucyjne organy Rzeczpospolitej Polskiej należy do istoty jej suwerenności i nie podlega przekazaniu [do UE red.]na podstawie artykułu 90 ustęp 1 Konstytucji RP”.
Drugi punkt sentencji brzmi tak: „Sąd powszechny nie jest uprawniony do uznania orzeczenia Sądu Najwyższego [wydanego z udziałem neo-sędziów – red.] za niebyłe i pominięcia jego skutków”.
Z projektu uzasadnienia uchwały połączonych Izb wynika głównie nacisk na legalizację nominacji dla neo-sędziów SN, czyli też dla członków składu, którzy mają w środę wydać tę uchwałę.
Podważa się też prawo ETPCz i TSUE do oceny „reform” Ziobry w sądach oraz uznaje, że wyroki europejskich Trybunałów są wydane poza uprawnieniami. A więc nie obowiązują w Polsce.
Za nadrzędne uważa się wyroki upadłego TK, który PiS obsadził swoimi sędziami, w tym wadliwymi dublerami.
TK w takich składach już kilka lat temu zalegalizował neo-KRS i podważył prawo zarówno ETPCz, jak i TSUE do oceny zmian wprowadzonych przez PiS w wymiarze sprawiedliwości. Więcej o tym, co jest w uzasadnieniu, piszemy w dalszej części tekstu.
Projekt uchwały, która ma zapaść w środę, rozesłano do sędziów i neo-sędziów SN z Izby Pracy i Izby Kontroli. To normalna procedura, że wcześniej sędziowie przygotowują projekt wyroku.
Ale w tej sprawie od razu wszystko przesądzono, choć w posiedzeniu mogą wziąć udział też legalni sędziowie SN (nie wiadomo, czy wezmą). Mają oni inny pogląd prawny. Ponadto dopiero 2 grudnia – czyli na dzień przed posiedzeniem – ma odbyć się wstępna narada nad uchwałą. Co potwierdza, że sprawa jest już przesądzona. Dlatego piszemy o tym, że jest to ustawka.
Na zdjęciu u góry neo-sędzia Aleksander Stępkowski z nielegalnej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, jeden z inicjatorów anyunijnej uchwały. To były wice szef MSZ w rządzie PiS, dawniej ważna osoba w Ordo Iuris. Fot. Maciej Jaźwiecki/Agencja Wyborcza.pl.
OKO.press zdecydowało się ujawnić projekt uchwały, która ma dopiero być wydana. Ze względu na ważny interes publiczny. Bo tak rozumiemy naruszenie zasad praworządności gwarantowanej przez europejskie sądy, a także interesów osób, które złożyły do nich skargi.
Po pierwsze, zebranie dwóch Izb to nie przypadek. To celowe działanie, które ma zablokować wykonanie wyroków TSUE i ETPCz w Polsce.
Po drugie, to ochrona nielegalnej Izby Kontroli i zasiadającej w niej neo-sędziów. W zdecydowanej większości nie stosują oni prawa UE i orzecznictwa Trybunałów ws. sądów. Nadal orzekają i narażają obywateli na wadliwe wyroki, a Skarb Państwa na odszkodowania.
Po trzecie, środowe posiedzenie jest de facto antyunijną ustawką neo-sędziów SN i próbą sił. Będą sędziami we własnej sprawie. Co jest wbrew zasadom i prawu.
Po czwarte, to kolejna próba zepchnięcia do narożnika legalnych sędziów SN, którzy są tu już w mniejszości. O czym będzie dalej.
Po piąte, neo-sędziowie chcą tą uchwałą ostrzec i zastraszyć sędziów sądów rejonowych, okręgowych i apelacyjnych, by nie ważyli się podważać ich wyroków. Choć zasada prawna obowiązuje tylko sędziów SN, to sądy mają na uwadze orzeczenia SN, w ramach tzw. linii orzeczniczej. Biorą je pod uwagę, bo finalnie ich orzeczenia mogą trafić do kontroli przez SN. I mogą być uchylane przez neo-sędziów.
To wszystko nie zmienia faktu, że nawet jeśli w środę dwie Izby przyjmą uchwałę, to i tak nie będzie miała ona zaznaczenia. Bo w świetle wyroków TSUE i ETPCz neo-sędziowie SN – zwłaszcza z nielegalnej Izby Kontroli – nie mogą być legalnym sądem. Ich uchwała będzie więc niewiążącą decyzją. I dalej będzie obowiązywać uchwała siedmiu sędziów Izby Pracy, której stosowanie będzie zależało od sędziów.
O tym, że wynik środowej ustawki neo-sędziów SN jest już przesądzony, świadczy jeszcze jeden fakt. Sprawozdawcą sprawy procedowanej przez skład połączonych Izb Kontroli i Pracy jest neo-sędzia Paweł Czubik. Jako sprawozdawca może mieć też wpływ na gotowy projekt uchwały, do którego dotarło OKO.press.
Czubik jest z Izby Kontroli, choć karierę w SN zaczynał w nielegalnej Izbie Dyscyplinarnej. Nominację do SN dostał od neo-KRS. Przyszedł tu z uczelni, nie był wcześniej sędzią. Kojarzony jest z byłym wiceministrem sprawiedliwości Łukaszem Piebiakiem, który w resorcie Ziobry był „głównym kadrowym” w sądach. Piebiak jest też główną postacią w aferze hejterskiej. Teraz Prokuratura Krajowa chce mu postawić za to zarzuty karne.
Czubik był recenzentem doktoratu Piebiaka, który ten obronił w 2022 roku. W SN Czubik dał się poznać jako zwolennik rozprawy z legalnymi sędziami SN. Nadal pokazuje się z Piebiakiem, który kreuje się teraz na obrońcę praworządności i konsoliduje sędziów, którzy są beneficjentami „reform” Ziobry w sądach.
Ostatnio obaj pojechali do Budapesztu na konferencję ruchu PEuCET o patriotyzmie 28-29 listopada. Był tam panel o praworządności w Polsce. Konferencję organizowała Patriotyczna Europejska Fundacja Współpracy Obywatelskiej, założona przez konserwatystów.
Jak wynika ze strony Fundacji w jej kierownictwie jest organizator pro-orbanowskiego Marszu Pokoju oraz Tomasz Sakiewicz, któremu podlega „Gazeta Polska” i powiązana z PiS Telewizja Republika.
Czubik i Piebiak byli na węgierskiej konferencji prelegentami. Konferencja zbiegła się z wizytą Viktora Orbána u Władimira Putina.
Ale to nie koniec. Na zdjęciach zrobionych w Budapeszcie Czubik i Łukasz Piebiak, który jest stołecznym sędzią rejonowym, pozują w towarzystwie polityków. Na jednym z nich stoją obok ściganego listem gończym, byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego.
Ukrywa się on na Węgrzech przed zarzutami, które chce mu postawić Prokuratura Krajowa za aferę Funduszu Sprawiedliwości. Na zdjęciu jest też radykalny narodowiec Robert Bąkiewicz, który współpracuje z PiS i na wiecu partii Kaczyńskiego nawoływał do stawiania kos na sztorc i wyrywania chwastów. Bąkiewicz też miał odczyt na konferencji.
Na zdjęciu z nimi widać też byłego prezydenta Czech Vaclava Klausa. Zaś na kolejnym zdjęciu jest z nimi polityk powiązany z skrajną niemiecką AfD Volker Schnurrbusch z Parlamentu Europejskiego. Czubik z Piebiakiem siedzą z nim, wraz z Bąkiewiczem, przy jednym stole.
Wróciwszy z Budapesztu neo-sędzia Czubik wyjdzie na salę posiedzeń SN jako sprawozdawca i będzie przekonywał, że jest niezależnym i bezstronnym sędzią. I że głęboko antyunijna uchwała jest zgodna z Konstytucją i ma chronić suwerenność Polski przed UE i TSUE. Spotkanie z politykami w Budapeszcie mogłoby być podstawą do wyłączenia Czubika z orzekania. Ale zapewne nikt go nie wyłączy. I projekt uchwały, do którego dotarło OKO.press zapewne w tej treści – lub lekko zmienionej – zostanie uchwalony.
Trochę szyków neo-sędziom mogą namieszać legalni sędziowie, jeśli złożą jakieś wnioski formalne oraz Prokurator Generalny lub RPO, jeśli wezmą udział w posiedzeniu. Oni też mogą przyjść i złożyć wnioski o wyłączenie neo-sędziów ze sprawy. Ale zapewne ich wnioski zostaną pozostawione bez rozpoznania.
Za orzekanie mimo wyroków TSUE, ETPCz, ale też legalnych składaków SN i NSA, neo-sędziom SN w przyszłości grożą postępowania dyscyplinarne i karne. Prokuratura Krajowa prowadzi już śledztwo ws. podszywania się neo-sędziów SN pod funkcję sędziego SN. Zawiadomienia złożyli sędziowie Paweł Juszczyszyn, Igor Tuleya i Waldemar Żurek (gdy był jeszcze sędzią).
Neo-sędziowie SN muszą też liczyć się z odpowiedzialnością odszkodowawczą. Bo ETPCz przyznaje odszkodowania obywatelom za wadliwe wyroki wydane z udziałem neo-sędziów, które są uchylane. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiadał wystąpienie przez Skarb Państwa z regresami wobec neo-sędziów. Ale na razie żadne decyzje nie zapadły.
W cieniu zaplanowanej na środę ustawki neo-sędziów, która ma skasować precedensową uchwałę siedmiu sędziów Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, zaplanowano kolejny etap przejęcia kontroli nad Izbą Pracy. To element pacyfikacji legalnych sędziów tej Izbie.
Jak ustaliło OKO.press, odbyło się właśnie Kolegium SN – na którym neo-sędziowie mają większość – i tam zadecydowano o reorganizacji Izby Pracy.
Ma ona wejść w życie od stycznia 2026 roku. Z informacji OKO.press wynika, że mają zostać zlikwidowane obecne trzy wydziały w tej Izbie. Teraz wpływają tu skargi kasacyjne z całej Polski. Każdy wydział odpowiada za inny rejon Polski.
Po zmianach mają powstać dwa wydziały. Jeden będzie zajmował się tzw. przedsądem, czyli będzie decydował czy przyjąć do rozpoznania skargę kasacyjną. A drugi wydział będzie rozpoznawał przyjęte skargi.
Po co ta zmiana? Pozwoli pozbawić funkcji kierowniczych obecnych przewodniczących wydziałów, którymi są legalni sędziowie SN. To Bohdan Bieniek, Jolanta Frańczak i Dawid Miąsik. Ich miejsce mogą zająć neo-sędziowie. Taką reorganizację zrobiono w 2022 roku w Izbie Cywilnej i pozwoliła ona odsunąć od kierowania wydziałami legalnych sędziów SN.
A ci w Izbie Pracy są już w mniejszości. Jest ich sześciu, a od grudnia będzie pięciu (w tym sędzia Zbigniew Korzeniowski, który nie ma problemu, by orzekać z neo-sędziami). Neo-sędziów jest siedmiu. Na czele Izby do wakacji stał pełniący obowiązki prezesa, legalny sędzia SN Dawid Miąsik.
Wykonywał tę funkcję z mocy prawa, po byłym prezesie Piotrze Prusinowskim, któremu we wrześniu 2024 roku skończyła się kadencja. Ale w wakacje Małgorzata Manowska, neo-sędzia na stanowisku I prezesa SN, nagle odwołała Miąsika i kierowanie Izbą powierzyła neo-sędzi Agnieszce Górze-Błaszczykowskiej. W tym celu wcześniej przeniosła ją do Izby Pracy z Izby Cywilnej.
Góra-Błaszczykowska to nieprzypadkowa osoba. To była sędzia administracyjna. Dwa razy starała się o nominację do SN, ale za pierwszym razem neo-KRS jej odmówiła. Dostała ją za drugim razem. Czy miało znaczenie, że w międzyczasie została drugą recenzentką doktoratu Piebiaka?
Góra-Błaszczykowska wykonuje funkcję prezesa Izby tymczasowo, do czasu wyboru nowego prezesa. Tyle że na razie... nie można go wybrać. Kandydatów na prezesa wyłania Zgromadzenie Sędziów Izby. Ale nie zwołano go, gdy był jeszcze prezes Prusinowski. Dlatego władze SN wystąpiły do prezydenta o powołane tymczasowego prezesa, który tylko zorganizuje wybory.
Problem w tym, że do tego prezydent potrzebuje kontrasygnaty premiera. A Donald Tusk mu jej nie daje. I to też może być jeden z powodów przeprowadzenia reorganizacji Izby Pracy, by Góra-Błaszczykowska miała nad nią już teraz pełną kontrolę. Reorganizacja i planowana na środę uchwała neo-sędziów to ostatnie akordy w pacyfikowaniu Izby Pracy.
O zmianę uchwały siedmiu legalnych sędziów SN z Izby Pracy z września 2025 roku, wystąpił trzyosobowy skład nielegalnej Izby Kontroli. Neo-sędziowie Aleksander Stępkowski (wcześniej był związany z Ordo Iuris, był też wiceszefem MSZ w rządzie PiS), Oktawian Nawrot i ławnik Marek Molczyk 15 października 2025 roku, wystąpili do połączonych Izb z zagadnieniem prawnym.
Zawnioskowali, by odstąpić od zasady prawnej uchwalonej przez Izbę Pracy i zastąpić ją nową. Zagadnienie zadali na kanwie rozpoznawanej skargi nadzwyczajnej złożonej przez Prokuratora Generalnego, na nakaz zapłaty wobec obywatela, który wziął pożyczkę na lichwiarski procent. Co ciekawe, większość argumentów z tego zagadnienia prawnego, powielono niemal słowo w słowo w projekcie uzasadnienia uchwały połączonych Izb, do którego dotarło OKO.press.
Autorzy projektu uzasadnienie podzielili na trzy części, w których rozprawiają się z prawem unijnym, wyrokami ETPCz i TSUE oraz z uchwałą Izby Pracy. Chodzi o relacje pomiędzy prawem UE i krajowym, rolę TSUE, zgodność z Konstytucją neo-KRS i jej nominacji dla neo-sędziów oraz o znaczenie skargi nadzwyczajnej. Z uzasadnienia wynika, że uchwała Izby Pracy ma być sprzeczna z Konstytucją, ustawą o SN i prowadzi do dezorganizacji pracy SN.
Zaś zawarta w niej zasada prawna „wyraża pogląd części środowiska prawniczego, konsekwentnie negującej status i uprawnienia orzecznicze sędziów powołanych do służby przez Prezydenta RP na wniosek KRS [neo-KRS-red.] (..) Narracja wpisuje się w wieloletnie już rozważania polityczno-prawne, których sens i znaczenie są coraz trudniejsze do zrozumienia dla obywateli, którym sądy mają przecież służyć”.
Dalej neo-sędziowie zarzucają, że siedmiu sędziów w swojej uchwale pominęło wyroki TK, które są „ostateczne i powszechnie obowiązujące”. Chodzi o wyroki TK, w których uznano, że ETPCz i TSUE nie mają prawa oceniać polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Izba Pracy pominęła je z kilku powodów. Uznała, że nie mamy już de facto wiarygodnego sądu konstytucyjnego, bo TK został zainfekowany nieprawidłowościami. Są w nim sędziowie-dublerzy, których legalność podważył ETPCz. Uznała też, że wyroki TK dają obywatelom mniejszą ochronę prawną niż prawo europejskie.
Dalej neo-sędziowie stają w obronie rzekomo złamanej Konstytucji i w obronie suwerenności Polski. Dowodzą, że przystępując do UE, Polska nie przekazała do Brukseli uprawnień w zakresie organizacji wymiaru sprawiedliwości.
Tyle że ani TSUE, ani ETPCz nigdy nie podważały prawa rządzącej większości do organizacji sądów. Badano jednak, czy „reformy” gwarantują obywatelom prawo do bezstronnego i niezależnego sądu, ustanowionego ustawą. Co jest prawem wynikającym z ratyfikowanej przez Polskę Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, ale też z Karty Praw Podstawowych UE i z Konstytucji.
Mówi o tym też artykuł 19 Traktatu o UE: „Państwa Członkowskie ustanawiają środki niezbędne do zapewnienia skutecznej ochrony prawnej w dziedzinach objętych prawem Unii”. I na tej podstawie europejskie sądy podważyły m.in. status neo-KRS, Izby Dyscyplinarnej i Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Trybunały badały, czy spełniają one wymogi zawarte w Konwencji i w prawie UE. I uznały, że nie, bo poprzez sposób ich organizacji i sposób wyboru ich członków nie gwarantują niezależności.
Dalej neo-sędziowie SN w projekcie uchwały podważają prawo polskich sądów do wykonywania wyroków TSUE. Uważają, że za ewentualną zmianę prawa wynikającą z wyroków Trybunałów odpowiada tylko władza polityczna. A za taką zmianę prawa uznają też wykonanie wyroków Trybunałów przez sądy, które ich zdaniem wydają prawotwórcze orzeczenia.
W projekcie uchwały napisano: „Jest to symptomatyczne, że charakteryzujący się atrybutami niezależności i niezawisłości sąd, powinien być jak najdalej od działań stricte politycznych – tymczasem wykonanie wyroku trybunału międzynarodowego jest zawsze działaniem o charakterze politycznym”.
Zarzucają, że międzynarodowe Trybunały są tworzone często spośród osób aktywnych politycznie lub byłych polityków. I, że ich wybór nie spełnia standardów niezależności i niezawisłości. Że w chwili wyboru są zależni od władz danego państwa, które ich rekomenduje.
Dowodzą, że dialog tak wybranych sędziów Trybunałów z władzami krajów odbywa się na płaszczyźnie politycznej. Dlatego ich zdaniem sądy krajowe nie powinny się wtrącać do wykonania wyroków Trybunałów. Bo robiąc to – czyli wykonując wyroki – stawiają się w roli politycznego organu.
W projekcie uchwały neo-sędziowie ponadto przekonują, że TSUE orzeczenia ws. polskich sądów; wydał poza swoimi uprawnieniami, naruszając traktaty. Narusza też ich zdaniem konstytucyjną zasadę suwerenności ws. organizacji sądów w Polsce.
Neo-sędziowie przyznają, że Konstytucja daje pierwszeństwo prawu międzynarodowemu, przed prawem krajowym, jeśli dochodzi do kolizji pomiędzy nimi. Ale ich zdaniem ta zasada nie ma tu zastosowania. Bo ustrój i funkcjonowanie SN oraz KRS zostały określone w polskich ustawach. Na co pozwoliła Konstytucja, która jest ponad wszystkim.
Poza tym według neo-sędziów nie ma tu żadnej kolizji, bo Polska nie przekazała uprawnień ws. sądów; organom międzynarodowym. A nawet nie mogłaby przekazać, bo naruszyłoby to w ich ocenie suwerenność Polski oraz Konstytucję.
Tyle że TSUE nigdy nie wypowiadał się w kwestii organizacji sądów, tylko oceniał dane rozwiązania pod kątem zapewnienia obywatelom ochrony prawnej i prawa do niezależnego sądu.
Neo-sędziowie zapominają też, że z zasad ogólnych Traktatu UE wynika, że UE oparta jest na takich wartościach jak demokracja (w tym trójpodział władzy), państwo prawa, czy prawa człowieka.
W drugiej części projektu uzasadnienia uchwały połączonych Izb neo-sędziowie uzasadniają, dlaczego neo-KRS jest jednak legalna, podobnie jak jej nominacje dla neo-sędziów, w tym dla nich. Robią to mimo wielu wyroków ETPCz, TSUE, SN, czy NSA, w których jest już utarta linia orzecznicza, że neo-KRS jest upolityczniona i sprzeczna z Konstytucją. Wadliwe są też jej nominacje.
Neo-sędziowie uparcie bronią zmian wprowadzonych przez PiS do ustawy o KRS w 2018 roku, w tym tego, że 15 członków sędziów do KRS mogą wybrać posłowie w Sejmie. Dzięki temu PiS powołał swoją neo-KRS, którą obsadził głównie sędziami, którzy poszli na współpracę z resortem Ziobry. Taka neo-KRS dawała często nominacje „swoim” sędziom.
Neo-sędziowie przypominają, że Sejm wybiera sędziów TK i TS. I nie ma podstaw, by wybór sędziów do KRS oddać środowisku sędziów, jak było przed władzą PiS. Przyznają, że TK w wyroku z 2007 roku orzekł, że sędziów do KRS mają wybierać sędziowie.
Ale w ich ocenie to tylko „trzywyrazowe wtrącenie do wyroku”. Powołują się na to, że Konstytucja nic nie mówi o wyborze sędziów do KRS i odsyła w tym zakresie do ustawy. Więc PiS mógł to w ustawie uregulować. Uważają, że to, że Sejm wybiera teraz prawie wszystkich członków KRS – nie tylko swoich 4 przedstawicieli, na co pozwala Konstytucja -, nie narusza konstytucyjnej zasady trójpodziału władzy.
Uznają też, że do legitymacji obecnej KRS wystarczy, że kandydatów do Rady popierała grupa 25 sędziów. Nie dodają, że listy poparcia do KRS podpisywały grupy sędziów, którzy często na raz podpisali kilka list. Byli to głównie beneficjenci „reform” Ziobry – prezesi sądów i neo-sędziowie.
Na koniec neo-sędziowie podkreślają, że uchwała 7 sędziów Izby Pracy zdezawuowała skargę nadzwyczajną, dzięki której obywatele mogą kasować stare, niesprawiedliwe wyroki. I, że w ten sposób zabiera się im prawo do ochrony prawnej gwarantowanej przez prawo UE, które przecież indywidualnie może zastosować dla ich dobra Izba Kontroli.
Nie dodają, że Izba Pracy prawo wynikające ze skargi nadzwyczajnej scedowała na sąd odwoławczy. Więc nie pozbawiła obywateli do skargi nadzwyczajnej. Po drugie, Izba Kontroli nie dodała, że skarga nadzwyczajna – uchwalił ją PiS – była wykorzystywana przez Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobrę do uderzania w osoby uważane za przeciwników.
Dzięki tej skardze Ziobro w Izbie Kontroli skasował korzystny dla Lecha Wałęsy worok oraz skasował korzystny wyrok dla byłego sędziego Waldemara Żurka. Nie były to stare wyroki. Ziobro po prostu wystąpił o skasowanie prawomocnych wyroków, które mu się nie spodobały.
Skargę nadzwyczajną jako narzędzie nadużywane politycznie skrytykował ETPCz w wyroku ws. Wałęsy.
Sądownictwo
Robert Bąkiewicz
Marcin Romanowski
Zbigniew Ziobro
Waldemar Żurek
Krajowa Rada Sądownictwa
Ministerstwo Sprawiedliwości
Prokuratura Krajowa
Sąd Najwyższy
Trybunał Konstytucyjny
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej
AfD
Aleksander Stępkowski
Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych
Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych
Łukasz Piebiak
neo sędziowie
Paweł Czubik
praworządność
uchwała
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Komentarze