0:00
Prawa autorskie: Lukasz Wegrzyn / Agencja GazetaLukasz Wegrzyn / Age...
26 czerwca 2020

Obietnice Dudy z 2015 roku: 500 plus, mieszkania, kwota wolna. Kilka spełnionych, większość nie

Andrzej Duda miał kilka głównych obietnic: 500 plus, obniżenie wieku emerytalnego, reforma edukacji. PiS skupiło się na ich realizacji. Kandydat Duda rzucał pomysły na prawo i lewo. Większości nie spełnił. Obraz wiarygodnego prezydenta, który realizuje, co obiecał, jest nieprawdziwy

Wydrukuj

Czy władza zużywa? Na to frapujące pytanie duetu Marcin Wikło i Jacek Karnowski, Andrzej Duda w wywiadzie dla tygodnika „Sieci” odpowiedział:

„Na pewno zużywa władza, której zapowiedzi i obietnice nie zostały zrealizowane. Jeśli ktoś długo rządzi i nie ma osobistej satysfakcji z dokonania czegoś, co naprawdę poprawiło los ludzi, co przyniosło im dobre zmiany w życiu, to pewnie nieuchronnie dochodzi do wypalenia, zmęczenia, frustracji. To mnie jednak nie dotyczy”.

Być może wypalenie, zmęczenie i frustracja faktycznie nie dotykają Dudy - gratulujemy i wierzymy na słowo. Gdy jednak prezydent mówi, że nie dotykają go niezrealizowane obietnice, sugerując, że podczas swej kadencji wszystkie spełnił, musimy się wtrącić - dobre samopoczucie Dudy jest tu najdelikatniej mówiąc nieadekwatne.

Zresztą, przemawiając do swoich zwolenników, prezydent jest potrafi wykrzesać z siebie więcej krytycyzmu, niż gdy mówi do dziennikarzy „Sieci”. Na spotkaniu w Wierzchosławicach w województwie małopolskim, Andrzej Duda przyznał, że nie udało mu się spełnić wszystkich obietnic.

Wiosną 2015 roku rzucał bowiem obietnice na prawo i lewo.

Rozliczanie polityków z obietnic to ryzykowne zajęcie, bo abstrahuje od sensowności programowych deklaracji - obiektywnie lepiej, żeby głupie czy szkodliwe obietnice pozostały na papierze. Z tym zastrzeżeniem przyjrzyjmy się dorobkowi Andrzeja Dudy.

Gliński: zmniejszony VAT na ubranka? Przecież jest 500 plus

Robert Mazurek zapytał w poniedziałek 22 czerwca rano w RMF FM wicepremiera i ministra kultury Piotra Glińskiego o dwie z nich: zerowy VAT na ubranka dla dzieci i pomoc frankowiczom. Wicepremier się zirytował i odpowiedział:

„No sekundę, ale w większości te rzeczy zostały zrealizowane, akurat te, które pan wymienia, innymi metodami. Jeżeli się podnosi sytuację dzieci czy rodzin z dziećmi w sposób rewolucyjny i jest to wielka zmiana cywilizacyjna, choćby przez program 500 plus czy 300 plus, to to jest znacznie więcej niż przyniósłby zerowy VAT na ubranka dziecięce. A jak państwo wiecie, manipulacje przy VAT to jest potrzebna zgoda Komisji Europejskiej”.

Powstaje pytanie - dlaczego w momencie składania tej obietnicy konieczność ustalania zasad z KE nie stanowiła problemu? Zapewne dlatego, że nie wszystkie obietnice były przemyślane. Wiele z nich to jedynie dobrze brzmiące hasła rzucone na wiecach lub ogólniki.

500 plus, mieszkania, diamentowe ambasady

W lutym 2015 Andrzej Duda podpisał „umowę z Polakami”, w maju umowę programową z NSZZ „Solidarność”. Do czego zobowiązał się wobec Polaków? Wśród obietnic znajdują się tak różne pomysły jak:

  • cofnięcie reformy emerytalnej;
  • likwidacja NFZ;
  • powstanie przy prezydencie ciał doradczych: Narodowej Rady Rozwoju i Rady Przedsiębiorczości;
  • powrót do 8-letniej szkoły podstawowej i 4-letniego liceum;
  • 500 plus;
  • pomoc dla frankowiczów;
  • program mieszkaniowy;
  • wsparcie rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi;
  • uprawnienia emerytalne dla rodziców, którzy zajmowali się przez wiele lat domem;
  • zapewnienie wzrostu minimalnego wynagrodzenia do poziomu 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej;
  • zwiększenie uprawnień obywateli w zakresie referendów lokalnych i ogólnokrajowych oraz obywatelskich wniosków ustawodawczych, tak aby nie mogły być odrzucane w pierwszym czytaniu;
  • zbudowanie sieci “diamentowych ambasad” dbających o interesy Polski w wybranych państwach świata;
  • powołanie Narodowej Rady Rozwoju i Rady Przedsiębiorczości dla wsparcia dialogu społecznego;
  • dostępne i bezpłatne przedszkola;
  • program uruchomienia biliona 400 mld zł. na inwestycje.

To te ze zobowiązań, które można w jakiś sposób zweryfikować. Trudno bowiem pochylać się nad obietnicą „nowoczesnej wsi polskiej”. Jednym z podstawowych przekazów PiS w kampanii wyborczej jest to, że Andrzej Duda jest wiarygodny, bo spełnia obietnice. To prowadzi do takich intelektualnych fikołków, jakie wykonał w RMF FM Piotr Gliński: zerowy VAT na ubranka dla dzieci został spełniony przez 500 plus, bo 500 plus pomogło rodzinom.

Niestety dla Piotra Glińskiego i Andrzeja Dudy, ta obietnica nie została zrealizowana.

Trzy główne spełnione, inne w odstawkę

Większość obietnic prezydenta Dudy wychodziła poza projekty, które może zrealizować sam prezydent. Gdyby w październiku 2015 PiS nie wygrało wyborów parlamentarnych lub nie było w stanie stworzyć rządu (czego Duda w pierwszej połowie 2015 roku nie mógł wiedzieć), zdecydowana większość obietnic pozostałaby niespełniona. Andrzej Duda po prostu realizował program wymyślony przez sztabowców jego partii. Niemniej, zobowiązał się do wielu rzeczy i nawet działając razem z przychylnym rządem nie udało się zrealizować sporej części z obietnic.

Zacznijmy od tego, co się udało: program 500 plus jest już stałym elementem polskiej polityki. Obecnie każdy polityk, który chce odegrać poważną rolę musi zagwarantować, że nie zamierza go usunąć.

Tak samo jest z odwróceniem reformy emerytalnej PO-PSL. Niezależnie od tego, jak oceniamy to posunięcie, Andrzej Duda obiecywał, że wiek emerytalny obniży i udało się to przeprowadzić. Pomijamy tutaj ambiwalentne konsekwencje tej reformy: szybsze przejście na emeryturę to niższe świadczenie. Obniżenie wieku emerytalnego w żaden sposób nie odpowiada też na najważniejsze problemy systemu emerytalnego: niższe świadczenia kobiet i rosnąca ilość osób z głodowymi emeryturami. Obecnie już 333 tys. osób pobiera świadczenie niższe niż minimalne. Analizując obietnice trzeba jednak powiedzieć: Andrzej Duda to obiecał i udało się to zrealizować. Tak samo jest z reformą edukacji i powrotem do ośmioletniej szkoły podstawowej.

Na tych trzech głównych obietnicach buduje się obraz Dudy, który jest wiarygodny, bo spełnia obietnice. (Prezydent, zgodnie z zapowiedzią powołał też Narodową Radę Rozwoju i Radę Przedsiębiorczości. Abstrahując od oceny zasadności tych pomysłów, jest to zrealizowane zobowiązanie).

Ale większość z jego zobowiązań albo nie ma tak daleko idących konsekwencji, albo po prostu nie została zrealizowana.

Frankowicze

Wicepremier Gliński nie wyjaśnił, w jaki sposób obietnica pomocy osobom zadłużonym we frankach szwajcarskich została "zrealizowana innym sposobem". Bo to przykład zobowiązania, w którym prezydent zawiódł swoich wyborców.

"Trzeba wprowadzić dobre zasady kredytowania. A dzisiaj trzeba powrócić do rozliczenia złotówkowego tych kredytów. Tak jakby nigdy nie były we frankach zawarte” – mówił Andrzej Duda podczas debaty telewizyjnej z Bronisławem Komorowskim.

W sierpniu 2016 prezydent złożył ustawę, w której nie było mowy o przewalutowaniu kredytów. Wycofał się z tej obietnicy szybko i przez resztę kadencji nie zrobił nic, żeby to zmienić. Dla frankowiczów więcej zrobił Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. W sprawie państwa Dziubaków, którzy sądzili się z bankiem o swoją umowę kredytową, TSUE orzekł, że umowę można anulować, jeżeli są w niej nieuczciwe zapisy.

Kwota wolna od podatku

W kampanii wyborczej pięć lat temu Andrzej Duda obiecał podniesienie kwoty wolnej od podatku do 8 tys. złotych. Na nagraniu z debaty telewizyjnej możemy zobaczyć, że nie mówi ani słowa o ograniczaniu tej obietnicy do określonych grup. Tymczasem nie dość, że zmiany zostały wprowadzone z opóźnieniem (kandydat Duda obiecywał zmiany już w 2016 roku), to podwyższenie kwoty wolnej dotyczy tylko najuboższych Polaków. Dla ponad 80 proc. Polaków kwota wolna od podatku to wciąż 3091 złotych. I jest tak niezmiennie od 2009 roku.

Centrum Analiz Ekonomicznych CenEA opublikowało swoją analizę na temat dwóch obietnic: 500 plus i kwoty wolnej od podatku. Według ekonomistów CenEA koszt realizacji obietnicy zwiększenia kwoty wolnej od podatku do 8 tys. złotych dla wszystkich jest spory: to 20,4 mld złotych rocznie. To jednak podobny koszt jak rozszerzenie programu 500 plus na każde pierwsze dziecko.

Według analityków centrum, podwyższenie kwoty wolnej od podatku dla wszystkich byłoby korzystniejsze dla najbiedniejszych niż rozszerzanie programu 500 plus na pierwsze dziecko dla wszystkich - przy bardzo podobnym koszcie obu pomysłów dla budżetu. PiS mógł więc zrealizować obietnicę prezydenta, z korzyścią dla najbiedniejszych. Zdecydowano się jednak na transfer, który bardziej pomaga bogatszym.

Podwyższenie kwoty wolnej nakazał Trybunał Konstytucyjny w wyroku z października 2015 roku (nie powinno być opodatkowane to, co jest niezbędne do stworzenia warunków do godnej egzystencji), PiS zrealizował ten wyrok w ekwilibrystyczny sposób - kwota wolna zmienia się wraz z wysokością dochodów.

Dlaczego tak zrobił? Oczywiście z oszczędności. Problem PiS z podwyższeniem kwoty wolnej dobrze ilustruje, jak działa fiskalny populizm, charakterystyczny dla sporej części polskiej klasy politycznej. Jak regularnie wskazujemy w OKO.press polski system podatkowy jest niesprawiedliwy: mocno obciąża niezamożnych, słabo - osoby o wysokich dochodach.

Żeby to zmienić, nie dewastując przy okazji budżetu państwa i finansowania usług publicznych, należałoby podnieść kwotę wolną dla wszystkich podatników i zwiększyć progresję podatkową, wprowadzając wyższe progi podatkowe dla osób o wysokich dochodach i likwidując przywileje, takie jak możliwość korzystania z 19-procentowego podatku liniowego. Jednak rządzący nie są gotowi - być może dlatego, że sami należą dla klasy społecznej, która doraźnie traciłaby na takim rozwiązaniu, nawet jeśli długofalowo zyskaliby wszyscy. W podobną pułapkę wpada w swoim ogłoszonym wczoraj programie Rafał Trzaskowski - obiecuje wysoką kwotę wolną, zapewniając jednocześnie, że nie ruszy podatków dla lepiej zarabiających.

Minimalna pensja = 50 proc. średniej

„Zapewnienie wzrostu minimalnego wynagrodzenia do poziomu 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej” to zobowiązanie z umowy z „Solidarnością”. W 2015 roku płaca minimalna wynosiła 44,9 proc. średniego wynagrodzenia. Dwa lata później roku było to już 46,8 proc. Ale później nastąpił spadek, w 2019 roku było to 45,7 proc. Od kilku lat stosunek ten oscyluje wokół podobnych wartości, a w ostatnich dwóch latach spada.

Znaczne podwyżki płacy minimalnej PiS były przede wszystkim gonieniem za dynamicznym wzrostem płac związanym ze wzrostem gospodarczym. W kampanii wyborczej przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi PiS obiecał dalszy szybki wzrost płacy minimalnej. W tym roku stosunek płacy minimalnej do średniej pensji najpewniej wzrośnie w okolice 50 proc., bo PiS podniósł minimalną do 2600 złotych, a przez kryzys wzrost średniego wynagrodzenia zapewne przyhamuje. Ale prezydent nie ma z tym niewiele wspólnego, nie zapewnił mechanizmu, gdzie płaca minimalna automatycznie oznacza 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia (wprowadzenie takiego mechanizmu od dawna postuluje m.in. OPZZ).

Eliminacja śmieciowego zatrudnienia

Jeśli chodzi o „wyeliminowanie śmieciowego zatrudnienia” to nic takiego nie miało oczywiście miejsca. Umowami śmieciowymi nazywamy umowy cywilnoprawne (umowy o dzieło, umowy zlecenie) zawierane tam, gdzie powinna obowiązywać umowa o pracę. Za rządów PiS wprowadzono szerszy obowiązek opłacenia przez pracodawcę składek ZUS na umowach zlecenie, wprowadzono też godzinową stawkę minimalną (obydwie zmiany były przygotowywane jeszcze za poprzednich rządów, ale faktem jest, że przeprowadził je PiS). To ważne reformy, ale „eliminują śmieciowego zatrudnienia”.

Liczba śmieciówek zresztą wzrosła. Z danych GUS wynika, że w 2018 roku zwiększyła się liczba osób zatrudnionych wyłącznie na umowach cywilno-prawnych (umowy o dzieło i umowy zlecenie - 1,3 mln osób) oraz samozatrudnionych, czyli prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą (1,3 mln). Tę pierwszą grupę w praktyce zostawiono na lodzie, gdy wybuchł koronakryzys - o postojowe dla nich mieli wnioskować zleceniodawcy, co sprawiło, że pomoc trafiła do niewielkiej grupy "śmieciówkowców", którzy stracili pracę. Dopiero w czerwcu Lewicy udało się wymóc zmianę absurdalnych przepisów.

Referenda

Obietnica zwiększenia roli referendów była przede wszystkim próbą zagospodarowania elektoratu Pawła Kukiza. Muzyk w 2015 roku zdobył aż 20,8 proc. głosów, a demokracja bezpośrednia była obok jednomandatowych okręgów wyborczych jednym z głównych postulatów. Po wyborach Kukiz politycznie słabł, więc obietnica była coraz mniej aktualna. W kwestii referendów nic się nie zmieniło.

Emerytura dla matek

Obietnicy systemu emerytalnego dla osób zajmujących się domem i wychowujących dzieci też nie można uznać za spełnioną. Najbliżej tego jest program „Mama 4 plus” dla matek, które wychowały co najmniej czwórkę dzieci i z tego powodu nie mogły podjąć pracy zawodowej. Zasługi prezydenta sprowadzają się tutaj do złożenia podpisu pod ustawą. A program jest daleki od uniwersalności. To głównie świadczenie uzupełniające dla w 2019 roku 55 tys. osób.

Twoje mieszkanie

Nikt po wyborach nie słyszał też o obiecanym programie „Twoje mieszkanie”. Rząd w październiku 2016 ogłosił rządowy program mieszkaniowy „Mieszkanie plus”. Na prezentacji nie było prezydenta Andrzeja Dudy. Mieszkania z programu budowane są od 2017 roku. Program należy niestety ocenić jako porażkę. W sierpniu 2019 pisaliśmy o wybudowanych 867 mieszkaniach. Dziś program zniknął ze strony Polskiej Fundacji Narodowej, która nim zarządzała. Na nowej stronie programu na próżno szukać informacji o liczbie wybudowanych mieszkań.

W lutym 2020 spekulowało się, że program kojarzy się tak źle, że musi przejść rebranding. Ma go zastąpić „Mieszkanie dla rozwoju”. Program mieszkaniowy też można zaliczyć do niezrealizowanych obietnic Andrzeja Dudy.

Inwestycje

W programie znalazła się też obietnica przekazania biliona 400 miliardów złotych na inwestycje. To jeden z pomysłów, które trafiły następnie do programu PiS przed wyborami parlamentarnymi, firmował go swoim nazwiskiem Jarosław Kaczyński. O tym, jak PiS idą inwestycje pisaliśmy w OKO.press: w 2020 roku stopa inwestycji miała znaleźć się pomiędzy 22 a 25 proc., w czasie rządów PiS spadła i oscyluje wokół 18 proc.

Likwidacja NFZ

„Fatalna instytucja jaką jest NFZ powinna być zlikwidowana” pisał autor dokumentu programowego Andrzeja Dudy z 2015 roku. Nad tą obietnicą warto spuścić zasłonę milczenia. Najpewniej nikt w PiS poważnie nie myślał o jego realizacji. To tradycyjny pomysł polskich polityków na zagospodarowanie złości Polaków na stan polskiej ochrony zdrowia.

Bezpłatne przedszkola

Bezpłatne przedszkola, które obiecywał prezydent, również się nie zmaterializowały. W przedszkolach publicznych, pobyt dziecka od godziny 8. do 13. jest bezpłatny. Tak było już jednak przed kadencją Andrzeja Dudy. A za dodatkowe godziny rodzice muszą płacić. Zwykle jest to niewielka opłata, ale rodzice, którzy chcą zostawić w przedszkolu dziecko na czas swojej pracy, muszą za to zapłacić.

Diamentowe ambasady

Szczególne miejsce w tej analizie zajmuje obietnica stworzenia „diamentowych ambasad”. To pomysł, o którym mało kto pamięta. Zaproponował go kandydat Duda podczas przemówienia w lutym 2015 w Instytucie Wolności:

„Stwórzmy sieć diamentowych ambasad - w tych państwach, które uznamy za szczególnie istotne z perspektywy naszych interesów. Te ambasady powinny mieć charakter nieoficjalny i być wzmocnione pod względem personalnym, infrastrukturalnym i finansowym”.

Skoro diamentowe ambasady miały być nieoficjalne - nie możemy z pewnością stwierdzić, że nie powstały. Kreatywna nazwa projektu dobrze jednak podsumowuje radosną twórczość programową Andrzeja Dudy w 2015 roku.

Udostępnij:

Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press. Autor książki "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022). W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne