0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: 24.03.2026 Warszawa , Krakowskie Przedmiescie , Palac Prezydencki , Prezydent RP Karol Nawrocki podczas powolania Rady Biznesu przy Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej. Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl24.03.2026 Warszawa ...

Zgłaszając 7 maja 2026 inicjatywę referendum, Karol Nawrocki zaproponował pytanie, które zawiera nachalną sugestię właściwej odpowiedzi:

„Czy jest Pan/Pani za realizacją unijnej polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?”.

Po co Nawrocki to robi? Wskażemy na cztery polityczne motywy, a potem na mniej oczywistą funkcję tego typu inicjatywy, którą można określić jako podważenie racjonalności w polityce i zacieranie granic sensu w życiu publicznym. Pokażemy podobne inicjatywy Victora Orbána przy okazji wyborów w 2022 roku i Jarosława Kaczyńskiego w 2023 roku, i zastanowimy się, który wymyślił najbardziej absurdalne pytanie.

Cztery polityczne motywy Nawrockiego

Prezydent zwraca się do Senatu RP, by zarządził „referendum w sprawie implementacji założeń polityki klimatycznej Unii Europejskiej”. Nawrocki korzysta z art. 125 Konstytucji: „referendum ogólnokrajowe ma prawo zarządzić (...). Prezydent RP za zgodą Senatu wyrażoną bezwzględną większością głosów”. Szans na to nie ma żadnych, bo szeroko rozumiana Koalicja 15 października ma miażdżącą przewagę 66 do 34 senatorów PiS.

Art. 125 Konstytucji RP

  1. W sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa może być przeprowadzone referendum ogólnokrajowe.
  2. Referendum ogólnokrajowe ma prawo zarządzić Sejm bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów lub Prezydent Rzeczypospolitej za zgodą Senatu wyrażoną bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.
  3. Jeżeli w referendum ogólnokrajowym wzięło udział więcej niż połowa uprawnionych do głosowania, wynik referendum jest wiążący.
  4. Ważność referendum ogólnokrajowego oraz referendum, o którym mowa w art. 235 ust. 6, stwierdza Sąd Najwyższy.
  5. Zasady i tryb przeprowadzania referendum określa ustawa.

Wystąpienie Nawrockiego w przeddzień uroczystego ogłoszenia startu programu SAFE ma oczywisty cel nr 1, by wbić się z przekazem, skupić na sobie uwagę opinii publicznej i osłabić rządowy sukces europejskiego programu, a zarazem blamażu „polskiego SAFE 0 proc.”, czyli konkurencyjnej inicjatywy Nawrockiego i prezesa NBP Adama Glapińskiego.

Przeczytaj także:

Podobną rolę odgrywa utworzenie 3 maja 2026 Rady Konstytucyjnej (więcej o niej na końcu tekstu). Prezydent toczy bitwę o uwagę opinii publicznej i odnosi sukcesy, bo o jego inicjatywach, jakby nie były oderwane od realiów, debatują media. Nawrocki idzie tu śladem swego idola Donalda Trumpa, który bombarduje Amerykanów i cały świat wpisami niosącymi dezinformację, siejącymi chaos, szum informacyjny.

Pomysł referendum stanowi też w oczywisty sposób

(2) atak na Unię Europejską, bo pytanie oskarża europejską wspólnotę o to, że szkodzi obywatelkom i obywatelom, a także dławi polski przemysł i polskiego rolnika. Bije to także w rząd, który na to wszystko zezwala, zresztą w prawicowej propagandzie rząd, a zwłaszcza premier jest sklejony z Brukselą i Berlinem (ostatnie odkrycie to „teutoński uśmieszek Donalda Tuska”). To, że prawda jest inna, bo Polska jest obecnie raczej hamulcową reform proekologicznych, nie ma znaczenia, bo prawda się tu nie liczy.

(3) budowanie pozytywnego wizerunku. Michał Kolanko pisze w Rzeczpospolitej o obawach otoczenia prezydenta, że kolejne weta wywołują już nawet w prawicowym elektoracie wątpliwości, czemu ma służyć to ciągłe blokowanie. I prezydent „będzie się zużywał”. Dlatego Nawrocki musi mieć pozytywną agendę zmian, które próbuje narzucać rządowi. I znowu nie ma znaczenia, że inicjatywa referendum pozostanie równie skuteczna, jak SAFE 0 proc., liczy się

wizerunek polityka, który chce coś zmienić na lepsze (np. chronić portfele obywateli), a rząd mu nie pozwala.

(4) Przy okazji troska prezydenta o polską konstytucję ma pudrować rzeczywistość, w której Nawrocki naciąga konstytucję, czy wręcz łamie jej zasady, dokonując de facto wyborów sędziów TK, co jest wyłącznym uprawnieniem Sejmu. Jak to ujął w OKO.press prof. Mirosław Wyrzykowski, argumenty prezydenta za przyjęciem ślubowania od jedynie dwojga z szóstki sędziów TK wybranych przez Sejm „nie tylko nie znajduje podstawy konstytucyjnej, ale nawet cienia pozoru podstawy, bowiem prezydent w zakresie obsadzania TK nie ma żadnych kompetencji”.

To wszystko razem składa się na jasny plan polityczny Nawrockiego, jakim jest z jednej strony zwalczanie rządu, utrudnianie mu pracy i kompromitowanie premiera, a z drugiej budowanie własnej pozycji, jako przywódcy prawicy, z perspektywą – na razie oderwaną od realiów – zmiany ustrojowej i wprowadzenia systemu prezydenckiego.

OKO.press od początku wskazywało na ambicje Nawrockiego i demaskowało jego zamierzenia.

O tym, że do polityki wchodzi ambitny i bezwzględny „bokser” wielokrotnie mówił też prof. Antoni Dudek, i to już od grudnia 2024.

Nawrocki za przykładem Orbána 2022

Pytanie wymyślone przez Nawrockiego budzi oburzenie, zdziwienie i rozbawienie opinii publicznej, ale pomysł tego typu referendum należy już do kanonu prawicowych manipulacji.

Chodzi o to, żeby zmobilizować zwolenników, pytając, czy wyrażają zgodę na opisane w samym pytaniu drastyczne zagrożenie dla prawicowego zestawu wartości, które – w domyśle – przyniosłyby rządy liberałów.

Pytania są tak sformułowane, by odpowiedź brzmiała zawsze „NIE”, co ma wyrażać mieszankę lęku i nienawiści budowanej na uprzedzeniach.

W wyborach 3 kwietnia 2022 roku Victor Orbán, stając w szranki z koalicją sił opozycyjnych, postanowił podkręcić emocje wyborców Fideszu i razem z głosowaniem przeprowadził referendum. Cztery pytania opisywały kolejne zagrożenia, jakie dla dzieci i młodzieży wynikałyby z polityki liberalnej, która chce zmieniać dzieciom płeć i orientację seksualną. To odwołanie do kanonu homofobii, a zwłaszcza transfobii silnie dziś obecnej w narracji od Donalda Trumpa do Władimira Putina, miało pokazać Orbána jako obrońcę tradycji, rodziny i chrześcijańskich wartości. Satrapa bronił węgierskie dzieci przed zdemoralizowanym Zachodem, którego słucha opozycja.

Pierwsze pytanie brzmiało:

„Czy popiera Pan/Pani nauczanie o orientacji seksualnej nieletnich w publicznych placówkach edukacyjnych bez zgody rodziców?”.

Kolejne dotyczyły „promowania terapii płci u nieletnich” i „pokazywanie im treści medialnych dotyczących zmiany płci”.

  1. Czy popiera Pan/Pani nauczanie o orientacji seksualnej nieletnich w publicznych placówkach edukacyjnych bez zgody rodziców?
  2. Czy popiera Pan/Pani promowanie terapii zmiany płci u nieletnich?
  3. Czy popiera Pan/Pani nieograniczone pokazywanie nieletnim treści medialnych o charakterze seksualnym, które mogą mieć wpływ na ich rozwój?
  4. Czy popiera Pan/Pani pokazywanie nieletnim treści medialnych dotyczących zmiany płci?

Wybory 2022 roku Orbán wygrał, na Fidesz głosowało 3,06 mln Węgrów (w 2026 r. już tylko – 2,46 mln), a na opozycję tylko 1,95 mln (w 2026 r. na Tiszę – 3,39 mln).

Na kolejne pytania „NIE” odpowiadało 92-95 proc. biorących udział w referendum.

Pocieszeniem dla opozycji była mobilizacja do bojkotu.

Węgrzy chowali do kieszeni kartę referendalną albo malowali na niej obrazki, czasem niezbyt grzeczne i frekwencja wyniosła ok. 47 proc. (głosów ważnych). Referendum okazało się niewiążące, co miało znaczenie wyłącznie symboliczne, bo nawet gdyby udział wzięła ponad połowa, nic by z niego nie wynikło.

Kaczyński też to zrobił, 2023

Podobnej formuły użył Jarosław Kaczyński w wyborach 2023 dołączając do karty wyborczej cztery pytania referendum od sasa do lasa, opisujące

przerażające konsekwencje, jakie czekają Polki i Polaków gdyby PiS stracił władzę.

Odwołał się do podsycanych przez prawicową narrację lęków, że może dojść do podniesienia wieku emerytalnego, wyprzedaży majątku narodowego, likwidacji zapory na granicy z Białorusią, a także wprowadzenia unijnego mechanizmu relokacji, który oznaczałby kolejne „tysiące migrantów” z Bliskiego Wschodu i Afryki (domyśl się jakiego koloru skóry).

Pytanie 4 jest nawet na tym tle wyjątkowe, bo padają aż cztery słowa silnie, negatywnie nacechowane: „nielegalny”, „przymusowy”, „narzucany” oraz „biurokracja”.

„Czy popierasz przyjęcie tysięcy nielegalnych imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki, zgodnie z przymusowym mechanizmem relokacji narzucanym przez biurokrację europejską?”.
  1. Czy popierasz wyprzedaż majątku państwowego podmiotom zagranicznym, prowadzącą do utraty kontroli Polek i Polaków nad strategicznymi sektorami gospodarki?
  2. Czy popierasz podniesienie, w tym przywrócenie podwyższonego do 67 lat wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn?
  3. Czy popierasz likwidację bariery na granicy Rzeczypospolitej Polskiej z Republiką Białorusi
  4. Czy popierasz przyjęcie tysięcy nielegalnych imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki, zgodnie z przymusowym mechanizmem relokacji narzucanym przez biurokrację europejską?

Opisane w pytaniach Kaczyńskiego zagrożenia były wyssane z palca, Donald Tusk zapowiadał, że z uwagi na przyjęcie uchodźców z Ukrainy Polska nie zostanie objęta relokacją (i faktycznie tak się stało), żadna siła polityczna nie ma dziś (niestety) odwagi proponować podwyższenia niskiego wieku emerytalnego, wyprzedaż majątku narodowego to kolejny mit-straszak.

Według komunikatu PKW, efekt był podobny do węgierskiego. W referendum udział wzięło 40,91 proc. uprawnionych, a więc nie było wiążące. Ci, którzy wzięli udział w 94-96 proc. odpowiadali „NIE”. Bojkot się udał, co więcej opozycja odebrała władzę PiS. Niewykluczone, że manipulacja z użyciem referendum dodatkowo zmobilizowała osoby niechętne władzy do udziału w wyborach.

Na czym polega numer z referendum?

Referendum to ustrojowe rozwiązanie wagi ciężkiej. Ma dotyczyć „spraw o szczególnym znaczeniu dla państwa”, a tym samym dla życia obywateli, i powinno zawierać tzw. pytanie rozsztrzygnięcia dając biorącym udział swobodę wyboru odpowiedzi „tak” lub „nie”. Jest oczywiste, że nie może zawierać sugestii, jak należy odpowiedzieć, miejscem agitacji pozostaje kampania referendalna.

Jak to nazwała dosadnie Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz na X: „kolejny prezydent RP zeszmaca ideę referendum przez robienie z niego narzędzia propagandy”.

Problem jest jednak głębszy, bo stawianie pytań z bezwstydną sugestią odpowiedzi podważa racjonalność debaty publicznej i wyraża pogardę dla ludzi, przyjmując, że nie są zdolni do samodzielnego myślenia.

Tym samym staje się lekcją, że czasy rozumu minęły.

Bo nawet jeśli zgadzasz się z propagandową sugestią, możesz poczuć, że coś tu się nie zgadza, gdyż ktoś wyręcza twoją zdolność do samodzielnej odpowiedzi, odniesienia się (łac. referre) do ważnej kwestii.

Takie „referendum” staje się sygnałem, że nie trzeba, nie warto, a może także nie wolno myśleć samodzielnie. Wpisuje się w świat spolaryzowany do takiego stopnia, że liczy się tylko to, kto jest autorem przekazu. W referendach Orbána i Kaczyńskiego zaproszenie do takiej gry przyjęło jednak ponad 40 proc. obywateli i obywatelek, godząc się na wystąpienie w prorządowym chórze.

Populistyczna prawicowa narracja oderwana od realiów wywołuje niestety pokusę drugiej strony sporu do uproszczeń o odwróconych sensach.

Światem zaczyna rządzić prawicowa głupota i niewiele od niej mądrzejsza liberalna riposta.

Przykładem takiej riposty był kompromitujący pomysł z prezydenckich wyborów 2015 roku.

Komorowski chwycił się referendum, 2015

Po przegraniu 10 maja 2015 r. I tury prezydenckich wyborów z Andrzejem Dudą (o 1 pkt proc.) Bronisław Komorowski sięgnął po referendum, które miało zachęcić do poparcia go przez wielki (aż 20,8 proc.) elektorat Pawła Kukiza. Złożył wniosek do Senatu już 13 maja, Senat go przegłosował 21 maja, termin referendum wyznaczono na 6 września.

  1. Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej
  2. Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?
  3. Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika?

Komorowski podlizywał się elektoratowi Kukiza, pytając przede wszystkim o wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych, co miało być według tego populisty i muzyka rockowego receptą na uzdrowienie demokracji.

Sztab Komorowskiego twierdził, że prezydent od zawsze popierał jednomandatowe okręgi wyborcze, narażając się na drwiny, że może i popierał, ale bezobjawowo. 12 maja Komorowski skierował do Sejmu projekt nowelizacji konstytucji znoszący wymóg proporcjonalności wyborów, co pokazuje, jak wysoki był poziom determinacji/paniki w obozie liberałów.

Efektu nie było, Kukiz nie zareagował, nie poparł żadnego kandydata, a jego elektorat w ponad 60 proc. głosował w II turze na Dudę. Komorowski uzyskał w II turze tylko 48,45 proc. i przegrał z Dudą o 3 pkt proc.

Ukłonem Komorowskiego w kierunku elektoratu Kukiz' 15 było także pytanie referendalne o dalsze finansowanie partii politycznych z budżetu państwa (Kukiz był za zniesieniem subwencji, które „betonują scenę polityczną”).

Komorowski dodał pytanie nr 3, które — podobnie jak dwa pierwsze — nie zawiera sugestii odpowiedzi, ale trudno przypuszczać, by ktokolwiek z podatników wybrał odpowiedź „NIE”

Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika?

Tymczasem Sejm (jeszcze zdominowany przez PO i PSL) 5 sierpnia 2015 roku wprowadził do Ordynacji podatkowej art. 2a, zasadę in dubio pro tributario – czyli regułę rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika. Analizując tę złożoną kwestię prawną, specjaliści debatowali, czy postawione w referendum pytanie jest w tej sytuacji puste, bo zapis został już wprowadzony...

Tak czy inaczej, referendum straciło resztkę sensu. Według komunikatu PKW frekwencja wyniosła ostatecznie 7,8 proc., najmniej w referendach europejskich po II wojnie światowej.

Które z cytowanych kilkunastu pytań referendalnych można uznać za najgłupsze, najbardziej bezczelnie obrażające instytucję referendum obywateli o zdanie, najwyraźniej podważające racjonalność debaty politycznej?

Z tą rozterką zostawiamy czytelniczki i czytelników sam na sam z podanymi wyżej przykładami.

Konstytucja Nowej Generacji, 2026

Do podobnej kategorii absurdów należy inicjatywa Nawrockiego zmiany Konstytucji RP. 3 maja 2026 prezydent powołał 10-osobową Radę Konstytucyjną, która ma „zacząć pracę nad konstytucją nowej generacji roku 2030”.

Należy Radzie życzyć nadzwyczajnego zdrowia, aby w dobrej formie dokończyła swoją pracę dla Ojczyzny, bo średnia wieku trzech członkiń i siedmiu członków 3 maja 2030 roku (chyba najlepsza data na przyjęcie Konstytucji Nowej Generacji) wyniesie... 79 lat.

Przed 70-tką są już dzisiaj tylko: Marek Jurek, rocznik 1960, walczący – z uśmiechem na sympatycznej twarzy – o wprowadzenie w życie nauczania Kościoła w dziedzinie etyki seksualnej: zakazu aborcji, in vitro, antykoncepcji, niedawanie praw osobom LGBT itd., oraz Julia Przyłębska, trybunalskie odkrycie prezesa Kaczyńskiego. W październiku 2020 roku przewodniczyła składowi TK, który uznał za niekonstytucyjną przesłankę embriopatologiczną przerywania ciąży. Zakaz aborcji dotyczy do dzisiaj nawet sytuacji, gdy wiadomo, że płód nie dożyje do porodu albo umrze zaraz po.

Od najstarszego do najmlodszego:

  • Józef Zych, 1938
  • Piotr Andrzejewski, 1942
  • prof. Jacek Majchrowski, 1947
  • prof. Ryszard Legutko, 1949
  • prof. Ryszard Piotrowski, 1952
  • prof. Zdzisław Krasnodębski, 1953
  • prof. Anna Łabno, 1954
  • Barbara Piwnik, 1955
  • Julia Przyłębska, 1959
  • Marek Jurek, 1960

Inicjatywa zmiany konstytucji pozostaje polityczną fikcją, bo wymaga 2/3 głosów w Sejmie. Tymczasem według średnich sondażowych PiS i obie Konfederacje mogą wprawdzie liczyć na zwycięstwo w wyborach, ale nic nie wskazuje na to, żeby prawica zdobyła 307 mandatów, prognozy przewidują maksymalnie 250. Nie mówiąc o tym, że pomysł Nawrockiego na zmianę ustroju państwa na system prezydencki nie zyskałby (zapewne) poparcia PiS.

Kabaretowy skład Rady Konstytucyjnej i pełna fikcja „prac konstytucyjnych” nie zmienia faktu, że służy to celom politycznym Nawrockiego: pokazuje, że prezydent ma inicjatywę (a nie tylko wetuje), a temat pojawia się w mediach ograniczając straty wizerunkowe płynące z sukcesu rządowego programu SAFE.

Warto Nawrockiemu przypomnieć poniżenie, jakiego doznał prezydent Andrzej Duda, który w 2018 roku próbował wybić się na polityczną niepodległość, zgłaszając pomysł referendum konstytucyjnego. Konkrety w opinii prawników były skrajnie dyletanckie i manipulacyjne. Dodatkowo, jak pisał w OKO.press prof. Jerzy Zajadło, „prezydent Duda już wielokrotnie złamał obowiązującą Konstytucję, mimo że powinien czuwać nad jej przestrzeganiem i w związku z tym nie jest podmiotem szczególnie wiarygodnym do inicjowania referendum konstytucyjnego”.

Z pomysłu Dudy wyszło tyle, co nic. W lipcu 2018 roku wniosek prezydenta poparło tylko 10 z 61 senatorów PiS.

„Czy jest pani/pan za…?”:

  1. uchwaleniem nowej Konstytucji RP bądź zmian w obowiązującej Konstytucji RP?
  2. wprowadzeniem do Konstytucji RP obowiązku przeprowadzenia referendum ogólnokrajowego zatwierdzającego zmiany konstytucji?
  3. wprowadzeniem do konstytucji obowiązku przeprowadzenia referendum ogólnokrajowego w sprawach o istotnym znaczeniu dla państwa i narodu, jeśli z takim żądaniem wystąpi co najmniej milion obywateli?
  4. odwołaniem się w preambule Konstytucji RP do ponad tysiącletniego chrześcijańskiego dziedzictwa Polski i Europy jako ważnego źródła naszej tradycji, kultury i narodowej tożsamości?
  5. konstytucyjnym zagwarantowaniem szczególnego wsparcia dla rodziny polegającego na wprowadzeniu zasady nienaruszalności praw nabytych takich jak świadczenia 500 plus?
  6. zagwarantowaniem w Konstytucji RP szczególnej ochrony prawa do emeryturydla kobiet od 60. roku życia, a dla mężczyzn od 65. roku życia?
  7. konstytucyjnym zagwarantowaniem członkostwa RP w UE?
  8. zapisaniem w Konstytucji RP gwarancji suwerenności Polski w UE oraz zasady wyższości konstytucji nad prawem międzynarodowym i europejskim?
  9. konstytucyjnym zagwarantowaniem członkostwa RP w NATO?
  10. zagwarantowaniem w Konstytucji RP szczególnej ochrony polskiego rolnictwa i bezpieczeństwa żywnościowego Polski?
  11. wzmocnieniem w Konstytucji RP pozycji rodziny, z uwzględnieniem ochrony obok macierzyństwa także ojcostwa?
  12. konstytucyjną ochroną pracy jako fundamentu społecznej gospodarki rynkowej?
  13. wzmocnieniem kompetencji wybieranego przez naród prezydenta w sferze polityki zagranicznej i zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi RP?
  14. przyznaniem w Konstytucji RP gwarancji szczególnej opieki zdrowotnej kobietom ciężarnym, dzieciom, osobom niepełnosprawnym i w podeszłym wieku?
  15. zagwarantowaniem w Konstytucji RP podziału jednostek samorządu terytorialnego na gminy, powiaty i województwa

Zamiast głupiego referendum

Polityczna hucpa jaką jest referendum Nawrockiego w sprawie unijnej, a więc i polskiej polityki klimatycznej, w tym rozwiązań, jakie pozostały w Zielonym Ładzie, nie oznacza, że nie mam nad czym dyskutować.

Wręcz przeciwnie. Przykładem jest inicjatywa ogólnopolskiego panelu obywatelskiego, w którym w 2022 roku tysiące obywatelek i obywateli debatowało nad obniżeniem w Polsce kosztów energii.

Taki panel jest formą sondażu, który daje wcześniej szansę zdobyć wiedzę: na pytania odpowiedają wiec poinformowani obywatele, którzy zdążyli też ze sobą przedyskutowac sporne kwestie i wyrobić sobie pogląd.

Agnieszka Jędrzejczyk relacjonowała w OKO.press, jak w ostatniej fazie tej społecznej deliberacji, grupa stu losowo wybranych, ale tworzących reprezentatywną grupę obywateli wypracowała spójny i długofalowy plan.

Opowiedzieli się za rezygnacją z paliw kopalnych i taką przebudową państwa, by pomogło wszystkim oszczędzać energię i taniej ją produkować. Proponowali m.in. powołanie Funduszu Transformacji Energetyki, który umożliwiłby i dopilnował przekierowania co najmniej 70 proc. dochodów z handlu uprawnieniami do emisji CO2 (ETS) na cele klimatyczne i środowiskowe.

Tymczasem państwa UE przeznaczają na te cele mniej niż 5 proc., a jak ustaliło OKO.press, obecny rząd – ledwie... 0,98 proc.

  1. Możliwie szybkie zmodernizowanie i rozbudowanie sieci elektroenergetycznych, tak aby dostosować je w Polsce do wyższego udziału energii ze źródeł odnawialnych.
  2. Stworzenie długofalowej strategii energetycznej kraju na kolejne 15 lat.
  3. Powołanie Funduszu Transformacji Energetyki, który umożliwi przekierowanie co najmniej 70 proc. dochodów z systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 (EU ETS) na cele klimatyczne i środowiskowe.
  4. Konsekwentne eliminowanie paliw kopalnych z miksu energetycznego Polski.
  5. Przejrzyste uregulowanie rynku energii. Chodzi przede wszystkim o poprawę kontroli nad działaniami spółek w zakresie ustalania cen energii i surowców.
  6. Skoordynowanie działań instytucji publicznych na szczeblu centralnym i regionalnym – być może przeciwdziałaniem ubóstwu energetycznemu powinna zająć się jedna instytucja.
  7. Postawienie na działania edukacyjne i informacyjne związane z efektywnością energetyczną i zmianą nawyków w korzystaniu z energii.
  8. Powołanie instytucji centralnej z oddziałami na szczeblu powiatowym, która na podstawie jednego wniosku dostarczałaby człowiekowi kompleksowej usługi prowadzącej do obniżenia kosztów energii (termomodernizacja wraz z jej finansowaniem).
  9. Wsparcie rozwoju różnych form lokalnych wspólnot energetycznych, które inwestują w odnawialne źródła energii.
  10. Rozwój usług doradczych związanych z efektywnością energetyczną (zużywam mniej, żyję inaczej, ale dobrze), wprowadzenie nowych rozwiązań i programów wsparcia dotyczących efektywności energetycznej i modyfikowanie dotychczasowych.
  11. Wspieranie rozwoju instalacji prosumenckich (zużywam energię, ale też ją produkuję).
  12. Wsparcie gospodarstw domowych o niskich dochodach ze środków publicznych (np. w postaci świadczeń, dodatków czy ulg), aby mogły pokryć lub ograniczyć koszty energii.
  13. Ułatwienie ludziom wymiany zużytego sprzętu AGD, a także korzystania ze wspólnych urządzeń (np. pralni).
  14. Stworzenie programów publicznych na rzecz zwiększenia dostępności mieszkań o odpowiednim standardzie efektywności energetycznej (ciepłych, ale zużywających mało energii).
  15. Powołanie rady naukowej przy parlamencie, która wspierałaby wiedzą posłów – jej członkowie mogliby uczestniczyć np. w spotkaniach komisji zajmujących się kwestiami energetycznymi.
Na zdjęciu Piotr Pacewicz
Piotr Pacewicz

Założyciel i redaktor naczelny OKO.press (2016-2024), od czerwca 2024 redaktor i prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze