Prawa autorskie: Tomasz Pietrzyk / Agencja GazetaTomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta
17 września 2020

Parlament Europejski przyjmuje raport oskarżający PiS o naruszanie demokracji i praw człowieka

Europosłowie PiS Patryk Jaki i Jadwiga Wiśniewska nie zdołali zdyskredytować "lewackiego" raportu Komisji LIBE o demokracji, praworządności i prawach człowieka w Polsce. W Parlamencie Europejskim zagłosowało za nim 513 europosłów. To cenzurka dla rządów PiS

Parlament Europejski przyjął dziś (17 września) okresowy raport o stanie demokracji, praworządności i praw człowieka w Polsce, przygotowany w ramach procedury z Artykułu 7 Traktatu o UE. Komisja Europejska wszczęła tę procedurę przeciwko polskiemu rządowi w 2017 roku, w związku z obawami o występowanie ryzyka naruszania jednej z podstawowych wartości Unii: praworządności.

Raport opracowała Komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE) pod kierownictwem hiszpańskiego europosła Juana Fernando López Aguilara.

Obawy Parlamentu dotyczą funkcjonowania systemu legislacyjnego i wyborczego, niezależności sądownictwa, praw sędziów oraz ochrony praw podstawowych w Polsce.

Wiele uwagi poświęca sytuacji osób LGBT w Polsce.

W OKO.press szczegółowo opisywaliśmy treść raportu oraz to, co - w przeważającej mierze, bezskutecznie - chcieli z niego usunąć europosłowie PiS.

Do raportu dołączono kolejną, dziesiątą już, rezolucję Parlamentu Europejskiego w sprawie demokracji i praworządności w Polsce. Poprzednią rezolucję w sprawie Polski i Węgier Parlament Europejski przyjął 16 stycznia, wzywając Komisję Europejską do podjęcia wszystkich możliwych środków, które mogą powstrzymać te kraje Unii przed poważnymi naruszeniami unijnych wartości.

Raport i rezolucja nie niosą skutków prawnych. Natomiast pokazują, co przedstawiciele 27 państw - i społeczeństw - Unii myślą o polityce prowadzonej przez rząd Zjednoczonej Prawicy. Raport przyjęto 513 głosami przy 143 przeciw. 33 europosłów wstrzymało się od głosu.

View post on Twitter

PiS próbował bronić się przez atak

Dwa dni przed głosowaniem nad raportem, w Parlamencie Europejskim odbyła się burzliwa debata.

„Większość parlamentarna w Polsce przeprowadziła reformy nie oglądając się na nikogo. Wprowadziła zagrożenie dla trójpodziału władz, okupację wymiaru sprawiedliwości, nadużycia prokuratury. Ale chodzi też o inne aspekty, takie jak:

ograniczenie pluralizmu politycznego, zawężanie swobody protestów, upowszechnienie języka gróźb i w końcu tzw. strefy wolne od LGBT uchwalane przez władze lokalne w Polsce, całkowicie niezgodne z unijnymi przepisami"

— tłumaczył hiszpański europoseł i sprawozdawca raportu Juan Fernando López Aguilar.

I wyjaśniał, że projekt rezolucji przygotowany przez komisję wolności obywatelskich, w którym zebrano „przytłaczające dowody" na łamanie zasad praworządności, nie jest żadnym „spiskiem lewackim", którego ofiarą pada państwo polskie.

„Chodzi o podminowanie wiarygodności całego projektu europejskiego"

— mówił, przypominając jak wiele razy Polska ignorowała stanowiska i wyroki unijnych instytucji.

Wiceszefowa Komisji Europejskiej Věra Jourová skupiła się na kwestii tzw. stref wolnych od ideologii LGBT ogłaszanych przez samorządy w Polsce. Zapewniła, że Komisja potępia wszelkie akty dyskryminacji, przemocy i nienawiści wobec osób LGBT. Poinformowała też, że KE bada czy uchwały samorządowców nie naruszają unijnych przepisów antydyskryminacyjnych.

W odpowiedzi europoseł PiS Patryk Jaki oskarżył Parlament Europejski o stronniczość. Ocenił, że PE nie rozumie, czym jest praworządność i demokracja, skoro nie przeszkadzają mu stawianie pomnika Lenina w Niemczech, a przeszkadza "obrona wartości rodzinnych przez PiS" w Polsce. Wtórowała mu europosłanka PiS Jadwiga Wiśniewska, oburzając się, że PE jest zdominowany przez "nurt liberalno-lewicowy".

Na konferencji prasowej po debacie Aguilar merytorycznie odniósł się do tych oskarżeń: "To śmieszne, w odpowiedzi słyszymy, że [raport] to lewicowy spisek. Sprawa jest poważna. Dotyczy procedury z Artykułu 7, którą uruchomiono 3 lata temu." Dodał, że procedurę uruchomiono, aby chronić unijne wartości z Artykułu 2 Traktatu o UE, w tym demokrację. "W myśl Artykułu 2, demokracja nigdy nie oznaczała rządów większości. Chodzi w niej o poszanowanie politycznego pluralizmu, prawa do odrębnego zdania, prawa do przeciwstawiania się [pomysłom większości], a przez to poszanowania opozycji politycznej i mniejszości. Widzimy, że w Polsce doszło do erozji standardów demokratycznych".

Ocenił, że tę erozję widać w niestosowaniu się do kolejnych rezolucji Parlamentu Europejskiego, a także postanowień TSUE.

Unia nie przestaje zajmować się praworządnością w Polsce

W dorocznym orędziu o stanie Unii przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula Von der Leyen mówiła o tym, jak ważna jest dla Europy praworządność, która „pozwala bronić ludzi przed władzą możnych".

30 września Komisja Europejska po raz pierwszy w historii przedstawi krajowe raporty o stanie praworządności w 27 państwach Unii. Wyniki zostaną poddane pod dyskusję w Radzie UE, Parlamencie, a także w parlamentach narodowych. Raporty dotyczą czterech obszarów: systemu sądownictwa, walki z korupcją, pluralizmu mediów oraz mechanizmów gwarantujących zachowanie równowagi politycznej. To flagowy projekt komisarza ds. sprawiedliwości Didiera Reyndersa.

Trybunał Sprawiedliwości UE rozpatruje skargę Komisji na model odpowiedzialności dyscyplinarnej dla sędziów wprowadzony przez Zjednoczoną Prawicę. Wypowie się m.in. o Izbie Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym. W kwietniu TSUE postanowił o zastosowaniu środków tymczasowych w tej sprawie; postanowienie obowiązuje wszystkie organy państwa. Izba Dyscyplinarna miała się powstrzymać od orzekania w sprawach dyscyplinarnych sędziów. Orzekała jednak w sprawie karnej znanego z obrony niezawisłości sędziowskiej sędziego Igora Tulei (nie uchyliła mu immunitetu).

Komisja Europejska może skierować kolejną, czwartą już skargę przeciwko polskiemu rządowi do Trybunału Sprawiedliwości UE w związku z ustawą kagańcową, która jeszcze zaostrzyła model odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. Kroki w tej sprawie zapowiedziała wiceszefowa Komisji Europejskiej Věra Jourová.

Trybunał Sprawiedliwości UE będzie też rozpatrywał sprawy z pytań prejudycjalnych wniesionych przez polskie, a także holenderskie sądy, które domagają się od TSUE interpretacji przepisów prawa unijnego w związku z elementami zmian w sądownictwie wprowadzanych od 2015 roku przez rząd Zjednoczonej Prawicy w Polsce.

22 września w TSU odbędą się wysłuchania w sprawach

  • C-487/19 – Sąd Najwyższy pyta o status Izby Dyscyplinarnej w SN i status neo-KRS na kanwie sprawy sędziego Waldemara Żurka,
  • C-508/19 – SN również pyta o status Izby Dyscyplinarnej w SN – czy sądem w rozumieniu prawa europejskiego jest sąd, w którym zasiada osoba nominowana w procedurze z naruszeniem prawa.

12 października TSUE zaplanował rozprawę w sprawie dwóch pytań Sądu Okręgowego w Amsterdamie (C-354/20 PPU i C-412/20 PPU) . Holenderski sąd zapytał:

  • czy w związku z wątpliwościami co do niezależności sądów w Polsce, można w ramach Europejskiego Nakazu Aresztowania wydawać podejrzanych pod sąd w Polsce;
  • czy może wykonać ENA do Polski, jeśli już w momencie, kiedy polski sąd wydał wniosek o przekazanie osoby w celu wykonania wyroku pozbawienia wolności, w Polsce brakowało systemowych gwarancji niezależności sądownictwa.

Rozstrzygnie się też kluczowa kwestia powiązania unijnych funduszy z budżetu na lata 2021-2027 z przestrzeganiem wartości, takich jak m.in. demokracja, praworządność, poszanowanie praw człowieka. Parlament Europejski chce wzmocnienia tego mechanizmu.

Udostępnij:

Anna Wójcik

Pisze o praworządności, demokracji, prawie praw człowieka. Prowadzi Archiwum Osiatyńskiego i Rule of Law in Poland. Doktor nauk prawnych. Badaczka w Polskiej Akademii Nauk, Rethink.CEE fellow think tanku The German Marshall Fund oraz Re:Constitution Fellow.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne