W niecały rok OKO.press ujawniło i opisało siedem przypadków tuszowania i ukrywania pedofilii w Kościele. Po naszych interwencjach kilku księży przestało pełnić swoje funkcje. Dwie sprawy zgłosiliśmy do prokuratury

Gratulujemy Tomaszawi i Markowi Sekielskim. Dzięki filmowi „Tylko nie mów nikomu” problem pedofilii w Kościele stał się aktualnie tematem numer jeden debaty publicznej, a film (w tej chwili) ma prawie 4 mln wyświetleń.

To okazja, by przypomnieć, co przez ostatni rok pisaliśmy o nadużyciach w Kościele. W wyniku dziennikarskich śledztw opisaliśmy siedem spraw dotyczących pedofilii w Kościele, które pokazują mechanizmy tuszowania i ukrywania przestępstw seksualnych przez kościelnych hierarchów.

Wielu historii nigdy byśmy nie opisali, gdyby nie informacje od czytelników.

1. Rekolekcje, mimo wyroku – ks. Edward P.

Ksiądz został w 2002 roku skazany za molestowanie dwóch ministrantów na półtora roku więzienia w zawieszeniu na cztery lata. Dwóch biskupów zapewniało, że nie będzie już pełnił posługi kapłańskiej. W kwietniu tego roku okazało się, że ks. Edward od kilku miesięcy odprawia msze i spowiada w Sobótce na Dolnym Śląsku. Prowadzi też wielkopostne rekolekcje dla dzieci. Informacje o tym dostaliśmy od naszych czytelników. Zadzwoniliśmy do proboszcza parafii w Sobótce, żeby potwierdzić te informacje.

„Powiem szczerze, jak na spowiedzi, nie miał prowadzić tych rekolekcji. Ale uparł się, kurna, i dla świętego spokoju mówię: prowadź” – opowiadał z rozbrajającą szczerością OKO.press ks.proboszcz Marek Pieczykolan. „On teraz musi siedzieć na dupie, bo ma emeryturę małą, próbuje dorobić trochę grosza. Tak myślę, no co ty, chłopie, nafikasz, jak ty masz 66 lat?”.

Historia księdza P. jest bulwersująca także dlatego, że pokazuje, jak kuria wrocławska i jej biskupi przez prawie 20 lat zamiatali sprawę pod dywan. W 2003 roku, tuż po wyroku, biskup archidiecezji wrocławskiej zapewniał, że P. nie będzie mógł już „nigdy” pełnić posługi kapłańskiej. W 2013 roku rzecznik kurii mówi, że P. nie będzie podejmował „pracy duszpasterskiej tego rodzaju” oraz że „zaproponowano mu zamieszkanie w jednym z ośrodków należących do Kościoła”.

Co więcej, dopiero po naszym tekście rzecznik kurii zapowiedział, że niedługo o sprawie ks. Edwarda zostanie powiadomiony Watykan. 19 lat po wyroku.

2. Recydywista pod rzekomym nadzorem kurii – ks. Piotr D.

W 2007 roku Piotr D. zostaje skazany za to, że przez cztery lata molestował chłopca, którego w szkole podstawowej przygotowywał do pierwszej komunii. W 2008 roku, w apelacji, sąd zmienia mu karę więzienia na wyrok w zawieszeniu.

Sąd zaufał kurii warszawskiej, która zobowiązała się do „bezwzględnego i skutecznego nadzoru” nad księdzem. Na czele kurii stał już wtedy arcybiskup Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. Umieścił duchownego pod Warszawą, w ośrodku podlegającym archidiecezji – Domu Opiekuńczym w Pilaszkowie pod Warszawą.

Tam, mimo zapewnień o nadzorze, ks. Piotr D.  przez kolejne dwa lata molestował małoletnich chłopców i obcował z nimi płciowo. Wszystko uwieczniał na zdjęciach i filmach. Sprawa wychodzi na jaw. Sąd w Grójcu w czerwcu 2011 roku wymierza księdzu łączną karę trzech lat i sześciu miesięcy pozbawienia wolności, zakaz zajmowania wszelkich stanowisk związanych z edukacją i wychowaniem małoletnich na zawsze.

Po wyjściu z więzienia ks. D. trafił do Domu Księży Emerytów w Łomiankach pod Warszawą. Mimo tego, że Watykan zakał mu m.in. noszenia stroju duchownego, na stronie internetowej archidiecezji znajdujemy zdjęcia z marca 2018, na których ks. D. w sutannie dzieli się jajeczkiem wielkanocnym z kard. Nyczem.

Chcieliśmy się dowiedzieć, jak to możliwe, że mimo zapewnień kurii o bezwzględnym nadzorze, ksiądz Piotr D. dalej przez lata mógł wykorzystywać seksualnie małoletnich.

„Pomimo nałożonych ograniczeń i środków rygoru, ksiądz nie dostosował się do nich i za pośrednictwem sieci teleinformatycznej nawiązał kontakt z nieletnimi” – odpowiadał nam ks. Przemysław Śliwiński, rzecznik archidiecezji.

Sprawę przeanalizowała dla nas prof. Ewa Łętowska. „Kuria warszawska zobowiązała się do »bezwzględnego i skutecznego nadzoru«, ale nie zapewniła go. Ponosi więc winę za niedopilnowanie księdza” – wyjaśniała.

3. Po wyroku parafia na Ukrainie, rekolekcje w Polsce – ks. Wincenty Pawłowicz

Ks. Wincenty Pawłowicz został skazany w 2003 roku za molestowanie chłopców w Witoni, wsi pod Łowiczem. Jak ujawniliśmy, po wyjściu z więzienia w 2006 roku został proboszczem w Krasnosiłce pod Odessą na Ukrainie. Odprawiał msze w kilku parafiach, korzystał z pomocy ministrantów, a z jednym z nich wyjechał nawet na wycieczkę do Włoch. W grudniu 2017 roku prowadził rekolekcje w Brzeźnie Lęborskim, których słuchały też dzieci.

Kuria nie odpowiedziała na żadne z naszych pytań. Rzecznik prasowy kurii łowickiej, ks. dr Piotr Karpiński, jeszcze w drugiej połowie października obiecywał, że odpowiedzi na pewno dostaniemy. Od 30 października 2018, dnia publikacji pierwszego tekstu OKO.press o ks. Pawłowiczu, rzecznik nie odbierał telefonu, kiedy dzwoniliśmy z innego numeru odbierał, ale za chwilę udawał, że ma problemy z połączeniem.

Pojechaliśmy także do biskupa łowickiego Andrzeja Dziuby, żeby osobiście zapytać go o ks. Pawłowicza. Kiedy biskup usłyszał przed kamerą OKO.press nazwisko księdza rzucił tylko „Nie mam nic do powiedzenia”.

W sprawie prowadzenia rekolekcji przez ks. Pawłowicza zawiadomiliśmy prokuraturę. Po zawiadomieniu OKO.press komenda policji w Wejherowie złożyła wniosek do sądu o ukaranie ks. proboszcza Wojciecha Czajkowskiego. Policjanci uznali, że popełnił wykroczenie, zapraszając do odprawiania rekolekcji skazanego za molestowanie ministrantów ks. Wincentego Pawłowicza bez sprawdzenia, czy figuruje w tzw. rejestrze pedofilów. To precedensowa sprawa.

Dzięki informacjom od czytelników OKO.press okazało się, że ks. Pawłowicz wspólnie z nastoletnimi chłopcami z Ukrainy, spędził kilka nocy na terenie placówki edukacyjnej, podległej diecezji łowickiej. Ta informacja uderza wprost w biskupa  Dziubę, ponieważ – według naszego śledztwa – to on osobiście skierował tam księdza skazanego za molestowanie małoletnich.

4. Skazany za napaść seksualną w USA proboszczem w Polsce – ks. Roman Kramek

Ksiądz został skazany w USA w 2005 roku za napaść seksualną na 17-latkę, od 2009 roku do publikacji tekstu OKO.press w październiku 2018 roku był proboszczem w Orzechowie. Sprawę Kramka ukrywali przed Watykanem trzej kolejni warmińscy arcybiskupi.

Według norm wydanych przez Jana Pawła II w 2001 roku obowiązek powiadomienia Watykanu o tym, że ks. Kramek został skazany w 2005 roku w USA miał już ówczesny arcybiskup warmiński Edmund Piszcz oraz jego następca Wojciech Ziemba. Abp Piszcz po wysłuchaniu delegata wysłanego do USA w 2003 roku stwierdził jednak, że przestępstwo nie jest prawdopodobne i nie zmienił zdania po zapadnięciu wyroku. Po deportacji ks. Kramka do Polski pozwolono mu odprawiać msze i prowadzić katechezę w gimnazjum.

Trzy dni po publikacji tego tekstu OKO.press metropolita warmiński Józef Górzyński skierował sprawę księdza Kramka do watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary i zawiesił go w obowiązkach duszpasterskich.

5. Skazany ksiądz kieruje Domem Księży Emerytów – ks. Grzegorz K.

Sprawa księdza Grzegorza K. była jedną z najgłośniejszych afer pedofilskich w polskim Kościele. W 2013 roku reporterzy TVN24 odkryli, że ksiądz K., mimo ciążącego na nim wyroku za molestowanie małoletniego, wciąż jest proboszczem w jednej z parafii na warszawskim Tarchominie, odprawia msze i opiekuje się 32 ministrantami.

Ksiądz był skazany w I instancji na rok więzienia w zawieszeniu na cztery lata za molestowanie 11-letniego ministranta przez rok i trzy miesiące w 2001 i 2002 roku w parafii w Otwocku Wielkim.

W 2014 roku, po uprawomocnieniu się wyroku kuria warszawsko-praska ogłosiła, że wszczęła postępowanie kanoniczne w sprawie ks. K. Przy okazji kanclerz kurii zapewnił, że “ks. Grzegorz K. nie sprawuje żadnych funkcji w Diecezji i pozostaje nadal odsunięty od wszelkich posług duszpasterskich”.

Jak ujawniliśmy 1 kwietnia 2018 biskup diecezji warszawsko-praskiej Romuald Kamiński mianował go administratorem Domu Księży Emerytów. Zdumiało nas, że ksiądz, który dopuścił się “najcięższego przestępstwa przeciwko moralności”, jak sklasyfikował je Jan Paweł II, może pełnić jakiekolwiek funkcje kierownicze w Kościele katolickim.

Po naszym tekście Otwockie Stowarzyszenie Aktywistów wysłało list do biskupa z prośbą o niezwłoczne usunięcie księdza K. z Domu Księży Emerytów.

“W trosce o dobro społeczne oraz dobro Kościoła, decyzją Biskupa Warszawsko-Praskiego, ksiądz Grzegorz K. został przeniesiony z Domu Księży Emerytów w Otwocku do zamkniętego klasztoru z poleceniem wykonywania prac fizycznych na rzecz wspólnoty zakonnej” – poinformowała na swojej stronie kuria warszawsko-praska 18 września.

6. Sekielski i OKO.press ujawniają – ks. Adam S.

O sprawie ks. Adama S., proboszcza parafii w Grądach-Woniecko, zrobiło się głośno 22 października 2018. TVN opublikował wtedy nagrany ukrytą kamerą film, na którym ksiądz proponuje dorosłemu już byłemu ministrantowi wspólne masturbowanie się, a o molestowaniu w przeszłości każe mu zapomnieć. W tym samym programie ksiądz przed kamerami przyznaje się do winy i przeprasza babcię i rodziców chłopaka.

Biskup łomżyński po zgłoszeniu kurii zawiadomienia przez Tomasza i przekazaniu nagrań dowodzących winy księdza, tydzień wcześniej usunął ks. Adama z funkcji proboszcza parafii Grądy-Woniecko.

Pomimo tego, jak dowiedzieliśmy się od mieszkańców Grąd-Woniecko, ksiądz Adam S. po odejściu z tamtejszej parafii wciąż odprawia msze. Biskup przeniósł go do Ośrodka „Przystanek w Drodze” Caritas Diecezji Łomżyńskiej w Czerwonym Borze, odległym od Grąd o 30 km. „Przystanek” to dom, w którym schronienie mogą znaleźć m.in. bezdomni i byli więźniowie. Prowadzi go ks. Adam Jabłoński, naczelny kapelan więziennictwa. Na terenie ośrodka znajduje się kaplica.

OKO.press razem z Tomaszem Sekielskim ujawnili, że ks. Adam mimo nałożonego wcześniej zakazu odprawia msze i udziela spowiedzi. W odpowiedzi na nasze ustalenia Adam S. dostał od biskupa łomżyńskiego zakaz pełnienia wszystkich funkcji kapłańskich.

Historię ks. Adama można obejrzeć w filmie „Tylko nie mów nikomu”.

7. Czy ks. Kuc tuszował sprawę pedofilii?

Dariusz Kołodziej i jego matka Irena podczas konferencji w Sejmie 18 marca 2019 roku oskarżyli kurię opolską o celowe nakłanianie ich do zatajenia, że siedem lat temu Dariusz – wówczas 13-latek – był molestowany przez ks. Mariusza K., wikarego z Jemielnicy.

Media w większości skupiły się na odpowiedzialności biskupa Andrzeja Czai, który według relacji Ireny Kołodziej miał namawiać ją, by zachowała molestowanie w tajemnicy, nawet przed mężem. W otwartym liście do Dariusza biskup nie przyznał się do winy i przeprosił jedynie za sprawcę.

Ale podczas sejmowej konferencji Irena Kołodziej o poważniejsze — bo karalne — tuszowanie sprawy oskarżyła ks. Piotra Kuca. Jest on oficjałem diecezji opolskiej, czyli osobą sprawującą władzę sądowniczą w imieniu biskupa. I to on prowadził postępowanie w sprawie ks. Mariusza K., który wykorzystywał seksualnie chłopca. Za zgodą Ireny Kołodziej o możliwości popełnienia przestępstwa przez ks. Kuca zawiadomiliśmy Prokuraturę Okręgową w Opolu.

Pilnujemy rozdziału Państwa od Kościoła.
Daj na tacę OKO.press.

Dziennikarz. Wcześniej pracował w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku”. W 2018 r. nominowany do nagrody Grand Press w kategorii „News” za cykl tekstów o nieprawidłowościach w Funduszu Sprawiedliwości.


Masz cynk?