Siódma nowelizacja ustawy o SN ma pokazać Unii Europejskiej dobrą wolę rządu PiS. To ustępstwo. Ale atak PiS na praworządność ma wymiar systemowy: sędziów do SN powołuje upolityczniona KRS, w SN są nowe Izby: Dyscyplinarna i Kontroli Nadzwyczajnej, wobec sędziów, którzy składają pytania TSUE wszczyna się postępowania dyscyplinarne, a TK już nie ma

W środę 21 listopada 2018 polski Sejm błyskawicznie przyjął poselski projekt nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym. To siódma nowelizacja od uchwalenia ustawy w grudniu 2017 roku. Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik zapowiedział, że może być „nawet i 15 nowelizacji” ustawy o SN. Te ustawy nie zmieniają systemowego problemu PiS z praworządnością.

Problemy z sądownictwem nie zniknęły

Dzień przed przyjęciem w Sejmie nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym w Parlamencie Europejskim odbyło się wysłuchanie w sprawie praworządności w Polsce. Mimo zaproszenia nie stawił się Minister Zbigniew Ziobro. Wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans, mówił, że instytucje europejskie są zaniepokojone łącznym wpływem na stan praworządności w Polsce zmian w:

  • Sądzie Najwyższym,
  • Krajowej Radzie Sądownictwa,
  • sądach powszechnych, w tym sądownictwie dyscyplinarnym i kierownictwie sądów,
  • Trybunale Konstytucyjnym.

Timmermans zwrócił też uwagę, że zamiast poprawy wciąż pojawiają się nowe zagrożenia dla praworządności: rzecznicy dyscyplinarni wszczynają postępowania przeciwko sędziom, którzy zabierają głos w debacie publicznej, a także sędziom, którzy zadają pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości UE. Były przypadki, gdy rzecznicy dyscyplinarni odmówili sędziom dopuszczenia ich pełnomocników do przesłuchania.

Timmermans odnotował też, że polskie sądy, w tym Sąd Najwyższy, zadają pytania prejudycjalne do TSUE; większość dotyczy tych samych kwestii, które Komisja Europejska podniosła w uzasadnionej opinii. Polskie władze krytykowały sądy za zadanie tych pytań oraz wezwały do ich wycofania.

Profesor Jean-Claude Scholsem występujący w Parlamencie Europejskim z ramienia Komisji Weneckiej powiedział: „nigdy nie miałem do czynienia z dossier równie skomplikowanym pod względem technicznym, politycznym a nawet emocjonalnym” jak to dotyczące ataku na praworządność w Polsce. Skupił się na zmianach w Trybunale Konstytucyjnym, oceniając, że prowadzą one do podporządkowania TK władzy politycznej, oraz że w ich wyniku reputacja TK podupadła, a liczba spraw kierowanych do TK znacząco zmalała. Skrytykował też połączenie funkcji Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. Mówił o upolitycznieniu KRS i o wprowadzeniu do SN Izby Kontroli Nadzwyczajnej, w której będą rozpatrywane rozstrzygnięcia polskich sądów z ostatnich kilkudziesięciu lat – ocenił, że ten mechanizm przypomina „metody sowieckie”.

Dr Kees Steerk, Przewodniczący Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa, krytykował nową KRS. Wyjaśnił, że warunkiem przynależności do sieci jest niezależność krajowych rad sądownictwa od władzy ustawodawczej i wykonawczej. Zarzuty ENCJ wobec KRS dotyczyły odwołania w trakcie kadencji poprzedniej KRS, co jest niezgodne z Konstytucją, i wybrania do niej po raz pierwszy 15 sędziowskich członków przez posłów, a nie przez samych sędziów. Steerk podkreślił, że zmiany o KRS trzeba rozpatrywać w połączeniu ze zmianami w TK, SN i sądach powszechnych. „Efektem reform jest podporządkowanie sądownictwa władzy wykonawczej” – ocenił.

„Oficjalne cele reform to walka z korupcją, nieefektywnością sądownictwa i wpływem komunizmu. Ale polski rząd i nowa KRS nie były w stanie wyjaśnić Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa, w jaki sposób obecne reformy realizują te cele” – mówił Steerk.

„KRS nie daje powodów, żeby przypuszczać, że nadchodzi jakaś zmiana na lepsze”. Co więcej, KRS wszczyna postępowania dyscyplinarne wobec swoich byłych członków, wobec sędziów krytykujących zmiany w sądownictwie oraz sędziów zadających pytania do Trybunału Sprawiedliwości UE. „KRS nie spełnia minimalnych standardów ENCJ”.

Rzecznik Praw Obywatelskich dr Adam Bodnar mówił m.in., że popiera ideę zmian w wymiarze sprawiedliwości, ale nie taką, która podważa trójpodział władz i niezależność sądów. Te zmiany wpływają na sytuację jednostek, w tym mniejszości, ograniczając ich prawo do niezależnego sądu. W ocenie Bodnara, najpoważniejszym problemem jest brak efektywnej kontroli konstytucyjnej w Polsce, spowodowany zmianami w Trybunale Konstytucyjnym. „Kiedy przyjmowane są ustawy o dużym znaczeniu politycznym, obywatele nie mogą liczyć na kontrolę ich konstytucyjności przez niezależny TK”, zaznaczył. „To pozwoliło wprowadzić ustawy o Prokuratorze Generalnym, ustawy inwigilujące i ustawy o mediach publicznych”.

Bodnar podkreślał, że sprawa Sądu Najwyższego jest najbardziej symboliczna i widoczna, ale praworządność nie sprowadza się do bardzo szczegółowych unormowań przechodzenia sędziów SN w stan spoczynku.

Nie chodzi tylko o ochronę SN jako instytucji. Zasada praworządności oznacza wprowadzenie ograniczeń dla arbitralności działania władzy.

Ta ocena sytuacji w Polsce pozostaje aktualna – mimo rejterady w sprawie sędziów SN.

Dlaczego PiS nowelizuje ustawę właśnie teraz?

„Uważam, że ustawa była potrzebna rządowi, jako taki listek figowy, żeby pokazać: mamy kontrolę nad całą sytuacją; nie będzie nam jakiś trybunał mówić, co mamy robić, my sami to zrobimy” – ocenił prof. Marcin Matczak w TOK FM. Profesor Matczak podkreślił, że ustawa o SN to „kompletna kapitulacja”, ponieważ likwiduje wcześniej wprowadzone rozwiązania. To zaskakujący krok, zwłaszcza jeśli pamięta się słowa posła Stanisława Piotrowicza: „nie cofniemy się ani na krok”.

Ustawę znowelizowano w newralgicznym momencie.

  • 19 listopada Polska przedstawiła Trybunałowi Sprawiedliwości UE sprawozdanie z realizacji postanowienia o zabezpieczeniu wydanego przez TSUE w postępowaniu dotyczącym zgodności z prawem europejskim przepisów ustawy o SN (to postępowanie z art. 258 Traktatu o funkcjonowaniu UE. Komisja wniosła o zbadanie zgodności przepisów ustawy o SN z prawem europejskim tak, jak to wcześniej zrobiła w przypadku ustawy umożliwiającej wycinkę w Puszczy Białowieskiej).
  • 20 listopada w Komisji LIBE Parlamentu Europejskiego w ramach politycznej ścieżki kontroli praworządności w państwach członkowskich UE (procedura z art. 7(1) Traktatu o UE) odbyło się wysłuchanie dotyczące praworządności w Polsce. Nie stawił się na nim minister Zbigniew Ziobro.

Nowelizacja ustawy o SN z 21 listopada przywraca do orzekania sędziów Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego, którzy na mocy ustawy o SN zostali przeniesieni w stan spoczynku i potwierdza, że nie było przerwy w okresie orzekania sędziów. W ocenie ekspertów, między innymi profesor Ewy Łętowskiej i dr. Macieja Taborowskiego, a także samego TSUE, wydanie takiej ustawy nie było potrzebne, aby zrealizować postanowienie TSUE – bo postanowienie TSUE działa samoistnie.

PiS robi krok w tył, ale zastawia pułapkę – chodzi o KRS

W nowelizacji ustawy o SN jest kilka pułapek, o których pisaliśmy w OKO.press. Artykuł 4 ustawy mówi, że postępowania powiązane z przymusowym przeniesieniem sędziów w stan spoczynku, w tym odwołania od decyzji KRS i prezydenta, zostają umorzone. Ten przepis ma znaczenie dla pytań zadanych przez polskie sądy Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej, dotyczących między innymi nowej Krajowej Rady Sądownictwa i jej zdolności do sprawowania funkcji stania na straży niezawisłości sądów.

Polskie sądy kierowały do TSUE pytania prejudycjalne dotyczące nowej KRS. Działania nowej KRS, zwłaszcza jej zachowanieprocedurze wyboru sędziów do SN, sprawiają, że do odwołania jej członków nawołują sędziowie, regularnie krytykuje ją Komitet Obrony Sprawiedliwości, a Europejska Sieć Rad Sądownictwa we wrześniu zawiesiła członkostwo polskiej Rady w swojej sieci.

Błyskawicznie reagując na przyjęcie przez Sejm nowelizacji ustawy o SN, Naczelny Sąd Administracyjny rano 22 listopada zadał pytania w 5 sprawach dotyczących odwołań sędziów od uchwał KRS dotyczących procedury powołania do SN. NSA ma jeszcze do rozpatrzenia 19 spraw dotyczących odwołań, może zatem zadać więcej pytań do TSUE. Dzięki stawianiu TSUE pytań o KRS, polskie sądy dają wyraźny znak, że Krajowa Rada nie działa tak, jak powinna.

prawniczka, asystent w Centrum Praw Człowieka Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk. Ukończyła Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet Środkowoeuropejski w Budapeszcie. Koordynuje Archiwum Osiatyńskiego.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym