0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

"W obliczu zbliżającej się kampanii wyborczej Rada Miasta Sopotu apeluje do wszystkich sił politycznych o tonowanie nastrojów społecznych zamiast ich podżegania. Zauważamy z trwogą, że dla doraźnego poklasku i zysku sondażowego niektórzy politycy decydują się na niszczenie relacji polsko-ukraińskich, co jest działaniem krótkowzrocznym i skrajnie szkodliwym dla polskiej racji stanu. Przypominamy słowa Jerzego Giedroycia: „Nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy” – napisali radni Sopotu w rezolucji przyjętej pod koniec lipca.

Rozmawiamy o niej z Aleksandrą Gosk, przewodniczącą Rady Miasta Sopotu.

REZOLUCJA RADY MIASTA SOPOTU z dnia 23 lipca 2026 roku w sprawie przeciwdziałania narastającym nastrojom antyukraińskim oraz wyrażenia solidarności z obywatelkami i obywatelami Ukrainy mieszkającymi w Polsce.

Z najwyższym niepokojem obserwujemy narastające w Polsce nastroje antyukraińskie, które przybierają formę niebezpiecznej radykalizacji. Sopot od lat pozostaje miastem otwartym, opartym na dialogu i solidarności oraz wzajemnym szacunku.

Po rozpoczęciu pełnoskalowej agresji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę mieszkańcy Sopotu okazali niezwykłą empatię i gotowość do niesienia pomocy osobom uciekającym przed wojną. Dziś są oni częścią sopockiej wspólnoty i mają prawo do życia w poczuciu bezpieczeństwa, godności i szacunku. Przejawy nienawiści oraz coraz częściej pojawiająca się niechęć na tle narodowościowym są w ogromnej mierze efektem celowej dezinformacji, która znajduje podatny grunt w mediach i przestrzeni wirtualnej. Mowa nienawiści rozpowszechniana w przestrzeni cyfrowej coraz częściej przenosi się do życia publicznego – także na ulice Sopotu, gdzie obywatelki i obywatele Ukrainy padają ofiarą słownych i fizycznych ataków. Eksperci alarmują, że brak zdecydowanych działań przeciwko mowie nienawiści sprzyja eskalacji przemocy.

Działając w poczuciu odpowiedzialności za bezpieczeństwo wszystkich mieszkańców Sopotu jako miasta otwartego i demokratycznego oraz w oparciu o Europejską Konwencję Praw Człowieka,

Rada Miasta Sopotu przyjmuje następującą rezolucję adresowaną do Prezydenta RP, Prezesa Rady Ministrów oraz Posłów i Senatorów RP.

Jesteśmy świadomi trudnej i tragicznej historii naszych narodów, która w przeszłości bywała źródłem cierpienia. Współcześnie te bolesne doświadczenia są często cynicznie wykorzystywane przez populistów i zewnętrzne, wrogie Polsce ośrodki wpływu do budowania nowych murów nienawiści.

Właśnie ze względu na trudną przeszłość musimy położyć wyjątkowy nacisk na pojednanie i wzmacnianie przyjaźni polsko-ukraińskiej.

Pamięć historyczna nie może być używana do niszczenia sojuszu, który jest gwarantem naszego bezpieczeństwa. W obliczu rosyjskiej agresji jedyną racjonalną drogą i działaniem dla bezpieczeństwa Polski jest koncentracja na walce ze wspólnym wrogiem, który dąży do destabilizacji całej Europy.

W Polsce przebywa obecnie około 2 mln obywateli Ukrainy. W skali kraju uczniowie narodowości ukraińskiej stanowią 8,5 proc. ogółu, jednak w Sopocie wskaźnik ten jest znacznie wyższy i w szkołach podstawowych wynosi 17 procent. Ci młodzi ludzie oraz ich rodziny, głównie samotne matki, stali się integralną częścią naszej lokalnej społeczności. Tymczasem od jakiegoś czasu dzieci i młodzież ta na co dzień stykają się z napięciami, które mogą trwale i negatywnie ukształtować ich postrzeganie zasad współżycia społecznego oraz wzajemnego szacunku. Dorastanie w społeczeństwie, w którym obecne i akceptowane są agresywne i nienawistne postawy, populistycznie inspirowane przez część polityków, może sprawić, że młode pokolenie stanie się podatne na narrację niszczącą stosunki polsko-ukraińskie.

W obliczu zbliżającej się kampanii wyborczej Rada Miasta Sopotu apeluje do wszystkich sił politycznych o tonowanie nastrojów społecznych zamiast ich podżegania. Zauważamy z trwogą, że dla doraźnego poklasku i zysku sondażowego niektórzy politycy decydują się na niszczenie relacji polsko-ukraińskich, co jest działaniem krótkowzrocznym i skrajnie szkodliwym dla polskiej racji stanu.

Przypominamy słowa Jerzego Giedroycia: „Nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy”.

Badania wskazują na niepokojący paradoks: Polacy deklarują wsparcie dla państwa ukraińskiego, jednak wykazują rosnącą niechęć wobec samych Ukraińców. Taka postawa wynika często z dezinformacji i lęków ekonomicznych, które nie znajdują potwierdzenia w faktach. Obecna niechęć wobec obywateli Ukrainy jest często szerzona przez celową dezinformację oraz kampanię oczerniania, które znajdują podatny grunt w mediach i przestrzeni cyfrowej.

Dlatego Rada Miasta Sopotu postuluje:

  • Uruchomienie ogólnopolskiej kampanii społecznej opartej na twardych danych statystycznych (GUS). Dane te jednoznacznie pokazują, że aktywność zawodowa Ukraińców w Polsce jest bardzo wysoka, co czyni ich istotnym filarem naszej gospodarki i stanowi dla niej realne wsparcie zarówno w kontekście płaconych tutaj podatków, jak i w kontekście kryzysu demograficznego.
  • Stanowcze przeciwdziałanie narracjom ksenofobicznym i nacjonalistycznym, które, jak wskazują źródła, są często inspirowane lub wzmacniane przez zewnętrzne, wrogie Polsce ośrodki wpływu dążące do destabilizacji naszego kraju.
  • Sopot zawsze był miastem otwartym. Wierzymy, że w zjednoczonej Europie jedynie społeczeństwo oparte na wzajemnym szacunku i współpracy posiada realny potencjał rozwojowy i stanowi fundament bezpieczeństwa.
  • Wyrażamy przekonanie, że siłą naszego miasta jest różnorodność jego mieszkańców oraz wzajemny szacunek. Sopot pozostanie miastem otwartym, solidarnym i bezpiecznym, w którym nie ma miejsca na nienawiść, przemoc ani dyskryminację ze względu na narodowość, pochodzenie czy język.
  • Jesteśmy przekonani, że jedynie rzetelne działania edukacyjne są w stanie przywrócić oparte na faktach zrozumienie wspólnych interesów naszych narodów. Wzywamy najwyższe władze państwowe do podjęcia natychmiastowych kroków w tym zakresie, aby zatrzymać falę nienawiści, zanim narastająca radykalizacja doprowadzi do nieodwracalnych szkód w naszych społecznościach.

Bartosz Kocejko-Szukalski, OKO.press: Czy było jakieś konkretne zdarzenie, po którym uznała pani, że trzeba przyjąć taką rezolucję?

Aleksandra Gosk, przewodnicząca Rady Miasta Sopotu: Po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie 24 lutego 2022 roku w Sopocie mieszkańcy, samorządowcy podobnie jak w całej Polsce, bardzo zaangażowali się w pomoc Ukrainie. Właściwie od pierwszego dnia kryzysu zorganizowaliśmy się w Centrum Wsparcia Ukrainy, gdzie dystrybuowana była pomoc. Od tego wszystko się zaczęło – długa historia przyjaźni między nami a naszymi mieszkańcami z Ukrainy.

Na początku były dramatyczne momenty, bo przez Centrum Wsparcia Ukrainy przewinęło się tysiące uchodźców wojennych znajdujących się w bardzo trudnej sytuacji. Duża część z tych osób, a były to w większości kobiety z dziećmi, została z nami. Po czasie, jak sytuacja w miarę się ustabilizowała i oswoiliśmy się z nową sytuacją, przyzwyczailiśmy się do naszych nowych mieszkańców. Dzisiaj ukraińskie dzieci chodzą do sopockich szkół.

Przez te cztery ostatnie lata Ukraińcy stali się bardzo ważnymi członkami naszej społeczności. Jesteśmy z nimi w przyjaźni, spotykamy się na ulicy, w pracy, na uniwersytetach w sklepach. Jesteśmy małą społecznością, bo Sopot ma 32 tysiące mieszkańców i Ukraińcy są naprawdę ważnym jej elementem. Dlatego wszystkie głosy nagonki na nich, czy epizody obrażania osób ukraińskiego pochodzeniem na ulicach – także u nas w Sopocie, bo i takie epizody się zdarzały – są wstrząsające, bo dotyczą naszych mieszkańców i naszych przyjaciół, osób tak nam bliskich.

Jako samorządowczyni z długim stażem postanowiłam skorzystać z możliwości, że mój głos może być słyszalny i zaangażowałam kolegów radnych do przygotowania rezolucji. Przyjęliśmy ją większością głosów, jedynie lokalni radni PiS nie wzięli udziału w głosowaniu. To jest rezolucja do władz państwowych.

Czego zatem brakuje w zachowaniu władz państwowych? Co państwo powinno zrobić, żeby przeciwstawić się tej nagonce wymierzonej w Ukraińców?

Przede wszystkim brakuje stałości we wspieraniu naszych sąsiadów. Po ostatnich wyborach prezydenckich nastroje społeczne w całej Polsce – także w Sopocie – zaczęły się radykalizować.

Pierwsza nasza rezolucja w bieżącej kadencji dotyczyła brunatnego marszu, który przeszedł ulicami Sopotu i był zainspirowany zmieniającą się władzą – zorganizowano go tuż po wyborach prezydenckich.

Pisaliśmy wtedy: „Nie zgadzamy się na marsze i zgromadzenia propagujące nienawiść o zabarwieniu neonazistowskim i ksenofobicznym. Apelujemy do rządu o podjęcie działań w celu zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim obywatelom, także obcokrajowcom i zdecydowaną reakcję na wszelkie przejawy szerzenia nienawiści wobec imigrantów, uchodźców, mieszkańców naszych miast”.

Nie dostaliśmy odpowiedzi.

Takie marsze w 2025 roku odbyły się w wielu miastach w Polsce. Nasz głos sprzeciwu był bardzo ostry i ten moment, marsze nienawiści wskazałabym jako wyraźny początek bezkarnego inspirowania przez radykalne grupy nastrojów antyukraińskich.

Dodatkowo mamy do czynienia z dezinformacją w mediach społecznościowych, hejt na tle narodowościowym jest bezkarny, a algorytmy podsyłają nam coraz częściej treści, które mówią o konieczności rozliczeń, szczują jednych na drugich itp.

Ta dezinformacja, o której piszemy też w rezolucji, przenosi się na ulice.

Przeczytaj także:

O co więc apelujecie?

O bardzo konkretne rzeczy.

O rzetelną kampanię informacyjną opartą na raportach GUS-owskich, które wskazują jednoznacznie, że osoby z Ukrainy przebywające w Polsce swoim zaangażowaniem sprzyjają budowaniu wspólnotowości. Jednocześnie oczekujemy wyraźnego sprzeciwu i zatrzymania dezinformacji – nie stało się to po fali brunatnych marszów w 2025 roku, a wiemy, jak kończy się bierność systemowa i przyzwolenie na hejt – eskaluje przemoc.

Postanowiliśmy nie być obojętni i tego samego oczekujemy od państwa.

Mamy głęboką wiarę, że nasz głos będzie słyszalny i to chyba się zadziało. To jest pierwszy samorządowy głos, który odwraca narrację nienawiści i mówi oficjalnie i wprost, że nie godzimy się na inspirowaną narodowościowo przemoc.

Apelujemy o rzetelną, opartą na prawdzie kampanię informacyjną i o edukację o zaletach budowania otwartego i wielokulturowego społeczeństwa.

Sopot jest wielokulturowy i otwarty, i chcemy, żeby tak zostało.

To chyba pierwsza taka rezolucja samorządowa – polska klasa polityczna, z nielicznymi wyjątkami, jest w tej sprawie bierna.

Zgadzam się.

Wyraziliśmy swój sprzeciw mimo fali hejtu, która jest nieodłącznym elementem mówienia o wielokulturowej Polsce. Na szczęście jest też wiele głosów wdzięczności, wiele podziękowań i planów współpracy ze stowarzyszeniami i politykami, także ukraińskimi.

Wszyscy uczymy się walczyć z dezinformacją, bo ona przecież dotyczy nie tylko Ukrainy. I musimy mieć świadomość, że bywała cynicznie wykorzystywana. Zbliża się kampania do wyborów parlamentarnych – apelujemy o nieuprawianie “polityki kozła ofiarnego”, aby nie szukać wroga we własnym społeczeństwie, nie dzielić.

Liczymy na to, że inne samorządy również zabiorą głos i nie będziemy jedyni.

Wasz apel jest do władz państwowych, ale co władze samorządowe mogą robić w tych przestrzeniach, które od nich zależą, aby przeciwdziałać tym aktom przemocy na tle narodowościowym?

Myślę, że w samorządach pracujemy blisko ludzi. Wobec tego na co dzień dbamy o dobre relacje. W Sopocie są dwa prężne stowarzyszenia ukraińskie, które działają w obszarze kultury i na rzecz Ukraińców. To są stowarzyszenia, które prowadzą warsztaty edukacyjne, wernisaże, wystawy, animują życie kulturalne, wzbogacając je o elementy kultury ukraińskiej.

Mają w Sopocie na to przestrzeń.

Warto wspomnieć o lokalnych stowarzyszeniach, naszych mieszkańcach, Polakach z Sopotu, którzy organizują zbiórki i woluntarystycznie dostarczają pomoc na front. Jednoczymy się wokół jednej wspólnej sprawy, wokół wartości demokratycznych, wokół walki ze wspólnym wrogiem.

W Sopocie wdrożyliśmy też kilka rozwiązań systemowych. Mamy asystentki międzykulturowe. Aż 17 proc. dzieci w sopockich szkołach podstawowych, to dzieci pochodzenia ukraińskiego, więc jest to realna pomoc.

To codzienna praca nad relacjami. Drobne, praktyczne sprawy codzienne. Od 2022 roku stopniowo i nieustannie o nie dbamy. Nie przestaliśmy nigdy.

Dlatego tak rozczarowujące jest to, co dzieje się na ulicach i w przestrzeni publicznej.

Na zdjęciu Bartosz Kocejko-Szukalski
Bartosz Kocejko-Szukalski

Wicenaczelny OKO.press, wcześniej kierował działem społeczno-gospodarczym. Redaktor, czasem pisze: o pracy, podatkach i polityce społecznej. W redakcji od 2017 roku. Pochodzi z Prabut w woj. pomorskim, mieszka w Warszawie na Grochowie i bardzo mu się tam podoba.

Komentarze