Dawno już polski polityk nie mówił tak pozytywnie o obecności Ukraińców i Ukrainek w Polsce. Min. Sikorski dziękował za zbiórkę „Ciepło dla Kijowa” niepokornej aktywistce Natalii Panczenko, którą prawicowi ukrainożercy chcieli deportować. „Zdrowy głos w chorym domu” – komentuje exposé przewodniczący Związku Ukraińców. Rozmawiamy też z Panczenko
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.
Przejdź do ankietyPo ataku USA i Izraela na Iran półtoragodzinne exposé Radosława Sikorskiego o polityce zagranicznej (w czwartek 26 lutego) jest interpretowane w perspektywie globalnej świata, w którym siłę polityki zastępuje polityka siły, a losy narodów – w tym ukraińskiego, irańskiego, ale także polskiego – stają się wypadkową decyzji nieodpowiedzialnych przywódców prowadzących gry wojenne.
Przemówienie ministra spraw zagranicznych było – jak podkreślała w OKO.press Paulina Pacuła – jednoznacznie prounijne i proukraińskie. Bez typowego dla rządzących podlizywania się prawicowej opinii publicznej, momentami zadziorne. Z ostrzeżeniem przed ślepym zawierzeniem administracji Donalda Trumpa, co Sikorski nazwał „frajerstwem”.
Sikorski wszedł w fundamentalną polemikę z eurosceptycyzmem PiS, Konfederacji i prezydenta Karola Nawrockiego, z ich antybrukselskimi i antyniemieckimi obsesjami, i zarazem przestrogą przed polexitem jako prawdopodobnym końcem takiej drogi.
Język, jakim liberałowie nie tylko w Polsce mówią rzadko.
Dotyczy to także kilku minut, jakie Sikorski poświęcił uchodźcom ukraińskim w Polsce. Piszemy o tym osobno, żeby nie przepadły w debacie publicznej.
To był zaskakujący moment exposé. Chwaląc akcję „Ciepło z Polski do Kijowa”, w której na generatory prądu zebrano ponad 10 milionów złotych, Sikorski powiedział: "Za jej organizację odpowiadała między innymi Natalia Panczenko. Pani Natalia jest dziś obecna na sali, proszę się pokazać (oklaski).
Dziękuję pani i życzę powodzenia w kolejnych akcjach, które wydobywają z nas to, co najlepsze".
Natalia Panczenko to prezeska Fundacji „Stand With Ukraine”, liderka inicjatywy Euromajdan-Warszawa, Ukrainka mieszkająca w Polsce od 17 lat, działaczka społeczna zaangażowana we wspieranie Ukrainy i budowanie dialogu polsko-ukraińskiego, organizatorka m.in. Polsko-Ukraińskiego Forum Przyszłości i Marszy Wdzięczności Polakom za pomoc Ukrainie.
Jest znana z temperamentu i odwagi. Jak pisała w OKO.press Krystyna Garbicz: „to ona stała na czele grupy aktywistów, którzy w marcu 2022 roku blokowali wyjazd z Polski ciężarówek z towarami do Rosji. »Zrobiłam w życiu setki akcji, ale to była jedyna, w której proponowano nam miliony euro, żeby tylko przestać blokować. Grożono nam też śmiercią«” – opowiadała aktywistka.
Panczenko stała się też ofiarą antyukraińskiego hejtu po wywiadzie, jakiego udzieliła ukraińskiej telewizji w lutym 2025. Mówiła, że granie przez polityków na nastrojach antyukraińskich może doprowadzić do konfliktów, a nawet zamieszek, walk, podpaleń sklepów i domów.
6 lutego 2025 w Radiu Zet Miller uznał, „że to czynne włączanie się w kampanię wyborczą obywatelki innego państwa, z dość przejrzystą groźbą – jak nie będziecie nam, Ukraińcom, pomagać w takim zakresie, jak do tej pory, to pamiętajcie, że macie mieszkania, szkoły, swoje zasoby i to wszystko możecie stracić”. I poszedł krok dalej, sugerując, że scenariusz ukraińskich aktów terrorystycznych już się realizuje.
W Radiu Zet mówił: Od pewnego czasu w Polsce płoną obiekty. Zwykle to się zrzuca na skrytych agentów Rosji. A może to nie są agenci Rosji?
Radio Zet: A podejrzewa pan o to agentów ukraińskich?
Miller: Oczywiście.
A ma pan jakieś dowody?
Miller: Nie mam dowodów oprócz tego, co mówi pani Panczenko".
Panczenko protestowała przeciwko fałszowaniu jej wypowiedzi i tłumaczyła, że mówiła o
zagrożeniu nie dla Polaków, lecz dla Ukraińców,
jakie niesie narastająca wrogość, także wynikająca z antyukraińskich narracji podkręcanych w kampanii wyborczej. Przywoływała przykłady z 2015 roku, m.in. podpalenia centrum pomocy „Ukraiński świat”, które współprowadziła jej fundacja. „Ukraińskie sklepy były zarzucane kamieniami, dochodziło do pobić taksówkarzy. Wyraziłam obawę, że może dojść do podobnych rzeczy”.
Prawicowi politycy i media nadal przedstawiały jednak Panczenko jako nieomal terrorystkę, a Konfederacja domagała się jej deportacji.
9 maja 2025 na Cmentarzu Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich Panczenko jako liderka „Euromajdanu-Warszawa” otworzyła wystawę rzeźby „Chuiło” autorstwa litewskiego artysty Martynasa Gaubasa (patrz zdjęcie główne, z tyłu przewodniczący Regionu Mazowsze KOD Jacek Wiśniewski, Fot. Sławomir Kamiński, Agencja Wyborcza.pl).
W lutym 2026 naraziła się z kolei kibicom, krytykując powszechny zachwyt nad olimpijskim medalem „naszego Władka”, czyli Władimira Semirunnija, Rosjanina, który otrzymał polskie obywatelstwo w sierpniu 2025 roku. Przypomniała, że ledwie rok wcześniej reprezentował putinowska Rosję.
Piotr Pacewicz, OKO.press: Minister Sikorski podczas exposé wywołał panią i dziękował za akcje pomocy dla Ukrainy, które „wydobywają z nas to, co najlepsze”.
Natalia Panczenko*, prezeska fundacji “Stand with Ukraine”, liderka inicjatywy Euromajdan-Warszawa, współorganizatorka zbiórki “Ciepło z Polski dla Kijowa”: Byłam zaskoczona, kiedy dowiedziałam się z MSZ, że pan minister zaprasza mnie do Sejmu. A już zupełnie nie spodziewałam się, że zostanę wymieniona w tak ważnym wystąpieniu jak exposé polskiej polityki zagranicznej. To było jednocześnie wielkie dowartościowanie, że pan minister zwrócił uwagę na naszą zbiórkę i naszą działalność. Ogromny zaszczyt.
Cieszę się też, że minister konsekwentnie tłumaczył, dlaczego wsparcie i solidarność z Ukrainą leżą dzisiaj w interesie państwa polskiego.
Bo ja też uważam, że jesteśmy na siebie skazani. I jedni, i drudzy.
Geografii nie zmienimy – więc najlepsze, co jako państwa sąsiadujące możemy zrobić, to współpracować dla wspólnego bezpieczeństwa i rozwoju.
Skazani?
Tak, w dobrym tego słowa znaczeniu oczywiście. Wobec rosyjskiego zagrożenia przyjaźń i solidarność naszych narodów są kwestią przetrwania, nie mówiąc już o emocjach i interesach, które nas łączą i które pan minister nazywał po imieniu, mówiąc o obecnej wymianie handlowej i przyszłej odbudowie Ukrainy.
Pan minister starał się też ostrzec nasze społeczeństwo, żeby nie ulegało propagandzie rosyjskiej, która niestety znajduje odzew u niektórych osób, w tym polityków, a której celem jest
skłócić i zohydzić nasze narody wobec siebie.
Po exposé miałam także okazję zamienić parę słów z panem ministrem, podziękowałam mu za to wszystko.
Zaproszenie pani to był znaczący gest Sikorskiego, bo część prawicy, czy takie postaci jak Leszek Miller, traktują panią jak wroga Polski.
Nawet nie wiem, czy pan minister o tym wszystkim wie, czy to nie za wysokie progi. Faktycznie jestem często atakowana po prostu jako polska Ukrainka, w dodatku osoba aktywna, która stara się wspierać Ukrainę i Ukraińców. Nie wszystkim to się niestety podoba, w związku z czym ja i moja organizacja byliśmy celem kampanii dezinformacyjnych.
Czy w prywatnej rozmowie z ministrem Sikorskim była mowa o tych atakach? Minister na pewno został zbriefowany.
Nie, no skąd, o tym nie rozmawialiśmy.
Trochę się gubię. Kiedy mówi pani „nasze społeczeństwo”, ma pani na myśli...
... polskie społeczeństwo. Mieszkam tu 17 lat. Tu jest mój dom i moja rodzina. Tutaj urodziły się moje córki. Jestem Ukrainką z pochodzenia, z urodzenia, z miłości do mojego kraju, a teraz także z bólu, że tak cierpi, i z dumy, że tak się broni.
Ale czuję się częścią polskiego społeczeństwa, z poczuciem odpowiedzialności za nasze reakcje wobec Ukrainy.
Tym się kieruję w swojej działalności – organizując wiece poparcia dla Ukrainy, blokadę ciężarówek wiozących towary do Rosji czy kolejne zbiórki. Postawa nienawiści czy wyższości wobec Ukraińców uderza także w to, co – jak ujął to minister Sikorski – jest w nas najlepsze, w solidarność tej Polski dobrych ludzi, jaką pamiętamy z 2022 roku i jaka otacza mnie cały czas. Bo cały czas, niezależne od komentarzy w internecie, mnóstwo Polek i Polaków jest zaangażowanych w pomoc Ukrainie. Niektórzy już ponad 12 lat.
Pani ma jednocześnie odwagę iść pod narodowy prąd. Reakcja na olimpijski medal Władimira Semirunnija, który otrzymał polskie obywatelstwo w sierpniu 2025 roku, zirytowała kibiców.
Ja tylko napisałam prawdę – że łyżwiarz pojechał w 2019 roku na okupowany Krym, a w 2023 reprezentował zbrodniczą Rosję.
Rozumiem sportowe emocje i radość z medalu. Uważam jednak, że nie można pomijać faktów.
W czasie wojny takie decyzje mają dla mnie znaczenie. Dlatego o nich przypomniałam. Nie chodzi o odbieranie komukolwiek sukcesu, lecz o pełny obraz sytuacji.
Konrad Berkowicz, jeden z liderów Konfederacji, napisał, że „Semirunnij zdobywa medale, coś robi dla Polski. Panczenko potrafi Polsce tylko grozić. To taka różnica”.
Każdy ma prawo do opinii. Nie ukrywam, że zdecydowanie większe znaczenie ma dla mnie ocena ministra spraw zagranicznych, a także konkretne efekty mojej pracy i działalności fundacji. Komentarze polityczne zostawiam ich autorom. W tej sprawie podtrzymuję swoje stanowisko – kontekst ma znaczenie, zwłaszcza gdy mówimy o wojnie.
W sejmowym exposé Sikorski odszedł od typowej dla polityków, także koalicji rządzącej, narracji o poświęceniu i ciężarach, jakie Polska ponosi. Mówił o tym w Sejmie Donald Tusk po tym, jak w miejscowości Mika wysadzono fragment torów kolejowych (listopad 2025). Premier ostrzegał wtedy przed propagandą rosyjską, która zalewa sieć fake-newsami, że za zamachami stoi Ukraina (powtarzają to politycy Konfederacji Korony Polskiej, np. Grzegorz Braun mówił np. o „banderowskiej prowokacji dronowej”, a także niestrudzony ukrainożerca, jakim jest Leszek Miller).
Tusk dodał jednak, że propaganda antyukraińska jest „szczególnie groźna w państwach takich jak Polska, gdzie mamy wystarczająco dużo ciężarów z tytułu ponad miliona ukraińskich uchodźców w Polsce. Coraz łatwiej, ze zrozumiałych względów, rozbudzać sentymenty antyukraińskie”. Innymi słowy, premier stwierdził, że rosną w Polsce antyukraińskie postawy, ale znalazł dla nich usprawiedliwienie w postaci „dużych ciężarów”, które takie sentymenty ze „zrozumiałych względów” kształtują.
Sikorski mówił w exposé o obecności uchodźców ukraińskich w zupełnie innych kategoriach – polskich korzyści:
Sikorski podkreślał, że stanowi to wszystko bazę pod przyszłą współpracę gospodarczą z Ukrainą, a już teraz jesteśmy drugim [po Chinach – red.] partnerem handlowym Ukrainy.
„Zdrowy głos w chorym domu, wreszcie usłyszeliśmy coś normalnego” – mówi OKO.press Mirosław Skórka, przewodniczący Związku Ukraińców w Polsce.
I dalej: „Sikorski trzeźwo patrzy na świat, oddał sprawiedliwość ukraińskim uchodźcom, których obecności w Polsce jest często postrzegana jako ciężar dla Polski i konieczność poświęceń ze strony Polaków. Minister odwołał się do faktów”.
100 miliardów korzyści z ukraińskiej obecności to liczba zaskakująco duża. Minister zapewne skorzystał z raportu Deloitte i UNHCR, zgodnie z którym ukraińscy uchodźcy „wygenerowali w 2024 roku aż 2,7 proc. polskiego PKB – pracując i płacąc podatki w Polsce”. Jest ich – wg oficjalnych statystyk opartych na PESEL UKR – blisko milion, co oznaczałoby, że stanowią ok. 2,5 proc. ludności. Jak analizowaliśmy w OKO.press, ta liczba jest zawyżona, bardziej realistyczna byłoby raczej 700 tys., czyli mniej niż 2 proc. mieszkańców.
Sikorski dodał, że te 100 mld to „ponad połowa kwoty przeznaczonej w tym samym 2024 roku na NFZ”, co mogłoby sugerować, że w grę wchodzą środki np. z podatków, wpływające do budżetu. To nieporozumienie.
Raport „Analiza wpływu uchodźców z Ukrainy na gospodarkę Polski” opiera się na „modelu uwzględniającym pełny wpływ na gospodarkę oraz wszystkie daniny publiczne, tj. podatki i składki. To oznacza, że oprócz podatków dochodowych płaconych przez ukraińskich uchodźców uwzględniono następujące pozycje: VAT, podatek akcyzowy, składkę na ubezpieczenie społeczne (ZUS), składkę na ubezpieczenie zdrowotne (NFZ), PIT i CIT płacony przez firmy, których dochody wzrosły dzięki zatrudnieniu lub konsumpcji ukraińskich uchodźców”.
Udział w PKB nie przekłada się jeden do jednego na wpływy do budżetu i nie uwzględnia kosztów ponoszonych przez budżet państwa związany z obecnością Ukrainek i Ukraińców.
Szacowaliśmy w OKO.press, że bilans ukraińskich wpłat i wypłat z budżetu państwa jest dodatni i wynosi ok. 8-9 mld zł. Wpływy do budżetu z tytułu składek społecznych, składki zdrowotnej, a także CIT, PIT oraz VAT – sięgają ok. 17,7 mld, a koszty świadczeń zdrowotnych, zasiłków i edukacji ukraińskich dzieci – ok. 8,5-9,7 mld.
Tak czy inaczej, zarabiamy „netto” na obecności obywateli i obywatelek Ukrainy, przy uwzględnieniu wymiernych zysków i łatwych do uchwycenia „ciężarów”.
Minister chciał także przekonać opinię publiczną także za granicą (wspomniał o podziwie w USA), że „od czterech lat pokazujemy światu, co oznacza hasło Polska solidarność”.
Jest to niestety tylko część prawdy, zarówno gdy chodzi o daleko idące szczególnie w 2025/2026 ograniczenia polityki pomocowej, jak i rosnące negatywne postawy społeczne. OKO.press wielokrotnie wskazywało na jedno i na drugie.
Krystyna Garbicz pisała o fatalnych skutkach ograniczenia świadczeń medycznych.
W kilku tekstach opisywaliśmy też ograniczanie świadczeń 800 plus na ukraińskie dzieci, jako populistyczny pomysł, który miał zapewnić Rafałowi Trzaskowskiemu poparcie elektoratu Konfederacji w II turze wyborów prezydenckich. Nie zapewnił, a uderzył akurat w te rodziny, w których niepracujące kobiety szczególnie potrzebują pomocy.
Opisywaliśmy też wzrost postawy niechęci, a nawet akty agresji wobec ukraińskich uchodźców, w tym dzieci.
Sikorski argumentował, że płomień solidarności z Ukrainą nie gaśnie. Podał dwa przykłady zbiórek, w których Polacy „zebrali ogromne sumy na generatory prądu dla marznących mieszkańców Kijowa i innych miast”:
Przyjęcie ukraińskich uchodźców, udzielanie pomocy walczącym i rannym pozostanie w historii Polski powodem do dumy – mówił Sikorski.
Wymienione zbiórki na ciepło dla Kijowa faktycznie wyłamują się z trendu spadającej ofiarności dla Ukrainy i Ukraińców. Warto jednak zaznaczyć, że zebrane sumy, nie są aż tak imponujące. Zbiórka pod hasłem Ciepło z Polski dla Kijowa przyniosła 10 386,1 tys. zł (stan na poniedziałek godz. 12:00).
Tymczasem w Czechach fundacja o ironicznej nazwie Darek pro Putina zebrała w analogicznej akcji „SOS Kijów” 188 mln 680 tys. koron czeskich, czyli 32 mln 75 tys. m.in. na generatory prądu.
Trzy razy więcej w trzy razy mniejszym ludnościowo kraju, co oznacza 9 x większy poziom ofiarności.
Ta sama czeska fundacja równolegle zebrała 15 mln koron na zakup czeskich dronów, 6 mln na siatki zabezpieczające przed dronami, 36 mln zł na karetki i 5 mln na rękę dla ciężko rannego żołnierza.
*Natalia Panczenko – prezeska Fundacji „Stand With Ukraine”, liderka inicjatywy Euromajdan-Warszawa, działaczka społeczna zaangażowana w budowanie współpracy i dialogu polsko-ukraińskiego. Od 2013 roku organizuje działania solidarnościowe na rzecz Ukrainy w Polsce. Jest współorganizatorką jednej z największych społecznych zbiórek pomocowych w Polsce – „Ciepło z Polski dla Kijowa”, w ramach której zebrano ponad 11 mln zł na zakup setek generatorów i wsparcie infrastruktury energetycznej w Ukrainie.
Co roku organizuje Polsko-Ukraińskie Forum Przyszłości – platformę dialogu ekspertów, polityków i społeczeństwa obywatelskiego obu krajów. Organizowała Marsz Wdzięczności Polakom za pomoc Ukrainie, w którym wzięło udział około 20 tysięcy Ukraińców. Była inicjatorką ogólnopolskiej kampanii billboardowej w 100 miastach Polski z podziękowaniem dla Polek i Polaków za wsparcie Ukrainy.
Wraz z fundacją organizowała pomoc dla powodzian w Polsce podczas powodzi, wspiera polskie hospicja oraz prowadzi działania edukacyjne dotyczące odporności społecznej na dezinformację.
Mieszka w Polsce od 17 lat, jest matką dwóch córek.
Uchodźcy i migranci
Ukraina
Grzegorz Braun
Radosław Sikorski
Donald Tusk
Ministerstwo Spraw Zagranicznych
Rząd Donalda Tuska (drugi)
Natalia Panczenko
Przekaż 1.5%
Założyciel i redaktor naczelny OKO.press (2016-2024), od czerwca 2024 redaktor i prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".
Założyciel i redaktor naczelny OKO.press (2016-2024), od czerwca 2024 redaktor i prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".
Komentarze