Prawa autorskie: Jakub Wlodek / Agencja Wyborcza.plJakub Wlodek / Agenc...
04 listopada 2022

Sąd w Rzeszowie: Sędzia Maciej Ferek nie został zawieszony przez Izbę Dyscyplinarną

Sąd Rejonowy w Rzeszowie w precedensowym orzeczeniu uznał, że Izba Dyscyplinarna nie jest sądem i nakazał zwrócić sędziemu Ferkowi z Krakowa połowę bezprawnie obniżonej pensji. To oznacza też, że sędzia nie został zawieszony i powinien być przywrócony do orzekania

Rzeszowski sąd to kolejny polski sąd, który pokazał, że nie boi się represji i ma odwagę stosować prawo. Bo orzeczenie w sprawie sędziego Macieja Ferka - na zdjęciu u góry - jest już kolejnym, w którym stwierdzono bezprawność działalności Izby Dyscyplinarnej i nielegalne zawieszanie przez nią sędziów stosujących prawo UE. Ale po raz pierwszy sąd orzekł, że Izba, zawieszając sędziego w obowiązkach służbowych, bezprawnie obniżyła mu wynagrodzenie i nakazał jego zwrot.

Orzeczenie sądu w Rzeszowie jest ważne z jeszcze jednego powodu. Ferek to jeden z czterech wciąż zawieszonych przez Izbę sędziów. A powrót tych sędziów do pracy to jeden z warunków Komisji Europejskiej odblokowania dla Polski miliardów euro z Krajowego Planu Odbudowy. Jak widać, ten warunek wciąż przez władzę PiS nie został spełniony.

Orzeczenie Sądu Rejonowego w Rzeszowie ws. Ferka jest z 14 października 2022 roku. Wydała je sędzia Marta Rajchert w ramach tzw. zabezpieczenia, które poprzedza złożenie pozwu przez sędziego Ferka o zwrot obniżonego wynagrodzenia.

W zabezpieczeniu, które jest już wykonalne, sędzia nakazuje Sądowi Okręgowemu w Krakowie - pracodawcy Ferka - zapłatę 7,5 tysiąca złotych brutto. To połowa pensji sędziego za jeden miesiąc, bo o tyle mu je obniżyła Izba Dyscyplinarna, gdy zawieszała go w obowiązkach służbowych.

Ferek, występując o wydanie zabezpieczenia ws. wypłaty połowy obciętej pensji, chce wykazać, że nie został zawieszony w obowiązkach służbowych. Bo sąd musiał ocenić, czy został skutecznie zawieszony przez Izbę, która nie jest legalnym sądem. Ferek wybrał więc inną drogę niż inni zawieszeni sędziowie jak Igor Tuleya i Piotr Gąciarek z Warszawy oraz Paweł Juszczyszyn z Olsztyna. Ich sądy w ramach zabezpieczenia przywróciły do pracy. Ale prezesi sądów - nominaci ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry - nie wykonują tych orzeczeń. A ich egzekucja jest trudniejsza i trwa dłużej.

Dlatego Ferek wystąpił o zwrot zaległej pensji, bo egzekucja takiego orzeczenia jest prostsza. Już teraz może iść z rzeszowskim orzeczeniem do komornika.

Nie ma jeszcze uzasadnienia orzeczenia sądu w Rzeszowie. Ale Ferek, idąc tą ścieżką, uzyskał jeszcze jedno. „We wniosku do sądu o zabezpieczenie pisałem, że nie zostałem zawieszony, bo Izba Dyscyplinarna nie jest sądem. Więc sąd w Rzeszowie musiał to ustalić. I najwyraźniej uznał, że nie jestem zawieszony i jestem w gotowości do pracy” - mówi OKO.press sędzia Maciej Ferek.

Dodaje: „W końcu znalazł się sąd, który nie boi się wydać orzeczenia zgodnego z prawem. Postawa sądu przywraca mi wiarę, że nie wszyscy dali się zastraszyć. A ja dalej będę walczył o przywrócenie do pracy. Nie dałem się złamać i nie dam się złamać. Nie boję się i nadal będę bronił praworządności”. Dlaczego sędzia wystąpił do sądu o zabezpieczenie o zwrot wynagrodzenia tylko za jeden miesiąc wyjaśniamy w dalszej części tekstu.

Dagmara Pawełczyk-Woicka
Była już prezes Sądu Okręgowego w Krakowie Dagmara Pawełczyk-Woicka, nominatka ministra Ziobry. To ona najpierw zawiesiła na miesiąc sędziego Macieja Ferka za stosowanie prawa UE. Fot. Jakub Porzycki/Agencja Wyborcza.pl.

Jak zawieszono sędziego Ferka

Maciej Ferek z Sądu Okręgowego w Krakowie to doświadczony sędzia. Sądzi już 20 lat. Specjalizuje się w sprawach cywilinych. Jest też jednym z bardziej aktywnych krakowskich sędziów, na polu obrony praworządności. Nie boi się krytykować zawłaszczania sądów przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę i jego ludzi.

Wykonywał też wyroki ETPCz i TSUE, w których podważono legalność Izby Dyscyplinarnej, neo-KRS i dawanych przez nią nominacji neo-sędziom. I właśnie za to został znienacka zawieszony przez Izbę Dyscyplinarną 16 listopada 2021 roku i obniżono mu wtedy aż o 50 procent pensję. To był sygnał dla innych sędziów, by się wystraszyli i nie stosowali wyroków ETPCz i TSUE.

Tyle że Izba, zawieszając Ferka, złamała zabezpieczenie TSUE z 14 lipca 2021 roku, w którym Trybunał zawiesił działalność Izby oraz przepisy ustawy kagańcowej pozwalającej ścigać oraz karać sędziów za stosowanie prawa UE. Zawiesił go skład dwóch byłych prokuratorów - Jacek Wygoda i Ryszard Witkowski - oraz ławnik.

Zawieszenie sędziego odbyło się w atmosferze skandalu. Sędzia nie został powiadomiony o posiedzeniu Izby w jego sprawie. Nawet nie wywieszono wokandy, że taka sprawa będzie. Zrobiono to celowo, by zawiesić Ferka z zaskoczenia. Można też spekulować, że działo się to za przyzwoleniem Małgorzaty Manowskiej, neo-sędzi na stanowisku I prezesa SN. Oficjalnie zamroziła ona takie sprawy w Izbie, ale dziwnym trafem Izba dostała sprawę Ferka do rozpoznania. Podobnie jak innego sędziego Piotra Gąciarka z Sądu Okręgowego w Warszawie, którego Izba też zawiesiła nagle, kilka dni po Ferku.

Za co zawieszono sędziego Ferka

Sędzia Ferek dokładnie został zawieszony za wykonanie wyroków TSUE i ETPCz z lipca 2021 roku. Trybunały podważyły w nich legalność Izby Dyscyplinarnej i nowej, upolitycznionej Krajowej Rady Sądownictwa oraz dawanych przez nią nominacji dla sędziów. I sędzia Ferek powołał się na te wyroki w trzech orzeczeniach - w jednym z lipca oraz w dwóch z października 2021 roku.

Podważył w nich wcześniejsze orzeczenia wydane z udziałem neo-sędziego, czyli sędziego nominowanego przez nową KRS. Sędzia Ferek pominął też wyrok TK Przyłębskiej wydany z udziałem sędziów dublerów. Bo takie wyroki nie są wiążące, wydał je wadliwy skład. Wynika to z orzeczenia ETPCz.

Za wykonanie prawa UE spadły na sędziego Ferka szybkie represje. Prezes Sądu Okręgowego w Krakowie Dagmara Pawełczyk-Woicka - nominatka ministra Ziobry i członkini nowej KRS - 23 października 2021 roku odsunęła go na miesiąc od orzekania. Pawełczyk-Woicka jako pierwsza złamała zabezpieczenie TSUE z 14 lipca 2021 roku.

Ale to był tylko początek represji. Bo 5 listopada zastępca rzecznika dyscyplinarnego dla sędziów, „słynny” Przemysław Radzik - również nominat ministra Ziobry - postawił sędziemu trzy zarzuty dyscyplinarne. Zarzuty są za te same trzy orzeczenia, które nie spodobały się prezesce sądu. Radzik zakwestionowanie statusu neo-sędziów z powołaniem się na wyroki TSUE i ETPCz zakwalifikował jako przekroczenie uprawnień. Radzik, stawiając zarzuty sędziemu, też złamał zabezpieczenie TSUE z 14 lipca. Sędzia Ferek jednak się nie przestraszył.

Sędzia Piotr Gąciarek
Sędzia Piotr Gąciarek podobnie jak sędzia Ferek został zawieszony nagle przez Izbę Dyscyplinarną, która złamała zabezpieczenie TSUE. Sędzia czeka na przywrócenie do pracy. Fot. Dawid Zuchowicz/Agencja Wyborcza.pl.

Jak sędzia podważył decyzję nielegalnej Izby

Nielegalna Izba Dyscyplinarna została już zlikwidowana. Zastąpiła ją nowa Izba Odpowiedzialności Zawodowej, która też może zostać uznana za nielegalną. Bo też zasiadają w niej neo-sędziowie SN. Jej skład wyznaczyli też politycy - prezydent i premier. Czyli nie jest to sąd ustanowiony ustawą, gwarantujący prawo do niezawisłego i bezstronnego procesu. A tego wymaga prawo UE.

Izba Dyscyplinarna do czasu likwidacji zdążyła jednak zawiesić sześciu sędziów, a kolejnym ok. 20 niezależnym sędziom groziło zawieszenie przez tę Izbę (trafiły do niej takie wnioski od Ziobry i jego ludzi, ale nie zdążyła ich rozpoznać).

Za wydawanie niezależnych wyroków i wykonywanie wyroków ETPCz i TSUE Izba zawiesiła bezterminowo sędziów Pawła Juszczyszyna z Sądu Rejonowego w Olsztynie, Macieja Ferka z Sądu Okręgowego w Krakowie, Igora Tuleyę, Piotra Gąciarka i Krzysztofa Chmielewskiego (wszyscy trzej z Sądu Okręgowego w Warszawie) i Macieja Rutkiewicza z Sądu Rejonowego w Elblągu.

Sędziowie Juszczyszyn, Tuleya i Gąciarek walczyli w sądach pracy o przywrócenie ich do orzekania w ramach tzw. zabezpieczenia. I wygrali. Sądy ich przywróciły, uznając, że Izba nie była sądem, więc nie mogła ich zawiesić. Ale prezesi sądów z nominacji Ziobry blokowali ich powrót, odmawiając wykonania orzeczeń. Tłumaczą się, że nadal obowiązują decyzje zlikwidowanej już Izby Dyscyplinarnej.

Inną ścieżkę podważenia decyzji Izby o zawieszeniu wybrał Maciej Ferek. On składa wnioski do sądów pracy o wydanie zabezpieczenia w sprawie wypłaty połowy obniżonego mu przez Izbę wynagrodzenia. Jego wnioski dotyczą tylko zwrotu wynagrodzenia za jeden miesiąc, czyli o 7,5 tysiąca brutto. Dlatego sędzia takich wniosków złożył już osiem.

Ferek nie wystąpił z jednym wnioskiem o zwrot całości obniżonego wynagrodzenia za wszystkie miesiące zawieszenia, bo obawiał się, że trafi na skład orzekający, który odrzuci jego wniosek w całości. I miał rację. Z ośmiu złożonych wniosków, trzy zostały już oddalone. Dwa oddalił Sąd Rejonowy Katowice-Zachód, jeden Sąd Rejonowy w Tarnowie. Wnioski Ferka są tam przekazywane do rozpoznania z Karkowa. Dopiero Sąd Rejonowy w Rzeszowie uznał jego racje i wydał precedensowe zabezpieczenie, które jest już wykonalne. Dotyczy one połowy obniżonego wynagrodzenia za maj 2022 roku. Pozostałe cztery wnioski Ferka czekają na rozpoznanie.

Sędzia Ferek we wniosku o zabezpieczenie podnosi, że cały czas pozostaje w gotowości do pracy. Podkreśla, że sąd okręgowy bezprawnie obniżył mu o 50 procent pensję, gdyż oparł się na decyzji Izby Dyscyplinarnej, która nie jest sądem. Jest to bowiem sąd specjalny, którego powołanie Konstytucja dopuszcza tylko w czasie wojny.

Ferek powołuje się na wyrok ETPCz z lipca 2021 roku - Reczkowicz przeciwko Polsce - w którym Trybunał orzekł, że Izba nie jest legalnym sądem. Powołał się też na orzeczenia TSUE z 14 i 15 lipca 2021 roku, w których Trybunał też uznał Izbę za nielegalny sąd, zawiesił jej działalność oraz zawiesił przepisy ustawy kagańcowej. I teraz Sąd Rejonowy w Rzeszowie dając zabezpieczenie sędziemu Ferkowi, musiał się do tego pozytywnie ustosunkować.

Co zrobi nowy prezes sądu

Sędzia Maciej Ferek komentuje OKO.press orzeczenie rzeszowskiego sądu: „Wybrałem taką drogę podważenia decyzji Izby Dyscyplinarnej, bo koledzy, których sądy przywróciły do pracy, mają problem z wyegzekwowaniem tych orzeczeń. Prezesi sądów ich nie uznają. A zabezpieczenie w sprawie mojej pensji jest od razu wykonalne, mogę z nim od razu iść do komornika”. Ferek podkreśla: „Najpierw wezwę jednak prezesa sądu do wypłaty wynagrodzenia”.

Krakowski sąd okręgowy ma od niedawna nowego prezesa. Dotychczasowa prezes Dagmara Pawełczyk-Woicka złożyła w połowie października 2022 roku rezygnację z funkcji prezesa, bo chce się skupić na byciu szefową nielegalnej KRS. To ona wcześniej represjonowała krakowskich sędziów stosujących prawo UE. Przenosiła ich do innych wydziałów, zawieszała na miesiąc jak sędziego Ferka.

Teraz zastąpił ją Bartłomiej Migda. To sędzia Sądu Rejonowego dla Krakowa-Nowej Huty. Był prezesem tego sądu. Był komisarzem wyborczym. To on jako pełnomocnik zgłosił na II kadencję neo-KRS kandydaturę Pawełczyk-Woickiej oraz Ireny Bochniak. Poparł też listę Pawełczyk-Woickiej. Czy Migda wykona teraz orzeczenie rzeszowskiego sądu, czy też zachowa się jak inni nominaci ministra Ziobry i zlekceważy orzeczenie? Za co w przyszłości narazi się na odpowiedzialność karną i dyscyplinarną.

Migda musi wypłacić na razie Ferkowi tylko połowę zaległego wynagrodzenia za maj 2022 roku, bo taki okres obejmuje zabezpieczenie wydane przez sąd w Rzeszowie. „Ma problem, na jakiej podstawie prawnej to zrobi, skoro wcześniej prezes sądu twierdziła, że nie jestem uprawniony do pracy” - mówi OKO.press Ferek. Podkreśla: „Ale ja nie jestem zawieszony, bo Izba nie jest sądem i na podstawie jej decyzji nie można mnie zawiesić ani obniżyć mi wynagrodzenia”.

Paweł Juszczyszyn na sali sądowej
Sędzia Paweł Juszczyszyn to pierwszy polski sędzia zawieszony przez nielegalną Izbę Dyscyplinarką. Był zawieszony ponad dwa lata. I jako pierwszy sędzia w Polsce wygrał sprawy o przewrócenie do pracy. Fot. Robert Robaszewski/Agencja Wyborcza.pl.

Bez powrotu do pracy sędziów nie będzie miliardów z UE

Prezesi sądów powołani przez ministra Ziobrę nie wykonują jednak orzeczeń sądów podważających decyzje Izby Dyscyplinarnej o zawieszeniu sędziów.

Orzeczenia lekceważą prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie i członek nielegalnej KRS Maciej Nawacki. To on blokował powrót do orzekania sędziego Pawła Juszczyszyna.

Z kolei powrót do pracy sędziów Igora Tulei i Piotra Gąciarka blokowali prezes Sądu Okręgowego w Warszawie Piotr Schab i jego zastępca Przemysław Radzik (obaj też ścigają sędziów jako rzecznicy dyscyplinarni ministra Ziobry). I nadal to robią, mimo że Schab jest teraz prezesem Sądu Apelacyjnego w Warszawie, a Radzik jest tam jego zastępcą. Mimo tego awansu zablokowali w sierpniu 2022 roku powrót do pracy Tulei. Chciała go dopuścić do orzekania nowa prezes sądu okręgowego Joanna Przanowska-Tomaszek, ale jej decyzję uchylili w ramach nadzoru właśnie Schab i Radzik.

Ale prezes Przanowska-Tomaszek też już blokuje powrót Tulei do pracy. Nie wykonuje też orzeczenia o przywróceniu do pracy sędziego Gąciarka. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Sędzia Paweł Juszczyszyn wrócił już do orzekania. Jego ponad dwuletnie zawieszenie jako niezasadne uchylił Adam Roch z Izby Dyscyplinarnej. Była to jedna z ostatnich decyzji tej Izby przed likwidacją. Wrócił też do pracy Maciej Rutkiewicz z Elbląga. Jego zawieszenie uchyliła już nowa Izba Odpowiedzialności Zawodowej, która zastąpiła Izbę Dyscyplinarną.

Pozostali czterej zawieszeni sędziowie czekają na decyzję nowej Izby. Sprawy sędziów Piotra Gąciarka i Macieja Ferka były już na wokandzie we wrześniu 2022 roku, ale je zdjęto. Bo złożyli wnioski o wyłączenie z ich spraw neo-sędziów SN oraz Wiesława Kozielewicza, który wówczas tymczasowo kierował nową Izbą.

Na rozpoznanie czekają też wnioski dotyczące zawieszenia kolejnych kilkunastu niezależnych sędziów za wydawane przez nich orzeczenia oraz za stosowanie prawa UE. Część spraw nie zostanie jednak szybko rozpoznana, bo kilku sędziów uzyskało zabezpieczenia od ETPCz, chroniące przed rozpoznaniem ich spraw przez neo-sędziów SN. A takich neo-sędziów w nowej 11-osobowej Izbie jest 6. Do Izby wybrał ich prezydent Andrzej Duda.

Bez przywrócenia do pracy bezprawnie zawieszonych sędziów Polska nie dostanie miliardów z Krajowego Planu Odbudowy. Komisja Europejska będzie jednak też sprawdzać, co stało się ze sprawami innych niezależnych sędziów, których nie zdążyła zawiesić Izba. A jest ich kilkunastu. To m.in. prof. Włodzimierz Wróbel z SN, Agnieszka Niklas-Bibik z Sądu Okręgowego w Słupsku, Anna Głowacka z Sądu Okręgowego w Krakowie, Joanna Hetnarowicz-Sikora z Sądu Rejonowego w Słupsku, Aleksandra Janas i Irena Piotrowska z Sądu Apelacyjnego w Katowicach, Olimpia Barańska-Małuszek z Sądu Rejonowego w Gorzowie Wielkopolskim oraz Rafał Lisak, Wojciech Maczuga i Kazimierz Wilczek z Sądu Okręgowego w Krakowie. Wszyscy są ścigani przez ludzi Ziobry za wydawanie niezależnych orzeczeń i wykonywanie wyroków ETPCz i TSUE.

Bezterminowe zawieszenie za stosowanie prawa UE groziło też Adamowi Synakiewiczowi z Sądu Okręgowego w Częstochowie, Marzannie Piekarskiej-Drążek z Sądu Apelacyjnego w Warszawie, Annie Bator-Ciesielskiej z Sądu Okręgowego w Warszawie i Marcie Pilśnik z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia. We wrześniu 2022 roku na ich zawieszenie nie zgodziła się jednak nowa Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN. Ale nie są to ostateczne rozstrzygnięcia. Ludzie Ziobry mogą się od nich odwołać. I już takie odwołanie złożył zastępca rzecznika dyscyplinarnego Przemysław Radzik żądając zawieszenia sędziego Synakiewicza.

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne