0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Mariusz JałoszewskiFot. Mariusz Jałosze...

To bardzo ważny wyrok SN, przywracający wiarę w państwo prawa i w rozliczanie ludzi władzy. Wydał je we wtorek 6 czerwca 2023 roku trzy osobowy skład legalnych sędziów z Izby Karnej SN: Andrzej Stępka, przewodniczący składu orzekającego (na zdjęciu u góry siedzi w środku), Piotr Mirek referent sprawy i Małgorzata Gierszon (na zdjęciu u góry siedzi po lewej).

SN uchylił wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 2016 roku, w którym uchylono wcześniejszy wyrok skazujący na bezwzględne więzienie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika z PiS.

Skazał ich nieprawomocnie stołeczny sąd rejonowy, za nielegalną akcję CBA z 2007 roku, uderzającą w Andrzeja Leppera.

Sąd okręgowy umorzył jednak proces, bo po wygranych przez PiS wyborach Kamińskiego i innych ułaskawił w trakcie procesu prezydent Andrzej Duda. Składem orzekającym, który umorzył proces, kierował Piotr Schab. Potem za władzy PiS dostał wysokie awanse. To on odpowiada za ściganie niezależnych sędziów – jest głównym rzecznikiem dyscyplinarnym.

SN we wtorek 6 czerwca nakazał Sądowi Okręgowemu w Warszawie ponownie zająć się sprawą, a jego wytyczne są wiążące. To oznacza, że ten sąd powinien teraz dokończyć proces polityków PiS i rozpoznać apelacje działaczy Samoobrony, którzy są pokrzywdzeni akcją CBA.

SN uchylając umorzenie sprawy Kamińskiego działał pod silną presją państwa PiS i obsadzonych przez nią instytucji – prokuratury, prezydenta i TK Przyłębskiej, który swoimi decyzjami/orzeczeniami chciał zablokować ten wyrok. Ale SN pominął TK. Nie przestraszył się też, choć można sobie wyobrazić, że teraz tych trzech sędziów SN trafi na celownik władzy.

I mogą spaść na nich represje ze strony prokuratury, czy specjalnego rzecznika dyscyplinarnego dla sędziów SN. A jest nim Piotr Schab, który umorzył proces Kamińskiego. O odważny wyrok apelował do SN adwokat Robert Marciniak, pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego. Szczegóły wyroku SN i rozprawy opisujemy w dalszej części tekstu.

Dwóch mężczyzn w garniturach. Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik
Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik (stoi z tyłu). Fot. Sławomir Kamiński/Agencja Wyborcza.pl.

Co może zrobić sąd okręgowy

Co teraz ze sprawą Kamińskiego i innych zrobi Sąd Okręgowy w Warszawie? Są trzy scenariusze.

Pierwszy. Uchyli skazujący ich wyrok i przekaże sprawę do ponownego rozpoznania. Albo uchyli wyrok i uniewinni polityków PiS. Przy skali dowodów na nielegalność akcji CBA uniewinnienie jest jednak mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe.

Drugi. Sąd utrzyma ich skazanie na bezwzględne więzienie lub utrzyma skazanie, ale złagodzi karę orzekając np. karę więzienia w zawieszeniu. Nawet jeśli utrzyma się prawomocne skazanie na więzienie, to Kamiński i Wąsik nie muszą się tym martwić. Bo prezydent może ich ponownie ułaskawić. Obecne ułaskawienie – jak wynika z orzeczenia SN – nie wywołało bowiem skutków prawnych. Prezydent może jednak ich tylko uwolnić od kary, ale nie może uchylić uznania ich winy i skazania.

I trzecia opcja. Sprawa trafi teraz do IX lub X wydziału odwoławczego sądu okręgowego. Są w nich głównie legalni sędziowie, ale są też neo-sędziowie nominowani przez nielegalną i upolitycznioną neo-KRS. Jeśli sprawę wylosują neo-sędziowie to mogą znowu ją umorzyć, lekceważąc wyrok SN.

Mogą uznać, że prezydent jest ponad sądami i może przerwać dowolny proces. Mogą też uznać, że SN nie mógł wydać tego wyroku, bo zabronił mu tego TK Przyłębskiej w swoich niewiążących prawnie decyzjach.

Przeczytaj także:

Czy sąd okręgowy otworzy furtkę do ścigania za akcję CBA Ziobry i Kaczyńskiego

Stawką jest teraz nie tylko to czy Kamiński i Wąsik trafią do więzienia, ale przede wszystkim to by sąd ocenił czy odpowiadają za nielegalną akcję CBA. Dla PiS to sprawa honoru, bo Kamiński ma łatkę pogromcy korupcji. Idą też wybory i skazanie wiceszefa PiS na więzienie to cios wizerunkowy.

Ponadto skazanie może wykluczyć Kamińskiego i Wąsika z pełnienia wysokich funkcji publicznych. Bo jest otwartą kwestią czy stracą poświadczenie dostępu do tajnych dokumentów. A to jest wymagane do zajmowania ważnych stanowisk w administracji publicznej i w rządzie.

Kamiński dziś jest nie tylko wiceszefem PiS. Jest też ministrem spraw wewnętrznych i administracji oraz koordynatorem służb specjalnych. Zaś Wąsik jest wiceministrem spraw wewnętrznych i sekretarzem Kolegium ds. Służb Specjalnych.

W tle są też dwa inne ważne skutki ich ewentualnego prawomocnego skazania. Taki wyrok otworzy drogę do ewentualnego pociągnięcia za akcję CBA też ówczesnego premiera i Prokuratora Generalnego. Premier był odpowiedzialny za nadzór nad CBA, zaś Prokurator Generalny akceptuje wniosek o operację specjalną i przekazuje go do sądu.

W latach 2005-07 premierami byli Kazimierz Marcinkiewicz i Jarosław Kaczyński, a Prokuratorem Generalnym tak jak dziś był wtedy Zbigniew Ziobro. O ewentualnym pociągnięciu ich do odpowiedzialności mówił przez SN pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego adwokat Robert Marciniak.

Ponadto prawomocne skazanie Kamińskiego i Wąsika pomoże pokrzywdzonym działaczom Samoobrony, w uzyskaniu na drodze cywilnej odszkodowania za inwigilację. By to było możliwe sąd musi prawomocnie potwierdzić, że ówczesna akcja CBA była nielegalna. Co już orzekł sąd w I instancji i dlatego orzekł kary bezwzględnego więzienia.

Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro
Zdaniem oskarżyciela posiłkowego trzeba też mówić o ewentualnej odpowiedzialności za nielegalną akcję CBA Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry. Fot. Patryk Ogorzałek/Agencja Wyborcza.pl.

Jak skazano Kamińskiego i jak ratował go prezydent i TK Przyłębskiej

Przypomnijmy. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia w marcu 2015 roku nieprawomocnie skazał byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego i trzech pozostałych oskarżonych za akcję przeprowadzoną przez CBA w 2007 roku. Agenci Biura chcieli udowodnić, że w Ministerstwie Rolnictwa można za łapówkę załatwić odrolnienie ziemi pod inwestycje.

Funkcjonariusz działający pod przykryciem miał wręczyć łapówkę człowiekowi, który powoływał się na wpływy w resorcie i w ten sposób dotrzeć do ówczesnego wicepremiera i szefa Samoobrony Andrzeja Leppera.

Sąd rejonowy orzekł, że akcja CBA była nielegalna. Biuro podżegało do korupcji i bezprawnie fałszowało dokumenty. Na potęgę podsłuchiwało telefony polityków Samoobrony, ale także PiS. CBA nadużyło władzy. Dlatego wyrok był surowy. Dla Kamińskiego – 3 lata więzienia i 10-letni zakaz pełnienia funkcji publicznych.

Na 3 lata więzienia został też nieprawomocnie skazany były wiceszef CBA Maciej Wąsik, obecnie jeden z wiceministrów spraw wewnętrznych i administracji. Zaś Grzegorza Postka, b. dyrektora zarządu operacyjno-śledczego CBA, i jego zastępcę Krzysztofa Brendela sąd skazał na dwa i pół roku więzienia.

Wyrok ten wydał skład orzekający trzech sędziów zawodowych: Wojciech Łączewski (przewodniczący składu i sprawozdawca sprawy), Łukasz Mrozek, Małgorzata Drewin. Wyrok był jednomyślny.

Skazani się odwołali, a na jesieni 2015 roku PiS wygrał wybory parlamentarne i przejął władzę. Do wyroku odwoławczego jednak nie doszło. Bo zanim sąd rozpoznał apelacje w listopadzie – już po wygranych wyborach – prezydent Andrzej Duda ułaskawił Kamińskiego i jego byłych współpracowników. Zaraz potem Kamiński został ministrem – koordynatorem służb specjalnych.

W tej sytuacji Sąd Okręgowy w Warszawie w marcu 2016 roku uznał, że nie może rozpoznać apelacji skazanych. Uchylił skazujący wyrok sądu rejonowego i umorzył sprawę. Na czele trzyosobowego składu orzekającego stał Piotr Schab, który wtedy był mało znany i nikt nie przypuszczał, że stanie się jedną z twarzy „dobrej zmiany” w sądach. Orzeczenie to uzasadniała wtedy sędzia Grażyna Puchalska.

Od umorzenia sprawy kasacje złożyli jednak m.in. poszkodowani działacze Samoobrony. Sąd Najwyższy przyjął je do rozpoznania. I trzyosobowy skład orzekający SN postawił pytanie prawne: czy prezydent może stosować akt łaski przed wydaniem przez sąd prawomocnego wyroku?

W maju 2017 roku siedmiu sędziów SN orzekło, że prezydent nie może nikogo ułaskawić przed prawomocnym wyrokiem i nie może umarzać procesu.

Po tym orzeczeniu sprawa wróciła do trzyosobowego składu SN, który na 9 sierpnia 2018 roku zaplanował rozpoznanie kasacji byłych działaczy Samoobrony. Było wysoce prawdopodobne, że w związku z uchwałą 7 sędziów SN uchyli orzeczenie aprobujące ułaskawienie Kamińskiego i trzech pozostałych osób.

Ale trzy tygodnie przez rozpoznaniem sprawy nagle do akcji wkroczyła władza PiS, by zablokować rozpoznanie sprawy. Ówczesny Marszałek Sejmu Marek Kuchciński skierował do kontrolowanego już wówczas przez nominatów PiS Trybunału Konstytucyjnego wniosek, o rozstrzygnięcie rzekomego sporu kompetencyjnego pomiędzy prezydentem, a SN.

Kuchciński zarzucił, że SN wkroczył w kompetencje prezydenta. Zgodnie z uchwaloną przez PiS ustawą o TK wszczęcie takiego sporu powoduje zawieszenie rozpoznania sprawy. I SN ją zawiesił.

Ale wniosek Kuchcińskiego to był wybieg, by dać Kamińskiemu spokój. Bo TK przez pięć lat nie zajął się sprawą. Nie zrobił nic. Dlatego SN w lutym 2023 roku odwiesił rozpoznanie kasacji i wyznaczył termin rozprawy na 6 czerwca 2023 roku. TK nagle się obudził i wyznaczył termin na rozpoznanie sporu kompetencyjnego.

Trybunał wydał swoją decyzję 2 czerwca. Uznał, że prezydent ma absolutne prawo do łaski. Może ułaskawiać kogo chce i może przerywać proces karny. Nawet już na etapie stawiania zarzutów karnych w prokuraturze. TK uznał też, że SN nie może oceniać granic prawa łaski prezydenta. Piszemy, że jest to nie wiążąca decyzja, bo w składzie TK byli tzw. sędziowie dublerzy. A wyroki z ich udziałem podważył ETPCz.

Marek Kuchciński został szefem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Fot. Patryk Ogorzalek / Agencja Wyborcza.pl
Były Marszałek Sejmu z PiS Marek Kuchciński. Fot. Patryk Ogorzałek/Agencja Wyborcza.pl.

Adwokat Marciniak prosi SN by nie bał się represji

Sąd Najwyższy kasacjami oskarżycieli posiłkowych i poszkodowanych przez akcję CBA zajął się na rozprawie 6 czerwca 2023 roku. Złożono cztery kasacje. Jedną złożyła rodzinna Leppera. Drugą była polityczka Samoobrony. Trzecią współpracownik Leppera, który miał przyjąć łapówkę od CBA i ma teraz oddzielny proces karny. Czwartą Andrzej K., który miał być pośrednikiem w przekazaniu łapówki, pomagał CBA i teraz też jest oskarżony w oddzielnym procesie.

Na rozprawie nie było żadnego z oskarżonych, ani ich obrońców. Stawił się tylko adwokat Robert Marciniak, pełnomocnik Andrzeja K. Był też prokurator Robert Tarsalewski, reprezentował Prokuraturę Krajową. Do sprawy wstąpiły jeszcze dwie organizacje społeczne – Fundacja Wolne Społeczeństwo i Republic of Poland.

Pierwszy głos zabrał adwokat Marciniak. Przemawiał długo. Przypomniał, że SN wiąże uchwała 7 sędziów SN ws. ułaskawienia Kamińskiego. Wnioskował by pominąć najnowszą decyzję TK. Bo nie było żadnego sporu kompetencyjnego. Poza tym decyzję tę wydano w składzie z sędziami dublerami, więc ona nie wiąże.

Mówił, że wyrok SN ma duże znaczenie nie tylko dla oskarżonych, ale też dla pokrzywdzonych. Ma też znaczenie do pociągnięcia do odpowiedzialności za akcję CBA byłego premiera – ma nadzór nad CBA – i byłego Prokuratora Generalnego, który akceptował operację specjalną. Zarzucał, że mogą odpowiadać za pomocnictwo.

Mówił, że decyzja u ułaskawieniu była polityczna. Że wyjmuje ona spod odpowiedzialności grupę ludzi. Że uderza w prawa pokrzywdzonych, bo pozbawia ich prawa do dochodzenia odszkodowania.

Adwokat Marciniak wspomniał procesy robotników za protesty w Poznaniu w 1956 roku. Przypomniał, że ich obrońców represjonowano. Marciniak: „Czy my mamy bać się na tej sali wydania orzeczenia? Ja się nie boję. Zastanawiam się nad Sądem Najwyższym. Ale nie ma możliwości potraktować tego orzeczenia jako przewinienia dyscyplinarnego. Liczę, że wydanie orzeczenia nie spowoduje problemów dla SN”.

Potem przemawiał krótko prokurator Tarsalewski. Wniósł o pozostawanie kasacji bez rozpoznania. Bo uważa, że SN nie może kontrolować prawa łaski prezydenta i musi zastosować decyzję TK.

Głos zabrali przedstawiciele organizacji społecznych. Anna Siedlecka z Fundacji Wolne Społeczeństwo ostrzegała, że jeśli utrzyma się umorzenie procesu Kamińskiego, to będzie można uwalniać od odpowiedzialności wszystkich. A obywatele nie będą mogli dochodzić naprawy krzywd. Podkreślała, że decyzja prezydenta godzi w trójpodział władzy, bo narusza uprawnienia sądów.

Rozprawa w SN. Niżej siedzi prokurator Robert Tarsalewski z Prokuratury Krajowej. Za nim adwokat Robert Marciniak. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Trzy powody uchylenia przez SN umorzenia procesu Kamińskiego

Po półgodzinnej naradzie skład orzekający SN wydał wyrok. Uchylił wyrok sądu okręgowego i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Ustne uzasadnienie wyroku wygłosił sędzia SN Piotr Mirek. Sędzia zaczął od tego, że kasacje oskarżycieli posiłkowych są zasadne. A główne powody uchylenia umorzenia sprawy Kamińskiego sąd trzy.

Pierwszy. Tylko sądy mogą sprawować wymiar sprawiedliwości. Prezydent nie ma prawa przerywać procesu. Nie może zwolnić sądów z rozpoznania spraw obywateli. Nie może też sądom tego zakazać.

Drugi. Sądy powszechne i SN mają prawo i obowiązek wykładni przepisów ustaw oraz Konstytucji. SN może wydawać w tej sprawie swoje uchwały.

Trzeci. Skład siedmiu sędziów SN w 2017 roku wydał uchwałę, w której orzekł, że prezydent nie może przerwać procesu przed wydaniem prawomocnego wyroku i ułaskawić na tym etapie oskarżonego. Może to zrobić dopiero po prawomocnym skazaniu. Dlatego decyzja o ułaskawieniu Kamińskiego i innych nie wywołała skutków prawnych. Ta uchwała SN nadal obowiązuje i skład trzy osobowy SN musiał ją zastosować.

Potem sędzia Piotr Mirek szczegółowo uzasadniał motywy wyroku. Skrytykował powody umorzenia sprawy przez sąd okręgowy. Mówił, że sąd ten przyjął, że łaska prezydenta jest bezwzględną przyczyną odwoławczą, uniemożliwiającą dalsze prowadzenie procesu. Błędnie jednak on zinterpretował artykuł 139 Konstytucji uznając, że daje on prezydentowi niczym nieograniczone prawo łaski.

SN podkreślał, że trzeba dokonywać nie tylko prostej, językowej wykładni Konstytucji. Tylko szerszej, czyli funkcjonalnej, systemowej i celowościowej. A przepisy Konstytucji trzeba oceniać łącznie z innymi przepisami tego aktu.

Sędzia Mirek zaznaczał, że interpretacja sądu okręgowego narusza inne przepisy Konstytucji gwarantujące obywatelom prawo do sądu, czy domniemanie niewinności. Ta interpretacja zablokowała też Kamińskiemu i Wąsikowi prawo do dowiedzenia niezasadności oskarżenia przed sądem odwoławczym.

Sędzia Mirek przypomniał, że artykuł 529 kodeksu postępowania karnego dopuszcza nawet prawo wniesienia kasacji do sądu na korzyść oskarżonych, mimo zastosowania prawa łaski przez prezydenta.

Dlaczego SN pominął TK

Skład orzekający SN nie zastosował orzeczeń/decyzji TK, które miały pomóc zablokować dokończenie procesu Kamińskiego i innych. W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Piotr Mirek wyliczał dlaczego – nie miały one wpływu na sprawę rozpoznaną przez SN.

Chodzi o trzy orzeczenia/decyzje TK z lipca 2018 roku, z czerwca 2019 roku i z czerwca 2023 roku. Wszystkie dotyczyły łaski prezydenta. SN poddał analizie sentencje tych orzeczeń i uznał, że nie są dla niego wiążące. Sędzia Mirek podkreślał, że żadne z nich nie uchyliły przepisów pozwalających SN i sądom na dokończenie procesu.

W 2018 roku TK wypowiedział się w kwestii artykułu 17 paragraf 1 Kodeksu postępowania karnego. I uznał, że w zakresie w jakim nie uwzględnia on prawa do abolicji indywidualnej – czyli zwolnienia z odpowiedzialności karnej, a to zrobił prezydent ws. Kamińskiego -, jako przesłanki do umorzenia procesu, jest niezgodny z Konstytucją.

Tę sprawę zainicjował Prokurator Generalny, by uderzyć w uchwałę 7 sędziów SN. Ale to orzeczenie pokazało tylko ewentualne luki w prawie, które może uzupełnić Sejm, by prezydent mógł ułaskawić także na etapie procesu. Nie może to jednak zatrzymać procesu Kamińskiego. Co więcej jak podnosiła na łamach OKO.press sędzia TK w stanie spoczynku, prof. Ewa Łętowska Trybunał pośrednio w tym orzeczeniu przyznał, że prezydent nie ma prawa do abolicji.

Dlatego skład orzekający SN ws. Kamińskiego pominął to orzeczenie TK. Uznał, że dotyczy on zaniechania legislacyjnego Sejmu, co jednak nie podlega kontroli TK. „Ten wyrok nie odnosi się do prawa łaski z artykuł 139 Konstytucji”- zaznaczał sędzia Mirek.

Zaznaczył, że ustawodawcy trudno by było jednak wprowadzić do ustawy abolicję indywidualną, bo nie ma jej w Konstytucji. Nie jest ona prawem łaski zwalniającym z kary, które prezydent może zastosować po prawomocnym skazaniu. Podkreślił przy tym, że SN może dokonać samodzielnej wykładni przepisów oraz Konstytucji i w tym przypadku jest to wręcz konieczne. Bo SN nie zgadza się z rozumieniem nieograniczonego prawa łaski, co orzekł TK.

Sędzia SN Mirek: „Może nasze rozumienie prawa jest staroświeckie i nie odpowiada duchowi czasów, że z artykułu 139 Konstytucji wynika prawo abolicji indywidualnej. Takie rozumienie nie wynika z wykładni językowej przepisu. Nie ma też uzasadnienia historycznego do takiej interpretacji. Nie dokonujemy wykładni przepisów z Księstwa Warszawskiego, ale obowiązujących przepisów. Konstytucja nie ogranicza się do artykułu 139. Czyta się ją w całości. Nie czyta się jej w oderwaniu od praw obywateli, praw sądów, czy w oderwaniu od ustroju państwa”.

Nawiązanie do Księstwa Warszawskiego to była aluzja do prokuratora stanu wojennego, obecnie sędziego TK Stanisława Piotrowicza, który uzasadniał decyzję z 2 czerwca. To on powoływał się na doświadczenia historyczne Polski w stosowaniu abolicji.

Ryszard Czarnecki jako europoseł Samoobrony z innymi politykami tej partii (m.in. jej szefem Andrzejem Lepperem)
Lider Samoobrony Andrzej Lepper. To jego chciało upolować CBA. Fot. Wojciech Olkuśnik/Agencja Wyborcza.pl.

SN: Sąd może kontrolować skutki łaski prezydenta

Potem sędzia SN Piotr Mirek mówił dlaczego SN nie zastosował dwóch kolejnych orzeczeń/decyzji TK. Ta z czerwca 2019 roku dotyczyła możliwości wniesienia kasacji do SN na niekorzyść oskarżonego, w przypadku zastosowania prawa łaski. Tę sprawę też uruchomił Prokurator Generalny. TK uznał wtedy, że przepisy kodeksu postępowania karnego w zakresie w jakim pozwalają na wniesienie kasacji po zastosowaniu prawa łaski – ale tylko na niekorzyść oskarżonego – są niezgodne z Konstytucją.

SN uznał jednak, że w tym wyroku nie interpretuje się prawa łaski. I, że ten wyrok nie jest sprzeczny z uchwałą 7 sędziów SN z 2017 roku. SN nie zastosował też ostatniej decyzji TK z 2 czerwca 2023 roku. Orzekł, że nie wywołuje dla niego skutków prawnych. Bo w sentencji decyzji nie ma wykładni artykułu 139 Konstytucji i nie rozgranicza ona kompetencji.

Sędzia Mirek: „TK nie rozstrzygnął żadnego sporu kompetencyjnego. To, że SN zawiesił wcześniej rozpoznanie tej sprawy nie oznacza, że taki spór był. To wynikało wprost z przepisów ustawy o TK, bo złożono wniosek o rozstrzygniecie sporu”.

Sędzia podkreślał, że to oczywiste, że prawo łaski to prerogatywa prezydenta. A SN nigdy tego nie kwestionował i nie chciał jego kontrolować. Prezydent może je też stosować wobec kogo chce. Sędzia Mirek: „Ale kontroli sądu podlegają skutki prawa łaski. Abolicja indywidualna wkracza w uprawnienia sądów powszechnych”.

Uzasadniał, że TK uznając, że SN nie ma prawa oceniać prawa łaski, orzekł o własnym wyobrażeniu kompetencji SN. Podkreślał, że w sentencji wyroku TK nie stwierdził istnienia sporu kompetencyjnego. Na koniec sędzia dodał, że prezydent nie może decydować o umorzeniu procesów. A tak brzmiała sentencja jego decyzji o łasce dla Kamińskiego i Wąsika.

;

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze