Trump wznawia handel z Rosją, Europa nakłada nowe sankcje. „Potrzebna presja na Rosję, nie Ukrainę”
Europejscy przywódcy stają murem za Ukrainą: „Jeśli na kogoś powinniśmy wywierać presję, to jest to Rosja, a nie Ukraina” – mówią, a UE rozszerza listę sankcji o kolejnych 1600 osób i podmiotów. Ale ich krytyka Trumpa rozbrzmiewa raczej w domowym zaciszu niż na światowym forum.
Prezydent Donald Trump metodą faktów dokonanych usiłuje zmusić Ukrainę do rezygnacji z jedynych działań, które faktycznie osłabiają rosyjską machinę wojenną – ataków na rosyjską infrastrukturę energetyczną w głębi kraju. To temu ma służyć ogłoszony przez niego w niedzielę 11 października na Truth Social „rozejm energetyczny”, na który rzekomo zgodzić się miały Ukraina i Rosja podczas rozmów na Florydzie w piątek i sobotę 9 i 10 października.
Utrzymanie rosyjskich mocy produkcyjnych, poważnie osłabionych przez Ukrainę, ma bowiem zdaniem Trumpa służyć potrzebie obniżenia globalnych cen paliw. Podobnie jak ogłoszone 9 października porozumienie z Rosją w sprawie dostaw rosyjskiego oleju napędowego na rynek amerykański i światowy. Ale Rosja produkuje ok. 2,2 proc. światowego diesla. Dlatego eksperci wątpią, by zapowiedziane dostawy były wystarczająco duże, aby istotnie wpłynąć na światowy rynek.
Ukraina nic o tym nie wie
To niejedyny problem z ogłoszonym przez Trumpa „rozejmem energetycznym”. Kolejny jest taki, że o ile strona ukraińska ideę rozejmu energetycznego popiera, to o takim porozumieniu nic nie wiedziała. Poza tym rafineria naftowa w Ukrainie jest, ale jedna, i już przez Rosjan zrujnowana.

Komentarze