0:00
0:00

0:00

17 września 2026

Tusk: Rosyjskie zagrożenie realne. Apeluje do prawicy o powagę i niepowielanie przekazów Kremla

przeczytasz w 4 minuty

„Musimy spodziewać się hybrydowych uderzeń rosyjskimi dronami i rakietami na państwa wspierające Ukrainę, w tym na Polskę. Rosja ma nową strategię wrogich działań wobec NATO” – ostrzegał w Sejmie premier Tusk. – „Lojalność wobec sojuszników musi stać się naszym znakiem firmowym”.

Google News

Donald Tusk zabrał głos w Sejmie, ponieważ 17 września okazał się kolejnym dniem eskalacji rosyjskich ataków, które stają się coraz bardziej niebezpieczne dla Polski. Ostrzegał nie tylko przed rosyjskimi atakami zewnętrznymi, ale także przed wewnętrznym oddziaływaniem Kremla na Polaków.

„Strategia Rosji w tym zakresie polega na osłabianiu woli stawiania oporu rosyjskim atakom” – mówił. – „Dlatego absolutnie niezbędne jest, żebyśmy niezależnie od barw partyjnych nie uczestniczyli w promowaniu treści, na których zależy Rosji”.

Podkreślał również, że celem Rosji jest rozbicie integralności NATO. I że to właśnie Polska musi dziś szczególnie dbać o lojalność wszystkich sojuszników wobec siebie.

„W tym dniu, 17 września, chyba wszyscy rozumieją, co znaczy samotność, gdy atakuje nas Rosja” – powiedział.

W nocy z 16 na 17 września 2026 r. Rosja rozpoczęła kolejny nalot dronów na zachodnią Ukrainę. W ciągu dnia jeden z bezzałogowców spadł około czterech kilometrów od granicy z Polską, w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poderwało myśliwce, by zabezpieczyć polską przestrzeń powietrzną, a mieszkańcy Lubelszczyzny i Podkarpacia zostali ostrzeżeni o zagrożeniu z powietrza.

Niespokojny 17 września

Lotniska w Lublinie i Rzeszowie czasowo wstrzymały operacje lotnicze, szkoły ewakuowały uczniów z sal lekcyjnych w bezpieczniejsze miejsca. Zawieszono ruch na przejściach granicznych. Sytuacja uspokoiła się, gdy Rosjanie zakończyli swój atak.

W ostatnich dniach każdy nalot Rosji na zachodnią Ukrainę oznacza zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski – i coraz bardziej wygląda to na świadome działanie rosyjskiej armii, a nie przypadkowe zbaczanie z trasy rosyjskich bezzałogowców. Zaledwie kilka dni temu w pociąg na ukraińskiej stacji kolejowej w Jagodzinie (około kilometra od polskiej granicy) uderzył rosyjski dron, a drugi zniszczył ciężarówkę obok znajdującej się niedaleko stacji paliw.

Od tej pory trwa wzmacnianie ochrony przejść granicznych z Ukrainą. Powstają tam choćby ukrycia dla funkcjonariuszy Straży Granicznej, chronione tzw. koszami Hesco. To profesjonalne konstrukcje z drutu stalowego i geowłókniny, z których buduje się umocnienia wojskowe.

Także z innych państw codziennie docierają informacje o nowych atakach hybrydowych Rosji. Przybierają one różne formy. I jak spadające drony i rakiety to niemal codzienność Rumunii i Bułgarii, tak zachodnia Europa mierzy się z podpaleniami, atakami na infrastrukturę kolejową i lotniczą. Z kolei na morzu niedaleko Danii doszło do groźnego incydentu. Rosyjski okręt wystrzelił dwie rakiety sygnałowe w kierunku śmigłowca NATO.

Tusk: To będą krytyczne miesiące

Właśnie w tym kontekście premier Donald Tusk mówił w Sejmie o najbardziej prawdopodobnym scenariuszu na najbliższe miesiące.

„Jest to scenariusz, który zakłada poważne zdarzenia. Wymaga skupienia, powagi i mentalnej gotowości do zdawania trudnych egzaminów” – wyjaśniał. – „Ten scenariusz wydaje się dziś najbardziej prawdopodobny, ale nie jest jedynym możliwym”.

Szef rządu podkreślił, że rozpoczynająca się jesień i zima będą najbardziej krytycznym okresem w trwającej wojnie Rosji z Ukrainą. „Rosja zdecydowała się na nową strategię wojny. Przede wszystkim celem Rosji jest dziś zniszczenie w możliwie dużej skali gospodarki i logistyki Ukrainy.

Spodziewane są ciągłe uderzenia o bardzo dużej częstotliwości i intensywności na sześć głównych miast ukraińskich” – mówił Tusk.

Zaznaczył również, że Kreml wykorzystuje w walce nowego rodzaju drony – o napędzie odrzutowym. Przemieszczają się one bardzo szybko, mogą osiągać prędkość nawet 500-600 km/h. To znacząco utrudnia reagowanie i niewiele państw jest dziś przygotowanych na odparcie takiego ataku.

„W ocenie wywiadów w planie rosyjskim są także hybrydowe uderzenia dronami i rakietami na państwa wspierające Ukrainę, w tym Polskę. O tych możliwościach wspominano już od dłuższego czasu, dziś te informacje są już bardzo spójne i niestety przekonujące” – stwierdził Tusk.

(Nie)przypadkowe ataki

Rosyjskie ataki mają wyglądać na przypadkowe, choć w rzeczywistości będą dokładnie zaplanowane. Patrząc na incydenty z ostatniego tygodnia, można przypuszczać, że właśnie z takimi sytuacjami już mamy do czynienia. Ta pozorna przypadkowość ma chronić Rosję przed odpowiedzią militarną ze strony NATO.

„Mówiąc krótko: istnieje realne ryzyko, że na teren któregoś z państw, lub kilku na wschodniej flance, mogą wlatywać drony lub innego typu pociski, dokonywać nawet zniszczeń, a oficjalna narracja będzie taka, że jest to przypadek” — powiedział Donald Tusk. Podkreślił:

„Celem Rosji ma być między innymi pokazanie, że artykuł 5 NATO jest tylko teoretyczny, a nie praktyczny.”

Oczywiście filarem polskiego bezpieczeństwa wciąż jest nasze członkostwo w NATO. Nic dziwnego, że Tusk przekonywał:

„To mój gorący apel do wszystkich bez wyjątku, niezależnie od politycznych barw. Aby już nigdy w Polsce nie pojawił się żaden głos, który kwestionowałby lojalność Polski wobec sojuszników w kwestii realizacji artykułu 5. (…) Artykuł 5, lojalność sojusznicza, wierność zobowiązaniom musi stać się naszym markowym znakiem. Nasi sojusznicy muszą wiedzieć, że na Polskę zgodnie z naszymi zobowiązaniami można zawsze liczyć”.

Wszystko po to, żebyśmy my też mieli pewności, że „gdyby Rosji przyszło do głowy coś więcej niż incydent, to naprawdę możemy liczyć na szybką i skuteczną reakcję całego bloku, że nie zostaniemy sami”.

Szczucie to wykonywanie rosyjskiej strategii

Donald Tusk przestrzegał też przed promowaniem treści zgodnych z rosyjską propagandą.

„Absolutnie niezbędne jest, żebyśmy niezależnie od barw partyjnych nie uczestniczyli w promowaniu treści, na których zależy Rosji. Żeby w żadnym wypadku nie uczestniczyć, intencyjnie lub nie, w promowaniu treści, na jakich bardzo zależy Rosjanom” – mówił.

„Szczucie na Unię Europejską, na naszych sojuszników, na Ukraińców, jest wprost wykonywaniem strategii rosyjskiej. Wszyscy to muszą wreszcie zrozumieć.”

Premier podkreślił także, że strategia Rosji w tym zakresie polega na „osłabianiu woli stawiania oporu rosyjskim atakom”. Świadomość tego celu kremlowskiej propagandy jest dziś wyjątkowo ważna. Rosji chodzi bowiem o podważanie woli walki w razie bezpośredniego ataku; o budowanie przekonania wśród obywateli Polski, że nie ma po co stawiać oporu, lepiej zachować bierność niż walczyć z wrogiem.

Kremlowska propaganda dąży do osiągnięcia tego celu od lat. Zaś w ostatnich miesiącach jej działania w tym zakresie są równie intensywne, co realizowane niemal codziennie sabotaże, ataki dronami czy rakietami.

Na zdjęciu Anna Mierzyńska
Anna Mierzyńska

Analityczka mediów społecznościowych, ekspertka. Specjalizuje się w analizie zagrożeń informacyjnych, zwłaszcza rosyjskiej dezinformacji i manipulacji w sieci. Autorka książki „Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie” oraz dwóch poradników na temat zwalczania dezinformacji. Z OKO.press współpracuje jako autorka zewnętrzna. Pisze o dezinformacji, bezpieczeństwie państwa, wojnie informacyjnej oraz o internetowych trendach dotyczących polityki. Zajmuje się też monitorowaniem ruchów skrajnie prawicowych i antysystemowych.

Komentarze