Były ambasador USA w Polsce: „W administracji Trumpa są zwolennicy nowej Jałty” [WYWIAD]
Daniel Fried: Działania administracji Trumpa wobec Moskwy są głupie i szkodliwe. Ale na Trumpa można i trzeba wpłynąć. Bo przegrana Rosji w Ukrainie leży w interesie USA, a myślenie, że Rosję da się przeciągnąć na stronę USA przeciwko Chinom to myślenie amatora lub nastolatka.
Prezydent Donald Trump znów zaskoczył Ukrainę i Europę. W piątek 9 października ogłosił złagodzenie sankcji energetycznych wobec Rosji i porozumienie z Kremlem w sprawie zakupów rosyjskiego oleju napędowego. Dwa dni później jednostronnie ogłosił „rozejm energetyczny”, korzystny przede wszystkim dla Moskwy. Do tego doszły doniesienia o naciskach na Ukrainę – groźbach wstrzymania dostaw uzbrojenia i ograniczeniu współpracy wywiadowczej oraz wyłączeniach dostarczanego przez Amerykanów internetu wojskowego, kluczowego dla ukraińskiej obrony. W piątek 16 października Trump ogłosił, że wstrzymuje wejście w życie ustawy Lindsey'a Grahama o kolejnych sankcjach na Rosję. Ten ruch tłumaczył „interesem narodowym USA”.
Czy Trump próbuje porozumieć się z Putinem kosztem Ukrainy i bezpieczeństwa Europy? Czy w Waszyngtonie zwycięża myślenie o świecie podzielonym na strefy wpływów wielkich mocarstw? A może ostatnie decyzje prezydenta są przede wszystkim elementem krótkoterminowej gry politycznej i wciąż można go skłonić do zmiany kursu?
„To przerażające, że ktokolwiek poważny w amerykańskim rządzie mógłby rzeczywiście opowiadać się za strefami wpływów” – mówi w rozmowie z OKO.press Daniel Fried, były ambasador USA w Polsce.

Komentarze