W noworoczną noc w restauracji w okupowanej przez Rosję wsi Chorły w obwodzie chersońskim wskutek ataku dronowego zginęło 27 osób. Rosyjscy oficjele obwiniają ukraińskie siły zbrojne. Ukraina zaprzecza, żeby miała atakować cywili. Czy Ukraińcy celowali w restaurację? Czy odbywało się tam spotkanie rosyjskich wojskowych i kolaborantów
W nocy z 31 grudnia na 1 stycznia w okupowanej przez Rosję letniskowej wsi Chorły w obwodzie chersońskim – położonej na półwyspie Gorki Kut, oblewanym przez Morze Czarne i przypominającym kształtem Krym (nazywany „Małym Krymem”) – rozległy się wybuchy.
To było kiedyś letnisko. Dziś jest to miejscowość praktycznie przyfrontowa.
Rano, 1 stycznia, Władimir Saldo, szef chersońskiej okupacyjnej administracji i zdrajca Ukrainy poinformował o „krwawej zbrodni reżimu kijowskiego”. Według Saldy Ukraińcy przeprowadzili „celowy” atak dronowy na miejsce, gdzie „mirnyje żytieli”, czyli cywile, świętowali Nowy Rok.
Trzy bezzałogowe statki powietrzne – jeden z nich z mieszanką zapalającą – miały uderzyć w kawiarnię i hotel w Chorłach.
„Według wstępnych danych ponad 50 osób zostało rannych, a 24 osoby zginęły. Liczby są wciąż weryfikowane… Wiele osób spłonęło żywcem. Zginęło dziecko” – napisał kolaborant. Dodał, że pożar ugaszono dopiero nad ranem. 2 stycznia mowa już była o 27 zabitych.
Na miejsce pojechała rosyjska telewizja i odkryła tam kawałek skrzydła drona z ukraińskim napisem.
Saldo poinformował, że zawiadomił o ataku samego prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina (Saldo opowiada o rozmowach z Putinem regularnie – w ten sposób daje do zrozumienia, że o trudnej sytuacji okupowanego regionu Ukrainy wie władza zwierzchnia i nie ma co się jej skarżyć). Saldo obiecał też opublikować listę ofiar śmiertelnych, szybko dodając, że konieczna będzie identyfikacja genetyczna, gdyż zwłoki są całkowicie zwęglone.
W restauracji miało świętować około stu osób, 27 zginęło, 29 zostało rannych, w tym pięcioro dzieci. I choć telewizja pokazywała 1 stycznia odłamki drona z ukraińskim napisami, agencja RIA Nowosti ogłosiła 2 stycznia, że
„do ataku wykorzystano bezzałogowe samoloty zwiadowcze wyprodukowane przez kraje NATO”.
A według Saldo w „ataku terrorystycznym” – jak o wydarzeniu mówią rosyjskie władze oraz kolaboranci (Komisja śledcza też wszczęła postępowanie karne w sprawie zamachu terrorystycznego) – mogli wziąć udział „brytyjskie służby specjalne”.
Tymczasem od początku tygodnia – czyli od „ataku na państwową rezydencję Putina nad jeziorem Wałdaj” 28 grudnia – w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej narasta antyukraińska agresja. Kiedy CIA podważyła wersję o „ataku na dom Putina”, władze opowiedziały o Chorłach. Rosyjscy oficjele kolejny dzień wzywają do zniszczenia Ukrainy.
„Atak terrorystyczny w Chorłach, na bezbronne kobiety i dzieci, jest symptomem agonii, jakiej doświadcza obecnie reżim w Kijowie” – powiedział Saldo.
Przewodnicząca Rady Federacji (izby wyższej parlamentu) Walentyna Matwijenko oświadczyła, że zmasowany atak dronów Sił Zbrojnych Ukrainy na obwód chersoński przekonuje Rosję o słuszności jej żądań. Wzmacnia też jej determinację w dążeniu do osiągnięcia „wszystkich celów specjalnej operacji wojskowej tak szybko, jak to możliwe”.
Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa obwiniła w ataku nie tylko Ukrainę, ale też Zachód, podkreśliła, że wszyscy, „którzy sponsorują terrorystycznych skurwysynów na Ukrainie”, ponoszą winę za śmierć cywilów po ataku reżimu w Kijowie na restaurację w obwodzie chersońskim w sylwestra. Zacharowa porównywała atak na Chorły z atakiem na białoruski Chatyń w czasach II wojny światowej. Jest to miejsce hitlerowskiego mordu szczególnie celebrowane w Rosji. Dlaczego? Ze względu na transkrypcję nazwy na angielski: Khatyn pisze się prawie tak jak Katyn, a to całkowicie mąci w zachodnich głowach w sprawie sowieckich i rosyjskich zbrodni.
Rodion Mirosznik, „ambasador rosyjskiego MSZ ds. Zbrodni Reżimu Kijowskiego”, uważa, że zabójstwo cywilów w obwodzie chersońskim w sylwestra powinno spotkać się z najsurowszą oceną prawną i polityczną ze wszystkich krajów. „Zabójstwo dziesiątek cywilów przez ukraińskich bojowników nie może pozostać bezkarne”.
„Władze w Kijowie nakazały ukraińskim siłom zbrojnym brutalne mordowanie cywilów w obwodzie chersońskim za to, że wybrali życie w kraju wolnym od nazistów, Rosji, i za to, że wybrali język rosyjski jako swój ojczysty język” – powiedział agencji TASS Wiktor Wodołacki, pierwszy wiceprzewodniczący Komisji Dumy Państwowej ds. WNP, Integracji Eurazjatyckiej i Stosunków z Rodakami.
„Dzisiejsza Ukraina, pod rządami terrorystycznego reżimu Wołodymyra Zełenskiego, nie ma prawa istnieć jako państwo. Naród ukraiński będzie musiał dokonać wyboru” – powiedział ukraiński zdrajca i kum Putina Wiktor Medwedczuk, komentując atak Sił Zbrojnych Ukrainy na kawiarnię i hotel w obwodzie chersońskim.
Wobec tego nie ma mowy o żadnych negocjacjach pokojowych.
Jak pisaliśmy w OKO.press, gdyby wydarzenie w Chorłach miało charakter lokalnej imprezy, nie byłoby aż takich kłopotów z ustaleniem listy uczestników. Tak makabryczne i dramatyczne zdarzenie musiałoby ściągnąć na miejsce bliskich o krewnych.
Tych elementów jednak w rosyjskim przekazie brakuje. Telewizja rosyjska już drugi dzień relacjonuje żałobę w okupowanym obwodzie chersońskim (głównie w tymczasowej stolicy – Henniczesku, a także w Doniecku w Donbasie). Zbierała wypowiedzi „oburzonych mieszkańców”, którzy jednak nie mieli żadnego związku z zabitymi. Samo miejsce ataku pokazywane jest w rosyjskiej telewizji zza płotu, jakby w ogóle nie było dla publiczności dostępne.
„Most”, lokalny portal Chersońszczyzny pisze, że zaatakowana została restauracja „Ukraińska Chata” i hotel „Leo” w Chorłach. Ukraińscy dziennikarze zaznaczają, że to ten hotel mógł być celem ataku.
"Na opublikowanym [przez rosyjską agencję TASS] filmie wyraźnie widać, że kilka dronów zaatakowało właśnie hotel. Doznał on poważnych uszkodzeń, co najmniej czterech trafień” – utrzymują. „A lokalni mieszkańcy raczej nie mogliby mieszkać w hotelu, jak to przedstawiają rosyjskie media. Zatem z dużym prawdopodobieństwem celem byli ci, którzy mieszkali w hotelu”.
Niektóre kanały w Telegramie podają, że w restauracji mogli przebywać rosyjscy żołnierze.
„Zebrali się tam wszyscy, »crème de la crème« regionu wraz z oficerami F[ederacji] R [rosyjskiej]” – twierdzi autor portalu „Region 22”.
Jak zaznacza BBC Ukraine, o tym, że impreza w Chorłach raczej nie była organizowana przez cywilów, piszą również niektórzy przedstawiciele rosyjskiej propagandy.
„Nie wierzę, że lokalni mieszkańcy świętowali coś w tych dniach... Dopóki w Chorłach ludzie są wypędzani ze swoich domów, dopóki panuje tam strach i bezprawie, o jakim święcie może być mowa?” – pisze na swoim kanale w Telegramie Z-wolontariuszka Sania Denisowa.
„Podczas nocnego ataku na Chorły, który Rosjanie przedstawiają jako zamach terrorystyczny z ofiarami cywilnymi, mógł zginąć były szef oddziału okupacyjnej policji w Kalanczaku Siergiej Bohan” – pisze portal „Most”, powołując się na okupacyjne kanały w sieci. Rosjanie oficjalnie nie komentują tej wiadomości.
„Bohan jest zamieszany w porwania i tortury ludzi w rejonie Skadowskim [na Chersońszczyźnie]”
– pisze Ołeh Baturin, lokalny dziennikarz na łamach Centrum Śledztw Dziennikarskich. Dodaje: „Rosyjscy okupanci przekształcili kurortową wioskę Chorły w swoją bazę wojskową. Zajęli lokalne ośrodki wypoczynkowe, a znaczna część mieszkańców opuściła wioskę. Okupanci nie wpuszczają do Chorłów osób bez lokalnej rejestracji [co nie dotyczy oczywiście rosyjskich wojskowych]”.
Jewhenija Wirłycz, redaktorka naczelna innego chersońskiego portalu Kawun.City w swojej analizie pisze:
„Od początku pełnej inwazji 24 lutego 2022 roku w Chorłach nie działają żadne cywilne obiekty wypoczynkowe.
Wszystkie hotele, restauracje i ośrodki wypoczynkowe są pod kontrolą rosyjskiego wojska i administracji okupacyjnej”.
„Świętowanie w restauracjach w warunkach okupacji jest dla mieszkańców praktycznie niemożliwe. Z takich miejsc korzystają wyłącznie rosyjscy wojskowi, siły bezpieczeństwa i kolaboranci. Dotyczy to zwłaszcza imprez, w których uczestniczy ponad 70 osób – nawet z uwzględnieniem personelu.
W związku z tym Nowy Rok świętowali tam rosyjscy wojskowi i prawdopodobnie ktoś z administracji okupacyjnej” – podkreśla Wirłycz. Dziennikarka mówi, że interesujące jest to, że Rosjanie unikają podawania nazwy restauracji i hotelu, chociaż lokalizacja jest bardzo rozpoznawalna.
„Tak, rosyjscy żołnierze świętowali Nowy Rok w restauracji »Ukraińska Chata«” – pisze Wirłycz. Według dziennikarki rosyjskie media nie podają nazwy restauracji, ponieważ jest sprzeczna z rosyjską propagandą. Mówią po prostu „kawiarnia u Buganowej”, mając na myśli właścicielkę Oksanę Buganową. Sama Buganowa, jak poinformował Saldo, jest ciężko ranna. W kanałach na Telegramie były informacje, że miała „prorosyjskie poglądy”.
Rankiem 1 stycznia okupacyjne władze wezwały wszystkich, których bliscy nie wrócili z obchodów Nowego Roku, do zgłoszenia się do tzw. administracji.
„To kolejne pośrednie potwierdzenie, że w restauracji nie przebywali lokalni mieszkańcy cywilni, ale osoby, które przybyły do Chorłów już po rozpoczęciu okupacji: wojskowi, funkcjonariusze sił bezpieczeństwa i kolaboranci” – pisze Wirłycz. Dodaje:
„W przypadku śmierci lub zranienia lokalnych mieszkańców krewni zwracaliby się bezpośrednio do szpitali albo administracji okupacyjnej, wywołując zamieszanie. W Chorłach tak się nie stało – świadczy to o braku powiązań między ofiarami a lokalną społecznością. Obecnie we wsi nasilono przeszukania, wieś jest zamknięta dla odwiedzających, chociaż już wcześniej podczas okupacji trudno było się tam dostać”.
Analityk OSINT InformNapalm Anton Pawłuszko pisze:
„Od 22 roku Rosjanie lubią kwaterować swój personel nad brzegiem morza – Azowskiego lub Czarnego. Wszystkie te nadmorskie hotele, dawne radzieckie sanatoria, ośrodki wypoczynkowe i knajpki nad morzem są natomiast omijane przez miejscowych, ponieważ wszyscy doskonale rozumieją, że przebywają tam rosyjscy żołnierze. Sezon wypoczynkowy się nie rozpoczął, zwłaszcza w okupowanym Chersoniu, gdzie ciągle coś przylatuje, to drony, to coś innego. To jest strefa przyfrontowa”.
I dalej:
„Chorły – półwysep, na którym znajdują się ośrodki wypoczynkowe. W pobliżu znajduje się Skadowsk [zaatakowany przez Ukraińców w sierpniu – red.], dalej Portowe i Czarnomorskie, gdzie stale coś przylatuje [radary antydronowe w Czarnomorskim zostały trafione przez Ukraińców 28 grudnia – red.]. Gdzieś tutaj stale stoi pierwsza linia rosyjskiej obrony przeciwlotniczej, aby odeprzeć drony lecące na Krym [...]. Tam też startują rosyjskie łodzie patrolowe [...]. Tam też łodzie i straż graniczna, chroniąca przed DRG Kosę Tendrowską. Wojskowy jest tam na wojskowym”.
„Krymskij wieter” również pisze, że według ich źródeł w restauracji Nowy Rok świętowali „rosyjscy żołnierze, ich rodziny, a także lokalni kolaboranci”.
Nie byłby to pierwszy ukraiński atak na świętujących Nowy Rok rosyjskich wojskowych. 1 stycznia 2023 roku trafili w bawiących się rosyjskich żołnierzy w Makijiwce:
Rzecznik Generalnego Sztabu Ukrainy Dmytro Lychowij w komentarzu agencji Interfax-Ukraina powiedział:
„Siły obronne Ukrainy przestrzegają norm międzynarodowego prawa humanitarnego i atakują wyłącznie cele wojskowe przeciwnika, obiekty kompleksu paliwowo-energetycznego Federacji Rosyjskiej oraz inne legalne cele, mając na celu zmniejszenie potencjału militarnego kraju agresora”.
Natomiast, jak zaznaczył Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy, rosyjscy propagandyści i wojskowo-polityczne kierownictwo Federacji Rosyjskiej wielokrotnie uciekali się do dezinformacji i fałszywych oświadczeń, w szczególności w celu wywarcia wpływu na międzynarodowych partnerów Ukrainy i przebieg rozmów pokojowych.
Nie jest więc jasne, kto stoi za operacją. Natomiast dziś, 2 stycznia, Służba Wywiadu Zewnętrznego Ukrainy ostrzegła, że Kreml kontynuuje kompleksową specjalną operację mającą na celu zakłócenie rozmów pokojowych prowadzonych przy pośrednictwie Stanów Zjednoczonych.
„Po tzw. »ataku na rezydencję Putina« obserwujemy rozpowszechnianie przez Kreml nowych sfabrykowanych informacji, mających na celu przygotowanie rosyjskiej i zagranicznej opinii publicznej do dalszej eskalacji.
Z dużym prawdopodobieństwem przewidujemy przejście od manipulacyjnego wpływu do zbrojnej prowokacji służb specjalnych FR, która spowoduje znaczne ofiary ludzkie. Przewidywany czas – w przeddzień lub w trakcie obchodów Bożego Narodzenia według kalendarza juliańskiego (7 stycznia)” – pisze ukraiński wywiad. Jak zaznaczają wywiadowcy, „w celu sfałszowania dowodów udziału Ukrainy planuje się wykorzystać fragmenty uderzeniowych bezzałogowych statków powietrznych zachodniej produkcji, które
zostaną dostarczone na miejsce prowokacji z linii starć bojowych”.
I dalej:
„Wykorzystywanie strachu i dokonywanie aktów terrorystycznych z ofiarami śmiertelnymi pod »obcą flagą« całkowicie odpowiada stylowi działania rosyjskich służb specjalnych. Reżim Putina wielokrotnie stosował tę taktykę w Rosji, a obecnie ten sam model jest eksportowany na zewnątrz, co pośrednio potwierdzają publiczne oświadczenia najwyższych urzędników rosyjskich”.
Niestety, atak w Chorłach (niezależnie kto za niego jest odpowiedzialny) może być pretekstem do odwetu albo prowokacji na dużo większą skalę.
Przy tym wszystkim warto zwrócić uwagę na zmianę w opowieści władz rosyjskich o wojnie. Przez cały zeszły rok Rosja była ostrzeliwana przez Ukraińców. Ostrzał dotyczył głównie infrastruktury energetycznej, rafinerii, zbiorników paliw, portów naftowych, elektrociepłowni, ale także fabryk produkujących na front i magazynów broni.
Do tej pory w oficjalnym przekazie rosyjskim nie ma o tym mowy – choć z naszej mapki, opartej tylko na przekazach medialnych, wynika, że praktycznie całe zajmowane przez Rosjan wybrzeże Morza Czarnego jest pod ostrzałem.
W Nowy Rok Ukraińcy trafili po raz kolejny rafinerię ilską koło Krasnodaru oraz magazyny paliw w Ludinowie w obwodzie kałużskim i Almietjewsku w Tatarstanie.
Od listopada rosyjski MON podaje w komunikatach, że średnio każdego dnia zestrzeliwuje nad Rosją 150-200 dronów. W tym tygodniu – już średnio 235. Do tego 1 stycznia dziennik telewizyjny „Wiesti” po raz pierwszy podały, że
„nie każdy dron udaje się zestrzelić”.
Ilustrował to duży materiał o ukraińskich atakach z całego roku. Jakby Rosjan próbowano oswoić z tym zjawiskiem. 2 stycznia „Wiesti” podały, że „ukraińskie ataki dronowe na Rosję wzrosły”. Ilustrował to zdjęciami z przygranicznego Białogrodu, który jest ostrzeliwany ponad rok, bo obwód jest zapleczem frontu. Do tej pory jednak widza o tym rosyjska propaganda nie informowała.
Rosyjskie władze powtarzają, że Ukraińcy atakują w Rosji cele cywilne, a Rosjanie w Ukrainie – wyłącznie cele militarne. W ostatnich miesiącach dodają jednak, że także „cele umożliwiające prowadzenie wojny”. Obecnie informacje o ostrzale Ukrainy nie są pokazywane jako dowód zwycięstwa Rosji, ale jako „sprawiedliwy odwet”. Tak właśnie było 2 stycznia 2026:
Chorły w oficjalnym przekazie pozwalają utrwalić opowieść o „cywilnych ofiarach w Rosji” i przedstawić mieszkańców państwa Putina jako niewinne ofiary wojny najeźdźczej Rosji. Chorły w oficjalnym przekazie zastąpiły już Wałdaj i opowieść o „ataku na rezydencję Putina”. Propaganda nie podała wprawdzie, że CIA odrzuciła wersję o zamachu na Putina, ale temat rezydencji porzuciły. Chorły pozwalają podtrzymać narrację o konieczności krwawej zemsty na Ukrainie.
Oraz o konieczności dalszego prowadzenia wojny.
Jest dziennikarką, reporterką. Ukończyła studia dziennikarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisała na portalu dla Ukraińców w Krakowie — UAinKraków.pl oraz do charkowskiego Gwara Media. W OKO.press pisze o wojnie Rosji przeciwko Ukrainie oraz jej skutkach, codzienności wojennej Ukraińców. Opisuje również wyzwania ukraińskich uchodźców w Polsce, np. związane z edukacją dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Od czasu do czasu uczestniczy w debatach oraz wydarzeniach poświęconych tematowi wojny w Ukrainie.
Jest dziennikarką, reporterką. Ukończyła studia dziennikarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisała na portalu dla Ukraińców w Krakowie — UAinKraków.pl oraz do charkowskiego Gwara Media. W OKO.press pisze o wojnie Rosji przeciwko Ukrainie oraz jej skutkach, codzienności wojennej Ukraińców. Opisuje również wyzwania ukraińskich uchodźców w Polsce, np. związane z edukacją dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Od czasu do czasu uczestniczy w debatach oraz wydarzeniach poświęconych tematowi wojny w Ukrainie.
Z wykształcenia historyczka. Od 1989 do 2011 r. reporterka sejmowa, a potem redaktorka w „Gazecie Wyborczej”, do grudnia 2015 r. - w administracji rządowej (w zespołach, które przygotowały nową ustawę o zbiórkach publicznych i zmieniły – na krótko – zasady konsultacji publicznych). Do lipca 2021 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Laureatka Pióra Nadziei 2022, nagrody Amnesty International, i Lodołamacza 2024 (za teksty o prawach osób z niepełnosprawnościami)
Z wykształcenia historyczka. Od 1989 do 2011 r. reporterka sejmowa, a potem redaktorka w „Gazecie Wyborczej”, do grudnia 2015 r. - w administracji rządowej (w zespołach, które przygotowały nową ustawę o zbiórkach publicznych i zmieniły – na krótko – zasady konsultacji publicznych). Do lipca 2021 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Laureatka Pióra Nadziei 2022, nagrody Amnesty International, i Lodołamacza 2024 (za teksty o prawach osób z niepełnosprawnościami)
Komentarze