0:00
Prawa autorskie: Jens Schlueter / AFPJens Schlueter / AFP
29 grudnia 2022

Większość Polaków: Niemcy chcą nas zdominować. Co na to Niemcy? Sondaż Ipsos w obu krajach

Niemcy odrzucają narrację PiS o podporządkowywaniu sobie Polski. U nas zgadza się z nią większość (52 do 44 proc.). Dla ludzi uboższych niemiecki straszak jest formą oswajania lęku, niewykształconym porządkuje obraz świata - sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK.FM

Wydrukuj

Czy Niemcy biorą Polskę pod but?

W polsko-niemieckim sondażu Ipsos dla OKO.press i TOK.FM sprawdziliśmy, jak w obu krajach oceniana jest narracja PiS i ulubiony temat Jarosława Kaczyńskiego o Niemczech, które mają wykorzystywać UE, by podporządkować sobie Polskę. Na wykresie widać szokującą różnicę odpowiedzi:

Teza o niemieckim podstępnym hegemonie jest akceptowana w Polsce przez większość (52 proc. do 44 proc.), przy czym aż jedna trzecia (32 proc.) Polek i Polaków zdecydowanie twierdzi, że właśnie tak jest, jak głosi PiS.

Wysoki poziom antyniemieckich uprzedzeń i podejrzeń jest sukcesem Kaczyńskiego, który od lat ostrzega przed "przekształceniem UE w IV Rzeszę", do znudzenia powtarza, że "planowano, że Polska będzie niepodległa, ale podporządkowana Niemcom i pilnowano, by nie doścignęła Niemiec”. Lider PiS wpisuje w ten kontekst Donalda Tuska: „Tusk jest nadzieją polskiej niewoli i polskiego podporządkowania pod but niemiecki”. Niemcy do zniewolenia Polski wykorzystują Unię Europejską: „W UE obowiązuje zasada »kto silniejszy, ten lepszy«. A ponieważ najsilniejsi są Niemcy, to stara neoimperialna niemiecka koncepcja [Mitteleuropy] wciąż funkcjonuje”.

W Niemczech z tezą o podporządkowywaniu Polski zgadza się ledwie 7 proc., trzy czwarte jest przeciw, w tym aż połowa Niemek i Niemców zdecydowanie. 17 proc. wybrało "trudno powiedzieć", zapewne dlatego, że uznali temat za zbyt egzotyczny.

Niemieckie odpowiedzi są tak skrajne, że nie widać niemal żadnego ich zróżnicowania. Jedynie w grupie osób najlepiej wykształconych pojawiło się więcej niż wśród osób mniej wyedukowanych ocen "zdecydowanie nie". Może to oznaczać, że lepiej zorientowani w polityce niemieckiej i europejskiej uznają oskarżenia polskich władz za szczególnie niesprawiedliwe.

Z drugiej strony, tak jak w poprzednich pytaniach, osoby regularnie praktykujące (minimum 1-2 razy w miesiącu) były nieco bardziej podatne na narrację polskiej prawicy - 19 proc. zgodziło się z tym, że Niemcy chcą podporządkować sobie Polskę. Ale osób praktykujących (protestantów, katolików, muzułmanów etc.) jest w Niemczech już tylko 11 proc. (w Polsce ich liczba także spada, ale w naszym grudniowym sondażu wyniosła cztery razy więcej - 45 proc.).

Igrzyska antyniemieckie dla ubogich

O ile niemieckie wyniki są równe jak mazowieckie pole, to polskie przypominają Alpy Bawarskie z dużą amplitudą odpowiedzi w grupach socjodemograficznych. Przegląd zaczniemy tym razem od zamożności, którą mierzyliśmy pytaniem o poziom dochodów na osobę w rodzinie. Punktem zwrotnym okazuje się tu 2500 zł. Wśród tych, których dochody są mniejsze zagrożenie niemieckie widzi aż dwie trzecie.

Wynik może wydawać się dziwny: dlaczego osoby zamożniejsze widzą Niemców jako mniej zaborczych? Czy wyższy status materialny chroni przed jakąś formą niemieckiej ingerencji, która z kolei stanowi szczególne zagrożenie dla osób uboższych?

Czy tylko zamożniejsi skorzystali na wspieranej przez Niemcy polskiej akcesji do UE w 2004 roku i ogromnej współpracy gospodarczej (Niemcy pierwszym partnerem Polski, Polska – piątym Niemiec)? Czy ubożsi tracą na emigracji zarobkowej do Niemiec, gdzie wg federalnego urzędu statystycznego mieszka obecnie 870 tys. osób z polskim obywatelstwem oraz ponad 2 mln osób z tzw. polskim tłem migracyjnym?

Nasuwa się inna odpowiedź. Ludzie ubożsi mają wyższy poziom uogólnionego lęku, zwłaszcza teraz, gdy mamy wojnę za granicą z Ukrainą, a także wysoką inflację i zagrożenie jeszcze cięższym kryzysem.

Te obawy może koić znalezienie tzw. obiektu zastępczego, czyli wyraźnego sprawcy zagrożenia, na którego można skierować złość i przy okazji obarczyć go winą za nasze niepowodzenia. Przyjęcie narracji podpowiadanej przez PiS chroni zatem przed przypisywanie sobie, swojej grupie, swojemu krajowi i jego władzom odpowiedzialności za odczuwane poczucie zagrożenia.

Ponadto ludzie ubożsi, których status materialny poprawił się w pierwszej fazie rządów PiS (głównie dzięki programowi 500 plus), a obecnie relatywnie tracą więcej na wysokiej inflacji, symbolicznie obwiniając Niemcy mogą zachować swoje zaufanie do partii Kaczyńskiego. To pozwala im zachować też nadzieje związane z dalszym ciągiem "dobrej zmiany".

W tej grupie najuboższych obywateli i obywatelek (z dochodem do 2500 zł na osobę w rodzinie) poparcie dla PiS wyniosło w naszym sondażu aż 51 proc.:

W zestawieniu z sondażem partyjnym wśród wszystkich osób badanych (patrz niżej) widać, że wśród najuboższych:

  • PiS zyskuje aż 17 pkt proc.,
  • KO traci 9 pkt proc.,
  • Polska 2050, Lewica i Konfederacja tracą po 2-3 pkt proc., a
  • PSL minimalnie zyskuje i osiąga 5 proc.

Młodsze kobiety Niemców się nie boją

Na przyjęcie postawy antyniemieckiej bardziej gotowi są Polacy niż Polki. Mężczyźni w większości (56 do 41 proc.) twierdzą, że Niemcy chcą sobie Polskę podporządkować, u kobiet odpowiedzi były w równowadze (49 do 48 proc.).

Zależność od wieku badanych jest nie tak klarowna, poza tym, że najstarsi najczęściej (62 proc.) widzą niemieckie zagrożenie, a najmłodsi (18-29 lat) oraz czterdziestolatkowie - najrzadziej (40-41 proc.).

Gdy połączymy oba te wymiary uzyskujemy obraz tak wyrazisty, że zaskakujący nawet dla OKO.press, które systematycznie analizuje postawy młodych Polek i Polaków. Dla większej czytelności (zwłaszcza na ekranie komórki) pominęliśmy odpowiedzi "trudno powiedzieć" (było ich ledwie 2-4 proc.).

Jak widać, największa różnica występuje wśród młodych dorosłych (18-39 lat). Polacy w tym wieku zdecydowanie (1,6 raza) częściej przypisują Niemcom niecne zamiary wobec Polski, młode Polki dokładnie na odwrót - 1,6 raza rzadziej.

Podejrzliwość wobec Niemców wśród młodszych facetów może się wiązać z ich upodobaniem do narodowej narracji i kultu walki zbrojnej, co wyraża się wysokim poparciem Konfederacji - 22 proc. (drugi wynik za KO - 26 proc., a przed PiS - 16 proc., Lewicą - 9 proc., Polską 2050 - 6 proc. i PSL - 5 proc.).

Jak wiemy z poprzednich sondaży, Polki do czterdziestki mają zgoła odmienne sympatie, lewicową wrażliwość, wyczucie praw kobiet i osób LGBT. 26 proc. z nich wybiera KO, 24 proc. Lewicę, 18 Hołownię, 10 proc. PiS i 8 proc. Konfederację, PSL - 0 proc..

Od 2016 roku w kolejnych protestach kobiet skandowane jest hasło "Beata (a potem Mateusz), niestety, twój rząd obalą kobiety". Hasło pozostaje niespełniona zapowiedzią, ale odchodzenie młodych Polek (i Polaków) od PiS stało się faktem, zwłaszcza po wyroku tzw. TK z listopada 2020. PiS nie zachęci ich do siebie także budzeniem antygermańskich demonów.

Wykształcenie chroni przed germanofobią

Niemcy - jak każde państwo - kierują się interesem narodowym, a ich polityka wobec Rosji Putina oparta była na naiwnych i fałszywych założeniach. Nie zmienia to faktu, że teza o Niemcach wykorzystujących pozycję w UE, żeby podporządkować sobie Polskę, jest typową teorią spiskową, odklejoną od rzeczywistości.

Tego typu myślenie łatwiej trafia do ludzi o mniejszych umiejętnościach myślenia analitycznego czy krytycznego, jakie - lepiej lub gorzej - ćwiczymy podczas kolejnych lat edukacji. Widać to na wykresie:

Spadek wiary w niemiecki spisek przeciwko Polsce postępuje wraz z wykształceniem. I odwrotnie - odrzucenie tezy propagandy PiS rośnie liniowo wraz z edukacją. Jednak dopiero na poziomie uniwersyteckim przeważa odpowiedź "nie".

Na łonie natury Niemiec bardziej straszny

Jak widać na kolejnym wykresie różnica pojawia się między skrajnymi miejscami zamieszkania: na wsi, na wiejskim łonie natury poczucie zagrożenia ze strony Niemiec przeważa prawie dwukrotnie (1,8 raza - 62 proc. do 35 proc.), w wielkomiejskim smogu odwrotnie - odpowiedzi "nie" jest 1,7 raza więcej. W metropoliach jest też najwyższy odsetek niezdecydowanych (8 proc.), we wszystkich innych grupach socjoekonomicznych nie przekraczał 5 proc.

Kontakt z Kościołem katolickim nie sprzyja budowaniu zaufania do Niemiec. Wśród osób, które chodzą do kościoła regularnie (nie rzadziej niż 1-2 razy w miesiącu) obawę przez Niemcami odczuwa 66 proc., a nie widzi zagrożenia 30 proc. Wśród tych, którzy chodzą do kościoła kilka razy w roku (co de facto oznacza brak kontaktu z tą instytucją) lub wcale - lęki wyraża 41 proc., a nie boi się 56 proc.

Elektorat PiS boi się w 95 proc., elektoraty opozycji (prawie) odwrotnie

Wszystkie omówione wyżej czynniki socjodemograficzne łączą się z sympatiami politycznymi. Jak wiele razy wskazywaliśmy, głosowaniu na PiS sprzyja starszy wiek, wykształcenie podstawowe i zawodowe, mniejsze dochody, wyższa religijność oraz zamieszkiwanie na wsi i w miastach do 20 tys. W dodatku wchodzą w interakcje np. wyższe wykształcenie oznacza wyższe dochody, religijność na wsi jest wyższa itp.

Elektorat PiS ma zatem wysoki poziom antyniemieckich uprzedzeń ze względu na sam swój profil socjodemograficzny. Ale zależność jest oczywiście przede wszystkim bezpośrednia: wyborca i wyborczyni PiS ma zaufanie do partyjnych przekazów i dostaje je w dużej dawce obcując z mediami publicznymi, przede wszystkim TVP, która jest najłatwiejszym źródłem informacji w mniejszych ośrodkach.

Wręcz obsesyjne nasilenie przekazu antyniemieckiego w kampanii wyborczej, jaką Jarosław Kaczyński prowadzi już de facto od kilku miesięcy, sprawia, że postawy elektoratu PiS są skrajnie ujednolicone - aż 95 proc. osób głosujących na PiS uważa, że Niemcy chcą sobie Polskę podporządkować.

Elektoraty opozycji demokratycznej zdecydowanie odrzucają tezę o germańskim spisku. Różnicę między nimi widać dopiero, gdy spojrzymy na odsetki odpowiedzi "zdecydowanie nie zgadzam się". W elektoracie KO jest ich aż 56 proc., a "raczej nie zgadza się" 29 proc.; w elektoracie Lewicy: "zdecydowanie" - 37 proc., a raczej 43 proc., w elektoracie Polski 2050 - 36 do 45 proc.

Propaganda PiS przedstawia Donalda Tuska jako "obcego", nie Polaka, momentami wręcz jako Niemca. Zwolennicy jego partii kategorycznie odrzucają myślenie o zachodnim sąsiedzie jako zagrożeniu dla Polski.

Uderzające, że wśród 32 proc. osób badanych, które deklarują, że nie wezmą udziału w wyborach, obawy przez niemiecką dominacją odczuwa aż 56 proc., a nie odczuwa tylko 39 proc. Oznacza to wyższy poziom uprzedzeń niż w całej populacji. To niepokojący sygnał dla debaty publicznej, bo taki stan postaw może zachęcać PiS do dalszego podgrzewania germanofobii, aby w ten sposób łowić nowych zwolenników.

Artykuł jest kolejną odsłoną sondażowej współpracy OKO.press i TOK.FM . W części krajowej grudniowego sondażu pokazaliśmy, jaki jest obecnie "sufit poparcia" dla PiS:

Sprawdziliśmy też, jakie byłoby poparcie dla Donalda Tuska jako ewentualnego premiera po coraz bardziej prawdopodobnej wygranej opozycji w wyborach 2023 roku:

Powtórzyliśmy nasze kanoniczne pytanie, czy w Polsce rządzonej przez PiS następuje dobra czy zła zmiana:

W części sondażu, która prowadzona była w Niemczech i w Polsce sprawdziliśmy czy na Święta i Nowy Rok życzymy sobie nawzajem dalszego trwania czy zmiany obecnych rządów:

Zapytaliśmy też w obu krajach o to, jak ludzie oceniają przeszłość swego narodu, czy są z niej raczej dumni, czy się jej wstydzą. Także te odpowiedzi nas zaskoczyły:

Sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM metodą CATI (telefonicznie) 19-21 grudnia 2022, na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie dorosłych Polek i Polaków, N=1000;

Sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM metodą CAWI 16-21 grudnia 2022, na próbie dorosłych Niemców i Niemek N = 1010 osób. Kontrolowano rozkłady wieku, płci i wielkość miejscowości, tak by były zgodne z proporcjami dla dorosłej populacji Niemiec.

Jak mówił OKO.press odpowiedzialny za oba sondaże dyrektor Paweł Predko z Ipsos, w Niemczech wiarygodność badań na panelach internetowych jest większa niż w Polsce, z uwagi na niemal powszechny dostęp do sieci i intensywne używanie internetu przez wszystkie grupy społeczne.

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne