Przejęcie przez PiS kontroli nad sądami może uderzyć we wszystkich obywateli. Ich interesy będą zagrożone w sprawach podatkowych, dotyczących odszkodowań od Skarbu Państwa, sporów z urzędami, lokalnymi politykami, ich krewnymi lub znajomymi. Zagrożona będzie też niezależność wyborów. Jak to możliwe? OKO.press wyjaśnia na przykładach

W nocy z 14 na 15 lipca 2017 Senat przyjął ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i o ustroju sądów powszechnych. Czekają już tylko na podpis prezydenta. Jeszcze w tym miesiącu ma być uchwalona ustawa o Sądzie Najwyższym. Ten pakiet ustaw pozwoli ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze na wymianę wszystkich sędziów SN oraz prezesów sądów powszechnych, a za ich pośrednictwem będzie mógł wpływać na wyroki wydawane przez sędziów.

Propaganda PiS próbuje wmówić Polakom, że niezależność sądów służyła tylko interesom „kasty sędziowskiej”, a powierzenie politykom kontroli nad sądami będzie przywróceniem władzy Narodowi. W rzeczywistości będzie wręcz przeciwnie. Przekazanie politykom kontroli nad sądami będzie oznaczać zwiększenie ich władzy kosztem obywateli. Więcej władzy dostanie nie Naród, tylko PiS.

W sądach zderzenie interesów władzy i obywateli odbywa się w sprawach różnych rodzajów. Nie trzeba mieć związku z wielką polityką, żeby skok na sądownictwo odczuć na własnej skórze.

1. Wypadek drogowy z udziałem polityka

Przykład: Sebastian K., który przypadkiem wjechał w drogę kolumny rządowej wiozącej premier Szydło.

Natychmiast po wypadku został zatrzymany przez policję. Sąd po zażaleniu jego obrońcy uznał, że było to bezzasadne.

Posłowie PO złożyli zawiadomienie do prokuratury o tym, że podczas zatrzymania policjanci i prokurator przekroczyli uprawnienia i nie dopełnili obowiązków. Sąd może nakazać prokuraturze wszczęcie tego śledztwa, a następnie sąd oceni, czy doszło do nadużyć.

W końcu sąd oceni, czy Sebastian K. jest winny spowodowania wypadku, za co grozi mu do trzech lat więzienia.

Jeśli wina leżała po stronie funkcjonariuszy BOR ochraniających premier, rządowi może zależeć, by nie wyszło to na jaw. Wyrok skazujący BOR-owców mógłby sugerować, że premier nie dba o bezpieczeństwo obywateli. A sędzia zależny od ministra Ziobry może nie mieć dość odwagi, by orzec, że to premier zawiniła.

W podobnej sytuacji może znaleźć się każdy kierowca. Równie niebezpieczne, co wypadki z udziałem limuzyn BOR, mogą być kolizje z lokalnymi politykami PiS, ich rodzinami czy znajomymi.

2. Odsetki, kredyty, odszkodowania

Do Skarbu Państwa należą m.in.: Powszechny Zakład Ubezpieczeń, banki PKO BP i PKO SA. Za koszty naprawy samochodu, w który wjechał miejski autobus odszkodowanie powinien zapłacić PZU. Jeśli odmówi zapłaty za koszt naprawy auta albo zaniży jego wartość, kierowca może odwołać się do sądu. Jeśli politycy przejmą kontrolę nad sędziami, szanse PZU na wygrane w sądach mogą się zwiększyć.

Na politycznej kontroli nad sądami mogą też zyskać państwowe banki w sprawach dotyczących kredytów bankowych czy źle naliczonych odsetek.

Sędziowie mogą czuć się w obowiązku bardziej bronić interesów Skarbu Państwa niż sprawiedliwości.

3. Odszkodowania od Skarbu Państwa

Przedsiębiorca domagający się odszkodowania za to, że niesłusznie trafił do aresztu na 3 tygodnie, a 11 lat spędził na ławie oskarżonych, przez co rozpadła się jego rodzina i firma. Sąd oceni, czy należy mu się 48 mln zł od Skarbu Państwa.

Gdy przez działkę należącą do prywatnej osoby wojewoda lub urząd gminy zaplanuje przeprowadzenie drogi lub gazociągu, należy jej się odszkodowanie. Jeśli właściciel działki nie zgadza się z wyceną jej wartości, może odwołać się do sądu administracyjnego.

Ustawy przepychane teraz przez Ziobrę sądów administracyjnych nie dotyczą, ale ich “reforma” to tylko kwestia czasu. A sędziowie administracyjni, widząc co dzieje się w sądownictwie powszechnym, już teraz czują się zagrożeni.

4. Emerytury i renty

Sądy rozstrzygają odwołania od decyzji w sprawach rent i emerytur przyznawanych przez ZUS. W 2014 roku w 29 proc. przypadków uznały, że ZUS popełnił błąd. Jeśli rząd uzna, że dla Skarbu Państwa jest to niekorzystny odsetek, może wywierać naciski na prezesów sądów, by go obniżyli.

5. Zwolnienie z pracy z powodów politycznych lub światopoglądowych

Nauczyciel wychowania fizycznego z Żagania został zgłoszony przez dyrektora szkoły do wojewódzkiej komisji dyscyplinarnej za podzielenie się na Facebooku odcinkiem “Ucha prezesa” i rysunkiem broniącym Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Rzecznik dyscyplinarny w końcu umorzył sprawę. Gdyby jednak nauczyciel mocniej podpadł władzy, nie miałby szans na odwołanie do niezależnej instancji. Nad komisją wojewódzką jest komisja przy ministrze edukacji Annie Zalewskiej, a od jej postanowienia można odwołać się do sądu apelacyjnego, którego prezesa wybierze Zbigniew Ziobro.

Po obsadzeniu przez PiS zarządu Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych w ciągu pół roku zwolniono z niej ponad stu pracowników, w tym ojca nieuleczalnie chorej dziewczynki i wdowca z trójką dzieci. Prezes Piotr Woyciechowski osobiście zaprasza pracowników na odbywające się na terenie zakładu msze.

Czy pracownik PWPW zwolniony z powodu nie dość ochoczego uczęszczania na msze miałby szanse w sądzie pracy uzależnionym od polityków?

6. Szykany na tle światopoglądowym.

Nauczycielka z Krapkowic była szykanowana przez dyrekcję szkoły i innych nauczycieli za to, że w 2013 roku w pokoju nauczycielskim zdjęła krzyż ze ściany. Sąd pierwszej instancji uznał, że dopuścili się dyskryminacji na tle wyznaniowym, sąd II instancji podtrzymał to postanowienie. Nauczycielka miała dostać 5 tys. zł odszkodowania i przeprosiny w lokalnej prasie. Ten wyrok nie spodobał się jednak Zbigniewowi Ziobrze. Po jego interwencji prokuratura złożyła skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego.

Można być dyskryminowanym w pracy, w szkole i na ulicy. Ze względu na wyznanie, światopogląd, płeć, wiek, rasę czy orientację seksualną. Obecnie sądy bronią dyskryminowanych, ale politycy obozu PiS – w tym Zbigniew Ziobro – często ochronę dyskryminowanych grup i osób uznają za atak na prawa większości. Sędziowie mogą się spodziewać, że będą nagradzani za podzielanie ich poglądów.

7. Udział obywatela w demonstracjach

Warszawska policja na swojej stronie opublikowała zdjęcia uczestników demonstracji pod Sejmem 16 grudnia 2016 roku, sugerując, że popełnili przestępstwa. Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich naruszyła w ten sposób zasadę domniemania niewinności i dobra osobiste demonstrujących. Reprezentujący demonstrantów adwokat zapowiedział pozew.

Podlegająca ministrowi Mariuszowi Błaszczakowi policja twierdzi, że działała na polecenie prokuratora kierującego sprawą. Podlegająca Ziobrze prokuratura – że żadnego polecenia nie wydawała.

Sąd oceni, czy demonstrujący przeciwko działaniom posłów PiS łamali prawo (zarzucono im m.in. znieważanie dziennikarzy TVP). Następnie – czy policja lub prokuratura łamała prawo, decydując o publikacji ich wizerunków i czy należy im się odszkodowanie.

8. Dobra osobiste obywatela

Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki oskarżył mieszkańców okolic rodzinnego Opola o fałszowanie konsultacji w sprawie zmiany jego granic. Skierowali sprawę do sądu, a ten uznał, że wiceministra sprawiedliwości w tej kwestii nie chroni immunitet i dopuścił do jego przesłuchania. Czy sędzia podjąłby taką samą decyzję, gdyby o jego pozycji zawodowej decydowało Ministerstwo Sprawiedliwości?

Pomówienie może być narzędziem w walce z konkurencją polityczną, ale także gospodarczą. Nie trzeba zadzierać z ministrem, żeby tego doświadczyć. Jeśli radny PiS publicznie oskarży swojego lokalnego wroga o bicie żony czy okradanie klientów, ucierpi na tym jego wizerunek, życie rodzinne i interesy. Z fałszywych zarzutów mógłby oczyścić go sąd i przyznać zadośćuczynienie za straty. Ale czy zrobi to, jeśli ten sam radny może mieć wpływ na prezesa sądu?

9. Niezależność mediów

Izba Administracji Skarbowej zażądała od TVN zapłaty 110 mln zaległego podatku za połączenie platformy „n” z Cyfrą + w 2012 roku. Stacja tłumaczy, że przed podjęciem transakcji konsultowała się w jej sprawie z Ministerstwem Finansów, a podczas kontroli podatkowej w 2013 roku nie dopatrzono się żadnych nieprawidłowości. TVN zapowiedział, że zapłaci, ale od decyzji o naliczeniu podatku odwoła się do sądu.

110 mln zł podatku to nie tylko zastrzyk gotówki dla Skarbu Państwa, ale być może także forma nacisku władzy na niezależną i krytyczną wobec niej telewizję. PiS od miesięcy zapowiada, że „zrepolonizuje” media, a TVN należy do amerykańskiego koncernu Scripps Networks Interactive.

Nękanie właścicieli mediów karami finansowymi może doprowadzić do tego, że będą ostrożniej mówić o rządzących lub w ogóle wycofają się z rynku (według informacji „Newsweeka” Jarosław Kaczyński rozmawiał już z właścicielami TVN o odkupieniu TVN24). W obu przypadkach straciliby nie tylko potentaci medialni i dziennikarze, ale i obywatele. Bez niezależnych mediów nie dowiedzą się o nadużyciach władzy i będą bezbronni wobec jej propagandy.

10. Wolne wybory

Sądy zajmują się też rozpatrywaniem protestów wyborczych, dotyczących m.in. wątpliwości co do liczenia głosów, liczby wydanych kart do głosowania, prawidłowego ich opieczętowania. Po wyborach samorządowych w 2014 roku obywatele złożyli do sądów prawie 2 tys. protestów. Sądy oddaliły większość z nich, w tym także te zgłoszone przez PiS. Wbrew twierdzeniom Jarosława Kaczyńskiego wybory nie były sfałszowane.

Ostatecznie ważność wyborów potwierdza Sąd Najwyższy. Po wejściu w życie ustawy o Sądzie Najwyższym wszyscy sędziowie w SN przejdą w stan w spoczynku z wyjątkiem tych, których wskaże minister Ziobro. Następnie Ziobro przedstawi Krajowej Radzie Sądownictwa po jednym kandydacie na każde zwolnione stanowisko. Na wniosek KRS (do której 15 z 25 członków wybierze Sejm, a więc posłowie PiS) kandydatom Ziobry nominacje sędziowskie wręczy prezydent. W rezultacie PiS będzie miał kontrolę nad całym składem sądu orzekającego o ważności wyborów.

Sądy pod naciskiem władz mogą więc rozpatrywać pozytywnie tylko te protesty, których uwzględnienie poprawi wynik kandydatów PiS, a odrzucać protesty zmieniające wynik na korzyść opozycji. Od rozstrzygnięć sądów może zależeć, kto w danym okręgu zwycięży w wyborach do Sejmu, Senatu, rady gminy, na prezydenta miasta czy Polski.

Jeśli nieprawidłowości czy fałszerstwa wyborcze w skali ogólnopolskiej będą niewielkie i tylko lokalne, a PiS przegra wybory, sędziowie Sądu Najwyższego mogą być naciskani, by unieważnić je w całości.

Z kolei jeśli nieprawidłowości wpływałyby na wybory w skali ogólnopolskiej, Sąd Najwyższy powinien je unieważnić. Czy sędziowie wybrani przez Ziobrę zdobędą się na to, jeśli wynik będzie korzystny dla PiS?


Abonament na wolność słowa


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym