Stołeczny sąd orzekł, że sędzia wojskowy i były wiceszef starej, legalnej KRS Piotr Raczkowski nadal jest czynnym sędzią. Co ważne sąd orzekł, że nie są wiążące specjalne przepisy ustawy, którą PiS uchwalił tylko po to, by pozbyć się niewygodnego sędziego. Chodzi o tzw. Lex Raczkowski
To ważny wyrok nie tylko dla sędziego Piotra Raczkowskiego z Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie, ale też dla polskich sędziów i obywateli. Bo polski sąd uznał, że nie można usuwać sędziego z urzędu bez żadnego uzasadnienia – wbrew Konstytucji -, tylko dlatego, że nie podoba on się władzy. A Raczkowski podpadł PiS swoją niezależnością i działalnością w obronie praworządności.
Sąd wydając ten wyrok, zastosował też prawo europejskie i pominął sprzeczne z nim przepisy krajowe. Nie zastosował ich, wręcz orzekł, że nie mają one wpływu na prawa sędziego Raczkowskiego.
Taki wyrok wydał 13 stycznia 2026 roku Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy. A dokładnie sędzia Małgorzata Nożykowska.
Sąd orzekł, że Raczkowski jest nieprzerwanie sędzią sądu wojskowego. I jego stosunek służbowy nie wygasł z momentem wejścia w życie specjalnej ustawy, która odsyłała go w stan spoczynku z dniem 14 listopada 2023 roku.
Wyrok nie jest prawomocny, ale są szanse, że nikt się od niego nie odwoła. Bo sędzia pozwał macierzysty Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie, którego prezes uznawał zapadające wcześniej rozstrzygnięcia sądów ws. Raczkowskiego.
Te specjalne przepisy nazwano Lex Raczkowski – pisaliśmy o tym w OKO.press -, bo PiS uchwalił je w Sejmie tylko po to, pozbyć się Raczkowskiego. Miały one zastosowanie tylko jednego sędziego, co jest sprzeczne z regułami legislacji. Bo nie uchwala się prawa tylko dla jednego obywatela.
Ponadto były one tzw. wrzutką sejmową resortu Ziobry. Dwa przepisy wrzucono w ramach poprawki do ustawy zmieniającej prawo cywilny (spadkowe), już po I czytaniu w Sejmie. Co też jest sprzeczne z procedurami. Bo nie przeszły całego procesu legislacyjnego w Sejmie. Ministerstwo nie ma też inicjatywy legislacyjnej, a tym bardziej nie może zgłaszać poprawek w trakcie prac Sejmu.
PiS chciał usunąć sędziego do końca dni swojego rządu. Marcin Warchoł, minister sprawiedliwości w dwutygodniowym rządzie Morawieckiego, rano 13 grudnia 2023 roku – czyli w dacie powołania przez Sejm rządu Tuska – jeszcze przed opuszczaniem ministerstwa sprawiedliwości podpisał pismo ws. Raczkowskiego.
Powiadomił w nim prezesa Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie i neo-KRS, że sędzia z mocy prawa przeszedł w spoczynku 14 listopada 2023 roku. Ale nic to nie dało, bo Raczkowski walczył z machiną PiS i podjął wcześniej działania, by zablokować bezprawne przepisy.
Na zdjęciu u góry sędzia Piotr Raczkowski i sędzia Piotr Gąciarek, jeden z jego obrońców w sprawie o uchylenie mu immunitetu. Zdjęcie zrobiono w grudniu 2022 roku po ostatecznej odmowie wydania zgody na ściganie Raczkowskiego przez Izbę Odpowiedzialności Zawodowej SN. Fot. Bartłomiej Dąbrowski/Wolne Sądy.
Sędzia Raczkowski ubiegł PiS. Bo na kanwie jednej z rozpoznawanych spraw karnych zadał pytania prejudycjalne do TSUE dotyczące jego statusu po uchwaleniu specjalnych przepisów. I w ramach tych pytań zawiesił stosowanie przepisów go usuwających, do czasu wydania wyroku przez TSUE. To był precedensowy ruch polskiego sądu, wcześniej niepraktykowany.
To zawieszenie uznał prezes sądu wojskowego i nie odsunął Raczkowskiego od orzekania. Sędzia tylko wstrzymał się z orzekaniem do czasu rozstrzygnięcia jego statusu prawnego. Potem TSUE wydał chroniące go przed usunięciem z zawodu zabezpieczenie. Podobne zabezpieczenie wydał też polski sąd. Bo Raczkowski złożył pozew do sądu pracy o ustalenie, że nadal jest czynnym sędzią. To go uchroniło przed odesłaniem na przymusową emeryturę.
Wyrok sądu pracy, który teraz zapadł, w dużej części opiera się na wyroku TSUE z 3 lipca 2025 roku, który wydano w odpowiedzi na pytania prejudycjalne Raczkowskiego. Jest ważny dla polskich sędziów, bo daje im nowy instrument prawny do obrony obywateli przed ustawami, które są sprzeczne z prawem unijnym i Konstytucją.
A uchwalane przez PiS ustawy są pełne takich przepisów, bo nie działa obsadzony przez PiS Trybunał Konstytucyjny, na którego czele stoi były zaufany Ziobry. Czyli były Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski. I nie ma zapewnionej w Polsce kontroli zgodności ustaw z Konstytucją.
Na kanwie pytań Raczkowskiego TSUE orzekł, że nie można przenieść w stan spoczynku sędziego, jeśli przepisy nie wyjaśniają powodów tego. I gdy przepis dotyczy tylko jednego sędziego, który wcześniej był represjonowany przez władzę i nie daje mu się prawa do odwołania się od takiej decyzji.
TSUE orzekł też, że każdy sąd krajowy i „każdy inny organ danego państwa członkowskiego” ma obowiązek odstąpienia od stosowania uregulowań krajowych, które są sprzeczne z prawem unijnym. Chodzi o obowiązek pomijania przepisów, które uchwalane są z naruszeniem artykułu 19 ustęp 1, akapit drugi Traktatu o UE.
Przepis Traktatu mówi: „Państwa Członkowskie ustanawiają środki niezbędne do zapewnienia skutecznej ochrony prawnej w dziedzinach objętych prawem Unii”. W praktyce chodzi o to, żeby kraje członkowskie zapewniły funkcjonowanie niezależnych i bezstronnych sądów, ustanowionych ustawą, w których obywatele będą mogli liczyć na uczciwy i niezależny proces.
A warunkiem tego jest to, by sędziowie byli niezawiśli i nie byli poddawani naciskom władzy. Dlatego kraje członkowskie nie mogą uchwalać przepisów, które będą obniżać europejski standard niezależności wymiaru sprawiedliwości. Chodzi o dobro obywateli.
Tymczasem Lex Raczkowski ten standard obniża. Bo władza, by pozbyć się niewygodnego dla niej sędziego, chciała przymusowo odesłać go na emeryturę. I to wbrew prawu. Dlatego TSUE orzekł, że sędzia powinien zostać przywrócony do orzekania i powinien mu to zapewnić macierzysty sąd.
Co ważne, TSUE orzekł jeszcze, że sędzia, który zadaje pytania prejudycjalne może tymczasowo zawiesić stosowanie – w danej sprawie – przepisów krajowych, których dotyczą jego pytania. Zawieszenie jest do czasu wydania wyroku przez TSUE.
Choć wyrok unijny Trybunał wydał na kanwie sprawy Raczkowskiego, to są głosy prawników, że polskie sądy dostały nowe, ważne narzędzie do ochrony obywateli przed sprzecznymi z prawem UE i Konstytucją przepisami krajowymi. Ma to znaczenie zwłaszcza w sytuacji, gdy obecna władza ma ograniczone możliwości zmiany ustaw uchwalonych przez PiS, z uwagi na weto prezydenta Karola Nawrockiego.
Pełnomocnikiem sędziego w tej sprawie jest adwokat Michał Terebecki.
Sędzia Piotr Raczkowski cieszy się z wygranej przed polskim sądem. W rozmowie z OKO.press relacjonuje ustne uzasadnienie wyroku (pisemne nie jest jeszcze gotowe). Mówi: „W pozwie wniosłem, by sąd orzekł, że ta specjalna ustawa mnie nie obowiązuje. Że nie zostałem przeniesiony w stan spoczynku i nadal jestem czynnym sędzią. I sąd orzekł, że mój stosunek służbowy sędziego nie wygasł”.
Dodaje: „Sąd potwierdził, też zarzuty mojego pełnomocnika, że te przepisy były wobec mnie dodatkową represją. Ocenił, że wykazaliśmy w trakcie procesu, że te przepisy są niezgodne z Konstytucją i prawem UE. Duże znaczenie miał wyrok TSUE, który sąd zastosował. Polski sąd zastąpił Sejm, który nie zmienił tych przepisów”.
Sędzia Raczkowski mówi dalej: „Lekko się wzruszyłem, słuchając tego wyroku. Bo jest on podsumowaniem mojej blisko 10-letniej walki o pozostanie w zawodzie sędziego. Mogłem dalej czekać na zmianę ustawy, ale polski sąd ma uprawnienia, żeby naprawić to sam.
Przepisy nadal obowiązują, ale sąd pozbawił je mocy prawnej. To ważne co zrobił sąd, bo do dziś obowiązują ustawy niezgodne z Konstytucją i prawem UE i mówi się, że my sędziowie mamy je stosować. Bo to ustawa. Ale po to są sądy, by naprawiać ustawy niezgodne z Konstytucją [w ramach rozproszonej kontroli konstytucyjności przepisów – red.]".
Sędzia podkreśla: „Cieszę się, że wygrałem. Nie starałem się o żadne odszkodowanie. Udowodniłem, że wygrana polega na tym, że stosując przepisy prawa i domagając się ich respektowania, można dojść do zwycięstwa. Udowodnić, że miało się rację”.
I dalej: „Warto walczyć o sprawiedliwość. Nie ma co się poddawać. Nie można się bać tej całej machiny państwa, która mnie zaatakowała i uchwaliła ustawę, która uderzyła tylko we mnie. Choć były dla mnie ciężkie momenty. Wszczynano wobec mnie postępowania dyscyplinarne i karne. Te postępowania wpływały na moje życie, ale uodporniłem się. I gdy wydawało się, że nic nie mogą już mi zrobić, to uchwalili tylko dla mnie ustawę, by mnie przenieść w stan spoczynku. Bym nie mógł już orzekać”.
I jeszcze jedna wypowiedź Raczkowskiego: „Wygrałem z poprzednią władzą, bo miałem wsparcie ludzi, którzy mnie otaczali. Rodziny, sędziów i pełnomocników. Przyzwoicie zachował się też prezes mojego sądu, który nie bał się i też zastosował przepisy unijne. Jestem im wszystkim wdzięczny”.
To nie koniec walki sędziego Raczkowskiego o prawo do orzekania. Z powrotem wydaje już wyroki. Ale niedługo osiągnie wiek emerytalny, skończy 65 lat. Problem w tym, że zgodę na dalsze orzekania musi potwierdzić nielegalna neo-KRS. A ta wszystkich sędziów, którzy bronili praworządności lub podpadli władzy PiS odsyła w stan spoczynku, po ukończeniu 65 lat.
W połowie 2025 roku sędzia złożył tam wniosek, że chce orzekać do ukończenia 70 lat, bo pozwala mu na to stan zdrowia. Zastrzegł jednak, że nie chce, by sprawę rozpoznała nielegalna neo-KRS, tylko już nowa, legalna (ma zostać powołana w 2026 roku).
Ale neo-KRS umorzyła sprawę, uznając, że z mocy specjalnych przepisów został w listopadzie 2023 roku przeniesiony w stan spoczynku. Neo-KRS zlekceważyła wyrok TSUE i chroniące sędziego zabezpieczenia. Sprawę załatwiła bez akt osobowych sędziego.
Raczkowski dalej orzeka, nikt nie kwestionował jego orzeczeń z powodu jego statusu. A w listopadzie 2025 roku sędzia zadał kolejne pytania prejudycjalne do TSUE. Tym razem kwestionuje w nich przepisy ustawy o ustroju sądów powszechnych, nakładające na starszych sędziów wymóg uzyskania zgody na dalsze orzekanie od KRS.
Zarzuca, że wpływa to na niezależność sędziów, bo ich prawo do dalszego orzekania jest uzależnione od organu, który wycina sędziów, którzy mieli odwagę bronić Konstytucji i stosować prawo europejskie. Podkreśla, że neo-KRS jest sprzeczna z Konstytucją i jest upolityczniona. Uważa, że sędziowie powinni składać tylko oświadczenia prezesowi sądu o woli dalszego orzekania i przedstawić zaświadczenie lekarskie o zdolności do pracy.
Do czasu wydania wyroku TSUE sędzia Raczkowski zawiesił stosowanie zaskarżonych przepisów ustawy o ustroju sądów powszechnych w zakresie, w jakim skutkować mogą przeniesieniem go w stan spoczynku po ukończeniu 65 lat.
Wyrok TSUE w tej sprawie będzie miał zastosowanie do wielu sędziów, którzy chcieliby dłużej orzekać. Zwłaszcza że w sądach brakuje sędziów. A tacy sędziowie byliby dużym wsparciem z uwagi na ich długi staż orzeczniczy i doświadczenie. Ale nielegalna neo-KRS wycina ich, bo bronili praworządności, czy wydawali wyroków, którymi podpadli władzy PiS.
Sędzia Piotr Raczkowski złożył też trzy skargi do ETPCz za to, jak traktowała go władza PiS. Chodzi o próbę postawienia mu bezpodstawnych zarzutów karnych (jego immunitetem początkowo zajmowała się nielegalna Izba Dyscyplinarna, tu po zmianie władzy zawarto ugodę z rządem), odmowę prezydenta Andrzeja Dudy powołania go do sądu cywilnego (sędziowie wojskowi mają taką możliwość) i próbę usunięcia go przy pomocy Lex Raczkowski.
Zamierza też złożyć czwartą skargę do ETPCz za decyzję neo-KRS ws. zgody na jego dalsze orzekanie. Sędzia w tych wszystkich sprawach zarzuca, że nie mógł się odwołać od arbitralnych decyzji władzy PiS lub nominatów tej władzy. Podnosi, że został też pozbawiony prawa do niezależnego sądu.
Piotr Raczkowski to sędzia Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie. Gdy PiS w 2015 roku wygrał wybory i przejmował władzę, Raczkowski był wiceprzewodniczącym starej, legalnej KRS. Z ramienia KRS angażował się wtedy w obronę niezależności sądów. To on podpisywał różne pisma, występował na konferencjach prasowych. Współorganizował Nadzwyczajny Kongres Sędziów, na którym sędziowie obiecali bronić praworządności.
Raczkowski bronił wtedy również sędziego Waldemara Żurka, ówczesnego Rzecznika KRS. Żurek i KRS byli wtedy jednymi z pierwszych w Polsce, którzy ostrzegali przed zamachem PiS na sądy i nie bali się krytykować ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Za to Żurek i Raczkowski podpadli wtedy Ziobrze. I byli potem ścigani.
Najpierw PiS wbrew Konstytucji, w trakcie kadencji rozwiązał w 2017 roku legalną KRS i zastąpił ją swoją neo-KRS, obsadzoną sędziami, wybranymi przez PiS w Sejmie. Przyszły też represje. Żurek stał się najbardziej prześladowanym sędzią w Polsce. Miał aż 23 sprawy dyscyplinarne, trałowała go Prokuratura Krajowa, sprawdzało CBA. W poszukiwaniu haków grzebano nawet w jego prywatnych sprawach.
Uderzenie poszło też w Raczkowskiego. W 2017 roku stracił stanowisko prezesa Wojskowego Sądu Garnizonowego w Warszawie. To była decyzja ówczesnego ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza i wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka (główna postać w aferze hejterskiej).
Potem odwołano go z orzekania na delegacji w cywilnym Sądzie Okręgowym w Warszawie. Zaczęły się problemy zdrowotne sędziego. Komisja lekarska orzekła, że nie jest zdolny do służby wojskowej, ale nadal może pracować jako sędzia.
I wtedy sędzia przestał de facto orzekać. Nie mógł już orzekać w sądzie wojskowym, bo artykuł 22 ustawy o sądach wojskowych mówi, że sędzią może być tylko oficer. Ale Raczkowskiego nie można było zwolnić ze służby wojskowej, bo zabrania tego artykuł 35 tej samej ustawy.
Mówi on, że wojskowego można zwolnić, dopiero gdy przestanie być sędzią. Czyli gdy przejdzie w stan spoczynku z powodu wieku emerytalnego lub stanu zdrowia. Albo, gdy sam zrezygnuje z zawodu sędziego. Raczkowski nie spełniał jednak kryteriów emerytalnych. Nadal chciał sądzić, bo może pracować jako cywil.
Ustawa o sądach wojskowych w takich przypadkach zezwalała na przeniesienie sędziego do sądu powszechnego. Dlatego Raczkowski złożył wniosek o przeniesienie do Sądu Okręgowego w Warszawie. Zgodziła się na to stara KRS, która w 2017 roku wystąpiła z wnioskiem do prezydenta Andrzeja Dudy o powołanie go na sędziego okręgowego. Ale ten po kilku latach zwłoki w 2021 roku wydał odmowną decyzję. Nie ma ona uzasadnienia.
Dwa razy próbowano siłowo wypchnąć Raczkowskiego na wcześniejszą emeryturę sędziowską. Próbował to zrobić wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak. Drugi raz minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak. Ale dwa razy odmawiała im już nowa, nielegalna neo-KRS.
Gdy Raczkowski bronił starego KRS, zaczęły się też na niego ataki w prawicowych mediach. A dokumenty go dotyczące lądowały na hejterskim profilu na Twitterze KastaWatch, założonym w resorcie Ziobry. Dziś prokuratura zarzuca, że sprzecznie z prawem przetwarzano wrażliwe informacji o sędzim, które były w jego teczce personalnej w ministerstwie sprawiedliwości.
To był fragment afery hejterskiej, za którą dziś prokuratura chce stawiać zarzuty m.in. Piebiakowi i sędziemu Jakubowi Iwańcowi, który wówczas opracował w ministerstwie na delegacji. Temu drugiemu prokuratura chce stawiać zarzut m.in. za przetwarzanie wrażliwych danych sędziego Raczkowskiego.
Dwa razy próbowano też złamać Raczkowskiego przy pomocy prokuratury. Najpierw doniósł na niego Piebiak, że nie orzeka, a pobiera pensję. Prokuratura odmówiła ścigania. Ale potem chciała go oskarżyć w związku z krytyczną książką o Antonim Macierewiczu opartą m.in. o akta starej sprawy szpiegowskiej z lat 90. Akta udostępnił dziennikarzom Raczkowski jako prezes sądu, ale prawa nie złamał.
Podstawą zawiadomienia do prokuratury na sędziego; były działania Sławomira Cenckiewicza, obecnie ministra w kancelarii prezydenta Karola Nawrockiego. Jest szefem BBN. Był on wtedy blisko Macierewicza, przejrzał akta udostępnione dziennikarzom i uznał, że do części dokumentów nie powinni mieć wglądu.
Wnioskiem prokuratury o uchylenie immunitetu Raczkowskiemu początkowo zajmowała się nielegalna Izba Dyscyplinarna, ale nie zdążyła wydać decyzji, choć do tego parła. Bo ETPCz wydał wtedy zabezpieczenie chroniące sędziego przed działaniami tej Izby.
Wniosek prokuratury w 2022 roku rozpoznała już nowa Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN – zastąpiła zlikwidowaną przez PiS Izbę Dyscyplinarną – i odmówiła jego uchylenia. Bo uznała, że nie ma podstaw do jego ścigania na drodze karnej. Opisaliśmy to wszystko w OKO.press. Raczkowski mimo to nie dał się złamać. W czasach władzy PiS wspierał represjonowanych sędziów. Był na pikietach w obronie wolnych sądów.
Wydawało się, że problemy sędziego Raczkowskiego znikną na początku 2022 roku, gdy Sejm uchwalił ustawę o obronie ojczyzny. To była odpowiedź na wojnę w Ukrainie. W ustawie znalazł się artykuł 233 pozwalający orzekać Raczkowskiemu w sądach wojskowych jako cywilowi. Pozwalał też zwolnić go ze służby wojskowej.
Po perturbacjach w marcu 2023 roku Raczkowski ponownie wyszedł w todze na salę rozpraw Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie. Nieformalnie był zawieszony aż 6 lat! Ale jego radość nie trwała długo. W kwietniu 2023 roku ministerstwo sprawiedliwości zgłosiło poprawki do rządowej nowelizacji prawa cywilnego dotyczącego spadków.
W tych poprawkach znalazły się dwa artykuły, które dotyczą tylko sędziego Raczkowskiego. Pierwszy zmieniał artykuł 233 i cofał jego prawo do orzekania w sądach wojskowych jako cywilowi. Drugi przymusowo przenosił go w stan spoczynku. Czyli usuwał z zawodu sędziego. Sejm uchwalił nowelizację z tymi poprawkami.
Ale w połowie lipca poprawki wyrzucił Senat. Z opinii biura legislacyjnego Senatu wynikało, że są one sprzeczne z Konstytucją. Bo zostały zgłoszone w komisji sejmowej pomiędzy I a II czytaniem Sejmu. Czyli nie przeszły wymaganych III czytań.
Ponadto biuro legislacyjne uznało, że dwa artykuły zaproponowane przez resort Ziobry są sprzeczne przede wszystkim z artykułem 180 ustęp 3 Konstytucji, gwarantującym sędziom nieusuwalność z urzędu. Artykuł mówi, że można przenieść sędziego w stan spoczynku, gdy jest niezdolny do orzekania. A Raczkowski może orzekać.
Poprawek resortu Ziobry broniła w Senacie wiceminister Katarzyna Frydrych. Mówiła, że są konieczne, bo uchwalony zaledwie rok temu artykuł 233 ustawy o obronie ojczyzny jest sprzeczny z artykułem 22 ustawy o sądach wojskowych (mówi, że sędzią może być tylko oficer).
Poprawki Senatu odrzucił jednak Sejm. Przepisy weszły w życie i zgodnie z nimi Raczkowski z mocy prawa miał być przesunięty na emeryturę 14 listopada 2023 roku. Ale sędzia znowu zaczął walczyć. I wygrał z machiną władzy PiS.
Sądownictwo
Mariusz Błaszczak
Antoni Macierewicz
Zbigniew Ziobro
Waldemar Żurek
Ministerstwo Obrony Narodowej
Ministerstwo Sprawiedliwości
Prokuratura Krajowa
Sąd Najwyższy
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej
Europejski Trybunał Praw Człowieka
Izba Dyscyplinarna
Izba Odpowiedzialności Zawodowej
Piotr Raczkowski
praworządność
pytania prejudycjalne
represje sędziów
Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy
Sławomir Cenckiewicz
uchylenie immunitetu
Wojskowy Sąd Okręgowy
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Komentarze