0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Mariusz JałoszewskiFot. Mariusz Jałosze...

Minister sprawiedliwości Adam Bodnar ma problem. Odwołany przez niego 21 lutego 2024 roku z funkcji prezesa Sądu Apelacyjnego w Warszawie, neo-sędzia Piotr Schab – na zdjęciu u góry – nie chce odejść i się buntuje (jest nominatem ministra Ziobry).

Minister wysłał do tego sądu wezwanie o zwołanie Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Apelacyjnego, którego celem ma być wybranie 2-3 kandydatów na nowego prezesa sądu. Minister wskazał, by Zgromadzenie zostało zwołane do 12 marca. OKO.press ustaliło, że Bodnar dostał odmowę.

Odpowiedział mu wiceprezes, neo-sędzia Arkadiusz Ziarko. To on zastępował Schaba, gdy był zawieszony w związku z wszczęciem procedury jego odwołania.

Wiceprezes Ziarko w środę 6 marca 2024 roku odpisał ministrowi, że nie ma sensu zwoływać teraz Zgromadzenia wyborczego. Uważa, że kwestię nowego prezesa należy połączyć z przyjęciem rocznego sprawozdania z działalności sądu, które ma być gotowe do końca marca (opiera się ono m.in. na sprawozdaniach sądów okręgowych i rejonowych podległych sądowi apelacyjnemu, które nie są jeszcze gotowe).

Ponadto wiceprezes Ziarko poinformował, że nie kieruje już zastępczo Sądem Apelacyjnym. Bo w jego ocenie prezesem nadal jest Schab. Powołał się na zabezpieczenie TK Przyłębskiej, które wstrzymało decyzję ministra o jego odwołaniu (to zabezpieczenie nie jest skuteczne).

To mocna sugestia, że to teraz Schab będzie decydował, czy pozwoli wybrać swojego następcę.

Może to oznaczać siłowe zwarcie z Bodnarem. A na to, co dzieje się w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie, patrzy cała Polska. To poważny test dla Bodnara. Bo Schab jest twarzą „reform” Ziobry. Wsławił się ściganiem niezależnych sędziów znanych z obrony praworządności. Robił to jako główny rzecznik dyscyplinarny. Nadal pełni tę funkcję. Sędziów pomagali mu ścigać zastępcy Przemysław Radzik i Michał Lasota.

Przeczytaj także:

W środę 5 marca zwołali oni konferencję jako rzecznicy i kwestionowali decyzję Bodnara o wyznaczeniu nadzwyczajnych rzeczników dyscyplinarnych. Celem specjalnych rzeczników jest odebranie Schabowi, Lasocie i Radzikowi dyscyplinarek. Sędziowie czekają na rychłe dymisje „egzekutorów” Ziobry ze wszystkich zajmowanych stanowisk. I oczekują ich rozliczenia za represje i pomoc Ziobrze w przejmowaniu kontroli nad sądami.

Jeśli Bodnarowi nie uda się teraz usunąć Schaba ze stanowiska prezesa, zostanie to odebrane jako jego klęska. Dlatego ta potyczka jest ważna. Tym bardziej, że wszystkie kierownicze stanowiska w tym sądzie obsadzone są neo-sędziami. A jest to kluczowy sąd.

Trafiają tu apelacje od dużych i głośnych wyroków w sprawach polityków, czy w procesach przeciwko dużym firmom i najważniejszym instytucjom państwowym. To ten sąd daje też ostateczne zgody na podsłuchy i operacje specjalne dla służb. I w tych sprawach decydują też wadliwi neo-sędziowie.

Ostatnio głośno było o podważaniu przez neo-sędzię Agnieszkę Brygidyr-Dorosz legalności p.o. prokuratora krajowego Jacka Bilewicza. Co odebrano jako uderzenie w Bodnara, bo jej decyzja zapadła dwa dni po odwołaniu przez ministra prezesa Schaba.

Po stolicy krąży plotka, że Schab liczy się z wyrzuceniem z gabinetu prezesa, bo wstawiono tam łóżko. Cały czas podpisuje pisma jako prezes. Z informacji OKO.press wynika też, że naradza się z neo-sędziami. W sądzie apelacyjnym był widziany były wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak (były zastępca Ziobry). Sędziowie spekulują, że powstał tam ośrodek buntu przeciwko ministrowi Bodnarowi.

Na zdjęciu Przemysław Radzik, łysy mężczyzna w okularach i jasnoniebieskim garniturze na korytarzu sądowym
Trio ministra Ziobry do ścigania sędziów. Na pierwszym planie zastępca rzecznika dyscyplinarnego i były już wiceprezes Sądu Apelacyjnego w Poznaniu Przemysław Radzik. Za nim główny rzecznik dyscyplinarny i odwołany, zbuntowany prezes Sądu Apelacyjnego w Warszawie Piotr Schab. A za nim stoi bokiem drugi zastępca rzecznika dyscyplinarnego i prezes Sądu Okręgowego w Olsztynie Michał Lasota. Wszyscy za władzy PiS awansowali. Odpowiadają za masowe represje sędziów. Wszyscy trzej są też neo-sędziami stołecznego sądu apelacyjnego. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Kogo już odwołał Bodnar

Piotr Schab jak na razie jest jedynym odwołanym prezesem sądu, który się buntuje. Trwa na stanowisku mimo, że nie chcą już z nim współpracować legalni sędziowie apelacyjni, którzy wysłali apel do Bodnara o jego odwołanie. To Schab, gdy został prezesem tego sądu w połowie 2022 roku, karnie przeniósł trzy sędzie apelacyjne za stosowanie prawa europejskiego. To Ewa Leszczyńska-Furtak, Ewa Gregajtys i Marzanna Piekarska-Drążek. Potem sądy orzekły, że jego decyzja była bezprawna.

Zaś zastępca rzecznika dyscyplinarnego Michał Lasota – jest też neo-sędzią stołecznego sądu apelacyjnego i zastępcą przewodniczącego II wydziału karnego – zrobił tym sędziom dyscyplinarki. Za prawo europejskie i orzeczenia ściga również innych sędziów apelacyjnych.

Dlatego sędziowie nie widzą już możliwości współpracy z nimi i czekają na to, kiedy ludzie Ziobry zostaną pozbawieni funkcji kierowniczych.

Nominatów ministra Ziobry mają dość sędziowie w całej Polsce. Piszą do ministra Bodnara apele o ich pilne dymisje. Chcą, by minister sprawiedliwości przyspieszył zmiany kadrowe w sądach. Uważają, że są zbyt powolne. Takie apele wysłali wcześniej do ministra stowarzyszenia sędziów Themis i Iustitia.

Wysłali je też sędziowie apelacyjni z Poznania, Katowic, Krakowa, Rzeszowa i Warszawy. Ponadto apele o odwołanie prezesów sądów wysłali sędziowie rejonowi i okręgowi z Poznania, Krakowa, Warszawy, Olsztyna, Koszalina, Gorzowa Wielkopolskiego, Kielc, Rzeszowa oraz sędziowie okręgowi z Elbląga.

Skutkiem tych apeli jest odwołanie przez ministra sprawiedliwości kierownictwa w 5 sądach w Polsce. Poza Schabem stanowiska stracili:

– Prezes Sądu Apelacyjnego w Poznaniu, neo-sędzia Mateusz Bartoszek i wiceprezesi, neo-sędzia Przemysław Radzik i neo-sędzia Sylwia Dembska.

– Prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie, neo-sędzia Zygmunt Drożdżejko i wiceprezeska, neo-sędzia Katarzyna Wysokińska-Walenciak.

– Prezes Sądu Okręgowego w Kielcach, neo-sędzia Paweł Stępień. Po jego odwołaniu sama zrezygnowała wiceprezeska, neo-sędzia Monika Wrona.

– Prezes Sądu Okręgowego w Poznaniu, neo-sędzia Daniel Jurkiewicz i wiceprezes Michał Inglot.

Presja środowiska sędziów zadziałała w Sądzie Rejonowym Poznań-Nowe Miasto i Wilda. Sam z funkcji prezesa ustąpił tu Michał Tasarek. Podobnie sam ustąpił prezes Sądu Rejonowego w Koszalinie, neo-sędzia Piotr Boguszewski. Jego rezygnacja to prawdopodobnie skutek apelu koszalińskich sędziów do ministra Bodnara o odwołanie prezesa, bo przymusowo przenosił sędziów pomiędzy wydziałami.

Minister Bodnar wszczął też procedurę odwołania prezesa Sądu Okręgowego w Krakowie, neo-sędziego Bartłomieja Migdy oraz trzech jego zastępców: członkini neo-KRS Ireny Bochniak, neo-sędziego Piotra Kowalskiego i neo-sędziego Michała Puzy.

Wszczęto też procedurę odwołania 10 prezesów i 2 wiceprezesów krakowskich sądów rejonowych. Teraz ich odwołanie musi zaopiniować Kolegium Sądu Okręgowego w Krakowie. Nie ma jeszcze terminu posiedzenia Kolegium.

Odwołany przez ministra Bodnara były już prezes Sądu Apelacyjnego w Poznaniu, neo-sędzia Mateusz Bartoszek. Za nim również odwołany wiceprezes Sądu Apelacyjnego w Poznaniu, neo-sędzia Przemysław Radzik. Fot. Piotr Skórnicki/Agencja Wyborcza.pl.

Sędziowie z Elbląga nie chcą prezeski, która aresztowała togi i zawiesiła sędziego Rutkiewicza

O zmiany kadrowe upominają się już kolejni sędziowie. Apel do ministra Bodnara wysłali sędziowie rejonowi z Elbląga. Domagają się odwołania prezeski ich sądu, neo-sędzi Agnieszki Walkowiak (wcześniej podobny list wysłali sędziowie okręgowi z Elbląga). Apel o jej dymisję podpisało 26 z 34 legalnych sędziów Sądu Rejonowego w Elblągu. Mają do niej długą listę zarzutów. Cały ich apel publikujemy w dalszej części tekstu.

O prezesce, neo-sędzi Agnieszce Walkowiak, zrobiło się głośno w styczniu 2020 roku. Kazała wtedy „aresztować” togi sędziów – schować w depozycie – by nie mogli ich zabrać do Warszawy na Marsz Tysiąca Tóg. Marsz został zorganizowany w obronie niezależności sądów. Uczestniczyli w nim sędziowie z Europy. Protest odbił się echem w świecie.

Walkowiak zawiesiła też w listopadzie 2021 roku na miesiąc sędziego Macieja Rutkiewicza, który wykonał wyrok TSUE. Powołując się na niego, nie uznał decyzji nielegalnej Izby Dyscyplinarnej o uchyleniu immunitetu prokuratorowi. Decyzja prezeski uruchomiła bezterminowe zawieszenie sędziego przez nielegalną Izbę.

Sędziowie zarzucają jej też, że podpisywała listy poparcia do neo-KRS, od której dostała nominację na neo-sędzię Sądu Okręgowego. Przypominają jej ponadto, że chciała przymusowo przenieść do innego wydziału w sądzie sędziego Rutkiewicza i sędzię Patrycję Wojewódkę.

To nie koniec. Jak ujawnialiśmy w OKO.press, Walkowiak używała służbowego samochodu służącego do przewozu akt w dojazdach z domu do sądu i z powrotem. Woził ją kierowca sądowy. Prezeska Walkowiak obecnie jest na długim zwolnieniu lekarskim i wyznacza kolejne osoby, które ją w tym czasie zastępują.

Elbląscy sędziowie rejonowi w apelu do ministra Bodnara domagają się też odwołania wiceprezeski tego sądu, neo-sędzi Anny Długajczyk. Ale ona już sama złożyła rezygnację. Nie można wykluczyć, że uprzedziła apel sędziów.

Jej kariera w sądzie jest zaskakująca. To była radczyni prawna. Nielegalna neo-KRS nominację do elbląskiego Sądu Okręgowego dała jej w październiku 2023 roku, mimo że Długajczyk nigdy nie była sędzią.

Prezydent powołał ją już 6 grudnia. Kilka dni później – tuż przed zmianą władzy w Polsce – została powołana przez tymczasowego ministra sprawiedliwości Marcina Warchoła na wiceprezesa sądu.

Zawieszony na miesiąc przez prezeskę Walkowiak sędzia Sądu Rejonowego w Elblągu Maciej Rutkiewicz (stoi drugi od prawej). Obok niego obrońcy: adwokat Michał Gajdus (stoi po prawej), prezes Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN Piotr Prusinowski (pierwszy po lewej) i były prezes Izby Karnej SN Michał Laskowski. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Obywatele RP chcą cofnięcia karnego przeniesienia sędziego Bilińskiego

Do ministra Bodnara trafiają nie tylko apele o usunięcie ludzi Ziobry z sądów. Pojawił się pierwszy apel o naprawienie krzywdy wyrządzonej przez nominatów byłego ministra sprawiedliwości.

Chodzi o przywrócenie do orzekania w wydziale karnym sędziego Łukasza Bilińskiego, który jako pierwszy w Polsce w oparciu o Konstytucję, Europejską Konwencję Praw Człowieka i wyroki ETPCz zaczął uniewinniać uliczną opozycję.

Apel w jego sprawie do ministra Bodnara wysłali w poniedziałek 4 marca 2024 roku Obywatele RP. To nie przypadek, że właśnie ta organizacja upomina się o sędziego Bilińskiego. Bo uniewinniał jej aktywistów z masowych zarzutów stawianych im przez policję za udział w legalnych manifestacjach przeciwko władzy PiS.

Jego wyroki były precedensowe. Sędzia z wydawałoby się prostych spraw o wykroczenie zrobił ważne procesy o prawa obywateli do krytyki władzy, głoszenia swoich poglądów i o prawo do manifestowania. W jego orzeczeniach było czuć ducha prawa i sprawiedliwość. Były one szeroko komentowane.

Ale sędzia Biliński podpadł władzy PiS. W efekcie w 2019 roku został odsunięty od prowadzenia tych procesów. Został przymusowo przeniesiony z wydziału karnego Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia do wydziału pracy. I tak został uciszony. Przeniósł go ówczesny prezes tego sądu i członek nielegalnej neo-KRS Maciej Mitera. Nie można wykluczyć, że była to inspiracja ówczesnego resortu sprawiedliwości.

Teraz Obywatele RP apelują do ministra Bodnara o przywrócenie sędziego Bilińskiego do wydziału karnego. Apel skierowali też do prezeski Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia Aleksandry Smyk, nominatki resortu Ziobry. To ona może podjąć decyzję. Obywatele RP przeniesienie sędziego z powrotem do starego wydziału traktują jako element przywracania praworządności.

Łukasz Biliński był drugim sędzią w Polsce przymusowo przeniesionym do innego wydziału w sądzie, za władzy PiS. Przenoszenie zaczęto potem wykorzystywać jako narzędzie represji wobec sędziów, znanych z obrony praworządności i stosujących prawo europejskie.

Pierwszym karnie przeniesionym był Waldemar Żurek z Sądu Okręgowego w Krakowie. Przeniosła go ówczesna prezeska sądu, obecnie przewodnicząca nielegalnej neo-KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka. Przeniesienie odebrano jako karę za krytykę „reform” Ziobry, co Żurek robił jeszcze jako rzecznik starej, legalnej KRS.

W 2023 roku Sąd Okręgowy w Katowicach orzekł nieprawomocnie, że przeniesienie było sprzeczne z ustawą o ustroju sądów powszechnych i nakazał przywrócenie Żurka do starego wydziału. Ale nie zostało to jeszcze wykonane. Bo Sądem Okręgowym w Krakowie nadal kierują nominaci Ziobry.

Potem inni prezesi sądów zaczęli przymusowo przenosić innych sędziów. Drugi był Biliński, a potem kolejni. W Sądzie Okręgowym w Krakowie spotkało to sędziów: Wojciecha Maczugę, Beatę Morawiec, Katarzynę Wierzbicką i Macieja Czajkę. Ten ostatni jako jedyny został przeniesiony z wydziału karnego do wydziału cywilnego, niezgodnie ze swoją specjalizacją. Po protestach sędziów ówczesna prezes sądu Dagmara Pawełczyk-Woicka wycofała się z tej decyzji. Ich przeniesienie było karą za odmowę orzekania z neo-sędziami.

Karnie przeniesiono też sędziów Piotra Gąciarka i Annę Ptaszek z Sądu Okręgowego w Warszawie. Z wydziału karnego trafili do wydziału wykonawczego. Były to decyzje ówczesnego prezesa sądu Piotra Schaba i jego zastępcy Przemysława Radzika. Przymusowo przeniesiono również sędzię Agnieszkę Niklas-Bibik z Sądu Okręgowego w Słupsku. Całą trójkę ukarano za stosowanie prawa europejskiego.

Tak też został potraktowany sędzia Paweł Juszczyszyn z Sądu Rejonowego w Olsztynie. Gdy został odwieszony przez Izbę Dyscyplinarną, w połowie 2022 roku wrócił do orzekania, ale nie w macierzystym wydziale cywilnym, tylko w wydziale rodzinnym. Przeniósł go tam karnie prezes sądu Maciej Nawacki, który jest jednocześnie członkiem neo-KRS. Sędzia wygrał jednak w sądzie, który orzekł, że przeniesienie było bezprawne. I wrócił już do macierzystego wydziału.

W ostatnich dniach grudnia 2022 roku przeniesiono też Dorotę Lutostańską z Sądu Okręgowego w Olsztynie, która była ścigana za zdjęcie w koszulce z napisem Konstytucja.

O tej formie represji zrobiło się głośno za sprawą przymusowego przeniesienia trzech sędzi z Sądu Apelacyjnego w Warszawie: Marzanny Piekarskiej-Drążek, Ewy Gregajtys i Ewy Leszczyńskiej-Furtak. Wszystkie są doświadczonymi i cenionymi karnistkami, z wieloletnim stażem. W sierpniu 2022 roku zostały nagle przeniesione z wydziału karnego do wydziału pracy i ubezpieczeń społecznych. To była decyzja Piotra Schaba, który wówczas został prezesem Sądu Apelacyjnego w Warszawie

Sędzie złożyły w związku z tym zawiadomienie do prokuratury oraz pozwały macierzysty sąd. I wygrały. Sądy orzekły, że przeniesienie było bezprawne. Od kilku miesięcy z powrotem orzekają w macierzystym wydziale.

Sędzia Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia Łukasz Biliński. Fot. Adam Stępień/Agencja Wyborcza.pl.

Apel o przywrócenie sędziego Bilińskiego

Poniżej publikujemy apel Obywateli RP do ministra sprawiedliwości Adama Bodnara o przywrócenie do wydziału karnego sędziego Łukasza Bilińskiego.

„Minister Sprawiedliwości Pan Adam Bodnar Prezes Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie Sędzia Sądu Rejonowego Pani Aleksandra Smyk

Pan Sędzia Łukasz Biliński jako sędzia Wydziału Karnego Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie w latach 2016-2019 wniósł wybitny wkład w ugruntowanie w orzecznictwie sądów powszechnych rozproszonej kontroli konstytucyjności przepisów służących władzy publicznej do represjonowania organizatorów i uczestników pokojowych zgromadzeń publicznych.

Jego precyzyjnie argumentowane, odważne wyroki i postanowienia wyznaczyły standardy orzecznicze, dzięki którym dzisiaj prokonstytucyjna sądowa kontrola działań policji wobec uczestników pokojowych zgromadzeń publicznych jest regułą, a nie ekscesem orzeczniczym. Pan Sędzia Łukasz Biliński jest wzorem niezależnego, odważnego sędziego, przedkładającego przywiązanie do wierności prawu ponad osobiste korzyści.

W dniu 1 lipca 2019 roku, decyzją ówczesnego Prezesa Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia Macieja Mitery, Pan Sędzia Łukasz Biliński przeniesiony został do Wydziału Rodzinnego. Pan Sędzia Łukasz Biliński decyzję tę zaskarżył, oczywiście bezskutecznie, do neo-Krajowej Rady Sądownictwa. Złożył też skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Skarga ta czeka na rozpoznanie.

Przeniesienie Pana Sędziego było represją, karą za jego pro konstytucyjne i pro obywatelskie orzecznictwo. Pan Sędzia Łukasz Biliński wciąż przebywa na przymusowym zesłaniu w Wydziale Rodzinnym. Jego wybitna wiedza i doświadczenie w sprawach karnych nie są wykorzystywane.

Uważamy za niedopuszczalne to, że represja, która dotknęła Pana Sędziego Łukasza Bilińskiego, trwa nadal. Uznajemy tę sytuację za hańbiącą dla wymiaru sprawiedliwości i osób, które za wymiar sprawiedliwości odpowiadają.

Żądamy niezwłocznego przywrócenia Pana Sędziego Łukasza Bilińskiego do orzekania w Wydziale Karnym Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie. Przywrócenie Pana Sędziego jest dla nas tożsame z przywróceniem zdewastowanego w latach 2015-2023 podstawowego ładu aksjologicznego w wymiarze sprawiedliwości.

Obywatele RP”.

Mężczyzna z założonymi rękami, Waldemar Żurek
Sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie Waldemar Żurek. Był pierwszym karnie przeniesionym sędzią za władzy PiS. Żurek za obronę wolnych sądów był najbardziej prześladowanym sędzią w Polsce. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Apel o odwołanie prezeski sądu w Elblągu, która aresztowała sędziom togi i jeździła do pracy dostawczym samochodem

Poniżej publikujemy apel sędziów Sądu Rejonowego w Elblągu do ministra Bodnara o odwołanie prezeski i wiceprezeski ich sądu.

„Elbląg 27.02.2024 r. Pan Adam Bodnar Minister Sprawiedliwości

Szanowny Panie Ministrze,

My, niżej podpisani sędziowie Sądu Rejonowego w Elblągu, zwracamy się o wszczęcie procedury odwołania Agnieszki Walkowiak z funkcji prezesa oraz Anny Długajczyk z funkcji wiceprezesa Sądu Rejonowego w Elblągu. Pełnienia funkcji przez te osoby nie sposób pogodzić z dobrem wymiaru sprawiedliwości.

Droga zawodowa tych osób może świadczyć o ich politycznym zaangażowaniu, które to zaangażowanie mogło stanowić również priorytetowy czynnik przy podejmowaniu decyzji w sprawach zarządzanego przez nie sądu. Dalsze sprawowanie funkcji przez te osoby godzi w powagę i autorytet wymiaru sprawiedliwości. Tym samym, spełnione zostały przesłanki określone w art. 27 § 1 pkt 2 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych.

Agnieszka Walkowiak została powołana na prezesa Sądu Rejonowego w Elblągu w dniu 7 lutego 2018 r. przez ówczesnego Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro na podstawie przepisów przejściowych zawartych w znowelizowanej w dniu 12 lipca 2017 r. ustawie o zmianie ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych.

Objęła funkcję mimo tego, że przewidziany przez tzw. specustawę tryb odwoływania w trakcie kadencji urzędujących prezesów (w tym prezesa Sądu Rejonowego w Elblągu) budził uzasadnione wątpliwości co do jego zgodności z prawem. Wydawanie przez Ministra Sprawiedliwości arbitralnych decyzji o odwołaniach z funkcji naruszało powszechnie uznawane standardy państwa demokratycznego, a przekazywanie tych decyzji za pośrednictwem faksów łamało dobre obyczaje.

Postawa Agnieszki Walkowiak, przyjmującej w takich okolicznościach funkcję prezesa, może świadczyć, że nad poszanowanie prawa przedkłada ona korzyści osobiste, zawodowe i finansowe. Przez okres prezesury Agnieszka Walkowiak nie czyniła żadnych starań mających na celu efektywne zarządzanie tutejszym sądem, wręcz przeciwnie, podejmowała niejednokrotnie bezpodstawne decyzje.

Rażącym przykładem takiego działania, noszącego znamiona szykany, było zarządzenie w dniu 9 listopada 2021 r. natychmiastowej przerwy w czynnościach służbowych sędziego Macieja Rutkiewicza za wydanie orzeczenia, w którym, powołując się na orzecznictwo Trybunałów Europejskich i uchwałę połączonych Izb Sądu Najwyższego, podważył zgodność z Konstytucją powołania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego i orzekających w niej osób. Decyzja Agnieszki Walkowiak była bezprawna, co potwierdził Sąd Najwyższy w dniu 15 września 2022 r.

Kolejnym przejawem nieracjonalnych działań były próby przeniesienia do innych wydziałów pełniącej uprzednio funkcję prezesa sędzi Patrycji Wojewódki (trzykrotnie) czy sędziego Macieja Rutkiewicza.

Tych decyzji nie zaaprobowała nawet Krajowa Rada Sądownictwa, która, uwzględniając odwołanie sędzi Patrycji Wojewódki, wskazała, że działania prezesa mają charakter nieracjonalny, sprzeczny z przepisami, a nadto wzbudzają uzasadnione wątpliwości co do tego, w jakim rzeczywiście celu i dlaczego sędzia została przeniesiona. Uznano przy tym za konieczne podjęcie ochrony sędzi przed działaniami prezesa (nagranie z przebiegu obrad KRS z dnia 7 sierpnia 2020 r.).

Zarządzanie sądem w wykonaniu obecnej prezes nie służyło ani szybkości, ani sprawności postępowań. Uzasadnione wątpliwości co do znajomości funkcjonowania sądu przez Agnieszkę Walkowiak budzi także okoliczność, że od 1 sierpnia 2007 r. do 6 lutego 2018 r. wykonywała obowiązki urzędnika w Ministerstwie Sprawiedliwości, a od 7 lutego 2018 r. do chwili obecnej obowiązki sędziowskie wykonuje w bardzo ograniczonym zakresie. Niewłaściwe zarządzenie sądem przejawiało się również w unikaniu kontaktów z sędziami w sytuacjach wymagających współdziałania.

Agnieszka Walkowiak ubiegała się o stanowisko sędziego Sądu Okręgowego w Elblągu, ignorując orzeczenia sądów krajowych i trybunałów europejskich zawierających jednoznaczne stwierdzenia, że Krajowa Rada Sądownictwa ukształtowana od 2018 r. nie jest organem tożsamym z organem konstytucyjnym.

Nominację przyjęła w dniu 3 marca 2020 r., mając pełną świadomość wadliwości procesu nominacyjnego. Nie można wykluczyć, że Agnieszka Walkowiak podejmowała działania mogące stanowić odpowiedź na polityczne zapotrzebowanie, czego przejawem było wydanie w dniu 10 stycznia 2020 r. polecenia, aby pracownicy sekretariatów zebrali sędziowskie togi i zamknęli je w depozycie.

Celem tej decyzji było uniemożliwienie elbląskim sędziom udziału w dniu 11 stycznia 2020 r. w „Marszu Tysiąca Tóg” w Warszawie. Podpisała również listy poparcia sędziom Joannie Kołodziej-Michałowicz i Maciejowi Nawackiemu, kandydatom do wadliwie ukształtowanej Krajowej Rady Sądownictwa".

Odwołany przez ministra Bodnara prezes Sądu Okręgowego w Poznaniu, neo-sędzia Daniel Jurkiewicz. Fot. Łukasz Cynalewski/Agencja Wyborcza.pl.

Apel ws. wiceprezeski z Elbląga

Elbląscy sędziowie w swoim apelu domagają się też odwołania wiceprezeski sądu rejonowego. W międzyczasie sama one jednak zrezygnowała.

W apelu do Bodnara napisano: "Anna Długajczyk, pełniąca funkcję wiceprezesa Sądu Rejonowego w Elblągu, do czasu powołania jej na stanowisko sędziego Sądu Okręgowego w Elblągu w dniu 6 grudnia 2023 r., wykonywała zawód radcy prawnego. Domniemywać można, że problematyka zarządzania sądem nie jest jej znana. Istnieje więc realna obawa, że jej działania czy zaniechania mogą spowodować istotne szkody w działalności sądu, a nawet sparaliżować jego pracę.

Anna Długajczyk wzięła udział w wadliwej procedurze nominacyjnej. Uczyniła to dwukrotnie – pierwotnie nie uzyskała rekomendacji do objęcia stanowiska sędziego Sądu Rejonowego w Kętrzynie (uchwała Nr 1042/2022 Krajowej Rady Sądownictwa z 7 grudnia 2022 r.), jednak niespełna rok później została przedstawiona do objęcia stanowiska sędziego Sądu Okręgowego w Elblągu (uchwała Nr 922/2023 Krajowej Rady Sądownictwa z 12 października 2023 r.).

Pozytywną ocenę pracy i kwalifikacji zawodowych Anny Długajczyk wydała Agnieszka Walkowiak. W tych okolicznościach zasadnie wnioskować można, że – wobec braku kompetencji – o powierzeniu Annie Długajczyk funkcji wiceprezesa mogły przesądzić wyłącznie względy pozamerytoryczne.

Anna Długajczyk, tak jak Agnieszka Walkowiak, przystępując do konkursów na stanowiska sędziowskie, powinna mieć pełną świadomość nie tylko ich wadliwości, ale również nieuczciwości z uwagi na to, że od udziału w nich powstrzymali się sędziowie, którzy stosują się do orzeczeń Sądu Najwyższego i Trybunałów Unii Europejskiej.

Takie postępowanie Anny Długajczyk może świadczyć o braku szacunku dla prawa oraz o tym, że etos służby sędziego jest jej obcy. W tym kontekście sprawowanie przez nią funkcji wiceprezesa Sądu Rejonowego w Elblągu jest oburzające i bulwersujące, podobnie jak jej nominacja sędziowska.

Agnieszka Walkowiak i Anna Długajczyk, biorąc udział w wadliwych konkursach nominacyjnych oraz przyjmując funkcje prezesa i wiceprezesa Sądu Rejonowego w Elblągu skorzystały ze sprzyjających im uwarunkowań politycznych. W naszej ocenie uzyskane stanowiska służą wspieraniu interesu własnego i innych nominatów niekonstytucyjnej Krajowej Rady Sądownictwa.

Naszym zdaniem nie dbają one o autorytet sprawowanego urzędu, o dobro sądu, ani też o dobro wymiaru sprawiedliwości i ustrojową pozycję władzy sądowniczej. Z tych względów Agnieszka Walkowiak i Anna Długajczyk nie cieszą się ani autorytetem, ani poważaniem, a ich postępowanie zdyskredytowało i skompromitowało je nie tylko w środowisku elbląskich sędziów”.

Sędzia Sądu Rejonowego w Olsztynie Paweł Juszczyszyn. Był najdłużej zawieszonym sędzią w Polsce (zawiesiła go nielegalna Izba Dyscyplinarna), był też karnie przeniesiony. Fot. Mariusz Jałoszewski.
;

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze