Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: adwokatadwokat

To, że Bartosz Lewandowski – na zdjęciu u góry – pisał projekt ustawy prezydenta Karola Nawrockiego uderzający w sędziów, wyszło na jaw w sobotę 21 lutego 2026 roku. Ujawnił to na swoim koncie na portalu X konstytucjonalista dr Marcin Szwed z UW, związany z Helsińską Fundacją Praw Człowieka.

Zamieścił on zdjęcie metryczki z uzasadnienia projektu ustawy, którą w czwartek 19 lutego zamieszczono na stronie Kancelarii Prezydenta. W metryczce jako autor pliku z projektem jest wpisany Bartosz Lewandowski. Autor w metryczce pojawia się automatycznie. Co oznacza, że plik był wytworzony na jego komputerze lub przy użyciu jego edytora tekstu.

Dr Szwed napisał na portalu X: „W pliku z uzasadnieniem projektu ustawy turbokagańcowej Prezydenta jako jego autor widnieje... Bartosz Lewandowski”.

Adwokat Lewandowski szybko odpisał mu: „Nie jestem autorem całego projektu ustawy oraz jego uzasadnienia. Z tego, co się orientuję, to projekt był konsultowany i przygotowywany przez wiele osób, do czego Pan Prezydent i jego zaplecze ma przecież prawo. Owszem, uczestniczyłem w przygotowaniu projektu i moim osobistym pomysłem były zmiany w przepisach dotyczących skargi na przewlekłość postępowania (..) Nie wiem, która wersja pliku została umieszczona na stronie, ale najwidoczniej ta, którą musiałem generować jako ostatni. Gratuluję czujności”.

Przeczytaj także:

Dr Szwed dociekał dalej. Zapowiedział, że wystąpi do Kancelarii Prezydenta o udostępnienie umów na przygotowanie projektów ustaw i ich uzasadnień. Pytanie jest zasadne. Bo mec. Lewandowski pytany przez portal Zero.pl, czy regularnie konsultuje projekty prezydenckie, zaprzeczył.

Ale przy kolejnym pytaniu dziennikarza portalu o to, czy to była pierwsza współpraca, odpowiedział: „Tu chciałbym się jednak uchylić od odpowiedzi”. Zarzekał się, że nie widział ostatecznej wersji projektu. Co ciekawe, gdy Kancelaria Prezydenta 19 lutego opublikowała projekt na swojej stronie, Lewandowski bronił go na portalu X.

Głos zabrał też rzecznik prasowy prezydenta Rafał Leśkiewicz. Na portalu X napisał: „W związku z pojawiającymi się w przestrzeni medialnej informacjami dotyczącymi prac nad prezydenckim projektem ustawy o przywróceniu prawa do sądu oraz rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki, poniżej kilka faktów: – ustawa wraz z uzasadnieniem powstawały w Kancelarii Prezydenta RP.

Ich ostateczny kształt został przygotowany przez prawników z KPRP, – w tym przypadku, jak również w trakcie procesu powstawania innych projektów ustaw oraz ich uzasadnień, KPRP konsultuje je i korzysta z wiedzy eksperckiej osób oraz środowisk zajmujących się konkretną tematyką. To normalna praktyka. Nie zmienia to faktu, że za przygotowanie wersji finalnej zawsze odpowiada Kancelaria Prezydenta RP”.

Kim jest adwokat Lewandowski, piszemy w dalszej części tekstu.

Projekt prezydenta ma rzekomo naprawiać sądy. Ale to zasłona dymna. Projekt ma zalegalizować neo-sędziów i zakazać podważania ich statusu oraz podważania statusu instytucji powołanych i obsadzonych za władzy PiS. Czyli neo-KRS, TK, czy nielegalnej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Projekt ma utrwalić zmiany kadrowe w sądach, które przeprowadził PiS i zmusić sędziów do stosowania obsadzonego przez PiS Trybunału Konstytucyjnego.

Dlatego prezydent w projekcie wprowadza antydemokratyczne kary dla sędziów za podważanie statusu tych instytucji i neo-sędziów. Ma im grozić do 10 lat więzienia, automatyczne wyrzucenia z zawodu, dyscyplinarki i płacenie odszkodowań – do 40 tysięcy złotych – z własnej kieszeni.

Czyli Nawrocki chce zakazać sędziom stosowania wyroków ETPCz i TSUE, w których podważono „reformy” Ziobry.

Prezydent chce też ręcznie sterować sądami. Chce sam ogłaszać konkursy do sądów i decydować jak przydzielać sprawy sędziom oraz jak mają pracować sądy. To sprzeczne z Konstytucją i prawem UE. Chce też zakazać sędziom przynależności do Iustitii. Projekt nie ma szans na uchwalenie w obecnej kadencji, ale jest kolejną zapowiedzią, co zrobi z sędziami PiS jak wróci do władzy.

Na razie Marszałek Sejmu wyśle projekt Nawrockiego do zaopiniowania Komisji Weneckiej.

Zdjęcie z inauguracji prezydenta Karola Nawrockiego. Po lewej stronie stoi adwokat Bartosz Lewandowski. A po prawej radca prawny Babken Khanzadyan, wspólnik Lewandowskiego w kancelarii. Fotografia ukazała się na Facebooku Khanzadyna. Fot. Screen/Social Media

Kto przygotowuje czarną listę sędziów dla Nawrockiego

Pytania o to, kto przygotował projekt ustawy, która jest brutalną wersją ustawy kagańcowej PiS z 2019 roku, jest zasadne. Bo projekt jest napisany niechlujnie. Są w nim błędy stylistyczne, tak jakby śpieszono się z pisaniem projektu.

Ponadto w uzasadnieniu do projektu na poparcie tez, że w sądach jest rzekoma anarchia, bo sędziowie wykonując wyroki ETPCz i TSUE podważają neo-sędziów i ich wyroki, podano wiele sygnatur wyroków, w których zastosowano prawo europejskie. To oznacza, że ktoś dokładnie to przygotował i śledzi orzecznictwo polskich sądów w tej kwestii.

Pogłoski o tym, że działalność orzecznicza sędziów jest dokładnie śledzona, są od momentu zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta. W sierpniu 2025 roku „Gazeta Wyborcza” pisała, że powstaje tzw. czarna lista sędziów. Miała być przygotowywana właśnie dla prezydenta Karola Nawrockiego.

Potwierdziła to nie wprost przewodnicząca nielegalnej neo-KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka. Na swoim briefingu mówiła: „Mam już takie informacje: sędziowie się jakoś zgromadzili i gromadzą z dowodami wszystkie sprawy, w których były składane wnioski o wyłączenie sędziego dlatego, że został nieprawidłowo powołany, przez adwokatów, prokuratorów, nielegalne testy niegodne z ustawą przez kolegów [były – red.] sporządzane, [były – red.] nieszanowane orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego”.

Kto przygotowuje listy sędziów, którzy wykonują wyroki ETPCz i TSUE? Pawełczyk-Woicka doprecyzowała na portalu X: „Niektórzy sędziowie powołani po 2017 roku [neo-sędziowie – red.] poważnie podeszli do słów @prezydentpl @NawrockiKn i postanowili wziąć sprawę w swoje ręce – spisują także nazwiska pełnomocników i prokuratorów, którzy składają wnioski o wyłączenie sędziego z powodu jego powołania na wniosek @KRS_RP ukształtowanej ustawą z 8 grudnia 2017 roku.

Takie wnioski nie pomagają klientom, a tylko odpowiednio wydłużają postępowania sądowe. W mojej ocenie takie osoby nie powinny zostać sędziami. Oczywiście to tylko opinia, bo decyzje podejmuje Prezydent RP".

Z wypowiedzi przewodniczącej neo-KRS wynika, że sędziowie gromadzą dla prezydenta dowody o sprawach, w których:

  • składano wnioski o wyłączenie neo-sędziów,
  • przeprowadzano test bezstronności neo-sędziów na podstawie orzeczeń międzynarodowych trybunałów, a także rozstrzygnięć SN (w tym kluczowej uchwały trzech połączonych izb SN),
  • składy nie respektowały orzeczeń upolitycznionego przez PiS Trybunału Konstytucyjnego.

Po co prezydentowi taka lista? By zablokować nominacje dla sędziów, którzy bronili praworządności i stosują prawo europejskie. Co już prezydent raz zrobił w listopadzie 2025 roku, odmawiając powołania na wyższe szczeble w sądach, 46 sędziów nominowanych neo-KRS. Wystarczyło tylko to, że ci sędziowie podpisali w 2021 roku historyczny apel polskich sędziów do rządu PiS, o wykonanie wyroku TSUE ws. nielegalnej Izby Dyscyplinarnej.

Neo-KRS zapewniała „Gazetę Wyborczą”, że sama takiej czarnej listy sędziów nie przygotowuje, że to wiedza nieoficjalna przewodniczącej.

Z informacji OKO.press wynika, że sędziowie, którzy awansowali za władzy PiS, pojawiają się w Sądzie Okręgowym w Warszawie i śledzą wokandy. Sprawdzają, jakie sprawy prowadzą sędziowie.

Środowisko sędziów-beneficjentów „reform” Ziobry konsoliduje dziś były wiceminister sprawiedliwości, sędzia Łukasz Piebiak, główna postać w aferze hejterskiej. Kieruje on stowarzyszeniem Prawnicy dla Polski, które skupia sędziów awansowanych za władzy PiS (neo-sędziów).

Piebiak sam w listopadzie 2025 roku przyszedł do stołecznego sądu na ogłoszenie wyroku skazującego senatora Krzysztofa Kwiatkowskiego. Razem z nim był neo-sędzia Radosław Lenarczyk, były wiceprezes stołecznego sądu okręgowego, z nominacji resortu Ziobry. Wyrok wydał skład orzekający na czele z neo-sędzią Izabelą Szumniak, która dzięki nominacji neo-KRS jest już w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie (w sądzie okręgowym kończyła proces Kwiatkowskiego).

Senator obecność na sali Piebiaka uznał za nacisk na sąd. Komentował: „Przewodnicząca składu w tej sprawie to osoba, której mąż był jednym z obrońców Łukasza Piebiaka w jego postępowaniu dyscyplinarnym”.

„Gazeta Wyborcza” zapytała Łukasza Piebiaka, czy jego stowarzyszenie Prawnicy dla Polski gromadzi informacje o sędziach dla prezydenta. Piebiak nie odpowiedział na pytania. Dziś on i jego ludzie z Prawników dla Polski kandydują do odnowionej KRS. Piebiak nawiązuje też współpracę z Węgrami. Czeka też na powołanie przez prezydenta do NSA.

Sędzia Łukasz Piebiak - stoi po prawej - na prawicowym zlocie w Budapeszcie, w listopadzie 2025 roku. Obok niego stoi zbieg na Węgry Marcin Romanowski, a trzeci od prawej to narodowiec Robert Bąkiewicz. Zaś obok niego były prezydent Czech Vaclav Klaus, a za nim adwokat Bartosz Lewandowski, związany z Ordo Iuris. Pierwszy od prawej stoi prawnik Oskar Kida, a obok niego neo-sędzia SN Paweł Czubik, związany z Ordo Iuris. Fot. Z portalu X.

Kim jest mec. Lewandowski i jak zarabiał na obsłudze resortu Ziobry i neo-KRS

Adwokat Bartosz Lewandowski wypłynął szerzej po upadku władzy PiS. Zrobiło się o nim głośno, bo jego kancelaria Khanzadyan Lewandowski i Partnerzy zaczęła reprezentować ludzi z obozu PiS, których rozliczyć chce obecna władza.

Lewandowski jest m.in. obrońcą byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego. Prokuratura Krajowa chce im postawić zarzuty za aferę Funduszu Sprawiedliwości. Ale Ziobro i Romanowski przed zarzutami uciekli na Węgry. I tam prorosyjski rząd Orbana dał im azyl polityczny. Jest też pełnomocnikiem innych czołowych polityków PiS.

Mec. Lewandowski jest również obrońcą Małgorzaty Manowskiej, neo-sędzi na stanowisku I prezeski SN, której zarzuty chce postawić Prokuratura Krajowa (za jej decyzje w SN).

Mec. Lewandowski początkowo wygrywał potyczki proceduralne z prokuraturą. A, że temat Ziobry i Romanowskiego jest gorący politycznie, to często występował w mediach – w tym na briefingach po wyjściu z sądu – i komentował swoje wygrane. Zablokował też uchylenie immunitetu Małgorzacie Manowskiej przez Trybunał Stanu. Dzięki temu wyrobił sobie opinię skutecznego adwokata.

Ale dobra passa w tych sprawach się skończyła, czego efektem jest ucieczka polityków na Węgry. Teraz to prokuratura jest w ofensywie. A Lewandowski atakuje stołeczny sąd, który w sprawie jego klientów wydaje niekorzystne dla nich decyzje. Czyli adwokat przegrywa sprawy. Jego zarzuty jakoby sąd działał wbrew procedurom są bezpodstawne.

Bartosz Lewandowski na portalu X komentuje też wydarzenia polityczne. I ostro krytykuje obecną władzą. Co nie dziwi, bo bliżej jest mu do prawicowych rządów.

Lewandowski związany jest z ultrakatolickim Ordo Iuris. Jest w jego radzie naukowej. Jest absolwentem UW i doktorem nauk prawnych. Doktorat pisał pod kierunkiem prof. Aleksandra Stępkowskiego, współtwórcy Ordo Iuris, a obecnie neo-sędziego SN.

Związany jest z uczelnią Collegium Intermarium związaną z Ordo Iuris. Od 2021 roku był tam dziekan Wydziału Prawa, w latach 2021–2024 jej rektorem.

Za władzy PiS jego kancelaria zawierała umowy z resortem Ziobry na opinie. Umowy opiewały na kwoty od kilkudziesięciu tysięcy złotych do ok. 100 tysięcy złotych. Według „Wyborczej” jego kancelaria na obsłudze resortu Ziobry w latach 2019-23 dostała 733 tysiące złotych. W latach 2022-24 Lewandowski był też członkiem Rady Programowo-Naukowej „Kwartalnika Prawa Międzynarodowego” wydawanego przez ministerstwo sprawiedliwości.

Obecnie kancelaria obsługuje nielegalną neo-KRS. Grzegorz Jakubowski niedawno ujawnił na portalu X, że kancelaria podpisała umowy na współpracę z neo-KRS na kwoty: w 2023 roku na 18 tysięcy złotych, w 2024 roku na 117 tysięcy złotych, zaś w 2025 roku na 234 tysiące złotych.

Adwokat w listopadzie 2025 roku był na Węgrzech, gdzie był prawicowy zlot. Zrobił tam sobie zdjęcie z sędzią Łukaszem Piebiakiem, Marcinem Romanowskim, neo-sedzią SN Pawłem Czubikiem (też związanym z Ordo Iuris), narodowcem Robertem Bąkiewiczem i byłym prezydentem Czech Vaclavem Klausem.

Kilka miesięcy temu głośno było też o tym, że jego kancelarię rekomendowała obywatelom Rosji ambasada rosyjska w Polsce. Była jedną z rekomendowanych na stronie ambasady. Ujawnił to jeden z internautów, a podał to dalej rzecznik rządu Adam Szłapka.

Mec. Lewandowski się oburzył. Uznał to za atak na niego – jako adwokata -, za obronę Ziobry i Romanowskiego. Zapewniał, że ambasada rekomendowała kancelarię bez jego zgody i, że wystąpi o usunięcie jej ze strony. Zapowiedział też pozwanie Szłapki. Dlaczego ambasada rekomendowała kancelarię?

Bo promowała się do obsługi klientów rosyjskojęzycznych. W styczniu 2026 roku opisała to Klementyna Suchanow w „Gazecie Wyborczej” w tekście „Jak Bartosz Lewandowski pojechał do Moskwy”.

Kilka lat temu, pisze Suchanow, Lewandowski pomógł w polskim sądzie obywatelowi Rosji Denisowi Lisowowi, który uciekł ze Szwecji do Polski z córkami. Zabrał je z muzułmańskiej rodziny zastępczej. Lisow celowo miał wybrać Polskę Wtedy rządził PiS, który był na wojnie kulturowej z UE. Lisow chciał od razu z Polski polecieć do Rosji, ale został zatrzymany na lotnisku, bo było wystawione za nim ENA.

Więc polski sąd musiał rozpoznać sprawę o wydanie Lisowa Szwecji. Ale sąd odmówił. Decyzję wydał sędzia Dariusz Łubowski. Ten sam, który w grudniu 2025 roku uchylił ENA dla Romanowskiego, którego obrońcą też jest Lewandowski. Dlatego adwokat broni dziś Łubowskiego, który nie będzie już rozpoznawał spraw o ENA w stołecznym sądzie.

Z rosyjskich mediów wynika, że Lewandowskiego związanego z Ordo Iuris miał polecić Lisowowi rosyjski konsul.

Jak pisała Suchanow w „Wyborczej” po wygranej w sądzie Lewandowski „W listopadzie 2019 roku podróżował razem z Lisowem i jego dziećmi do Moskwy, gdzie na lotnisku zgotowały im przyjęcie reżimowe media rosyjskie, miały miejsca liczne wywiady oraz konferencja agencji prasowej Regnum, w której wystąpił jego ormiański wspólnik [w kancelarii – red.] Babken Khanzadyan”. Przypomnijmy, że działo się to w czasie gdy Rosja okupowała Krym i Donbas.

Przed odlotem do Moskwy na Okęciu towarzyszył im Władimir Jefremow, rosyjski konsul w Warszawie (wcześniej w Gdańsku).

Suchanow pisała też, że kancelaria reklamowała się w mediach społecznościowych wśród klientów rosyjskojęzycznych, polecając się przy załatwianiu pobytu w Polsce, poradach podatkowych, o prowadzeniu firmy czy do konsultacji o ryzyku kryptowalut. Zapewne dlatego później rekomendowała ją ambasada rosyjska.

15.10.2024 Warszawa , ulica Postepu 3 , Prokuratura Krajowa . Posel PiS Marcin Romanowski w drodze do Prokuratury Krajowej . Polityka wezwano w zwiazku ze sledztwem dotyczacym Funduszu Sprawiedliwosci . Prokuratorzy zamierzaja powtorzyc mu zarzuty i przesluchac go w charakterze podejrzanego . 
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl
Adwokat Bartosz Lewandowski (stoi po prawej) i jego klient, były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski. Zdjęcie zrobiono przed ucieczką Romanowskiego na Węgry. Fot. Robert Kowalewski/Agencja Wyborcza.pl.
;
Na zdjęciu Mariusz Jałoszewski
Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze