Jak ustaliło OKO.press wejście na przeszukanie w asyście policji, ma związek ze śledztwem ws. nielegalnej działalności; Schaba, Radzika i Lasoty. Po odwołaniu ze stanowisk rzeczników dyscyplinarnych dalej okupują biuro rzecznika i bezpodstawnie ścigają sędziów.
Prokuratura do siedziby głównego rzecznika dyscyplinarnego przy ulicy Rakowieckiej w Warszawie weszła w południe, w środę 21 stycznia 2026 roku. Biuro znajduje się w budynku, który wynajmuje nielegalna neo-KRS.
Ale nie jest to wejście do siedziby neo-KRS. Tylko do pomieszczeń zajmowanych przez byłego głównego rzecznika dyscyplinarnego Piotra Schaba i jego byłych zastępów Przemysława Radzika i Michała Lasoty. Do ich biura jest oddzielne wejście. Dlatego prokuratura nie musi mieć zgody neo-KRS na wejście.
Tym bardziej, że budynek należy do SGGW. Uczelnia od lat wynajmuje go komercyjnie na cele biurowe. W tym kompleksie wcześniej była też siedziba Prokuratury Krajowej. Wejście na przeszukanie nie narusza więc autonomii uczelni wyższej, bo jest to stricte budynek biurowy, nie związany ze statutową działalnością uczelni wyższej. Czyli z kształceniem studentów.
Główny campus uczelni i rektorat znajdują się na warszawskim Ursynowie. W takiej sytuacji wystarczy, że prokuratura powiadomi rektora o przeszukaniu, nie musi mieć jego zgody.
Wejście prokuratury do siedziby rzecznika dyscyplinarnego ma związek z dwoma śledztwami, które prowadzi wydział spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej. Śledztwa dotyczą działalności Schaba, Radzika i Lasoty po ich odwołaniu ze stanowisk w 2025 roku. Pisaliśmy o nich w OKO.press we wrześniu 2025 roku.
Odwołał ich minister sprawiedliwości, bo to oni odpowiadają za masowe represje wobec sędziów, którzy za czasów władzy PiS bronili praworządności. Na ich miejsce minister powołał nową, główną rzeczniczkę dyscyplinarną Joannę Raczkowską i nowych zastępców Grzegorza Kasickiego i Tomasza Ładnego.
Nie mogą oni jednak urzędować w siedzibie rzecznika, bo Schab i zastępcy zbuntowali się. Nie uznają odwołania i dalej okupują siedzibę. A Radzik nawet bezpodstawnie wszczyna postępowania dyscyplinarne wobec następców oraz wobec lokalnych rzeczników dyscyplinarnych powołanych przez Joannę Raczkowską. Zarzuca im nielegalne przyjęcie powołania na funkcje rzecznika dyscyplinarnego.
Z informacji OKO.press wynika, że śledztwa – w związku, z którymi prokuratura weszła teraz na przeszukanie – zostały wszczęte na skutek zawiadomień ministerstwa sprawiedliwości. Toczą się one w kierunku czynów z kodeksu karnego opisanych w:
Z informacji OKO.press wynika, że przeszukanie prokuratury jest po to, by znaleźć akta dyscyplinarek sędziów oraz wszystkie rzeczy, którymi posługują się Schab, Radzik i Lasota jako rzecznicy dyscyplinarni. Są to rzeczy urzędowe i powinny być przekazane nowej, głównej rzeczniczce.
W związku z tymi dwoma śledztwami Schab, Radzik i Lasota muszą liczyć się z tym, że prokuratura będzie chciała im postawić zarzuty karne. I że wystąpi o uchylenie im immunitetów do Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN.
W sprawie rzeczników dyscyplinarnych nominowanych przez byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę prokuratura w sumie prowadzi 14 śledztw. W 4 sprawach skierowała już wnioski o uchylenie im immunitetów. Więcej piszemy o tym w dalszej części tekstu.
Na zdjęciu u góry siedzą były już główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab (siedzi w środku) i jego byli zastępcy Przemysław Radzik (siedzi po prawej) i Michał Lasota. Fot. Dawid Żuchowicz/Agencja Wyborcza.pl.
Prokuratura Krajowa nie po raz pierwszy wchodzi do biura głównego rzecznika dyscyplinarnego. Pierwszy raz siłowo weszła tam w lipcu 2024 roku, w związku z innym śledztwem.
Wtedy chodziło o znalezienie akt represyjnych dyscyplinarek, którymi uderzano za czasów PiS w sędziów broniących wolnych sądów. Prokuratura szukała konkretnych akt, które powinni przejąć rzecznicy dyscyplinarni ad hoc powołani przez ówczesnego ministra sprawiedliwości Adama Bodnara. Wejście siłowe było konieczne, bo Schab, Radzik i Lasota odmawiali ich wydania.
Jeszcze w lipcu 2024 roku wydział spraw wewnętrznych wystąpił o uchylenie im immunitetów, by postawić zarzuty karne za ukrywanie dokumentów i za niedopełnienie obowiązków służbowych.
Prokuratura chciała wtedy stawiać też zarzuty sędziemu Jakubowi Iwańcowi, wówczas zastępcy rzecznika dyscyplinarnego Sądu Okręgowego w Warszawie (pod koniec 2025 roku został odwołany z tego stanowiska). Bo odmówił rzecznikowi ad hoc przekazania akt prowadzonej sprawy o charakterze dyscyplinarnym wobec sędziów, którzy wykonali wyrok więzienia wobec polityków PiS Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Te akta prokuratura znalazła w siedzibie Schaba i zastępców.
Do dziś Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN – zdominowana przez neo-sędziów – nie zaczęła nawet rozpoznawać wniosków o uchylenie immunitetów Piotrowi Schabowi, Michałowi Lasocie i Przemysławowi Radzikowi.
Izba tylko nieprawomocnie odmówiła uchylenia immunitetu Iwańcowi, uznając, że miał prawo kwestionować powołanie przez ministra rzecznika dyscyplinarnego ad hoc, który zażądał od niego przekazania akt. Rzecznicy ad hoc są powołani legalnie.
W związku z przeszukaniem w 2024 roku prawica zarzucała, że prokuratura weszła do KRS, naruszając autonomię konstytucyjnego organu. Protestowała też nielegalna neo-KRS. Sprawę przeszukania w biurze rzeczników dyscyplinarnych badał sąd, bo tam złożono odwołania od decyzji o przeszukaniu. Złożył je m.in. Radzik jako zastępca rzecznika dyscyplinarnego.
Sąd ocenił wtedy, że prokuratura działała legalnie. Sprawę rozpoznał Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa w listopadzie 2024 roku i orzekł, że prokuratura mogła wejść do ich siedziby i mogła zrobić przeszukanie. Było również zasadne, bo przetrzymywano tam akta dyscyplinarek sędziów.
Radzik odmówił też wydania akt, które mogły być dowodem w śledztwie prokuratury. „Dlatego też decyzja o żądaniu wydania rzeczy i przeszukaniu była zasadna, konieczna i niezbędna dla dobra toczącego się postępowania przygotowawczego” – orzekł w 2024 roku sąd.
Mokotowski sąd poddał też analizie inne zarzuty. I orzekł, że prokuratura nie naruszyła immunitetu sędziowskiego rzeczników dyscyplinarnych (są oni neo-sędziami Sądu Apelacyjnego w Warszawie). Sąd podkreślił, że immunitet służy ochronie niezawisłości sędziego, a nie ochronie jego indywidualnego interesu. Ocenił, że mają oni immunitet formalny, który nie sprzeciwia się przeprowadzeniu czynności procesowych w sprawie, w której nie ma zarzutów.
Sąd dodał, że immunitet dotyczy osoby sędziego, a nie nieruchomości, czy też ruchomości wykorzystywanych przez sędziego również zawodowo.
Sąd ocenił także, czy wchodząc do budynku SGGW, prokuratura naruszyła autonomię uczelni wyższej. Orzekł, że nie. SGGW nie prowadzi tam działalności edukacyjnej, tylko komercyjnie wynajmuje pomieszczenia różnym instytucjom. Ponadto prokuratura uprzedziła władze SGGW o swoich zamiarach.
Wtedy zażalenie na przeszukanie złożyła też neo-KRS. Prokuratura odmówiła jednak jego przyjęcia, nie uznając neo-KRS za osobę uprawnioną. Decyzja o wejściu i przeszukaniu nie była bowiem skierowana do neo-KRS. Przeszukanie nie odbyło się też w jej siedzibie. Zażalenie na odmowę złożył pełnomocnik neo-KRS, ale uznano, że zrobił to po terminie i odmówiono jego przyjęcia.
W sumie prokuratura prowadzi dziś 14 śledztw obejmujących Piotra Schaba, Przemysława Radzika i Michała Lasotę. W części tych spraw prokuratura już wystąpiła o uchylenie im immunitetu.
Wszyscy trzej są obecnie neo-sędziami Sądu Apelacyjnego w Warszawie, bo za władzy PiS szybko awansowali. Była to nagroda za ściganie sędziów znanych z obrony praworządności. W przeszłości byli też prezesami sądów, ale w 2024 roku zostali odwołani z tych stanowisk.
I tak Prokuratura Krajowa chce już stawiać zarzuty:
Niezależnie od tego Prokuratura Regionalna we Wrocławiu chce uchylić immunitet Przemysława Radzika w związku z aferą hejterską. Chce mu postawić zarzuty za ujawnianie danych z postępowań dyscyplinarnych byłego już sędziego Waldemara Żurka. Dane te wykorzystano do przygotowania w resorcie Ziobry ataku medialnego na sędziego.
Schabowi, Lasocie i Radzikowi grożą jeszcze kolejne zarzuty w innych śledztwach. Chodzi o:
Kolejne pięć śledztw obejmuje działania Przemysława Radzika. Chodzi o:
Oprócz odpowiedzialności karnej Schab, Radzik i Lasota muszą się też liczyć z odpowiedzialnością cywilną. Represjonowani przez nich sędziowie złożyli pozwy o wysokie zadośćuczynienie. Do tej pory pozwali ich sędziowie Igor Tuleya, Paweł Juszczyszyn, Marzanna Piekarska-Drążek, Ewa Gregajtys. Ponadto były sędzia Waldemar Żurek pozwał Przemysława Radzika, w związku z aferą hejterską, której jest jedną z ofiar.
Schab, Radzik i Lasota mają jeszcze postawione zarzuty dyscyplinarne, za swoje działania. A niedawno powołano kolejnego specjalnego rzecznika dyscyplinarnego ad hoc, w związku ze ściganiem przez Radzika nowych rzeczników dyscyplinarnych, których nie uznaje za legalnych.
Sądownictwo
Adam Bodnar
Zbigniew Ziobro
Waldemar Żurek
Krajowa Rada Sądownictwa
Ministerstwo Sprawiedliwości
Prokuratura Krajowa
Sąd Najwyższy
Izba Odpowiedzialności Zawodowej
Piotr Schab
Przemysław Radzik
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.
Komentarze