Prawa autorskie: Robert Robaszewski / Agencja GazetaRobert Robaszewski /...
21 maja 2022

Sędzia Juszczyszyn w poniedziałek może wrócić do pracy. Zdecyduje o tym prezes Izby Dyscyplinarnej

Sędziego Pawła Juszczyszyna po blisko dwóch latach zawieszenia przywrócić do orzekania może prezes nielegalnej Izby Adam Roch. Są na to szanse, bo decyzja o zawieszeniu sędziego jest bezprawna, a sam Roch uznaje orzeczenia TSUE

Poniedziałek 23 maja 2022 roku to może być przełomowa data dla sędziego Pawła Juszczyszyna z Sądu Rejonowego w Olsztynie (na zdjęciu u góry). To pierwszy zawieszony przez nielegalną Izbę Dyscyplinarną i najdłużej zawieszony polski sędzia. To też pierwszy sędzia odsunięty od orzekania za wykonanie wyroków TSUE i stosowanie prawa unijnego.

Juszczyszyn zawieszony jest już dwa lata i blisko cztery miesiące. Przez ten czas ma też obniżoną o 40 procent pensję. W poniedziałek to wszystko może się zmienić. O godzinie 11 Adam Roch, członek nielegalnej Izby Dyscyplinarnej i od kilku miesięcy jej nowy prezes (wskazany przez prezydenta), rozważy zasadność dalszego zawieszenia sędziego. Decyzję wyda na posiedzeniu niejawnym, więc nie wiadomo czy zgodzi się wpuścić na nie publiczność. Posiedzenie wyznaczono w tej sprawie z urzędu.

Sędziego Pawła Juszczyszyna nie będzie w poniedziałek w Izbie Dyscyplinarnej. Bo konsekwentnie nie uznaje jej za legalny sąd. I nie zamierza zmieniać zdania. Będą za to jego pełnomocnicy - adwokaci Michał Wawrykiewicz z inicjatywy Wolne Sądy i Mikołaj Pietrzak, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie oraz sędzia Dariusz Mazur ze stowarzyszenia sędziów Themis.

Sprawa Juszczyszyna jako gałązka oliwna dla KE?

Nie wiadomo, jaką decyzję wyda Adam Roch. Może uznać, że zasadne jest dalsze bezterminowe zawieszenie Juszczyszyna w obowiązkach sędziego. Może też uchylić zawieszenie jako niezasadne. Ale już samo podjęcie tej sprawy z urzędu wskazuje, że Izba sama zobaczyła przesłanki do uchylenia zawieszenia i przywrócenia sędziego do orzekania.

Spekuluje się też, że podjęcie teraz tej sprawy nie jest przypadkowe. Bo ważą się losy miliardów dla Polski z Krajowego Programu Odbudowy. Komisja Europejska obiecuje, że te środki odblokuje, ale stawia trzy warunki związane z wykonaniem wyroku TSUE z 15 lipca 2021 roku. To likwidacja Izby Dyscyplinarnej, reforma systemu dyscyplinarnego sędziów i właśnie przywrócenie do pracy zawieszonych sędziów.

W przyszłym tygodniu Sejm może uchwalić prezydencki projekt ustawy, który likwiduje Izbę. Zgodziła się na to w końcu Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry. Ale ten projekt w żaden sposób nie wykonuje w pełni wyroków TSUE i ETPCz, bo osoby z Izby Dyscyplinarnej będą przeniesione do innych Izb SN. A zawieszenie sędziowie nie będą automatycznie przywróceni do pracy. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Takich zawieszonych sędziów jest sześciu, a zawieszenie grozi kolejnym kilkunastu niezależnym sędziom. Dlatego spekuluje się, że jeśli dojdzie w poniedziałek do uchylenia zawieszenia Pawła Juszczyszyna, to może to być sygnał dla KE, że tacy sędziowie wracają do pracy. Tym bardziej, że Juszczyszyn - obok Igora Tulei - jest jednym z najbardziej znanych zawieszonych sędziów. Stał się też m.in. dzięki temu symbolem wolnych sądów.

Ale nawet odwieszenie Juszczyszyna nie rozwiązuje problemu innych zawieszonych sędziów. Nie rozwiązuje też problemu kolejnych sędziów, którym grozi zawieszenie za stosowanie prawa UE oraz wydawanie niezależnych orzeczeń. I pytanie czy Komisja Europejska kupi taki gest.

Prezes nielegalnej Izby Dyscyplinarnej Adam Roch. Fot. Kuba Atys/Agencja Wyborcza.pl

Wolty Rocha - od braku zgody na zatrzymanie Tulei po uznawanie orzeczeń TSUE

Prawdopodobieństwo uchylenia zawieszenia Juszczyszyna zwiększa też fakt, że będzie decydować o tym właśnie Adam Roch. W Izbie Dyscyplinarnej zaliczany jest on do frakcji gołębi, która nie idzie po tzw. bandzie jak jastrzębie, czyli zwolennicy ostrego kursu wobec sędziów. To, że jest gołębiem, było decydujące dla prezydenta Andrzeja Dudy, który w lutym 2022 roku powołał go na nowego prezesa Izby Dyscyplinarnej. Prezydent postawił na niego, bo chce dogadać się z UE, by odblokować fundusze dla Polski. I potrzebne było mu uspokojenie pracy Izby, a nie ciągłe iście na zwarcie z UE poprzez demonstracyjne łamanie orzeczeń TSUE przez członków z frakcji jastrzębi.

Roch to były prokurator. Przypomina mu się wydanie przed laty decyzji o przesłuchaniu księgowej lobbysty Marka Dochnala. Doszło do tego podczas akcji porodowej. Roch zarzekał się, że nie miał wpływu na sposób wykonania tej decyzji. Polska przegrała potem o to sprawę przed ETPCz.

W Izbie Dyscyplinarnej Roch jednak już kilka razy zaskoczył.

Po raz pierwszy w kwietniu 2021 roku, gdy nie zgodził się na zatrzymanie sędziego Igora Tulei, też jednego z symboli wolnych sądów. Jego zatrzymania domaga się Prokuratura Krajowa, bo chce przedstawić mu bezpodstawny zarzut karny, za wpuszczenie dziennikarzy na ogłoszenie krytycznego dla PiS orzeczenia. Izba w tym celu uchyliła Tulei w listopadzie 2020 roku immunitet i jednocześnie bezterminowo go zawiesiła. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Ale Tuleya nie uznaje Izby za sąd i ignoruje wezwania prokuratury. Dlatego ta wystąpiła do Izby o zgodę na jego zatrzymanie i siłowe doprowadzenie przesz policję. Roch jednak odmówił zgody. A w swojej decyzji uznał, że Tuleya nie popełnił żadnego przestępstwa i zasugerował prokuraturze umorzenie sprawy. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Roch nie zgodził się też na uchylenie immunitetu byłemu już prezesowi legalnej Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego Józefowi Iwulskiemu. Ściga go IPN, bo chce mu postawić zarzut za orzekanie w stanie wojennym. Iwulski zasiadał wtedy w kilku składach sądu wojskowego, które sądziły działaczy opozycyjnych. Izba Dyscyplinarna w I instancji uchyliła mu immunitet, ale Roch złożył zdanie odrębne. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Adam Roch odmówił ponadto złamania zabezpieczenia TSUE z 14 lipca 2021 roku. Unijny trybunał zawiesił wtedy częściowo działalność Izby m.in. w zakresie uchylania immunitetów sędziów. Zawiesił też przepisy ustawy kagańcowej. Władza PiS jak dotąd pozwala jej działać, a pełniąca funkcję I prezes SN Małgorzata Manowska w pełni odmroziła działalność Izby.

Adam Roch nie bojkotuje wszystkich posiedzeń i rozpraw Izby. Wykonuje jednak orzeczenia TSUE m.in. w zakresie spraw dotyczących immunitetu sędziów. Dlatego we wrześniu 2021 roku odmówił wzięcia udziału w sprawie o uchylenie immunitetu sędziemu SN Andrzejowi Stępce z Izby Karnej. Roch wydał wtedy oświadczenie, w którym napisał, że przestrzega Konstytucji i prawa międzynarodowego. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

To nie koniec. Niedawno Roch znowu przypomniał, że wykonuje orzeczenia TSUE. Zrobił to na kanwie sprawy dotyczącej zawieszenia sędziego Krzysztofa Chmielewskiego z Sądu Okręgowego w Warszawie. Został on w styczniu 2022 roku zawieszony przez Izbę w I instancji, za wykonywanie wyroków TSUE i ETPCz. I teraz mimo zabezpieczenia TSUE była wyznaczona sprawa w II instancji (gdy to robiono Roch nie był jeszcze prezesem Izby). Chmielewski wniósł jednak o wyłączenie ze składu Małgorzaty Bednarek, bo jest wadliwie powołaną neo-sędzią. Jego wniosek dostał do rozpoznania Roch, który nie wydał jednak merytorycznej decyzji, tylko wniosek przekazał pełniącej funkcję I prezes SN Małgorzacie Manowskiej.

Roch powołał się na zabezpieczenie TSUE z 14 lipca 2021 roku, zawieszające m.in. przepisy ustawy kagańcowej, uchwalonej przez PiS. Zgodnie z tymi przepisami, wnioski o wyłączenie sędziów z powodu stawiania im zarzutu o brak niezawisłości i niezależności (dotyczy to neo-sędziów) należy przekazywać do powołanej przez PiS Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych w SN. Ale Roch zauważył, że ten przepis też zawiesił w zabezpieczeniu TSUE. Więc uznał, że dopóki ono obowiązuje, musi je stosować i wniosek o wyłączenie Bednarek nie może być na razie rozpoznany. Dlatego przekazał go do Manowskiej.

Co ciekawe, Roch uznał, że zabezpieczenie TSUE obowiązuje mimo decyzji Trybunału Julii Przyłębskiej z 2021 roku, w których stwierdzono, że orzeczenia TSUE dotyczące zmian w sądach w Polsce nie obowiązują. Piszemy, że są to decyzje TK, bo wydano je w wadliwym składzie.

TSUE wyrok ws. ustawy kagańcowej ma wydać w 2022 roku. Wtedy też przestanie obowiązywać jego zabezpieczenie.

Jak zawieszono Juszczyszyna i jak walczy o powrót do sądu

Przypomnijmy. Paweł Juszczyszyn został zawieszony w obowiązkach służbowych przez nielegalną Izbę Dyscyplinarną w lutym 2020 roku. To kara za wykonanie wyroku TSUE z listopada 2019 roku.

Trybunał wtedy po raz pierwszy powiedział, jak należy oceniać legalność Izby Dyscyplinarnej i nowej Krajowej Rady Sądownictwa oraz legalność dawanych przez nią sędziom nominacji (dla neo-sędziów). I Juszczyszyn ten wyrok wykonał. Zażądał list poparcia dla kandydatów do nowej KRS, by zbadać jej legalność. A już wtedy było wiadomo, że jej członek Maciej Nawacki - jednocześnie prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie, z nominacji resortu Ziobry - nie miał wszystkich wymaganych podpisów poparcia pod swoim zgłoszeniem. Część sędziów bowiem cofnęła mu poparcie. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Za badanie list poparcia do nowej KRS na Juszczyszyna spadły błyskawiczne represje. Rzecznik dyscyplinarny ministra Ziobry zrobił mu dyscyplinarkę, a prezes Nawacki odsunął go na miesiąc od orzekania. Z kolei ministerstwo sprawiedliwości odwołało mu delegację do orzekania w sądzie okręgowym. Potem Izba Dyscyplinarna w I instancji - w jej składzie był m.in. Adam Roch - uchyliła miesięczne zawieszenie Juszczyszyna. Ale odwołał się od tego rzecznik dyscyplinarny ministra Ziobry i Izba w II instancji zawiesiła sędziego bezterminowo. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Juszczyszyn wraz ze swoim pełnomocnikiem adwokatem, prof. Michałem Romanowskim walczy jednak o powrót do orzekania. I mają sukcesy. Najpierw Sąd Rejonowy w Bydgoszczy przywrócił go do pracy (w ramach tzw. zabezpieczenia), a potem zrobił to w ramach nieprawomocnego wyroku. Niezależnie od tego Sąd Okręgowy w Olsztynie nieprawomocnie orzekł, że decyzja Izby Dyscyplinarnej o zawieszeniu jest bezprawna i nakazał usunąć ją ze strony SN (wcześniej w tej sprawie sąd olsztyński wydał zabezpieczenie). Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Sędzia na podstawie tych orzeczeń powinien wrócić do pracy. Ale blokuje to prezes Maciej Nawacki, bo nie wykonuje orzeczeń. Twierdzi, że wiąże go decyzja nielegalnej Izby. Dlatego Juszczyszyn z prof. Romanowskim wystąpili o jego ukaranie. I sąd nałożył na niego 15 tysięcy złotych grzywny - z zamianą na areszt - za utrudnianie powrotu do pracy.

W związku z postawą Nawackiego złożono też na niego kilka zawiadomień do prokuratury. Wszystkie zabiera do rozpoznania Prokuratura Krajowa i odmawia śledztwa. Takie zawiadomienia składa też prof. Romanowski. Prokuratura też je umorzyła. Ale pełnomocnik Juszczyszyna w ostatnich dniach odniósł dwa sukcesy.

Najpierw Sąd Rejonowy w Kwidzynie nakazał Prokuraturze Krajowej śledztwo wobec Nawackiego, za nie wykonanie przez niego orzeczeń TSUE z 2020 roku i 2021 dotyczących Izby Dyscyplinarnej (zawieszały one Izbę i uznały za nielegalną). Juszczyszyn na ich podstawie też powinien zostać przywrócony do pracy. Czego teraz domaga się Komisja Europejska.

Zaś kilka dni temu Sąd Rejonowy dla Warszawy - Śródmieścia nakazał zaś Prokuraturze Krajowej śledztwo ws. pełniącej funkcję I prezesa SN Małgorzaty Manowskiej. Prokuratura ma ocenić, czy złamała ona prawo, nie wykonując zabezpieczenia sądu w Olsztynie, dotyczącego wstrzymania wykonalności decyzji Izby Dyscyplinarnej o zawieszeniu Juszczyszyna. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Adwokat, prof. Michał Romanowski
Adwokat, profesor Michał Romanowski. Pomaga pro bono sędziemu Juszczyszynowi w polskich sądach, w walce o powrót do orzekania. Fot. Mariusz Jałoszewski

Czy decyzja Rocha uratuje od aresztu Nawackiego

Walka Pawła Juszczyszyna w polskich sądach o powrót do orzekania to precedens. Przeciera on w ten sposób szlak dla innych zawieszonych sędziów. Na razie w jego ślady poszedł Igor Tuleya, który już został przywrócony przez stołeczny sąd do pracy (w ramach zabezpieczenia). Niedawno wniosek do sądu o przywrócenie do pracy złożył też Piotr Gąciarek z Sądu Okręgowego w Warszawie. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Juszczyszyn, wraz ze swoim pełnomocnikiem prof. Michałem Romanowskim pokazali, że upór popłaca. Wygrali sporo spraw w polskich sądach i doszli do momentu, że za lekceważenie orzeczeń prezesowi Nawackiemu grozi areszt.

Ale jeśli w poniedziałek Roch przywróci Juszczyszyna do pracy, to Nawackiemu się upiecze. Bo sprawa grzywny, której nie zapłacił za lekceważenie korzystnego dla sędziego orzeczenia, zostanie umorzona. W sądzie czeka też na rozpoznanie wniosek o podobną grzywnę dla Manowskiej. Więc decyzja Rocha - jeśli będzie korzystna dla Juszczyszyna - pomoże uniknąć dalszych komplikacji prawnych dla Nawackiego i Manowskiej.

Wydając ją, Roch będzie badał czy są przesłanki do dalszego zawieszenia sędziego. „To podobna decyzja jak o decydowaniu o zasadności dalszego stosowania tymczasowego aresztu” - mówi OKO.press znany warszawski prawnik.

Roch w poniedziałek oceni, czy powrót Juszczyszyna do orzekania może narażać na szwank interes wymiaru sprawiedliwości. A nie naraża, bo Juszczyszyn nie łamał prawa, tylko wykonywał - przed zawieszeniem - obowiązki sędziego. Roch raczej nie będzie też oceniał legalności decyzji Izby Dyscyplinarnej o zawieszeniu. A szkoda. Bo oprócz tego, że wydał ją nielegalny organ, to są też zarzuty, że jest ona bezprawna. Wynika to z wyroku Sądu Okręgowego w Olsztynie z grudnia 2021 roku. Sąd orzekł, że jest ona bezprawna, bo wydano je na skutek nieuprawnionego odwołania od decyzji Izby I instancji (korzystnej dla Juszczyszyna). Odwołanie złożył bowiem zastępca głównego rzecznika dyscyplinarnego dla sędziów. A sąd w Olsztynie orzekł, że na podstawie ustawy o ustroju sądów nie miał do tego prawa.

Kogo już zawiesiła Izba i komu to grozi

Nielegalna Izba Dyscyplinarna do tej pory zawiesiła 6 sędziów. Oprócz Pawła Juszczyszyna i Igora Tulei to: Maciej Ferek z Sądu Okręgowego w Krakowie, Piotr Gąciarek z Sądu Okręgowego w Warszawie, Maciej Rutkiewicz z Sądu Rejonowego w Elblągu i Krzysztof Chmielewski z Sądu Okręgowego w Warszawie.

Wszyscy czterej sędziowie zostali zawieszenie w II połowie 2021 roku i na początku 2022 roku. Ich „winą” jest to, że w oparciu o orzeczenia TSUE i ETPCz podważyli status Izby Dyscyplinarnej oraz nowej KRS i dawanych przez nią nominacji dla neo-sędziów.

Zawieszenie grozi też grupie 17 sędziów wobec, których Izba nie wydała jeszcze decyzji. Sześciu sędziom grozi zawieszenie za wykonanie wyroków ETPCz i TSUE. To: Marta Pilśnik z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia, Adam Synakiewicz z Sądu Okręgowego w Częstochowie, Marzanna Piekarska-Drążek z Sądu Apelacyjnego w Warszawie, Agnieszka Niklas-Bibik z Sądu Okręgowego w Słupsku, Joanna Hetnarowicz-Sikora z Sądu Rejonowego w Słupsku i Anna Głowacka z Sądu Okręgowego w Krakowie.

Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Kolejnym 11 sędziom grozi zawieszenie przez Izbę na kanwie wytaczanych im spraw karnych i dyscyplinarnych, za różne rzeczy. Tę grupę łączy to, że naraziła się obecnej władzy swoją postawą i orzeczeniami. To: prof. Włodzimierz Wróbel, sędzia Izby Karnej SN, Andrzej Stępka, sędzia SN z Izby Karnej, Andrzej Sterkowicz z Sądu Okręgowego w Warszawie, Piotr Raczkowski, sędzia wojskowy z Warszawy (były wiceszef legalnej KRS), Olimpia Barańska-Małuszek z Sądu Rejonowego w Gorzowie Wielkopolskim, Anna Bator-Ciesielska z Sądu Okręgowego w Warszawie, Aleksandra Janas i Irena Piotrowska z Sądu Apelacyjnego w Katowicach, Rafał Lisak, Wojciech Maczuga i Kazimierz Wilczek z Sądu Okręgowego w Krakowie. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Część z tych sędziów występuje po ochronę do ETPCz. Ten Trybunał wydał już wobec kilku sędziów tzw. środek zabezpieczający; chroniący ich przed zawieszeniem. To precedensowe decyzje w historii ETPCz, bowiem nigdy wcześniej wobec sędziów nie wydawano środków zabezpieczających.

Takie zabezpieczenie otrzymali już: sędzia SN prof. Włodzimierz Wróbel, sędzia SN Andrzej Stępka, Agnieszka Niklas-Bibik z Sądu Okręgowego w Słupsku, Marzanna Piekarska-Drążek z Sądu Apelacyjnego w Warszawie, Joanna Hetnarowicz-Sikora z Sądu Rejonowego w Słupsku, Adam Synakiewicz z Sądu Okręgowego w Częstochowie i Anna Głowacka z Sądu Okręgowego w Krakowie. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne