Będziemy działać w duchu dewizy "pokój poprzez prawo, siła prawa ponad prawem siły" - zapowiadał rok temu w swoim exposé Witold Waszczykowski. Porównanie jego wystąpienia w Sejmie z tym z ubiegłego roku pokazuje, że minister zaklina rzeczywistość i uprawia propagandę sukcesu, by nie powiedzieć prawdy o konsekwencjach działań PiS na arenie międzynarodowej

Uderzające jest to, że minister Waszczykowski rozpoczął swoje przemówienie od drugiej części swojego ubiegłorocznego wystąpienia. Warto przypomnieć, że 29 stycznia 2016 roku Waszczykowski zapowiadał  „skuteczną politykę zagraniczną, opartą na czterech przesłankach”. Oto one:

  • „zakorzenienie polityki zagranicznej w woli politycznej suwerennych państw, które – jeśli łączy je głęboka wspólnota wartości i interesów – gotowe są solidarnie współpracować ze sobą w celu realizacji wspólnych celów” (tu wymienił NATO i Unię Europejską).
  • oparcie”polityki na prymacie prawa międzynarodowego nad brutalną siłą, z którego „bierze się polskie przywiązanie do zasad Narodów Zjednoczonych, OBWE i Rady Europy”.

„Będziemy działać w duchu dewizy sformułowanej przez pana prezydenta Andrzeja Dudę na forum ONZ: „pokój poprzez prawo, siła prawa ponad prawem siły” – mówił rok temu Waszczykowski. „Wyznacznikiem będzie dla nas wspólnota wartości świata demokratycznego, które tworzą przestrzeń jednoczącą społeczeństwa wokół pokojowego rozwoju i współpracy, niezależnie od odmienności kulturowych i doświadczeń historycznych”- przekonywał z mównicy w Sejmie.

  • Dla Polski „podstawą wspólnych interesów” miały być wartości stanowiące „dziedzictwo europejskiej cywilizacji”. „Tymi wartościami są przede wszystkim prawo rzymskie, filozofia grecka i etyka chrześcijańska, racjonalizm, dobro wspólne oraz respektowanie praw człowieka. Obrona tych wartości i zasad naszej cywilizacji będzie sensem naszej dyplomacji” – zapowiadał minister.
  • „jesteśmy przekonani, że stosunki międzynarodowe, choć postrzegane czasami jako sfera brutalnej i niszczącej rywalizacji między państwami, tworzą także przestrzeń wymiany gospodarczej, wzajemnego poznawania się społeczeństw” – to czwarty element.

Po roku z tych zapowiedzi nie zostało właściwie nic. W Europie sprawa Trybunału Konstytucyjnego i łamanie konstytucji przez najwyższe władze państwowe zepchnęły Polskę na margines, Rada Europy jest obecnie jedną z najostrzej krytykujących Polskę instytucji, a sformułowanie „pokój poprzez prawo, siła ponad prawem siły” brzmi jak drwina z tego, co większość parlamentarna robi w Polsce – podobnie jak zapowiedzi respektowania praw człowieka przez PiS.



Problemy, które PiS aktywnie rozwija

Nic dziwnego więc, że minister Witold Waszczykowski w 2017 roku swoje exposé zaczął od pominięcia obszernego wstępu do zeszłorocznej informacji o kierunkach polityki zagranicznej. Zamiast tego pochwalił się, że rok temu trafnie diagnozował zjawiska kształtujące warunki prowadzenia przez Polskę polityki zagranicznej.


Mówiłem o trzech kryzysach, którym Polska musi stawić czoła: bezpieczeństwa, sąsiedztwa i projektu europejskiego. Była to trafna diagnoza. Te kwestie znalazły się w centrum polityki (…) tworząc złożoną i mało sprzyjającą interesom polskim sytuację.

Witold Waszczykowski, Exposé Ministra Spraw Zagranicznych, Sejm - 09/02/2017

Exposé Ministra Spraw Zagranicznych, Sejm

fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta .


półprawda. Półprawda. Problemy są, ale polityka PiS je nasila, zamiast łagodzić.


O ile sama diagnoza tych problemów jest prawidłowa, to minister spraw zagranicznych nie powiedział, w jaki sposób Polska brała udział w rozwiązywaniu problemów.

Nic dziwnego – polityka zagraniczna Prawa i Sprawiedliwości w ciągu ostatniego roku spowodowała pogłębienie tych kryzysów, a nie przyczyniła się do ich rozwiązania.

Kryzys bezpieczeństwa był opisywany przez ministra rok temu jako „stopniowe, dramatyczne pogarszanie się sytuacji we wschodnim i południowym sąsiedztwie Unii Europejskiej”. Poprawie tej sytuacji nie posłużył polski kryzys konstytucyjny, w efekcie którego podczas szczytu NATO w Warszawie Barack Obama mówił o zaniepokojeniu losem Trybunału.

Wzmocnieniu bezpieczeństwa Polski nie posłużył też kryzys w stosunkach dyplomatycznych z Francją po zerwaniu kontraktu na zakup śmigłowca wielozadaniowego. Sojuszników obrażali wtedy członkowie polskiego rządu: Antoni Macierewicz z mównicy sejmowej powtórzył jako prawdę plotkę rosyjskiego trolla internetowego, że Francja przekazała Rosji dwa okręty Mistral za jednego dolara, a wiceminister Bartosz Kownacki ogłosił, że… Polacy nauczyli Francuzów jeść widelcem. Efektem było odwołanie wizyty prezydenta Francois Hollande’a w Polsce.

Bezpieczeństwu nie przysłużyło się również to, że w efekcie działań ministra Macierewicza polskie wojsko jest po prostu pozbawione śmigłowca wielozadaniowego.

Fragmenty ubiegłorocznego wystąpienia ministra z dzisiejszej perspektywy brzmią jak obietnica rządu PiS, a nie zagrożenie, które Waszczykowski planuje zwalczać.

„Obecny system bezpieczeństwa międzynarodowego ulega marginalizacji. Instytucje takie jak OBWE lub organizacje regionalne, powołane do rozładowywania napięć przez dialog, zapobiegania konfliktom lub ich rozwiązywania w oparciu o ogólnie przyjęte zasady, są lekceważone i pomijane.

Tworzy to grunt sprzyjający polityce siły, która przyniosła tak wiele nieszczęść społeczeństwom europejskim w XX stuleciu” – mówił minister rządu, który ignoruje opinie Komisji Weneckiej, rezolucje Parlamentu Europejskiego i wszczęcie przez Komisję Europejską procedury przywracania praworządności.



Państwo, które rozwodzi się z Europą

Podobnie jest z kryzysem sąsiedztwa europejskiego i kryzysem w Europie. To minister Waszczykowski definiował nie tylko przez działanie Rosji, ale również przez „niekorzystny wpływ na region [Europy środkowo-wschodniej, który] wywierają także korupcja oraz brak konsekwentnych reform polityczno-ustrojowych i wolnorynkowych”.

Nie wiadomo, co konkretnie miał na myśli, ale w Polsce symbolem korupcji, kolesiostwa i traktowania państwa jako łupu zwycięzcy stała się postać Bartłomieja Misiewicza, który, choć nie spełniał wymogów określonych w prawie – m.in. nie miał wymaganego, wyższego wykształcenia – został dyrektorem gabinetu politycznego i członkiem rad nadzorczych.

Przez ostatni rok PiS prowadzi bezprecedensową akcję zawłaszczania i podporządkowywania sobie instytucji państwa. Kluczowe instytucje państwa zmieniane są ustawami kierowanymi do Sejmu jako projekty poselskie, co umożliwia ominięcie konsultacji społecznych.

Tą drogą PiS podporządkowało sobie już prokuraturę, media, spółki skarbu państwa, a ostatnio również Trybunał Konstytucyjny. Obecnie trwają prace nad podporządkowaniem władzy wykonawczej Krajowej Rady Sądownictwa oraz reform samorządowych. Jedna ma prowadzić do ograniczenia liczby kadencji w samorządach, druga utworzyć metropolię warszawką. Natomiast obie sprowadzają się do poprawy szans PiS w wyborach samorządowych.

PiS nie cofa się ani przed łamaniem konstytucji, ani ograniczaniem możliwości kontroli władzy przez media. Łamany był Regulamin Sejmu, a propozycje o charakterze korupcyjnym – finansowe zyski w zamian za określone działania funkcjonariuszy państwa – trafiły do ustaw o Trybunale Konstytucyjnym.

„Rosja zmierza do poszerzania własnej strefy wpływów i zahamowania transformacji demokratycznej tych państw Europy Wschodniej, które dążą do zbliżenia z Zachodem”

– mówił rok temu minister Waszczykowski. Problem w tym, że Polska pod rządami PiS jest doskonałym przykładem zapaści standardów demokratycznego państwa prawa i odsuwania się od Zachodu.

Ostrzegając przed Rosją i jej praktykami w rządzeniu państwem Waszczykowski nie widzi m.in., że Polska i Rosja są obecnie dwoma państwami, które wycofują się z ochrony praw kobiet. W tym samym tygodniu w Rosji przyjęto ustawę, która sprowadza przemoc domową do rangi wykroczenia, a w Polsce prezydent Andrzej Duda wzywał do niestosowania konwencji o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet.

Polska pod rządami PiS opracowała koncepcję jednostronnej solidarności. Nazywana eufemistycznie „elastyczną solidarnością” polega na tym, że do Polski trafiają środki i polscy obywatele korzystają ze wszystkich swobód w UE. Jednocześnie Polska nie musi brać na siebie ciężarów wynikających z członkostwa w Unii Europejskiej, jeśli nie mają one poparcia społecznego. Kierując się tą regułą PiS nie wypełniło przyjętego przez rząd Ewy Kopacz zobowiązania do przyjęcia kilku tysięcy uchodźców z Syrii, Iraku i Afganistanu. Trudno uznać za przypadek, że agresywna retoryka prawicy wobec obcokrajowców zbiegła się w czasie z gwałtownym wzrostem liczby przestępstw z nienawiści.

„Rok 2017 będzie stał w znacznej mierze pod znakiem tych samych wyzwań, z którymi mieliśmy do czynienia w roku ubiegłym, choć nieco inaczej będą rozkładać się akcenty. Będziemy musieli również brać pod uwagę nowe trendy, które zarysowały się w ostatnim czasie” – zapowiedział minister w swoim tegorocznym wystąpieniu.


Socjolog, publicysta. Publikuje na łamach Gazety Wyborczej. Doktorant w ISNS UW.


Masz cynk?